Lifestyle

Kurtka skórzana damska – w czym tkwi jej fenomen?

Redakcja
Redakcja
20 września 2021
 

Dla młodszych, starszych, szczuplejszych, pełniejszych, niskich, wysokich i na każdą okazję – mowa o kurtce skórzanej damskiej, która jest jednym z najbardziej uniwersalnych elementów, jaki znajdziemy w swojej szafie. Jak stała się tak popularna? Jakie są jej rodzaje? Sprawdziliśmy to!

Skąd wzięła się skórzana kurtka damska?

Początków skórzanej kurtki damskiej należy szukać w… męskiej szafie. Wszystko zaczęło się w 1928 roku w Los Angeles. Wówczas Irving Schott zaprojektował kurtkę, którą nazwał — na cześć swoich ulubionych cygar — Perfecto. Po wielu latach, gdy światem muzyki zawojował zespół The Ramones, którego członkowie nie rozstawali się z nią, zaczęto skórzaną kurtkę określać mianem ramoneski. I ta nazwa obowiązuje w Polsce do dzisiaj. W międzyczasie umiłowali ją sobie też motocykliści, gangi oraz buntownicy.

Dopiero w latach 80. – za sprawą wizjonera Jeana Paula Gaultiera – skórzana kurtka damska wkroczyła na modowe salony. Jej rockowy styl pokochały nie tylko największe gwiazdy, ale i zwykłe kobiety na całym świecie. Skórzana kurtka damska jest doceniana i uwielbiana za swoją uniwersalność. Niczym kameleon potrafi dopasować się do każdej sylwetki, outfitu i okazji.

Skórzana kurtka damska niejedno ma imię… a raczej fason

Wśród damskich kurtek skórzanych dominują przede wszystkim asymetrycznie zapinane ramoneski, ale to nie jest jedyny fason, jaki możemy wybrać. Bez problemu znajdziemy też kurtki ze standardowo wszytym zamkiem. Dodatkowo różnią się one długością – mogą być zarówno ultrakrótkie, sięgające do pępka, jak i do bioder, a nawet jeszcze dłuższe. Warto przejrzeć asortyment sklepu Dstreet, gdzie znajdują się najróżniejsze fasony skórzanych kurtek damskich.

Szczególną popularnością cieszą się przede wszystkim dopasowane ramoneski, jednak coraz częściej do głosu dochodzą też luźniejsze, oversizowe kroje. Skórzana kurtka damska przypominająca przeskalowaną koszulę, marynarkę lub płaszcz jest prawdziwym modowym hitem.

Nikt też nie powiedział, że skórzana kurtka damska musi być naturalna. Mnóstwo propozycji wykonano z syntetycznej skóry i są one bardzo wygodne, trwałe, a przy tym naprawdę świetnie się prezentują.

Czarna kurtka skórzana damska? Nie tylko!

Kurtka skórzana damska w czarnym kolorze to absolutny klasyk i hit od wielu, wielu lat. Nic w tym dziwnego. Jest niezwykle uniwersalna – można nosić ją bez względu na wiek czy rozmiar, a przy tym pasuje do wielu stylizacji codziennych, sportowych, biznesowych i formalnych. Zdecydowanie warto mieć ją w swojej szafie, ale można jest pójść o krok dalej.

Kurtka skórzana damska występuje w różnych wariantach kolorystycznych, jak choćby czerwony, bordowy, żółty, musztardowy, zielony, niebieski, beżowy, biały, a nawet metaliczny lub z interesującymi dodatkami – ćwiekami, napami, przeszyciami, frędzlami czy aplikacjami oraz nadrukami. To, na którą się zdecydujemy, zależy wyłącznie od naszych upodobań, gustu i stylu. Pamiętajmy przy tym, że energetyczny kolor przyciągnie wzrok i sprawi, że stanie się ona głównym punktem naszej stylizacji.

Pewne jest, że ramoneska to prawdziwy must-have w garderobie każdej kobiety. To nie kaprys, sezonowy hit, ale ponadczasowy model i inwestycja na lata. Skórzaną kurtkę damską z powodzeniem możemy nosić przez wiele lat, nigdy nam się nie znudzi, zawsze będzie prezentować się stylowo ani też nie ma ryzyka, że nagle wyjdzie z mody.

