Lifestyle

Matka na balandze. Jak to dobrze wyrwać się w sobotni wieczór z kieratu

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
17 stycznia 2017
Fot. iStock/AzmanL
 

Matka, nawet najbardziej rock’n’rollowa w duszy, nie ma łatwo, jeśli chodzi o balangi.Matka, nawet najbardziej rock’n’rollowa w duszy, nie ma łatwo, jeśli chodzi o balangi.

Po pierwsze, musi tę balangę wybrać. Siedząc na fejsiku zalewana jest wielką ilością wydarzeń, opatrzonych kuszącymi tytułami, oznaczonych tysiącem znajomych, którzy „wezmą udział”, a później nie przychodzą. Matka nie może sobie pozwolić na fałszywy ruch, na niepowodzenie, jej wyjście na balangę to misternie tkany, najeżony zasadzkami plan. Matka musi być pewna, że to jest najlepsza balanga w mieście.

Matka przygotowuje się długo, zaczyna od podpytania znajomych, kto idzie. Gdy już wie, że nie znajdzie się w grupie zupełnie obcych ludzi, z którymi nie ma nic wspólnego i nie może się przywitać (ale o tym później), rozpoczyna akcję.

Musi zatrudnić kogoś, kto zajmie się dzieckiem. Wyjścia są trzy: niania (chyba, że ma młodą, ładną nianię, jak ja, która częściej nie może niż może, bo ma własne balangi), dziadkowie (jeśli mieszkają w tym samym mieście i można im Człowieka oddać na noc i PORANEK), ojciec – mąż – konkubent, który zajmie się dzieckiem jak nikt inny, ale z pogardą będzie patrzył na cierpienia matki dnia następnego. Czerpiąc nawet nieco satysfakcji z trawiącego ją bólu istnienia i głowy.

Gdy ma już pewność, że Człowiek jest na ten wieczór zaopiekowany, zaczyna myśleć okołobalangowo. Jak będzie, kto będzie, czy będą tańce? Matka chodzi na balangi rzadko, więc musi się wybawić. Stoi godzinę przed szafą, myśląc co założyć. W końcu wybiera bezpieczny zestaw: obcisłe jeansy, skórzaną kurtkę i obcas, żeby poczuć się wysoka i szczupła.

Nie za bardzo lubi balangi gadane, bo gadać jej się nie chce, chyba, że na abstrakcyjne tematy. Pytanie pod tytułem „co słychać” mrozi ją i odbiera rezon, bo matka nie lubi opowiadać, co słychać. Praca, dom, dziecko chore czy zdrowe, matka nie po to przyszła na imprezę, by się spowiadać. Ponieważ matka zbyt często nie wychodzi, to nie zna też plot z miasta, ani co się działo na ostatnim bankiecie.

Matka uwielbia za to witać się ze znajomymi. Kocha całuski, uściski. Najchętniej szybciutko przemyka od jednego znajomego do drugiego, witając się wylewnie. Ma wtedy poczucie wspólnoty, a nie musi zaprzęgać swojego zmęczonego mózgu do dysput „na temat”.

Matka czuje się szalona, gdy wyrwie się z domu, więc szybko biegnie do baru. Zamawia wódkę z red bullem, bo już chce jej się spać. Wypija szybko, bo jest spragniona. Omiata spojrzeniem bawiących się, czuje się częścią imprezowego świata. Jednak tylko przez chwile, napój stawia ją na nogi na krótko, udaje się do baru po drugiego, tam już jest lekko poirytowana, bo jest jej gorąco, a przy barze tłok.

Po drugim drinku matka jest w super formie. Zdarza jej się zatańczyć do dwóch kawałków. Pomachać włosami. Dobrze się bawi przy znanych sobie piosenkach. Nowości jakoś nie czuje. Tańczy raczej z koleżankami lub z ojcem-konkubentem, nie wysyła sygnałów do mężczyzn, bo przecież jest matką, a poza tym ojciec-konkubent by ją zabił, opcjonalnie obraził się i poszedł do domu, a ona by musiała sama wracać i jeszcze go udobruchać. Bez sensu…

Myśli o tańcach na stole, ale w klubach nie przyjmują takich pomysłów z życzliwością, więc musi być naprawdę w super nastroju, żeby chciało jej się robić skandal. Ostatecznie wchodzi na jakieś krzesło…

Wybija północ, matka jak kopciuszek traci moc. Zaczyna odczuwać zmęczenie, forma spada. Dociągnie jeszcze do pierwszej, ale z trudem. Druga w nocy to dla matki mega wyczyn.

