Lifestyle

Kłamstwa mają swoje kolory. Którego z nich ty używasz najczęściej?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 grudnia 2015
Fotomontaż / iStock / bowie15
 

„Prawda ma jeden kolor, kłamstwo ma ich wiele” – mówi stare indiańskie przysłowie. Czy są takie sytuacje, w których dopuszczacie powiedzenie nieprawdy? Uważacie, że istnieje kłamstwo usprawiedliwione? Chyba każdy z nas ma jakieś swoje małe sekrety, każdy choć raz w życiu ukrywał prawdę, coś przed kimś udawał. W jakimś sensie to „udawanie” towarzyszy nam od dzieciństwa. Dzieci symulują ból, żeby zwrócić na siebie naszą uwagę. A my – dorośli posługujemy się kłamstwem, by ukryć skrzętnie mniejsze i większe grzeszki.

Ale skąd bierze się w nas ta skłonność do mijania się z prawdą? Ze strachu, z chęci zaimponowania, z obawy przed zranieniem i byciem zranionym… Według naukowców, wchodząc w nową znajomość „wymieniamy” między sobą około 300 kłamstw w ciągu pierwszych dziesięciu spędzonych wspólnie minut! Dziennie kłamiemy od 100 do 200 razy. Wydaje się to niemożliwe, prawda? Spróbujcie sobie jednak uświadomić, jak często ubarwiamy nasze opowieści lub wymyślamy różne wymówki. Czasem kłamstwo stanowi dla nas pomost między tym, czego byśmy chcieli, a tym – co jest naprawdę.

Naukowcy francuscy, na potrzeby badań nad kłamstwem, wyróżnili kilka typów, kilka kolorów kłamstwa:

Kłamstwo niebieskie

Takie kłamstwo – „nie kłamstwo”. Wynika zawsze z naszego altruizmu i chęci czynienia dobra. Uważamy je za najbardziej niewinne, nie potrzebujemy, by nas za nie rozgrzeszać. Niebieskie kłamstwo nie krzywdzi tego, który w końcu odkrywa prawdę.

Przykład: Święty Mikołaj, który przynosi prezenty. To słodkie kłamstwo uskuteczniamy jak najdłużej się da. I jako dorośli żałujemy, że nie możemy trwać w nim na stałe :). Innym błękitnym kłamstwem są niewinne pochlebstwa wypowiadane podczas flirtu. „Tak małe blondynki są śliczne, ale ja wolę brunetki, takie jak ty” – słyszysz i… prosisz o więcej.

Kłamstwo białebiałe

Nie wszystkie kłamstwa są destrukcyjne. Białe pozwalają nam uniknąć otwartych konfliktów, załagodzić sytuację, przeczekać. Lub raczej dać nam takie uspokajające wrażenie. Czasem są po prostu niezbędne. Mogą też wynikać z tego, że wahamy się powiedzieć coś wprost, aby kogoś nie zranić. Na pozór chcemy chronić innych, ale tak naprawdę chronimy siebie. Białe kłamstwa ranią, kiedy odkrywa się prawdę. Są szkodliwe i nieużyteczne, prawda i tak zaboli, gdy wyjdzie na jaw. Białe kłamstwa sprawiają, że okłamanemu trudniej się skonfrontować z rzeczywistością, którą przed nami ukryto. A ten, który skłamał, usłyszy zapewne: „Dlaczego mi nie powiedziałeś?”, „Co jeszcze ukrywasz?”.

Przykład:  Zapewniasz przyjaciółkę, że jej mąż jej nie zdradza, gdy właśnie widziałaś go całującego namiętnie  koleżankę z pracy. Szkoda ci przyjaciółki, czy boisz się być orędownikiem złych wieści?

Kłamstwo czerwone

To jest czerwień „alarmująca”. Kłamstwo purpurowe wynika zawsze ze złych pobudek, z egoizmu, złości, negatywnych odczuć. Niszczy relacje, czasem pachnie zdradą, a kończy się utratą zaufania. Nieodwracalnie. I wraca, ciągle wraca wyrzutami sumienia, skrupułami. Jest związane z bardzo silnymi emocjami i równie silne emocje powoduje.

Przykład: „Kochanie, idę wieczorem z Hanką do teatru” – mówisz i jedziesz spotkać się z mężczyzną, z którym masz romans.

