Lifestyle

Kobiety nie chcą wychodzić za mąż, a mężczyźni są wściekli, przygnębieni i samotni

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
16 grudnia 2017
Fot. istock/aldomurillo
 

Ten trend jest już widoczny: kobiety coraz rzadziej decydują się na małżeństwo, a mężczyźni nie mogą sobie z tym poradzić i czują się sfrustrowani. Coraz częściej żyjemy w dwóch różnych światach i coraz rzadziej wierzymy w to, że znajdziemy prawdziwą, trwałą miłość w związku.

Kobiety nie chcą ślubu. Jak to działa na mężczyzn? Zdaniem psychologów – fatalnie. Panowie coraz gorzej radzą sobie ze złością i są coraz bardziej drażliwi. Są w rozterce, odczuwają gniew i mają poczucie bycia lekceważonymi. Wielu z nich nie radzi sobie również z poczuciem samotności. Wnioski amerykańskich naukowców idą dużo dalej: zdaniem badaczy, pod wpływem tej sytuacji mężczyźni podejmują błędne decyzje (np. głosują na niewłaściwych kandydatów), izolują się (poza żoną rzadko mają przyjaciół, z którymi mogą rozmawiać o swoich nadziejach, marzeniach, obawach i frustracjach) oraz … umierają wcześniej niż kobiety.

Męska samotność i niezależność kobiet to dwa trendy przeplatające się i wzajemnie się wzmacniające. Ponieważ kobiety stały się samowystarczalne, nie są skłonne do zawarcia małżeństwa, gdy ich potrzeby w związku nie są zaspokajane. Wolą uzyskać wsparcie społeczne i emocjonalne od otoczenia, przyjaciół i rodziny.

Ponieważ mężczyźni nie są w stanie sprostać potrzebom kobiet w zakresie wsparcia ekonomicznego, emocjonalnego i społecznego, czują się „niewystarczający” i izolują się jeszcze bardziej, uciekając w pornografię, nadużywanie alkoholu i kompulsywne nawyki, takie jak pracoholizm.

Mężczyźni i kobiety coraz częściej żyją w „różnych światach”. Nie ufają sobie nawzajem. Nawet jeśli chcą być razem, tracą wiarę w to, że w związku znajdą prawdziwą, trwałą miłość.


Na podstawie: goodmenproject.com

 


Lifestyle

Drogi mężu, nigdy dobrze cię nie znałam. Jesteś dla mnie zagadką, której nie jestem już ciekawa

Listy do redakcji
Listy do redakcji
16 grudnia 2017
Fot. iStock/:lechatnoir
 

Dziś mija czwarta rocznica naszego ślubu. Cztery lata to czas, w którym można poznać drugiego człowieka na tyle, by wiedzieć, że można na niego liczyć, gdy będzie trudno, gdy motyle odlecą i zostanie codzienność. To też czas, by się przekonać o sile miłości, która nas połączyła. Ja wciąż nie wiem kim jesteś, jaka jest twoja prawdziwa twarz. Nie wierzę w to, że to się kiedyś zmieni. I nie wiem na ile prawdziwa jest twoja miłość. Sądzę, że udajesz, tak bardzo nie chcesz stracić życia, które teraz masz.

Kiedy się poznaliśmy pokazałeś mi tego siebie, którego chciałam w tobie zobaczyć. Tak, jakbyś czytał w moich myślach, siedział w mojej głowie. Byłeś zabawny, potrafiłeś jednym zdaniem albo gestem rozbroić mój smutek, przegonić zły nastrój. Kiedy oblałam jeden z ostatnich egzaminów na studiach, zabrałeś mnie na nocy spacer i tańczyłeś ze mną na ulicy, aż zaczęłam się śmiać.

Byłeś szarmancki. Pamiętam zdziwienie moich koleżanek, kiedy podawałeś mi rękę, wysiadając z autobusu. „Gdzieś ty go znalazła? Gdzie się taki uchował?” Pękałam z dumy.

I pamiętam oświadczyny, romantyczne, nad jeziorem, kiedy klęczałeś przede mną na kolanach i widziałam łzy wzruszenia w twoich oczach. Jesteś aż tak świetnym aktorem? Jak ja Cię wtedy kochałam, jaka ja byłam pewna. Jak wierzyłam w obraz, który budowałeś: obraz mężczyzny opiekuńczego, troskliwego, pewnego swoich uczuć. Godnego zaufania.

