Lifestyle

Jeśli masz problem – rozwiąż go. Nasza akcja tydzień trzeci, dzień #1

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
24 listopada 2015
Fot. iStock / knape
 

Przyjemność na dziś – mały krok w kierunku rozwoju. Załóżmy, że coś ci w twoim życiu przeszkadza, uwiera, nie pozwala być szczęśliwą. Chciałabyś o tym z kimś porozmawiać (np. ze specjalistą), ale z różnych powodów tego nie robisz. Bo pieniądze, bo brak czasu, bo odkładasz „na jutro” ( czyli na „nigdy”), bo do końca nie chcesz się konfrontować z tym, co się dzieje.

Poświęć dziś sobie choć pięć minut. Napisz na kartce jaki jest twój największy życiowy problem. Kiepska relacja z partnerem, dzieckiem, rodzicami, samotność? Brak awansu w pracy, choć jesteś w niej już długo? Brak dobrej pracy. Zapisz tylko jedną, najważniejszą– twoim zdaniem rzecz.

A potem pomyśl, kto mógłby pomóc ci choć trochę ten problem pokonać. To może być psycholog, psychoterapeuta, dietetyk, mediator, doradca zawodowy, ale też koleżanka czy przyjaciółka, która ma podobne doświadczenia. Nie mów, że przecież to wiesz i że „jutro” coś z tym zrobisz. Zadzwoń teraz i się umów na spotkanie. Jedno spotkanie, jedna rozmowa nie zrobi rewolucji, ale będzie będzie super pierwszym krokiem do zmiany. Dziś. Nie jutro.

Trzymamy kciuki.


Akcja „Bądź dobra dla… siebie”

Dołącz do nas i codziennie zrób coś dobrego dla siebie! To może być drobiazg albo marzenie życia. Godzinna w domowej wannie, 5 minut na wypicie kawy bez pośpiechu, czy zapisanie się na siłownię, a może kupno książki dla siebie na wieczór? To zależy tylko od ciebie.

ZASADY:

  1. Redakcja Oh!me codziennie opublikuje wpis pod hasłem akcji „Bądź dobra dla… siebie”.
  2. Aby wziąć udział w akcji, należy w komentarzu do wpisu opublikowanego na stronie ohme.pl dodać odpowiedź na zadanie konkursowe: „Co dobrego dziś dla siebie zrobiłaś?”
  3. Wśród osób, które będą regularnie zamieszczały komentarze z odpowiedziami, wybierzemy odpowiedzi, które najbardziej się spodobają się Jury i nagrodzimy je!
  4. Akcja będzie odbywała się w cyklach tygodniowych (Drugi trzeci: 24-30.11.2015). Po każdym zakończonym tygodniu, Jury wybierze Laureatki.
  5. Jedna osoba może wygrać jedną nagrodę.
  6. Nagrody – tydzień trzeci:
    2 x  Sesja coachingowa ze specjalistką – Karoliną Cwaliną – przeczytaj więcej na Sexy zaczyna się w głowie.

Każdego dnia należy umieszczać komentarze pod aktualnym wpisem – nie przegap naszej zabawy i śledź nas na Facebooku. Zacznij już dzisiaj i napisz w komentarzu do tego tekstu – co dobrego zrobiłaś dziś dla siebie.

Tydzień trzeci- zobacz wszystkie zadania


Lifestyle

Kobieca intuicja – szósty zmysł czy prosty mechanizm psychologiczny?

Avatar
Magdalena Jóźwik
24 listopada 2015
Kobieca intuicja - szósty zmysł czy prosty mechanizm psychologiczny?
Fot. iStock / knape
 

– Skąd wiedziałaś? – pytają koledzy, gdy po raz kolejny twój pomysł na rozwiązanie problemu w pracy okazuje się najtrafniejszy. – Kobieca intuicja – odpowiadasz, bo w rzeczywistości sama nie wiesz skąd przeczucie, by postąpić właśnie tak. Nie rozpisywałaś tabelki plusów i minusów każdej z możliwych opcji, nie rozważałaś setek proponowanych rozwiązań, po prostu podjęłaś szybką decyzję, która wydawała ci się słuszna. Zaufałaś swojej intuicji. I, jak zwykle, dobrze na tym wyszłaś.