Kłamstwo szare

Chyba najpopularniejsze. Jest w nim czasem trochę chęci pomagania innym, ale głównie chęć pomagania sobie, ochrony swoich interesów. Polega na ukrywaniu niewygodnej dla siebie prawdy, albo na wymyślaniu wymówek. Nie dotyczy spraw bardzo ważnych (z punktu widzenia tego, który kłamie). Jest przez niego bagatelizowane. W jego mniemaniu, obie osoby wyciągają z tego kłamstwa jakieś korzyści

Przykład: „Będę dziś później, kochanie, mam dużo pracy” – mówi on, a tak naprawdę umawia się z koleżanką. Nie ma tu romansu, erotycznego napięcia, ale żona z całą pewnością wolałaby nie wiedzieć. Tak uważa mąż i nie mówi, żeby żonie nie było przykro.

Kłamstwo czarne

Wymyślamy je, gdy chcemy odciąć się od niewygodnej sytuacji, „przerzucić winę na innych”, oczyścić się z zarzutów, ukryć przestępstwo, zataić straszną prawdę… Czarne kłamstwa nie są społecznie akceptowalne. To typ kłamstwa, który szkodzi i rani bezpośrednio.

Przykład:  „Nie, nie widziałam nigdy siniaków na jej rękach” – mówisz, żeby tylko się nie wydało, że w twojej rodzinie występuje przemoc. Tak naprawdę siniaki widziałaś nie raz.

Małe kłamstewka i większe kłamstwa nie mają płci. I kobiety, i mężczyźni kłamią, czy używając eufemizmu „ukrywają prawdę”. I mężczyźni i kobiety przedstawiają się w korzystnym świetle, „koloryzują”, by podnieść samoocenę. Kiedy jednak prawda jest „naciągana” świadomie, kiedy naginamy rzeczywistość, aby realizować swoje cele, stajemy się zakładnikami swoich kłamstw i uzależniamy się od nich. To bardzo niebezpieczna gra.


Lifestyle

Postanowił znaleźć miłość dla swojej mamy. Nietypowo. Piękny i wzruszający film. Pomożecie Ewie?

Redakcja
Redakcja
30 grudnia 2015
Screen/ Youtube
 

Przez rok przygotowywał film o swojej mamie. Łapał wszystkie ważne i mniej ważne momenty jej życia. Ten film jest odzwierciedleniem tego, jak sam na swoją matkę patrzy, jak ją postrzega i jak bardzo mocno kocha.

Alex – dorosły już syn postanowił znaleźć dla swojej mamy – Ewy, miłość. Dlatego nakręcił o niej film, w którym pokazuje, jaką jego mama jest kobietą. Kiedy film ogląda jego zaskoczona mama Alex mówi, że chciałby puścić go w internecie, by znaleźć dla niej Adama – mężczyzny, który ją pokocha, z którym będzie szczęśliwa. I jego mama się zgadza.

I  żadne z nich nie przypuszczało, że film wywoła aż tak duże pozytywne zamieszanie. Ewa dostała tysiące listów, które ją wzruszają, rozśmieszają. Cały czas szuka swojego Adam. Może i wy jej pomożecie 😉


Lifestyle

Kochany, nie po drodze nam. Nie kochasz lub ja nie kocham. Dlaczego tak trudno nam odejść?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
29 grudnia 2015
Fot. iStock / Deadair

Nie lubię się rozstawać. Nie umiem. Byłam w tym zawsze beznadziejna. Może przyjaźń? Może nienawiść? Upiekę ci ciasto albo poszczuję cię psem? Zamiast tak siąść i szczerze porozmawiać. Kochany, nie po drodze nam. Nie kochasz mnie i ja to czuję. Lub. Nie kocham cię a ty to czujesz. Przecież wiemy. Prawie zawsze to wiemy. Dlaczego tak trudno nam odejść?

Po pierwsze – strach

Bo gdybym tak powiedziała, to z pewnością go zranię. Zacznie płakać albo będzie wściekły. Ja dziecko wściekłych rodziców boję się złości jak ognia (na przykład), Albo też złamie mi serce (na przykład). Wiesz może jak wygląda złamane serce? Wiotczeje jak skóra w zimnej wodzie. Kurczy się i jest takie maleńkie. Jak żyć z maleńkim sercem złamanym na pół, nie wiem. Więc boję się cierpienia swego i jego; nikt nas nie wychował by radzić sobie z bólem. Dziwne, bo przecież ból jest pewny jak śmierć.