I tylko Agata nie potrafiła ci zaufać. Nie znosiłeś mojej przyjaciółki, jej jednej nie udało ci się „kupić”. Kiedy wszyscy inni rozpływali się na twój temat, ona milczała. Raz tylko zapytała: Czy naprawdę uważasz, że on o wszystkim myśli tak samo jak ty?

Czy ślub może kogoś tak bardzo zmienić? Naprawdę, jeden papierek, jedna ceremonia, jedna decyzja „na całe życie”?… Miesiąc po tym, jak zostałam twoją żoną, wszystko zaczęło się zmieniać. Tak, jakbyś wiedząc na pewno, że jesteśmy małżeństwem, że masz na mnie „gwarancję”, odpuścił, przestał udawać, zaczął być prawdziwym sobą. Jakim – nie wiem.

Kto jest prawdziwy? Ten mężczyzna, który otulał mnie kocem, kiedy byłam przeziębiona i podawał do łóżka kubek gorącej herbaty, czy ten, który wyszedł bawić się ze znajomymi na noc, gdy zwijałam się z bólu i gorączki?

Ten, który snuł wizję kupna wspólnego mieszkania i rysował mi szkice, żeby pokazać, jak je urządzimy, czy ten, któremu wystarcza M3 po mojej babci i brak rozmów o dalszej przyszłości?

Ten, który kochał spotykać się z moimi przyjaciółmi i pokazywać wszystkim, jak bardzo mnie kocha, czy ten, który co tydzień w piątek mówi: „dziś nikogo nie zapraszaj, nie mam ochoty widzieć tych twoich durnych koleżanek”.

Ten, który marzył o rodzinie i wymyślał imiona dla naszych dzieci, czy ten, który oznajmia mi „Dziecko? Chyba zwariowałaś! No, chyba, że sama będziesz je niańczyć, bo ja nie mam na to czasu ani pieniędzy!”.

Ten, który uwielbiał moich rodziców, czy ten, który mówi kolejny raz: „Idź sama, nie lubię tych spotkań”.

Ten, który był dla mnie czuły w łóżku, czy ten, któremu starcza seks raz na kilka tygodni?

Ten, który patrząc mi głęboko w oczy przysięgał kochać mnie i szanować, czy ten, który wczoraj wieczorem nazwał mnie „szmatą bez własnego zdania”?

Odchodzę, bo dla mnie to o jeden most za daleko. Odchodzę, bo nie chce się dłużej zastanawiać z kim zasypiam i obok kogo się budzę. Odchodzę, bo nie

Nie wiem w końcu, czy mnie kochasz, kiedy reagujesz panicznie na moje słowa o wyprowadzce, o tym, że powinniśmy zamieszkać oddzielnie, jeśli nie zgadasz się na terapię. Myślę, że kieruje tobą jedynie strach przed tym, że zostaniesz sam, że stracisz to życie, które masz teraz. Tę pewność, że cokolwiek zrobisz, powiesz, jakkolwiek mnie zranisz – będę.

Od dawna czuję, że tu nie chodzi o mnie, ale o ciebie. Chciałeś mieć żonę, bo to ładnie wygląda w papierach i w pracy. Chciałeś mieć ślub, żeby pokazać wszystkim, jaki jesteś dojrzały. Mogłam być każdą, wystarczyło mnie tylko przekonać, że dla ciebie jestem jedyną.

Kogo grasz, kiedy pytasz mnie kolejny raz, jak mogę odejść i złamać ci życie, skoro tak bardzo się starałeś? Jesteś dla mnie zagadką, której nie jestem już ciekawa. Straciłam cierpliwość. A miłość kiedyś minie.


Lifestyle

10 popkulturowych ciekawostek związanych ze świętami. Niektóre mogą was zaskoczyć!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
16 grudnia 2017

Jaka piosenka świąteczna jest najpopularniejsza? Skąd w popkulturze postać św. Mikołaja i renifera z czerwonym nosem? Kiedy powstała pierwsza kartka świąteczna? Zebraliśmy 10 ciekawostek związanych z okresem bożonarodzeniowym. Niektóre mogą zaskoczyć!

