Lifestyle

Lubię siebie w całości. Nie ma we mnie jednej rzeczy, która nie jest taką, jaką powinna. Jestem całkowicie doskonała

Agata Sliwowski
Agata Sliwowski
22 grudnia 2016
Fot. iStock / CoffeeAndMilk
 

Lubię siebie. Lubię siebie taką jaką jestem. Lubię siebie w całości, w zasadzie bez wyjątków. Kiedyś było inaczej. Wcale się nie lubiłam, wymyślałam  sobie przeszkody, o które się potykałam, utrudniałam sobie życie jakbym ja to nie była ja tylko ktoś obcy, niegodny, ktoś kto zasłużył sobie na kopniaka czy dwa. Doszłam w tym w pewnym sensie do super wprawy. Jeden ruch, jedno drgnięcie, a powalałam jednym ciosem.

Siebie, moje poczucie wartości i każdą najmniejszą myśl o tym, że może jednak jestem całkiem fajna. Miałam cały zestaw narzędzi do takiego wykańczania siebie… perfekcjonizm, obsesyjną kontrolę ludzi i świata, wystrzelone w kosmos, nieswoje ambicje, przekonanie, że ciągle jak brzydkie kaczątko wyglądam i na miłość nie zasługuję. A jeśli już mi się zdarzała, jakiś wypadek przy pracy, to musiała być owa miłość toksyczna i całkowicie nieodwzajemniona, potwierdzająca niejako tę prawdę, że takiej jak ja, kochać się nie da. No miłość do bani to była i już, skazana na kaprys dochodzącego ciała i smutną rzeczywistość schadzek pod osłoną nocnego nieba. Masakra po prostu nie żadna tam miłość. Ale wtedy nie wiedziałam. Wtedy myślałam, że to miłość i że miłość to cytrynowy smutek.

Dzisiaj jednak siebie lubię. Czasami nawet bardzo, choć to może głupio tak się na papierze przyznać. I patrząc na tamtą siebie, trochę serce mam pokrojone i czułość jakaś taka we mnie wzbiera.

Przerabiałam to nie raz. To spotkanie tamtej siebie, te próby oswajania, przytulania, pocałunków. Dzika ona była i płochliwa nadmiernie, jak jakaś zbłąkana suka wyrzucona z samochodu w szczerym polu. Ileż to razy wyciągałam do niej rękę, wabiłam, zachęcałam… chodź kochana, chodź do mnie. Daj się przytulić, pozwól pogłaskać się czule po głowie, podaj mi rękę i pozwól mi poczuć jej zapach, pozwól mi dotknąć twojej twarzy, poczuć ten dołeczek uśmiechu, który dodaje ci tyle uroku. Mówiłam tak do niej, gadałam, plotłam w nieskończoność, aż pewnego dnia mi uległa. I to był ten MOMENT, moment w którym pękło niebo. Długo potem wciskała się w te moje ramiona, wdychała mnie głęboko, bo byłam dla niej niczym rześkie powietrze letniego poranka. Pozwalała się głaskać, po włosach, po twarzy i śmiała się tak radośnie!  Chichotała jak dziewczynka. Piękna to była chwila. Wyjścia z nocy w dzień, ze smutku w radość, ze strachu w miłość.

Dzisiaj tamta ja jest już tylko wspomnieniem. Siedzącym na tyłach głowy obrazem, który każdorazowo kroi mi to serce i rozczula mnie jakoś tak na smutno. Jest przypomnieniem, listem z przeszłości starannie złożonym i przewiązanym aksamitną wstążką. Tak bardzo cytrynowym.

Kochać siebie musiałam się nauczyć. Ta miłość łatwo bowiem nie przychodzi, w świecie w którym ludzie nie kochają siebie wcale. Epidemia braku miłości własnej to koszmar naszych mądrych, przeintelektualizowanych czasów. Niby wszystko wiemy, wszystko rozumiemy, a jednak większość z nas nie wychodzi poza krawędź nocy. Żyjemy w wiecznym strachu, poddawani niekończącym się ocenom, wystawiani na coraz to okrutniejsze, emocjonalne wyzwania. Stworzyliśmy świat, w którym ludzie skazani są na samotność, od pierwszego odrzucenia w początkach życia przez setki kolejnych, aż po grób. Poranione dorosłe dzieci, to taki ludzki gatunek przewodni. Z pokolenia na pokolenie przekazujemy mu geny strachu, tak by wzór mógł się utrwalić. Taki to właśnie absurd praktykuje człowiek podczas gdy wszystko, co powinien zrobić to przytulić siebie, mocno, najmocniej na świecie, tak by to smutne dziecko tak bardzo cierpiące, zahukane, niepewne niczego, uwierzyło w siebie.