Potulnie wraca do domu. Zrzuca ubranie w przedpokoju, zmywa makijaż, myje zęby…Zagląda do pokoju Człowieka. Wreszcie jest na swoim miejscu, czuje się spełniona i szczęśliwa. Człowiek śpi, matka była na balandze. Włazi pod kołdrę…jest jej dobrze…

Godzina 6.30. Człowiek, który nigdy nie budzi się do przedszkola i uwielbia spać, przyłazi do jej łóżka i mówi pełnym sił witalnych głosem: „Jest już dzień! Wstawaj mamo! Chcę kakałko i kanapkę z salami! Pobaw się ze mną! Poczytasz mi? Nie śpij! Dlaczego nic nie mówisz…”

Matka długo zbiera siły na następne wyjście…


 

kasia marcinkiewiczNazywa się Kaśka Marcinkiewicz i jest matką – Alki. Jest też zawodowym fotografem, specjalizuje się w modzie dziecięcej, portrecie i reportażu, ostatnio również robi zdjęcia jedzenia i architektury. Przez 10 lat była fotoreporterem polityczno-biznesowym, do momentu, kiedy urodziłam córkę i postanowiła robić zdjęcia piękne. Projekt Matka to blog, w którym opowiada o tym, co ją inspiruje, zachwyca, czasem dziwi, o próbie łączenia obu aspektów życia: zawodowego i rodzinnego. To także rozmowy z ludźmi, których spotykam na swojej drodze. Lubi tańczyć na stole, trenuje kettlebells hardstyle.

 

Lifestyle

Kobiety mówią dość! Nie składamy parasolek i zapraszamy was na bardzo ważną dyskusję zorganizowaną przez Koalicję Mam Prawo

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 stycznia 2017
Fot. Screen z Facebook Koalicja Mam Prawo.
 

Nie składamy parasolek, przed nami ważne wydarzenie! Kto z Warszawy lub okolic, niech koniecznie zainteresuje się debatą, zorganizowaną przez Koalicję Mam Prawo. Dyskusję pod hasłem „Kobiety mówią dość”, poprowadzi Paulina Młynarska, a spotkanie będzie dotyczyło kwestii poszanowania prawa kobiet do decydowania o swoim życiu intymnym, o posiadaniu lub nieposiadaniu dzieci.

Bądźcie koniecznie 18 stycznia w MiTo art. café books w Warszawie, o godzinie 17:00. Do udziału w Koalicji zostali zaproszeni przedstawiciele środowisk lekarskich (seksuolodzy, ginekolodzy), prawnicy, przedstawiciele organizacji pozarządowych działających na rzecz praw kobiet oraz edukatorzy seksualni.

Swój udział potwierdzili:

1. Paulina Młynarska, publicystka i działaczka społeczna (moderatorka debaty)
2. Draginja Nadażdin, Dyrektorka Stowarzyszenia Amnesty International
3. prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, lekarz ginekolog
4. dr n. med. Krzysztof Gojdź, lekarz medycyny estetycznej
5. dr n. med. Grzegorz Południewski, lekarz ginekolog
6. Piotr Schramm, adwokat
7. Eliza Michalik, publicystka
8. Justyna Suchecka, publicystka
9.  Sylwia Kubryńska, pisarka
10. Olga Kozierowska, publicystka, działaczka społeczna
11. Magdalena Chorzewska, psycholożka
12. Marta van der Toolen, właścicielka kliniki in vitro, była pacjentka
13. Monika Wielichowska, Platforma Obywatelska
14. Monika Rosa, Nowoczesna
15. Marcelina Zawisza, Partia Razem
16. Anna-Maria Żukowska, Sojusz Lewicy Demokratycznej
17. Barbara Baran, Dziewuchy Dziewuchom
18. Ewa Dąbrowska-Szulc, Przewodnicząca Stowarzyszenia Pro Femina
19. Ewa Borguńska, Przedstawicielka Organizacji Protest Kobiet

Stop ograniczeniom praw kobiet w Polsce!


Lifestyle

Jak mówić, żeby ludzie nas słuchali? 7 grzechów głównych komunikacji

Karolina Krause
Karolina Krause
17 stycznia 2017
Fot. iStock/mheim3011

Ludzki głos, to prawdopodobnie najpotężniejszy instrument na świecie. Jedyny, który równocześnie ma w sobie moc dawania miłości i wypowiadania wojny. Jednak wielu osobom wydaje się, że kiedy mówią, nikt ich nie słucha. Zakłócenia i nieporozumienia na tym tle przysparzają nam problemów zarówno w pracy, jak i wżyciu osobistym. Dlaczego tak jest? Jak mówić, żeby ludzie nas słuchali? Jak sprawić, aby chciało im się słuchać?

Julian Treasure, ekspert z dziedziny dźwięków, podpowiada jakich nawyków powinniśmy się pozbyć, aby to osiągnąć. Jest ich siedem – siedem grzechów głównych w komunikacji. Każdy z nas  ulega przynajmniej części z nich. Dlatego dobrze byłoby przyjrzeć się im z bliska.

7 grzechów głównych komunikacji

Plotkowanie

Mówienie źle o kimś nieobecnym. Niezbyt szlachetny nawyk. A do tego ma się gwarancję, że osoba obgadująca kogoś za plecami, pięć minut później będzie obgadywać nas samych.