1. Jaki film najbardziej kojarzy nam się ze świętami?

Oczywiście „Kevin sam w domu”! Film ten trafił nawet do księgi rekordów Guinnessa jako najpopularniejsza komedia familijna na świecie. Zyski z jej  produkcji wynoszą ponad 533 miliony dolarów!

HRS_INFOGRAFIKA_święta_w_popkulturze_part1

2. Prawdziwy Święty Mikołaj

Był biskupem, ale jego postać w popkulturze pojawiła się dopiero w 1823 roku w wierszu Clementa Moore’a „Wizyta Świętego Mikołaja”. Obecny wizerunek brodatego pana w czerwonym stroju zawdzięczamy reklamie Coca-Coli z 1931 roku.

3. Najpopularniejszy renifer św. Mikołaja to Rudolf

Narodził się w 1939 roku. To właśnie wtedy Robert L. May na zlecenie sieci sklepów Montgomery Ward napisał książkę o przygodach tego czerwononosego zwierzaka. Książka cieszyła się ogromną popularnością i już w pierwszych 7 latach od jej wydania wydrukowano i rozpowszechniono aż 6 milionów egzemplarzy.

4. Najpopularniejsza piosenka świąteczna na świecie

„White Christmas”  powstała w 1941 roku. Jednak dopiero rok później, kiedy Bing Crosby i Martha Mears wykonali ją w filmie „Gospoda świąteczna”, zyskała popularność. Utwór został nawet nagrodzony Oscarem w kategorii „najlepsza piosenka” na 15. Ceremonii Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej.HRS_INFOGRAFIKA_święta_w_popkulturze_part2

5. Ozdoby choinkowe

Mogą sporo kosztować, szczególnie jeśli są wykonane ze szlachetnych materiałów. Najdroższa bombka na świecie kosztuje tyle, co luksusowy jacht, czyli prawie 400 tys. zł. Wykonana jest z 18-karatowego białego złota, 1500 diamentów oraz 188 czerwonych rubinów. Wykonanie tego dzieła sztuki jubilerskiej zajęło prawie rok!

6. Każdy kraj ma swoje własne zwyczaje świąteczne

Ciekawy obyczaj panuje w Wielkiej Brytanii. Wręcza się tam bliskim tzw. Christmas Crakers, czyli kartonowe rolki z niespodzianką (najczęściej papierową koroną i małym podarunkiem), przypominające kolorowe cukierki. Nazwa podarunku pochodzi od sposobu otwierania paczki – dwie osoby ciągną za dwa końce zawiniątka, które otwiera się z trzaskiem.

7. Coraz popularniejsze stają się podróże w okresie świątecznym

Ten trend dotarł również do Polski. W 2016 roku aż 7 mln Polaków zdecydowało się na taką formę odpoczynku. Rodacy wyjeżdżali do miejscowości w Polsce (najczęściej góry) oraz za granicę.

8. W Hiszpanii święta Bożego Narodzenia nierozłącznie kojarzą się z wielką loterią świąteczną

Coroczny konkurs El Gordo istnieje od 1812 roku i jest drugą najdłużej organizowaną loterią na świecie. Prawie każdy mieszkaniec Hiszpanii chce wziąć w niej udział. Nic dziwnego – w 2012 roku wygrana pierwszego stopnia wynosiła 720 milionów euro.

9. Aż 73-metry wysokości ma najwyższa sztuczna choinka na świecie

Drzewko postawiono w 2016 roku w stolicy Sri Lanki. Choinkę zdobią prawdziwe szyszki oraz ponad 600 tys. światełek LED. Kosztowała aż 110 tys. dolarów.

10. Pierwsza kartka świąteczna powstała w 1843 roku

Jej autorem był brytyjski ilustrator John Callcott Horsley. Dała ona początek całej tradycji wysyłania życzeń świątecznych. Najdroższa kartka świąteczna została zakupiona na drodze licytacji za 100 tys. dolarów. Następnie nabywca wysłał ją do… swojej babci.


Źródło: https://www.hrs.com/pl/blog/po-godzinach/boze- narodzenie-popkulturze.html


Zobacz także

Zimowe śniadania

Zimowe śniadania. Celebrujemy sobotę! Akcja #rodzINKA. Tydzień I, wyzwanie 6

„Make your own story in life”. Bynamesakke, czyli jak kreować swój wizerunek, a nie ślepo podążać za trendami

„Surowa woda”. Nowy kulinarny trend, którego lepiej unikać