Artykuł partnera


Lifestyle

Pigwa niewiele wspólnego ma z jabłkami i gruszkami. Jak wykorzystać te aromatyczne i ciekawe w smaku owoce?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
21 września 2021
Pigwa - właściwości owoców, przepisy na nalewkę i dżem
Fot. iStock
 

Pigwa jest owocem często spotykanym w Polsce, ale nie cieszy się tak dużą popularnością jak np. jabłka i gruszki, do których jest nieco podoba. Owoce pigwy są znakomitym surowcem do przetworów na zimę. Można przyrządzać z niej nalewki i syropy, dżemy, kompoty.  Ponieważ ma charakterystyczny, nieco cierpki smak, świetnie przełamuje słodycz owoców.

Pigwa pospolita

Pigwa pospolita (Cydonia oblonga) jest krzewem pochodzącym z Azji, ale bardzo dobrze radzi sobie również w Europie. W zależności od warunków może osiągać wysokość nawet 8 m, natomiast pigwa, którą możemy spotkać w Polsce, to krzew osiągający maksymalnie 2-3 metry wysokości. W naszym klimacie narażona jest na przemarzanie, dlatego warto ją sadzić ogrodzie, w ciepłym i osłoniętym od wiatru miejscu. Dobrze się czuje na glebie żyznej i próchnicznej, o lekko kwaśnym odczynie, w której nie brakuje wody.

Pigwa pospolita zakwita na przełomie maja i czerwca. Kwiaty, jasnoróżowe lub białe, osiągają mają średnicę około 5 cm. Owoce wyglądające jak małe jabłka lub gruszki, na początku są omszone, a później ich skórka pokrywa się woskowym nalotem. Twarde owoce pigwy dojrzewają w październiku. Po zerwaniu owoce (najlepiej po przymrozkach) powinny poleżeć w domu kilka dni, lub znacznie dłużej, aż ich kolor nie zmieni się z zielonego na żółty. Owoce powinny wtedy wydzielać przyjemny aromat. Jeżeli planowane jest przetrzymanie nieprzetworzonych owoców pigwy przez dłuższy czas, należy umieścić je w chłodnym i przewiewnym pomieszczeniu. Owoce powinny leżeć raczej luźno, by się obijały i dłużej były świeże. Pigwa nie nadaje się one do spożycia na surowo.

Pigwa - właściwości owoców, przepisy na nalewkę i dżem

Fot. iStock/Pigwa

Pigwa a pigwowiec

Owoce pigwy i pigwowca są ze sobą bardzo często mylone, ze względu na podobieństwo. Oba posiadają oryginalny smak i aromat, i doskonale sprawdzają się do przygotowywania konfitur, nalewek, kompotów, dżemów, galaretek. Drzewa pigwy, jak i krzewu pigwowca są ze sobą spokrewnione, ale różnią się od siebie pewnymi cechami. Jak je od siebie odróżnić?

Owoce pigwy są większe od pigwowca, osiągają średnicę ponad 5-6 cm, mogą ważyć ponad 500 g, co zależy od odmiany. Są one nieco mniej aromatyczne i cierpkie, niż owoce pigwowca. Owoce pigwy zawierają witaminę A i C, witaminy z grupy B, oraz minerały takie jak: magnez, miedź, potas, sód, wapń i żelazo. Pigwa zawiera również cenne antyoksydanty, kwasy owocowe, sole mineralne i pektyny.

Owoce pigwowca mniejsze od pigwy, osiągają średnicę 2-5 cm. Są za to bardziej aromatyczne, ale też bardziej cierpkie. Zawierają witaminę A i C, witaminy B1, B2, PP, oraz minerałów takich jak: potas, żelazo, fosfor, magnez, molibden, cynk, wapń. Zawierają dużą ilość błonnika i pektyn, Jest tu również  kwas jabłkowy, kwas bursztynowy i chinowy oraz moc antyoksydantów.

W przepisach owoce pigwy i pigwowca najczęściej stosuje się wymiennie.

Pigwa — właściwości dla zdrowia

Owoce pigwy znane są z działania wzmacniającego organizm i podnoszącego odporność. Szczególnie polecany jest sok i inne przetwory z pigwy na okres jesieni i zimy, gdy jesteśmy szczególnie narażeni na infekcje. Obecność polifenoli przeciwdziała powstawaniu wolnych rodników, dzięki czemu chroni komórki organizmu przed uszkodzeniami. Owoce pigwy wpływają na poprawę apetytu oraz wzmacniają wytwarzanie soków trawiennych, usprawniając proces trawienia. Sok z pigwy wykorzystywany jest jako wsparcie w łagodzeniu kaszlu. Świeża pigwa w 100 g zawiera 57 kcal.