Moja miłość przyszła do mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Tak by się przynajmniej wydawało. Byłam chora, ważyłam tyle co piórko, na klatce piersiowej miałam wielkie dwie blizny, na całym ciele ani jednego włosa. Byłam zewnętrznie brzydka, byłam sama dla siebie odrażająca. Spoglądałam na to obce mi ciało i tonęłam we własnych łzach żalu, smutku i straty.

I wtedy ktoś mi powiedział, nie patrz na ciało, patrz w te oczy i mów do siebie wiele czułych słów, mów do siebie o miłości, mów że się kochasz, tak długo aż poczujesz.

I przytulaj się dużo, sama siebie przytulaj, głaskaj, czule gładź i nie przestawaj mówić o miłości. Rób tak dzień w dzień, poświęć sobie czas, aż zobaczysz światło, ten niesamowity błysk w oku. Cała twoja aura roziskrzy się wtedy złotem, a ty zobaczysz jaka jesteś piękna, jaka niezwykła, jaka warta miłości. Zobaczysz prawdziwą siebie, nieskażoną, odkodowaną ze wszystkich raniących przekonań, dziewiczą, czystą, boską. Wtedy przyjdzie miłość, ulga, akceptacja. I wtedy to właśnie spójrz na ciało, na blizny, na głowę gładką jak jedwab.

Zwariujesz, a to ci obiecuję, od zalewu miłości, od czułości, jaką wzbudzisz sama w sobie.

Więc tak zrobiłam. Dzień w dzień, konsekwentnie, mówiłam do siebie o miłości. Patrzyłam w te oczy, głęboko, mocno i z każdym takim seansem, otwierałam bardziej własną duszę. Tę biedną, skundloną, porzuconą duszę. Taką skarłowaciałą, niedożywioną, szarą, wychudzoną, poranioną, prawie jak to ciało, w którym wegetowała. Robiłam tak tydzień, dwa, może trzy czy cztery, aż pewnego dnia zobaczyłam światło. I przysięgam, że było tak jak powiedział mi ten ktoś…. Oszalałam z miłości dla siebie. Oszalałam z zachwytu nad tym, jaką piękną jestem istotą. Pełną światła, magii i marzeń. Wolną, nieskrępowaną, cudownie uskrzydloną, całkowicie doskonałą.

Więc nic dziwnego, że teraz lubię siebie. Lubię siebie taką jaką jestem. Lubię siebie w całości, w zasadzie bez wyjątków. Lubię siebie tak bardzo, bo wiem, że nie ma we mnie jednej rzeczy, która nie jest tak, jaką powinna. Jestem całkowicie doskonała ze wszystkimi talentami i uszczerbkami. Jestem jak Yin and Yang. Jestem stuprocentowa. Tak jak każda inna ludzka istota. Choć nie każda ludzka istota, póki co o tym wie.


Lifestyle

Czy jesteśmy zadowoleni z naszgo życia? Znamy odpowiedź na to pytanie! Prezentujemy wyniki ankiety

Redakcja
Redakcja
23 grudnia 2016
Fot. iStock/Klubovy
 

Od poniedziałku do środy po raz pierwszy prosiliśmy Was o wypełnienie ankiety przygotowanej przez NEUROHM Polska. Ankieta w nowatorski sposób pozwala zbadać poziom zadowolenia z naszego życia. Ale nie ten deklarowany, tylko faktyczny.

Jak to działa? Otóż badany jest czas reakcji podczas odpowiedzi na poszczególne pytania, na przykład:  75% Polaków deklaruje że jest zadowolona ze swojego prywatnego życia, tymczasem bez wahania pozytywnie odpowiada na to pytanie  jedynie 17%.

Dzięki wypełnionym przez was ankietom, wiemy, jaki nastrój panuje wśród was.

Oto wynik przygotowany przez Inemo

Niewiarygodne, a jednak prawdziwe. Czy to koniec roku, czy atmosfera zbliżających się Świąt – nie wiadomo. Faktem jest, że Polacy czują się całkiem dobrze. Sprawdziliśmy to w zeszłym tygodniu wśród czytelników portalu WP.PL i serwisu Oh!Me.

