Lifestyle

Marcin Dorociński: wasz wielki sen, wyczekane marzenia mogą czekać za rogiem

Redakcja
Redakcja
24 października 2022
 

– Pozdrawiam Was serdecznie z Londynu. Nadszedł dzień, w którym (dzięki uprzejmości producentów filmu Mission Impossible @tomcruise i #christophermcquarrie) – po miesiącach spekulacji, mogę z radością i niemałym wzruszeniem potwierdzić swój udział w tej legendarnej serii – napisał na Facebooku Marcin Dorocińki. Jak wielki to sukces polskiego aktora mamy świadomość wszyscy, ale czy wiemy, jak ciężką pracą i ogromem cierpliwości i silnej woli okupiony, wiedział dotąd tylko on i jego bliscy. 

„Sukcesy nie przychodzą same, mają to do siebie, że długa droga do nich najczęściej okupiona jest wyrzeczeniami, porażkami, upadkami, rozczarowaniami. Pamiętam – kiedy zapytany o moje plany zawodowe – cicho i nieśmiało powiedziałam „chciałbym spróbować zagranicą”. Pamiętam również kąśliwe uwagi i lekceważące spojrzenia, ale pamiętam równie dobrze, że byli wokół mnie ludzie, które uwierzyli w moje marzenie chyba bardziej niż ja sam. Bo ja Marcin z Kłudzienka zawsze miałem z tym problem.
Pierwszym castingiem, który otrzymałem od mojej londyńskiej agencji był MI – Ghost Protocol. Przegrałem. Od tego czasu nagrałem ponad 1200 self tape’ów. I przegrałem je wszystkie. Pierwszy self tape wygrałem w zeszłym roku – po ponad dziesięciu latach żmudnych nagrań, wielkich nadziei i starań. Po 1200 wcześniejszych bolesnych i dotkliwych porażkach. I te dwa wygrane to była @netflixvalhalla i MI: Dead Reckoning. I teraz mogę dzielić się moją radością z Wami.
Dlatego wierzcie w swoje marzenia i nie poddawajcie się. Wasz wielki sen, wyczekane marzenia mogą czekać za rogiem. Cierpliwości i odwagi. Szerokości!” – pisze Dorociński
Serdecznie gratulujemy i pękamy z dumy!


Lifestyle

Toksyczne matki. Uczą nienawiści do mężczyzn, świata, do siebie. Są naszym piekłem

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
21 października 2022
Fot. iStock/olaser

Ona twierdzi, że oddała mi wszystko. A mi od tego „wszystkiego” niedobrze. Co ona mi takiego oddała? Niechęć do mężczyzn, brak zaufania do kobiet, nieustanną złość, irytację, ocenianie innych. Wybielanie siebie, marudzenie, energię ważącą tony – w której brak było lekkości i cieszenia się życiem. Mogłabym wymieniać bez końca. To może spróbuję?

Niechęć do mężczyzn

I z tego co wiem, nie była jedyna. Dlaczego matki chcą nas ostrzec przed „złymi facetami”.
Czy dziesięciolatka jest odpowiednim odbiorcą furii matki? Jej rozżalenia partnerem?
Moja zapomniała, że ojciec to nie tylko jej eks. To również tata, z którym chciałam mieć kontakt. Wybrała za mnie inną drogę: ukrywała, że dzwonił, utrudniała spotkania.
Pamiętam, jak byłam chora. Zadzwonił, syczała do słuchawki: teraz chcesz z nią rozmawiać, a gdzie byleś ostatnie dwa miesiące, zabrała komórkę, którą mi kupił, bo to „fanaberia”.

Za każdym razem wylewała na niego wiadro pomyj. Pewnie miała rację, ale tak doprowadziła do tego, że ojciec w ogóle zniknął.
Odezwał się w moje osiemnaste urodziny. Nie tłumaczę go, ale może mogło to wyglądać inaczej?

Nieustannie słyszałam też: faceci to chcą tylko seksu. Są niepoważni, nieodpowiedzialni, znikają. Czy tak wychowana córka może ufać płci przeciwnej, czy raczej przyciągnie beznadziejne przypadki, żeby móc powiedzieć: a jednak rodzinne przekonania są słuszne?

Matka zatruwała mi młodość, pierwsze doświadczenia seksualne i miłosne. Nie mogłam niczego o sobie opowiedzieć, bo od razu ostro komentowała. „Jak się będziesz puszczać, nie będą cię szanować”. „Jak wyjedziesz z nim na wakacje, od razu cię zostawi”. „Nie szanujesz się”.

W końcu poznałam R. , przyszłego męża. Też był podejrzany. Do tej pory nie przekonała się do niego do końca. Mam wrażenie, że czasem mi zazdrości, że tak mi się udało. Potrafi powiedzieć do niego czasem: „Ja nie wiem co ty w niej widzisz. Czy ona nadaje się na żonę i matkę?”.

