Lifestyle

„Jeszcze za cicho krzyczymy, by każdy z was pojął godność!”. Mega teledysk #czarnegoprotestu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
28 września 2016
 

Myślę, że komentarz jest zbędny. Pretekstem do nagrania teledysku do punkowej piosenki, która pojawiła się kilka tygodni wcześniej w sieci był #czarnyprotest. Protest tych, którzy sprzeciwiają się zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, co związane jest chociażby z kompletnym ograniczeniem dostępu do edukacji seksualnej czy badań prenatalnych.

Obejrzyjcie, podajcie dalej! Kto uważa, że trzeba, niech krzyczy głośno!


Lifestyle

Jesteś beksą? Bardzo dobrze, bo to zdrowo sobie czasem popłakać

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
28 września 2016
 

Nie becz. No, nie rycz już. Powstrzymywałaś kiedyś łzy na siłę, próbowałaś je stłumić, żeby nie wyjść na zbyt wrażliwą? Niepotrzebnie. Jest co najmniej kilka powodów, by czasem porządnie się wypłakać!

Dlaczego łzy są dla nas ciebie dobre:

1. Bo usuwają zanieczyszczenia z twoich oczu. Odfiltrowują toksyny z tkanek ciała i jego organów.

2. Lizosomy zawarte we łzach zwalczają wirusy i bakterie.

3. Nawilżając oczy, łzy poprawiają ostrość widzenia.

4. Kiedy płaczesz, uwalniana jest enkefalina, peptyd opioidowy o działaniu podobnym do działania morfiny. Jest to naturalny środek uśmierzający ból.

5. Dzięki łzom rozładowujesz negatywne emocje.

Zatem nigdy nie bój się płakać, a przy najbliższej okazji, nie żałuj sobie chusteczek! 🙂


 

Źródło: brightside.me

 

 


Lifestyle

Niezwykła starość ma na imię Rozalia i liczy sobie już 93 wiosny… Moja starość też będzie miała na imię Rozalia

Anika Zadylak
Anika Zadylak
28 września 2016
Fot. Unsplash / Jake Thacker / CC0 Public Domain

Starość jest straszna

Za ścianą szpitalnego pokoju leżą  zapadnięte oczy i otwarte usta. Tlen w rurce, cewnik, pampers, odleżyny. Fetor i samotność przykuta kroplówkami do łóżka. Od rana do wieczora, poprzez czarną, straszną noc, jęk cierpienia i głośne błaganie,  prośba o ulgę.
Słabość, niemoc, brak nadziei, oczekiwanie w bólu. I przychodzi – czasem późną nocą, czasem podczas obiadu – Ona Nieunikniona. Chciwa na bicie serca, pazerna na szum krwi w żyłach. A  gdy wychodzi wszystko cichnie. Śmierć zabiera starość i zostawia łzy kogoś, kto czasem z grzeczności odwiedzał.  Udawał, że kocha, że się boi, że będzie tęsknił. A tak naprawdę tylko czekał, żeby pozbyć się pomarszczonego balastu.  Akt zgonu, firma pogrzebowa, czarny worek. Ziemia z hukiem, odbijająca się od trumny. Było życie i go nie ma. Przeminęło i odeszło samotnie, licząc zmarszczki na zmęczonej twarzy.

Starość jest nijaka

– Pani to młoda, co pani wie o życiu i chorowaniu. Wszystko wiedząca, schorowana na wszelkie zło, które istnieje w organizmie „staruszka” po sześćdziesiątce, prawi mi o tym, jak to jej niedobrze. I oburza się, gdy lekarz śmie zwrócić jej uwagę, że przesadza. Przez cały dzień, odwiedza tę starość, tabun ludzi. Przyszły dzieci i wnuki, i mąż, i nawet sąsiadki.  Jednak ona wciąż narzeka, wciąż czegoś jej brak, ciągle jest nie tak, jakby sobie życzyła. Jakby strach, przed tym co nastąpi, odbierał jej radość z tego, co jeszcze nadal ma. Do tego stopnia, że nie zauważa, nie dostrzega, nie docenia. Woli leżeć i mówić, że wszystko się kończy, mimo, że dopiero może się zacząć. Woli być rozmyta, niezauważona, czasem trochę upierdliwa, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Nie przyznać się, że się poddała, że kalendarz zrobił z nią co chciał, wmówił, że jesień życia jest byle jaka.  Że jest oczekiwaniem na ostatnią podróż.

Starość jest radosna

Niezwykła starość ma na imię Rozalia i liczy sobie już 93 wiosny. Siwiuteńkie jak mróz na trawie, spięte w kok włosy. Delikatna, pomarszczona, pergaminowa skóra. I  brązowe, iskrzące i przepełnione mądrością oczy. Dowcip ostry jak brzytwa, wigor nastoletniej tancerki. Opowiada o swoim życiu i słyszę,  że każda pora roku była ciepła i dobra. Że wnuczek pracuje na budowie, że mało zarabia ale cieszy się, że ma choć tyle. Śmieje się, że jeszcze by poszalała, ale nie wie, co na to mąż, Kazek, który od kilku lat jest jej prywatnym Aniołem Stróżem. Recytuje ulubione wiersze i nuci ukochane piosenki. Zaczepia młode studentki medycyny i na korytarzu plecie im warkocze. Uparcie kręci kółkami wózka inwalidzkiego i burczy na młodego pielęgniarza, który proponuje pomoc. – Synku! Czyś ty oszalał? Ty mnie lepiej do tańca poproś! Oddycha ciężko, gdy dociera do sali i uparcie twierdzi, że tylko wtedy wie, że jeszcze żyje. I zaglądając do okna, cieszy się z jesieni. I każe mi zapamiętać, że tylko ode mnie zależy, w jakie barwy ją ubiorę. I, że deszcz, tak jak łzy, też jest potrzebny. Bo inaczej, nie umiałabym docenić widoku wschodzącego słońca, i poczuć słodkiego smaku radości. A przecież jedno i drugie to po prostu życie. I że starość, to szczęście. Bo nie każdy może jej dożyć.

Szpitalnym korytarzem przechadzają się różne starości. Te mdłe, te zostawione same sobie, te obojętne i zmęczone. I te, które się nie poddają, w których nadal tli się życie. Kiedyś też będę, jedną z nich. I ta moja nieoczekiwana, ale nieunikniona będzie miała na imię Rozalka.

A Twoja?

 


Zobacz także

5 trudności osób wysoko wrażliwych. Czy wiesz, jak je ograniczać?

Wiesz, tato, jestem szczęśliwa. Dorosłam. Dojrzałam do wielu rzeczy. Tak wiele chciałabym móc ci powiedzieć…

Uśmiechnij się do siebie. Tydzień drugi, dzień #1