Nalewka z pigwy – prosty przepis na wódce

Nalewka z pigwy w medycynie tradycyjnej stosowana jest jako wsparcie podczas przeziębienia i grypy. Można po nią sięgać także profilaktycznie, wzmacniająco w sezonie jesienno-zimowym. Warto zrobić własny trunek, a prosta nalewka z pigwy to przepis idealny dla początkujących. Z trzech składników można wyczarować nalewkę idealną na chłodne wieczory.

Pigwa - właściwości owoców, przepisy na nalewkę i dżem

Fot. iStock/Nalewka z pigwy

Nalewka z pigwy – składniki: 

  • 1 litr wódki
  • 1 kg pigwy (pigwowca)
  • 0,5 kg cukru

Nalewka z pigwy – przygotowanie:

Owoce pigwy umyj, wydrąż gniazda nasienne, pokrój. Pigwę włóż do słoja, zasyp cukrem, nakryj ściereczką i zostaw na 2-3 dni. Po upływie tego czasu zalej owoce wódką, zamknij słoik i na 4 tygodnie odstaw. Co kilka dni należy potrząsnąć słoikiem. Po upływie 4 tygodniach odcedź nalewkę i przelej ją do butelek — najlepiej wykorzystać do tego kilka tetrę złożoną w kilka warstw. Odstaw ją, by nabrała mocy, około 5 miesięcy.

Warto zaznaczyć, że nalewka pigwowa na początek będzie miała bardziej intensywny kolor. Z upływem czasu przybierze ciemniejszy kolor, przechodząc w barwę herbaty lub bursztynu.

Dżem z pigwy i jabłek — przepis

Pigwa - właściwości owoców, przepisy na nalewkę i dżem

Fot. iStock/Dżem z pigwy

Dżem z pigwy i jabłek – składniki: 

  • 1 kg jabłek
  • 0,5 kg pigwy
  • 200 ml wody
  • 0,5 kg cukru

Dżem z pigwy i jabłek – przygotowanie: 

  1. Jabłka umyj, obierz i pokrój w ćwiartki, usuń gniazda nasienne. Pigwę umyj i pokrój na ćwiartki, usuń pestki.
  2. Zagotuj wodę w garnku, włóż do niej pigwę, wsyp cukier i gotuj przez ok. 10 minut. Gdy pigwa nieco zmięknie, dodaj jabłka. Całość gotuj 20 minut, koniecznie co jakiś czas mieszając, by owoce nie przywarły do dna garnka.
  3. Wrzący dżem przełóż do wyparzonych słoiczków i od razu zakręcić. Postaw słoiki do góry dnem i przykryj ściereczką na czas stygnięcia. Gdy wystygną, przenieś w chłodne miejsce.

źródło: www.izielnik.pl 

Lifestyle

Mam dość poczucia winy tylko dlatego, że nie zostałam matką. Nie chcę mieć dzieci, czy to czyni ze mnie niepełnowartościową kobietę?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 września 2021
Fot. iStock/olaser

„Nie chcę mieć dzieci” – wykrzyczałabym całemu światu, żeby nie słyszeć tych wszystkich pytań: „A wy kiedy?”, „Czy na was to już nie czas?”, „Bez dzieci chcecie żyć?”. Czuję się jak trędowata, kiedy pojawia się temat dziecka, te spojrzenia, przemilczenia, ten oceniający mnie wzrok. Skoro nie chcę mieć dzieci, to nie mogę być pełnowartościową kobietą? Naprawdę tak trudno zrozumieć, że nie chcę być matką?

Nigdy nie usłyszałam: „Masz do tego prawo”, „Jak nie chcesz, nie musisz”. Co najwyżej padało pełne pogardy: „No dobra, to przecież twoja sprawa”, gdzie za tymi słowami brzęczało: „… ja tego nie rozumiem”, a jeszcze częściej: „nie akceptuję tego”. Tylko tak naprawdę co mnie obchodzi, że ktoś nie akceptuje mojej decyzji, ja od nikogo tego nie wymagam. Nie chcę mieć dzieci i czekać aż znajomi, przyjaciele czy rodzina przyklasną i powiedzą, że to moje życie i mogę z nim robić, co chcę.

Otóż nie mogę, bo każdy oczekuje, że dostosujemy się do ogółu, że jednak wpiszemy się w ściśle określone ramy i wymagania. Żona, kobieta pracująca i matka. Nawet, jak tak nie myślisz, to w końcu obudzi się w tobie głęboka pogarda dla kobiety, która decyduje inaczej.