„Czy jesteś zadowolony ze swojego życia?” – na to pytanie pozytywnie odpowiedziało 61 proc. respondentów. Czułe algorytmy testu wychwyciły, że w pełni i bez żadnych wątpliwości z tą deklaracją utożsamia się 39 proc. To rewelacyjny wynik. W tego typu badaniach „silne tak” mówi zwykle jedynie jedna czwarta pytanych.

Równie dobrze czujemy się w Polsce: 59 proc. jest zadowolonych, że tutaj mieszka, a 37 proc. nie ma wobec tego cienia wątpliwości. A w pracy? Bardzo podobnie, ale jednak troszkę gorzej: zadowolonych z tego, gdzie pracuje było 51 proc., z czego 35 proc. w sposób niezachwiany.

Bardzo jesteśmy ciekawi, jak będzie po Świętach. Czy nastroje opadną, a może wręcz przeciwnie? Kolejny test już niedługo.

Dom to podstawa

Wyniki testu niezbicie pokazują, że najwięcej radości daje nam sfera prywatna. Prawie wszyscy deklarujemy, że lubimy przebywać z bliskimi (92 proc.), a niezbicie pewna tego jest ponad połowa (55 proc.). Nasze przywiązanie do innych potwierdza kolejna deklaracja. Aż 74 proc. respondentów uważa, że „ma znajomych, na których zawsze może liczyć”. Niestety tylko 35 proc. jest tego absolutnie pewna.

Najmniej optymistyczne wyniki badania dotyczą naszych zarobków. W pełni zadowolonych z wynagrodzenia jest zaledwie 13 proc. respondentów, choć 30 proc. deklaruje taką postawę. To ciekawe, bo mimo to pracę lubi dużo więcej badanych (jak pokazywaliśmy wcześniej).

Niepokoić może także odpowiedź na pytanie, czy „Polska jest dobrym miejscem do życia”? Jedynie jedna piąta respondentów jest przekonana, że „tak”, a dwa razy więcej osób deklaruje taki pogląd. To niewiele i świadczy o dużym wahaniu uczestników badania – być może na taką niepewność wpłynęły wydarzenia z życia polityczno-społecznego kraju, które miały miejsce w weekend 17-18 grudnia.

wyniki_zadowolenie_22.12.2016

I co myślicie o tych wynikach? Są tożsame z waszymi nastrojami? JUż 27 grudnia będziemy ponownie zachęcać was do wypełnienia ankiety. Zobaczymy, jak będzie po świętach. 🙂


Lifestyle

Sen o wspaniałej sypialni gotów jest do spełnienia. W prosty sposób!

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
22 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe

Sypialnia, to wymarzone miejsce, do którego z przyjemnością wchodzimy każdego wieczoru. Zanim zamkniemy oczy po długim i wyczerpującym dniu, najczęściej poświęcamy jeszcze kilka chwil na własne przyjemności. Sięgamy po ciekawą książkę, rozmawiamy z partnerem czy relaksujemy się przy ulubionym filmie. 

Ile osób, tyle ulubionych możliwości dla wyciszenia się w porze wieczorowej. Ale jedno jest tu pewne — chcemy, by sypialnia była miejscem sprzyjającym wygodzie, wyciszeniu i niezmąconego wypoczynku. To, jak się w niej czujemy, ma ogromny wpływ na jakość snu i naszą dyspozycję od samego rana.

Marzenia o sypialni doskonałej 

To pomieszczenie powinno zostać pomyślane tak, by dało nam jak najwięcej komfortu. Kłopot może z wydzieleniem odpowiedniego miejsca na sen może się pojawić w maleńkim, dwupokojowym mieszkanku, ale większy metraż i liczba pomieszczeń pozwalają spełnić marzenia.

Przemyśleć powinniśmy zarówno dobór kolorystyki w pomieszczeniu, jak i stylu umeblowania, by wszystko tworzyło harmonijną całość. Dobrze jest zwrócić uwagę na trendy, które obecnie cieszą się największą popularnością i z nich wybrać styl najbardziej pasujący do naszych wyobrażeń.