Ocenianie

Jeśli masz skłonność do oceniania cudzych zachowań i często wyrażasz swoje negatywne opinie na ich temat, przygotuj się na to, że ludzie niechętnie będą chcieli z tobą rozmawiać. Ciężko słucha się kogoś, kto nas ocenia i umniejsza naszej wartości.

Fot. iStock/ retrorocket

Fot. iStock/ retrorocket

Negatywne nastawienie

To coś co często można zaobserwować u starszych ludzi, choć na tego „raka” nie ma reguły. Julian za przykład podaje swoją rozmowę z matką, która pod koniec życia stała się bardzo negatywna. Kiedyś powiedział do niej: „Jest pierwszy października”, a ona na to: „Wiem, czy to nie okropne?”.

Narzekanie

Ten zwyczaj na dobre zadomowił się wśród naszych rodaków. Co ciekawe, podobnie jak u nas jest także w Wielkiej Brytanii, gdzie chętnie narzeka się na pogodę, sport, politykę – na wszystko. Narzekanie to zaraźliwa choroba i chyba to już najwyższa pora, abyśmy wszyscy poddali się wspólnej kuracji.

Wymówki

Ciągłe szukanie wymówek, które miałyby usprawiedliwić nasze zachowanie oznacza zrzucanie winy na kogoś innego. Nie obwiniaj całego świata, za to, że nie chcesz przejąć odpowiedzialności za swoje czyny. Problem nie może zostać rozwiązany, jeśli ktoś inny jest odpowiedzialny za jego powstanie. Tylko dzięki przejęciu kontroli jesteśmy w stanie zmienić nasze zachowanie i sprawić, że ludzie będą chcieli nas słuchać.

Wyolbrzymianie i koloryzowanie

Wyolbrzymianie czasami wręcz ubliża naszemu językowi. Jeśli mówimy, ze wszystko jest „super”, to jakiego słowa użyjemy, gdy coś wyda nam się naprawdę wyjątkowe? Wtedy takie określenie wydaje nam się kłamstwem, a nie nikt nie chce słuchać kogoś, kto nas okłamuje.

Dogmatyzm

Gdy ktoś myli fakty z opiniami, a na domiar złego zaczyna bombardować nas swoimi opiniami, tak jakby były prawdziwe, rozmowa z taką osobą staje się istną męczarnią. Mało kto chce tracić na to swój czas.

Jak zatem zmienić swój sposób mówienia tak, by poprawić naszą komunikację i relacje z innymi?

Zdaniem Juliana można to osiągnąć stosując się do tych 4. zasad:

Autentyczność

Nie udawaj kogoś mim nie jesteś. Prędzej czy później prawda zawsze wyjdzie na jaw. Bycie autentycznym to „trwanie przy swojej prawdzie”. Po prostu bycie sobą, nie martwiąc się tym co pomyślą inni. Szanuj swojego partnera, ale nie trać przy tym własnego zdania.

Szczerość

Bądź osobą szczerą, bezpośrednią i zrozumiałą dla swojego otoczenia. Nie bój się pokazać swoich emocji i mów o tym co czujesz. Dopiero wtedy masz szansę odnieść sukces w budowaniu skutecznej komunikacji.

Fot. iStock/Epifantsev

Fot. iStock/Epifantsev

Uczciwość

Bycie uczciwym nie oznacza głoszenia niewygodnej prawdy wszem i wobec. Bycie uczciwym oznacza dotrzymywanie danego komuś słowa, robienie tego co obiecaliśmy. Bądź kimś, komu sama chciałabyś zaufać.

Miłość

Nie chodzi tutaj tę romantyczną miłość, ale o życzeniu innym dobrze. Pamiętaj, że szczerość zawsze powinna iść w parze z miłością. Bez niej szczerość może niekiedy wydać się brutalna. Znacie te przypadki, gdy ktoś widzi was po raz pierwszy i mówi: „Dobry Boże! Wyglądasz dziś fatalnie”? Dlatego tak ważne, by dodać do tego wszystkiego ten pierwiastek miłości. Jeśli naprawdę życzy się komuś dobrze, ciężko go w tym samym czasie oceniać. Prawdopodobnie nie da się nawet tego zrobić w tym samym czasie.

Jeśli weźmiemy sobie tych kilka rad do serca, na pewno łatwiej będzie nam zarówno mówić, jak i słuchać kogoś z ochotą.


Źródło: ted.com


Zobacz także

Pewnie nie jestem taka, jak sobie mnie wymyśliłeś. Proszę cię tylko o kilka rzeczy. Apel do mężczyzny

Kaja Śródka

Porzuć bycie szarą myszką, bądź królową! Kaja Śródka radzi, jak ubierać się po królewsku

10 małych kroczków, by mieć piękniejszą skórę (część II)