Rozsądna podświadomość

Intuicja ostatnimi czasy zyskała złą sławę. W powszechnym mniemaniu przyjmuje się, że decyzje racjonalne, podejmowane po namyśle i skrupulatnie rozważone są najtrafniejsze. Okazuje się jednak, że w praktyce nie jest to wcale tak oczywiste. Kiedy musimy zdecydować, jaki kierunek studiów wybierzemy, jaką uczelnie, pracę czy nowe mieszkanie zazwyczaj angażujemy nasz umysł świadomy. Sprawdzamy różne opcje, kalkulujemy zyski i straty, a następnie dokonujemy wyboru tego, co dla nas obiektywnie najlepsze. Metoda ta bardzo dobrze się sprawdza, gdy musimy podjąć decyzję dużego kalibru, która ma niebagatelny wpływ na nasze dalsze losy. Na jakiej podstawie dokonujemy jednak osądów w sytuacjach codziennych? Gdy kupujemy nową sukienkę, albo musimy wybrać drogę dojazdu do pracy tak, by nie spóźnić się na spotkanie? Wówczas do głosu bardzo często dopuszczamy właśnie intuicję, czyli nieuświadomione procesy decyzyjne, które zachodzą w naszym mózgu.

Wbrew pozorom przeczucia, których doświadczamy, są nieświadomie podejmowanymi decyzjami. Różnica polega na tym, że umysł potrafi bez naszej wiedzy czerpać z poprzednich doświadczeń i wybierać rozwiązania najbardziej dla nas korzystne, a nawet przewidywać to, co może nam się przytrafić. W ten sposób, „przeczucie”, że w danym dniu spotka nas nieprzyjemna reprymenda ze strony szefa, może być w istocie kumulacją wiedzy o serii zdarzeń z przeszłości, które doprowadziły do otrzymania takiego komunikatu. Na poziomie świadomości wydaje nam się, że po prostu wyczuliśmy gorszy humor przełożonego, tymczasem prawda jest taka, że nasz umysł dokonał analizy wielu sytuacji wstecz i dał nam subtelnie znać, że wezwanie na dywanik do szefa jest nieuniknione.

Z problemem do łóżka

Z pewnością nie raz znalazłaś się w sytuacji, której rozwiązanie wydawało ci się niemożliwe. Zawiodło wszystko – chłodne kalkulacje jak i zazwyczaj bezkonkurencyjna intuicja. W takich chwilach z pomocą często przychodzą nam bliskie osoby. Ich rada niejednokrotnie brzmi: „prześpij się z tym”. Mogłoby wydawać się, że przesuwanie decyzji na kolejny dzień, to niepotrzebne odwlekanie tego co nieuniknione. Okazuje się jednak, że propozycja pójścia z problemem do łóżka ma więcej mądrości niż najlepiej skalkulowane rozwiązania. Dzieje się tak dlatego, że nasz mózg działa trochę jak komputer (choć w istocie jest od niego o wiele sprawniejszy). Wystarczy, że wprowadzimy do systemu zadanie, a odpowiednio skonstruowany program rozwiąże je bez naszego udziału. Umysł od samego momentu zetknięcia się z problemem rozpoczyna proces jego przetwarzania i podświadomej obróbki danych. Możemy zajmować się czymś zupełnie innym, a w naszej głowie nadal trwa ciężka praca nad wyzwaniem, z którym przyszło nam się zmierzyć.