Poza dbałością o funkcjonalność wnętrza pomyślmy o przytulnej atmosferze

Spójny koncept, kojące barwy ścian, wyważone, zmienne oświetlenie, a w szczególności dopasowane do sypialni dodatki i meble, ułatwią zbudowanie strefy komfortu i wyciszenia. Pojemne meble powinny pomieścić ubrania i inne akcesoria, ograniczając nadmierną ilość ozdób, zdjęć i gadżetów, tak, by nie powstawał rozpraszający uwagę bałagan.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Wystrój powinien łączyć w sobie elementy, które działają uspokajająco na właściciela — wyjątkowo istotne jest tu wygodne łóżko, bez którego nie ma mowy o dobrze przespanej nocy.

Jeśli nie ma takiej konieczności, wystrzegajmy się umieszczenia w sypialni laptopa czy szafki nocnej wypełnionej dokumentami z pracy. Sypialnia powinna kojarzyć się z odpoczynkiem, a nie codziennymi obowiązkami. Wykorzystując w przemyślany sposób wszystkie elementy, łatwiej jest stworzyć klimat intymności, sprzyjający wypoczynkowi.

Dobrze poukładana SOLLE

Choć większości z nas trudno ocenić skąd tyle rzeczy znajduje się w naszym posiadaniu – kolekcja szaf SOLLE jest gotowa, aby pomieścić je wszystkie. Została stworzona przez projektantów WAJNERT MEBLE z myślą o możliwości samodzielnej, zindywidualizowanej stylizacji i doborze elementów wyposażenia. I to tylko w trzech prostych krokach. Wystarczy wybrać korpus, następnie fronty i po trzecie — elementy wyposażenia. Szafa gotowa! 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Duże możliwości aranżacyjne, modułowy charakter oraz wiele opcji dekorowania – to cechy, które wyróżniają kolekcję szaf SOLLE. Meble znakomicie się prezentują i pozwalają na doskonałą organizację przedmiotów, a szeroki wybór frontów i akcesoriów – umożliwia ich dopasowanie do wnętrza i indywidualnego gustu. Ci, którzy chcą podkreślić niepowtarzalny charakter swojej sypialni, chętnie skorzystają z możliwości ozdobienia frontów kolorowymi płytami laminowanymi lub tapicerowanymi tkaninami.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Urokliwy AMBER

O tym, że dobrze dobrane oświetlenie odpowiada za nastrój wnętrza, doskonale wiadomo. Dlatego właśnie w kolekcji mebli AMBER, dedykowanych głównie sypialni, zastosowano punktowe oświetlenie LED z możliwością wyboru białego lub kolorowego światła. W pełne uroku, listwy oświetleniowe wyposażono łóżka, szafy i komody, które razem dają wyjątkowy efekt bardzo przytulnej, intymnej przestrzeni. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Miłośnicy dobrego, nowoczesnego designu mają do wyboru dwie wersje kolorystyczne korpusu i frontów: dębową z białym połyskiem lub ciemniejszą orzechową również z białym połyskiem. Kolekcja AMBER, to kompletna propozycja mebli o prostych, geometrycznych kształtach: szafy i łóżka o dwóch szerokościach, komody i stoliki nocne, które nadają sypialni niepowtarzalnego charakteru. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Meble do sypialni WAJNERT są doskonałą odpowiedzią na najwyższe wymagania klientów

Szczególny nacisk został położony na dobry design, komfort, funkcjonalność, które urzekają osoby poszukujące inspiracji. To ważne, nie tylko w przypadku urządzania sypialni, ale każdego innego pomieszczenia w domu. Liczy się jakość oraz optymalna wartość – czyli właściwa relacja jakości do ceny. Ważna jest również świadomość, że mebel został dobrze przemyślany i zaprojektowany z myślą o komforcie codziennego użytkowania. Wreszcie, wyposażenie domu musi nam się podobać, przecież każdy z nas lubi otaczać się przedmiotami dla niego wyjątkowymi.


Wpis powstał przy współpracy WAJNERT MEBLE

 


Zobacz także

Podaruj piękno w prezencie. Najlepsze kosmetyczne podarunki tego roku! Świąteczny prezentownik Oh!me

5 pytań, które każdy z nas powinien co jakiś czas sobie zadać, by żyć lepiej

Samotność w chorobie. Choćbyście byli jak najbliżej, są rzeczy, których nie zrozumiecie

Samotność w chorobie. Choćbyście byli jak najbliżej, są rzeczy, których nie zrozumiecie