Toksyczna matka może być winna problemów w twoim związku

Nieufność wobec kobiet

Wszystkie kobiety tylko zazdroszczą, życzą nam źle. Chcą nam zabrać to, co dobre. Rywalizują. Moja mama miała kilka koleżanek, wszystkie po kolei znikały z jej życia. Potem słyszałam; ta ją obgadała, ta jej zazdrości pracy, ta nóg. Moich przyjaciółek też nie lubiła. W każdej wynajdywała wady nawet jak były miłe. Ta jej nieustanna podejrzliwość burzyła mój spokój. Przy każdej mojej kłótni z którąś z nich słyszałam: „Mówiłam ci, kobieta kobiecie zawsze wbije nóż w plecy”.
Była w tym swoim przekonywaniu mnie tak skuteczna, że jej uwierzyłam. Patrzyłam na inne dziewczyny i widziałam w nich zazdrośnice. Dopiero w pierwszej pracy poznałam koleżankę, która pokazała mi inny świat. Świat siostrzeństwa, bezpieczeństwa. Sama miała świetną relację z mamą– wtedy zobaczyłam, jak może wyglądać relacja matka– córka. Wspólne zakupy, śmiech, szanowanie swojej wolności, akceptacja.

Koleżanka pokazała mi też, że kobiety nie muszą rywalizować, a nawet jeśli czegoś sobie zazdrościmy możemy to przegadywać. Rozmawiać. Mówić wprost. Nie trzeba zrywać kontaktu, obrażać się.

Zaciętość i brak przebaczenia

Odpowiedzialność mojej matki za relację z drugim człowiekiem? Nie istniała. To inni mieli się starać, naginać, dostosować. Akceptować ją, rozumieć. Ona? Była na specjalnych prawach. Ukryta narcyzka. A nie była święta, widziałam to, jak dorastałam. Nie tylko w relacji ze mną, gdy musiałam przepraszać za jej wybuchy złości, niefajne odzywanie się do mnie, bo „sprowokowałam”.
Nagadała swojej siostrze, mojej ukochanej ciotce na święta, bo się upiła? Wina ciotki, oczywiście. Bo jej nie szanuje. Przez trzy lata nie rozmawiały, w końcu to ciotka się złamała.

Spotykała się z miłym facetem? W czymś ją zawiódł, od tej pory nie moglam mu odpowiadać: „dzień dobry”, obraziła się, gdy raz poszłam z nim na obiad. A on chciał tylko wytłumaczyć, że jestem mu bliska i to matka go zostawiła.

Pesymizm i niechęć do życia

Na palcach jednej ręki mogę policzyć dni, gdy wydawała się szczęśliwa. Poza tym wesoła bywała tylko na rauszu, następnego dnia przepłacała to bólem głowy. Pretekst do kolejnego narzekania. Poza tym świat był wrogi, życie bez sensu. Inni mają lepiej, ona, my najgorzej. Dorastałam i nie chciałam grać w te grę. Że jesteśmy gorzej sytuowane niż ciotka, czy inna koleżanka. Nawet sąsiadka. Albo że mamy mniej szczęścia. Te okresy marudzenia przeplatały się z poczuciem wyższości, o którym już napisałam wcześniej.

„Pieprz*na córunia mamuni” – usłyszała od męża. Gdy toksyczna relacja z matką niszczy związek

Strachu

Lepsza jest bezpieczna praca niż ryzykowanie, trzeba mieć etat, koniecznie dobre studia. Porządny zawód. Taki banał– kochałam malować, powiedziała, że dostanie zawału serca, jak będę zdawać na artystyczne studia, że to marnowanie czasu. Moja koleżanka miała wspierającą matkę, dostała się na Akademię Sztuk Pięknych. Dziś jest świetnie zarabiającą projektantką. Ja tkwię w pracy, której nienawidzę. Dopiero zapisałam się od tego roku na nowe studia, teraz już związane z moją pasją. „Marnujesz czas”, „A co z dziećmi?”, „Kto to wymyśla, studia po trzydziestce”.

Dlaczego matki wciągają córki w grę w pesymizm? Dlaczego pokazują, że świat jest zagrażający? Najchętniej odcięłabym moją od wnuków, bo widzę, jak sączy w nich jad, niepewność, nieufność. A potem mówi; mam tylko was, jestem taka samotna.

Dlaczego mam to dźwigać? Z przerażeniem myślę o jej starości. O tym, że już teraz jestem za nią odpowiedzialna. Odstraszyła wszystkich. Zostałam jej ja.

Często śnię o jej śmierci. Budzę się z wyrzutami sumienia, ale gdy słyszę głosy kobiet, które tęsknią za matkami, jestem pewna, że za moją tęsknić nie będę. Nie bardziej niż przez ostatnie dwadzieścia lat, gdy tęskniłam za dobrą, wspierającą i rozumiejącą mnie matką. Matką, która da mi siłę, zarazi radością życia, będzie mnie umiała pocieszyć. Z którą będę mogła porozmawiać nie o tym, jak świat jest beznadziejny. Ale o podróżach, inspirujących ludziach, sztuce. A nawet jeśli nie o tym, to po prostu obejrzę z nią film i nie będę tylko słyszeć, jak jakaś zrobiła sobie usta, zestarzała się, jest źle ubrana.

Jestem tak bardzo nią zmęczona.

wysłuchała: Katarzyna Troszczyńska


Zobacz także

Nadmorski Plener Czytelniczy

6. Nadmorski Plener Czytelniczy w Gdyni

Brynn poślubiła Matthew, który jest gejem. „Jesteśmy szczęśliwi w tym wyjątkowym związku”

Mów wprost. Trudne? Sprawdź co cię ogranicza, bo grunt to właściwie wyrażać swoje zdanie!