To właśnie w ten sposób, podczas kąpieli, w głowie Archimedesa pojawiło się rozwiązanie problemu, nad którym pracował od wielu miesięcy – zrozumiał działanie siły wyporu i zachwycony nagłym olśnieniem wybiegł na ulicę krzycząc „Eureka!”. Taką eurekę mamy szansę przeżyć zwłaszcza po przebudzeniu, ponieważ podczas snu utrwalają się połączenia synaptyczne w mózgu, które powstały za dnia. Inaczej mówiąc nasz niezwykły umysł konsoliduje wiedzę, którą zdobyliśmy za dnia, porządkuje ją i rano daje nam klarowny obraz faktycznie posiadanych wiadomości. Przespanie się z problemem to często najlepszy sposób na znalezienie odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Mózg sprawniejszy niż komputer

Bez względu na to czy jesteś zwolenniczką zdroworozsądkowego czy intuicyjnego podejścia do życia, możesz wiele zyskać oddelegowując swojej podświadomości niektóre analizy pojawiających się problemów. Jeśli nie przekonuje cię wizja opierania decyzji na przeczuciu, spróbuj zauważyć, że twój umysł jest jak najsprawniej na świecie działający komputer. Możesz otworzyć jedno okno, powiedzmy Word-a i pisać artykuł, a w tym samym czasie w tle działa program antywirusowy, instalują się aktualizacje i pobierają nowe programy. Choć tak wiele procesów zachodzi jednocześnie, ty świadomie kontrolujesz tylko jeden, wspomnianego wcześniej Word-a. To samo potrafi twój mózg. Bez względu na to, czym zajmiesz się w danej chwili, on będzie nieustannie pracował nad rozwiązaniem wszystkich problemów z którymi się zetknęłaś, by pewnego dnia móc krzyknąć „Eureka!”.


Lifestyle

Jak odróżnić stres od przeciążenia?

Hanna Strzelecka
Hanna Strzelecka
24 listopada 2015
Jak odróżnić stres od przeciążenia?
Fot. Flickr/ RenaudPhoto / CC BY-SA

Praca, to dla jednych źródło przyjemności i zabawy, a dla innych przyczyna nieustannego stresu i przemęczenia. Tak, wiem może się wydawać, że oszalałam, bo praca i przyjemność w jednym zdaniu to abstrakcja, jednak znam osoby, które do pracy chodzą właśnie po to, by się bawić i nie chodzi mi o pracę w Google.

Każdego człowieka nierzadko dopada stres i przeciążenie związane z nadmiarem obowiązków, a z jego ust padają słowa: „Nie dam rady”, „Nie zdążę”, „Nie mam siły”. Jest to cena jaką płaci się za życie w nieustannym pędzie i pośpiechu. Dążąc do spełnienia swoich marzeń i aspiracji.

Jednak jak odróżnić stres od przeciążenia, gdy nas już dopadną?

Pozornie wydaje się to proste, bo instynktownie każda osoba czuje i rozumie oba stany. Sama zabierając się to tego tematu, byłam przekonana, że jest to łatwe i tych kilka rad napiszę w pięć minut. A oto co odkryłam, na temat przeciążenia i stresu.

Gdy zadania mnie przygniatają

Nikt nie jest wolny od takiego stanu. Nagle wydaje się, że biurko zaczyna się niebezpiecznie uginać pod nadmiarem niezałatwionych spraw, a wszystkie pliki są zapisane w języku zrozumiałym jedynie dla cywilizacji obcych. Pada się wówczas ofiarą stanu przeciążenia, spowodowanego nadmierną ilością pracy lub jej jakości, gdy zadania są zbyt skomplikowane. Coraz trudniej jest się skupić i wykrzesać z siebie motywację do dalszej pracy.

Człowiek przestaje się  interesować nowym projektem i możliwościami dalszego rozwoju, a najchętniej stały by się niewidzialny, by szef go przypadkiem nie zauważył. Rozbiegane myśli są  wstanie skupić się tylko na jednej rzeczy: urlop. Nie można się doczekać momentu gdy będzie można wyrwać się z pracy na kilka dni by leniuchować na słońcu, a następnie wrócić do pracy zmotywowanym do podjęcia nowych wyzwań.

Nie podchodź, bo ugryzę

Stres działa inaczej. Powrót do pracy po odpoczynku nie jest wyczekanym momentem, a wręcz odwrotnie jest powrotem do tego wszystkiego co przysparza bólu głowy, nerwowego zagryzania ust i ściskania w gardle. Ponownie jest się poddanym coraz silniejszej presji, która zaczyna się stopniowo odbijać na organizmie.

