Go to content

Ludzie od nas odchodzą, porzucają, ale bądźmy im wdzięczni za to, czego się od nich nauczyliśmy

Ludzie od nas odchodzą, poczucają
Fot. iStock / wundervisuals

Niektórzy pozostają z nami na dłużej, inni są jedynie przez chwilę – niekiedy za krótką, a innym razem zbyt długą. Czas jest najmniej istotny, bowiem ważne jest to, czego nas nauczyli, czego my nauczyliśmy się od nich o sobie.

G. znam od 13 lat, poznałyśmy się na wakacjach, kiedy jej syn zaczynał stawiać samodzielne pierwsze kroki, a ja zgięta w pół, przytrzymując małe rączki, stawiałam wiele kroków za swoim. Dzieci urosły, a nasze życie dojrzało. G. jako pierwsza zmierzyła się z traumą rozwodu. Jej decyzja o odejściu od męża byłą konsekwencją jego stylu życia i bycia. G. jest inna niż ja, dużo wcześniej odkryła prawo do własnego i tylko własnego życia. Uczyła mnie jak przejść przez najtrudniejsze chwile. Była dla mnie 24 godziny non stop, była najważniejsza.

Jak to w życiu czasem bywa nasze drogi jednak się rozeszły, ale G. udzieliła mi wielu lekcji:

–  Nauczyła mnie, żebym nie traciła energii na jałowe dyskusje i tłumaczenie się ze swojego życia, ona nie miała z tym problemu. W kontaktach z ludźmi potrafiła być konkretna, nieco radykalna. Usuwała numery telefonu, blokowała na Facebooku te osoby, które przestały być częścią jej życia, bądź nieustannie oceniały jej wybory.

Chcesz więcej takich treści?
Zapisz się do mojego newslettera i otrzymuj najnowsze artykuły z ohme.pl.

– Uczyła słuchać własnej intuicji, kiedy serce z rozsądkiem toczyło nierówny pojedynek. Mówiła, żeby wsłuchać się w siebie, w pierwotne reakcje naszego ciała, bo ono jako nosiciel duszy będzie ja chronić.

– Nauczyła mnie marzyć. Kiedy  mi wydawało się, że nic już na mnie nie czeka, ona wpadała np. na pomysł szalonego wyjazdu i powtarzała, że wszystko jest w naszej głowie i to my zawsze jesteśmy panem sytuacji.

– Nauczyła, że nie musze być perfekcyjna, bowiem sama sobie pozwalała na mnóstwo niedoskonałości i potrafiła odpuszczać wiele rzeczy, odkładać, ustalać inną hierarchię wartości.

– Nauczyła mnie jak polubić samą siebie, kiedy z dystansem opowiadała o swoich porażkach, sukcesach o zmieniającej się fizyczności.

–  Nauczyła minie trwać przy swoich zasadach, nie zmieniać się, nie rezygnować z własnej natury. Bywała tak inna niż ja i tak daleka od moich wartości, od postrzegania drugiego człowieka, od podejścia do wychowania dzieci. Patrzyłam na niektóre jej poczynania i wiedziałam, że moja droga jest inna.

Tego wszystkiego nauczyła mnie G., a może raczej ja  nauczyłam się od niej wszystkiego o sobie.

Z przyjaźnią jest jak z miłością. W życiu niewiele jest nam dane na zawsze, a już z pewnością nikt nie jest własnością drugiej osoby, więc bywa, że musimy pozwolić komuś odejść, albo pozwolić sobie na odejście. Dobrze więc zabrać wszystko, co dobre z przemijającej znajomości i otworzyć się na nowe. Naprawdę warto też zwrócić uwagę na tych, którzy pojawia się w naszym życiu na moment, bo zawsze to się dzieje w jakimś celu. Bywa, że kilka słów wypowiedzianych przez takie osoby, potrafi zdziałać cuda, wystarczy je tylko chcieć usłyszeć!

Bez historii wieloletniej przyjaźni i masy wspomnień L. zagościła zupełnie niespodziewanie w moim życiu. Poznałam ją, kiedy mieszkałam w obcym kraju. Obie byłyśmy żonami mężów na kontrakcie i tylko to nas łączyło. Zupełnie inne, osadzone w realiach plastikowego życia, wydawałoby się, że po tej znajomości niewiele zostanie. Zresztą kobiet takich jak L. otaczało mnie całe mnóstwo. Wróciłam do kraju, moje życie nagle rozpadło się i wtedy niespodziewanie zadzwoniła L..

– Masz wystarczająco dużo siły, żeby przez wszystko przejść – powiedziała spokojnym, tak pewnym głosem, że nie pozostało mi nic innego jak tylko w to uwierzyć. Jej słowa zostały ze mną na długo i już wiele razy przekazywałam je dalej, chociaż sama L. tak, jak się pojawiła –  tak odeszła.