Po drugie – niepewność

Czy dobrze robię? Czy na pewno wszystko się skończyło, czy może tak mi się wydaje w tym mikroskopijnym umyśle? Tyle razy już się pomyliłam, dlaczego teraz miałoby być inaczej? Nie kocham. Przecież to czujesz. Opisz to więc. Ktoś potrafi to ładnie opisać? Moja ciotka mówiła, że jak jest co do garka włożyć, to jest to miłość. A więc czy to, co mam nie jest dużo? I znów – czy dużo znaczy najwięcej? I dalej – czy można chcieć mieć najwięcej? Czy to nie pycha?

Po trzecie – przywiązanie

Pępowina jak u niemowlaka, która zespala cię z nim na wieki. Dni, miesiące, lata. Przyjaciele, fotografie, wspomnienia. Wspólne konto. Dom. Pies. Dzieci. To ostatnie jest kropką nad i. Starzejesz się i dostrzegasz, że to ma sens. Rodzina. Więzi. Czy wystarczy na tyle by zostać? I czy nie wystarczy na tyle, by odejść?

Po czwarte lenistwo

Zacząć od nowa? Tak nagle w połowie życia, gdy już siwe włosy pokrywa farba? Gdy więcej w tobie ironii niż nadziei? Gdy śmiejesz się, jak ktoś przy tobie mówi, że ma coś na zawsze? Jakie to naiwne – myślisz. Do tego dzieci, które nie lubią zmian. Miłe nawyki, które utrwaliłaś przez lata kiepskiego związku. Samotność, która drażniła, a stała się azylem. Być teraz razem, dzielić, iść na kompromisy. A stara babka mówi „I po co ci to wszystko?”

I po piąte i po dziesiąte

Kochani wokół nie pomagają: „Zaczekaj, nie spiesz się, pomyśl”, „Widzisz jakieś lepsze związki?’, „Może masz kryzys po prostu?”, „A w ogóle co to jest miłość?”. No właśnie, To pojawia się zawsze. Miłość, której nikomu nie udało się uchwycić. Więc skoro nie ma żadnej porządnej definicji, to ciesz się tym, co masz. Mieć z kim zjeść kolację to bardzo wiele. Pójść razem na obiad do teściowej. Wakacje w Grecji. Remont chałupy. Inauguracja roku szkolnego ramię w ramię, a nie jak u innych: on w pierwszym rzędzie, ona w ostatnim. A to, że nie masz z kim porozmawiać? Dziewczyno, czy ty masz 16 lat?!!

Możesz więc się zawstydzić. No tak, nie masz 16 lat, masz dwa lub trzy razy tyle. Nie masz więc prawa wybrzydzać. Dorośli ludzie muszą brać co dają. Miłość to przywilej młodych. Nie wygłupiaj się więc i skup się na tym, co możesz mieć. Sylwester w Amsterdamie. Narty w Karpaczu. Nową tapetę w garderobie. Albo kup sobie psa. Pies potrafi zastąpić partnera. Zacznij biegać. Więcej czytaj. Ból minie.

Możesz też się zezłościć. Nie chcesz już tak. Boisz się jak cholera, ale brak strachu świadczyłby o bezmyślności. Nie jesteś pewna, czy uda ci się, ale chcesz spróbować. Wydaje ci się, że nie masz siły, ale czy masz siłę, bo zostać? Czy wyobrażam sobie takie życie za rok, dwa, pięć? Czy możesz jeszcze cokolwiek zrobić, by było lepiej? Jeśli nie możesz, to jak zamierzasz żyć? I może nie znajdujesz odpowiedzi na pytanie, czym jest miłość, ale wiesz pewnie, czym nie jest. Czy to, co jest wokół ciebie nią jest?

Masz wybór.


Zobacz także

Wiosna w kolorze nude – relacja z Sephora Trend Report Wiosna 2016

Sephora dekoduje trendy WIOSNA-LATO 2016

Czarne mydło, hydrolat i olej Perilla… zdziwisz się, że jeszcze o nich nie słyszałaś. 5 naturalnych, kosmetycznych hitów

Nadchodzą wielkie zmiany na Instagramie