W nocy zamiast przyjemnych snów o rajskiej plaży, z której się właśnie wróciło, pojawiają się koszmary związane z pracą lub bezsenność, gdy nieustannie myśli się o tym co jeszcze trzeba zrobić. Doba staje się za krótka, by wszystkiemu sprostać. W biurze ponownie lepiej do takiej osoby nie podchodzić, bo jest gotowa gryźć lub wybuchnąć płaczem, z błahego powodu, który wcześniej by zwyczajnie zignorowała. Niestety, to właśnie wybuchy silnych emocji, czasem z nieistotnej przyczyny są pierwszymi symptomami stresu i tego, że nie jest się wstanie poradzić sobie z sytuacją w jakiej się znajduje.

Fot. Flickr / Benjamin Watson / CC BY

Fot. Flickr / Benjamin Watson / CC BY

A może jeszcze jedno ciasteczko?

Nikogo nie zdziwi, że stres zajadamy, jednak nagła miłość do słodyczy czy innych smakołyków jest również objawem przeciążenia. Te wszystkie pięknie wyglądające ciasteczka, te torty z pysznymi kremami stają się nagle pokusą nie do odparcia, a Buddy Valastro staje się obiektem westchnień, bo która kobieta nie chciałaby mieć tak wspaniałego cukiernika w domu. Zjedzenie jednego czy dwóch ciasteczek, by uprzyjemnić sobie pracę lub nagrodzić się za wykonanie danego etapu projektu nie jest już świętem, a codziennym nawykiem. Nagroda jest wszakże wskazana i motywuje do dalszej pracy, czyż to nie prawda stara jak świat?

Niestety nie wiadomo jednak, kiedy waga zaczyna szaleć i wmawiać, że przytyło się tych kilka dodatkowych kilogramów. No właśnie! Wiele osób nieświadomie zaczyna się objadać by załagodzić skutki stresu i dostarczyć sobie pozytywnych doznań. Jedzenie jest niezbędnym elementem życia, a jednocześnie dla wielu ludzi staje się sposobem na radzenie sobie z problemami. Jedni zaczynają podjadać, a inni odwrotnie, z przemęczenia zupełnie tracą apetyt i zaczynają niknąć w oczach.

A psik!

Aż chce się powiedzieć: na zdrowie”,  choć stres jeszcze nikomu na zdrowie nie wyszedł . Ostatecznie warto jest powiedzieć o zasadniczej różnicy pomiędzy przeciążeniem i stresem, szczególnie stresem długotrwałym jaką jest ich wpływ  na stan zdrowia.

Przeciążenie ma niewątpliwie negatywny wpływ na system odporności. Zmęczenie, niewyspanie, zła dieta i litry wypitej kawy powodują, że łatwiej ulega się różnego typu infekcjom i przeziębieniom, przez co zmuszonym jest się do nieustannego walczenia z katarem i kaszlem. Niestety stres ma dużo poważniejsze skutki niż siedzenie pod ciepłym kocem z gorącą herbatą i czerwonym nosem.

Bardzo często objawy stresu można zaobserwować w wyglądzie zewnętrznym. Jedną z pierwszych ofiar padają piękne bujne loki, o które tak starannie się dba. Przeglądając się w lustrze łatwo da się zauważyć coraz więcej posiwiałych włosów, a jednocześnie na szczotce po rozczesywaniu pozostaje ich coraz więcej. Narażenie na długotrwały stres może prowadzić również do bardzo poważnych chorób serca takich jak nadciśnienie i zawał serca oraz tak powszechnej choroby wrzodowej.

Warto również pamiętać o jeszcze jednym fakcie. Zarówno przeciążenie pracą jak i stres w wielu sytuacjach prowadzą do wypalenia, ale to temat na zupełnie inną rozmowę.


Zobacz także

Wiosna w kolorze greenery. Tej wiosny bądź odważna i wyjdź z cienia

Dlaczego ludzie tkwią latami w niszczących związkach? Przeczytaj, zanim ocenisz

Dlaczego ludzie tkwią latami w niszczących związkach? Przeczytaj, zanim ocenisz

15 drobnych rzeczy, które możesz dla siebie zrobić, by poprawić sobie nastrój