Tak wiem, kim jestem. Już to słyszałam.

Jestem egoistką – bo jak można żyć na tym świecie nie dając życia kolejnym pokoleniom. Jestem egoistką, bo myślę tylko o sobie, bo dzieci to nie wygoda, jaką mam dzisiaj. Czasami się zastanawiam, ile matek, które to mówią, marzy, o tym, żeby jednak matkami nigdy nie zostać… Ile w nich zazdrości tej – tak przez nich zwanej – „wygody”, którą ja podobno stawiam ponad posiadanie dzieci. Skoro dla nich moje życie jest wygodą, to dlaczego one go nie wybrały? Przecież nikt nie ma prawa zmuszać nas do posiadania dzieci.  Każda z nas może powiedzieć: „Nie chcę”. Tymczasem, to niewłaściwe, kobieta nie ma prawa nawet tak myśleć, bo przecież po to chodzi po tej ziemi, żeby rodzić dzieci. Ciekawe, co na to mężczyźni wygłaszający takie teorie, które ja sama często słyszę. Co, gdyby okazało się, że oni też mogą zachodzić w ciążę, ilu z nich zdecydowałoby się na dzieci, uznałoby to za swój obowiązek, porzuciłoby swoje życie w imię tego, by zostać rodzicem? Tak im łatwo wyrażać swoje opinie, kiedy mówią: „o kobietach takich, jak ja”, w domyśle „tych złych, bo niepokornych”?

Mam znajome, które tuż przed 40-tką wpadły w panikę. Nagle pojawiła się akcja #muszęmiećdziecko. Kiedy jedną z nich pytałam: „Dlaczego?”, usłyszałam, że przecież to już ostatni dzwonek, że ktoś musi jej podać szklankę wody na starość, że no w końcu muszą wziąć odpowiedzialność za czyjeś życie. I nie chcą odpowiadać na pytania: „kiedy wy?”. Serio? To są powody, dla których warto posiadać dziecko? Mnie nie przekonują.

Nie jestem ignorantką. Długo szukałam w sobie chęci zostania mamą. Przez kilka lat po ślubie oszukiwałam siebie i innych, że tak, że już jestem gotowa i pewnie za kilka lat będziemy mieć dziecko. Mówiłam to głośno chcąc sama w te słowa uwierzyć i się do nich przekonać. Ta obsesyjna myśl, że muszę chcieć zostać matką, trzymała mnie w miejscu. Kilkanaście lat pracowałam w korporacji, bo słyszałam: „Jak zajść w ciążę, to lepiej pracując tutaj, bo wszystkie świadczenia będziesz miała i zawsze muszą cię przyjąć po macierzyńskim z powrotem”. Pozwalałam sobie to wmówić.  Myślałam: „No tak, nie mogę zmienić pracy, bo co jak zajdę w ciążę, jak się zdecyduję, jak jednak spróbujemy?”. I tkwiłam w firmie, w której się nie rozwijałam, a która miała zabezpieczyć mnie  i moje życie, gdybym zdecydowała się na dziecko. Jak jakiś cholerny dramat w trzech aktach. Rozwijałam swoje pasje, myślałam o własnym biznesie, ale nie, przecież dziecko, jeszcze nie możesz. Wiesz, jaka jest kolejność, znasz reguły: najpierw dziecko, później kariera i myślenie o sobie, jak jeszcze starczy ci na to siły.  Nie ma innej możliwości.

Słyszałam, że nie jestem prawdziwą kobietą, bo brak mi wrażliwości i empatii, bo jak inaczej wytłumaczyć brak chęci posiadanie dziecka? Pytano, czy pochodzę z rozbitej rodziny, że może moja niechęć do roli matki została we mnie zakorzeniona w dzieciństwie. Być może, ale jakie to znaczenie, czy wieloletnia terapia ma zmienić moje nastawianie, z którym jest mi dzisiaj dobrze?

Dlaczego nie mogę głośno mówić, że nie chcę mieć dzieci? Dlaczego tak bardzo innych to kłuje w oczy, obrusza? Przecież to mój wybór, moje życie. Inni są szczęśliwi z dziećmi – cudownie, ja jestem szczęśliwa bez nich. Lubię moje życie, lubię tę swobodę, którą mam, lubię to, że w końcu mogę się realizować. Że kiedy dopuściłam do siebie myśl, że nie chcę być mamą, rzuciłam pracę, zaczęłam rozwijać swoją pasję, pomyślałam w końcu bez strachu o własnym biznesie, bez tych ciągłych rozterek: „a co jak jednak będziesz chciała zajść w ciążę”. Nie chcę. Mam 38 lat i nie chcę być mamą. Dziś o tym wiem, wiele lat zagłuszałam to w sobie, ale taka jest prawda. Są kobiety, które nie myślą o własnych dzieciach.

Pamiętam czas, kiedy celowo odwiedzałam znajomych z małymi dziećmi mając nadzieję, że ten osławiony zapach noworodka wzbudzi we mnie macierzyńskie uczucia. Że może wzięcie na ręce takiego maluch sprawi, że poczuję jakieś ukłucie, cokolwiek, co pozwoli mi odetchnąć i stwierdzić, że jestem gotowa na to, czego inni ode mnie oczekują. Że wszystko jest ze mną w porządku, bo przecież niechęć do rodzicielstwa jest czymś poza normą, czymś co najmniej niewłaściwym.

Nie jestem gorszą od tych wszystkich kobiet, które mają dzieci. Tylko tym się od nich różnię, tymi dziećmi. Poza tym mam te same pragnienia i marzenia. Chcę spokoju, chcę realizować siebie, chcę podróżować, poznawać nowych ludzi, chcę wyjść na imprezę, chcę od czasu do czasu pospać dłużej, a innym razem wstać wcześniej i pójść pobiegać. Każda z nas tego chcę, z tą różnicą, że ja nie chcę mieć dzieci. Ja i wiele innych kobiet, które boją się do tego przyznać, które mają nadzieję, że urodzą i jakoś to będzie. Być może, pewnie tak, ale czy na pewno? Nie chcę ryzykować. Chcę zostawić tokobietom, które są pewne swojej decyzji, które czują, że nie, że powinny, tylko, że zwyczajnie chcą. To podobno naturalne, podobno wybrakowane są kobiety, które tego nie czują.

Ja nie czuję się wybrakowana. Wręcz przeciwnie, czuję spokój, że w końcu pozwoliłam sobie na „niechcenie” dzieci, że ściągnęłam z siebie presję otoczenia. Że zawalczyłam z poczuciem winy, w którym czułam się osamotniona, bo jak to mieć wyrzuty sumienia, że nie chce się być matką. „To zrób sobie dziecko i bądź”. Ale co jeśli ja nie chcę? Spróbujcie nie chcieć mieć dzieci. Tylko wtedy zrozumiecie, jak ogromna jest presja wywierana na bezdzietnych małżeństwach. „Tyle ludzi chce mieć dzieci i nie może, nawet nie wiecie, jak grzeszycie myśląc tylko o sobie”. To słyszą pary, kobiety bez dzieci.

W końcu pozwoliłam  sobie na to, by przestały mnie ranić te wszystkie egoistki, wygodnickie, bez serca. A kim jest matka, która nie pozwala swojemu dziecku na samodzielność, która nie chce wypuścić go w jego własne życie? Czy nie jest egoistką? Która z nas jest gorsza?

Chcę decydować i z pełną świadomością mówić „nie”, jeśli tak czuję i jestem tego pewna, a nie gdy ktoś inny próbuje na moim życiu i moich decyzjach dokonać gwałtu wmawiając, ze coś jest moim obowiązkiem, coś, na co nie ma we mnie zgody.

Nie potrzebuję waszych ocen, tłumaczeń, że nie wiem, jak to jest, że może to być pomyłką mojego życia, że może jednak warto pomyśleć, bo zegar tyka, a co jak kiedyś będę tej decyzji żałować. Dlaczego tak trudno zrozumieć, że ja nie chcę, że nie czyni mnie to gorszej i pomimo wielu prób udowadniania sobie, że być może jest inaczej, myślenia o sobie, że coś ze mną jest nie tak, dzisiaj daję sobie prawo do tego, by przed sobą i każdym, kto mnie o dzieci zapyta powiedzieć: „Nie chcę być mamą”. Po prostu. I nie chcę czuć się winna z tego powodu.

 


Zobacz także

Joanna Sarapata: Nie bójcie się kobiety zaczynać na nowo!

„Co drugi to maminsynek. Dwie lewe ręce do wszystkiego. Zero odpowiedzialności.”. Brawo MY! A twój syn „coś” potrafi zrobić SAM?

Kiedy twoja znajomość przeradza się w „coś więcej”. 4 nie zawsze subtelne znaki