Lifestyle

„Jak się masz, córeczko?” Kiedyś myślałam, że  matka mnie nienawidzi. 

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 kwietnia 2021
 

Przeczytałam w tej rubryce wiele listów  od kobiet, które skarżą się, że mają trudne relacje z matkami. Niestety miałam podobną sytuację w swoim życiu. Mama od lat była moim wrogiem. Chciała mieć syna – urodziła córkę. Myślała, że będzie wychowywać idealnego chłopca – wychowywała nieidealną dziewczynkę. Czasami byłam uparta, czasami miałam złe oceny, czasami nie chciałam sprzątać swojego pokoju…

Mama zawsze była niezadowolona. Mówiła, że jestem idiotkę, okropnym dzieckiem, wybrykiem natury. Relację nie poprawiły się, nawet kiedy wyszłam za mąż i przeniosłam się do innej dzielnicy. Rzadko dzwoniłam do mamy, rzadko się spotkałyśmy, a każde spotkanie było dla mnie wielką karą.

Mama chciała, żeby zostałam lekarką. Pod dużą presją rodziców ukończyłam studia medyczne, ale pracowałam jako dziennikarka. Byłam reporterką i prezenterką telewizyjną. Matka mi nigdy tego nie wybaczyła. Jej zdaniem nie byłam ani kobietą sukcesu (bo nie dostawałam żadnych nagród), ani dobrą gospodynią (bo nie gotowałam i nie sprzątałam codziennie mieszkania). Prawie każda rozmowa kończyła się kłótnią.

Myślałam, że nie ma takiej siły, która naprawi moich relacji z mamą. Pogodziła nas pandemia
koronawirusa. Ostatni raz widziałyśmy się w styczniu 2020 roku. W lutym mój tata wyjechał do pracy za granicę i zabrał mamę ze sobą. Potem zaczęła się pandemia koronawirusa i  powrót do
domu stał się niemożliwy.

Nie wierzyłam, że granice pozostaną zamknięte. Ale minęło lato, potem jesień, a rodzice nie mogli odlecieć. Czasami korespondowaliśmy przez Internet, ale nie mieliśmy czasu na długie
rozmowy, a i z połączeniem internetowym bywało różnie. Rozmawialiśmy coraz mniej. 28 października, w dniu moich urodzin, zadzwoniła do mnie. Moja mama, która tyle razy zapomniała o nich.

– Jak się masz, córeczko?

Zamurowało mnie. Nigdy nie słyszałam z jej ust takiego wyrazu, łagodnego tonu. Zawsze
była surowa lub  zirytowana…

Rozmawiałyśmy prawie dwie godziny. Powiedziałam o swojej rodzinie i o problemach w pracy  w czasie pandemii. Słychać było w jej głosie wsparcie, cierpliwie zapewniała, że wszystko będzie dobrze. Mogę sobie wyobrazić, jaki miała rachunek za rozmowę przez telefon! Tego dnia widziałam ją z drugiej strony. Wiedziałam, że martwiła się o mnie, tęskniła za mną. Bardzo chciała mnie widzieć. Dzięki tej rozmowie coś we mnie pękło. Kiedyś myślałam, że  matka mnie nienawidzi.

Niestety nie wiem, kiedy zobaczę mamę. Ograniczenia w podróżowaniu jeszcze trwają. Ale
nasze relacje już uległy poprawie. Teraz nie boję się rozmawiać z matką i mówić o tym, co mnie martwi. Niektórzy mówią, że kochamy bliskich tylko kiedy widzimy ich na zdjęciach. Zdałam sobie sprawę z innej strony tego powiedzenia. Czasami tylko odległość  pomaga zrozumieć uczucia. Nasze przede wszystkim. Ta pandemia, choć tak okrutna w statystykach, paradoksalnie nas do siebie zbliżyła. Dzięki niej pogodziłam się z matką.


Lifestyle

Wspierajmy pszczoły! Wyjątkowa akcja marki YOPE dla szkół

Redakcja
Redakcja
29 kwietnia 2021
pszczoły
Fot. iStock
 

Wiosna oznacza, że najwyższa pora na kolejną edycję #beeYOPE – akcji, w której już od czterech lat wspieramy dzikie pszczoły. Jak co roku, wysiewamy łąki i rozdajemy nasiona wszystkim, którzy kupują kosmetyki z serii Kwiat lipy. Każdy może dołączyć do #beeYOPE i razem z nami pomagać pszczołom. Wspólnie wysiejemy nawet 10 tysięcy m2 łąk, ale to nie wszystko!

RAZEM MOŻEMY WIĘCEJ

W tym roku po raz pierwszy zapraszamy do wspólnych aktywności nauczycieli i najmłodszych uczniów szkół podstawowych. We współpracy z Fundacją Łąka przygotowaliśmy dla nich specjalne pakiety edukacyjne. Chcemy, aby dzieci poznały świat dzikich pszczół i polnych kwiatów i rozumiały, dlaczego pszczoły są ważne, a ludzie muszą im pomagać, np. siejąc łąki kwietne.

ZGŁOŚ SWOJĄ KLASĘ, BY RAZEM Z NAMI WSPIERAĆ PSZCZOŁY!

Stworzyliśmy 300 specjalnie opracowanych pakietów edukacyjnych. Ich zawartość to nasiona na 25m2 szkolnej łąki, zeszyt ćwiczeń pełen zadań i zabaw, gadżety dla dzieci oraz materiały dydaktyczne dla nauczyciela – gotowy materiał na pełne wrażeń lekcje o dzikich pszczołach, kwiatach i łące. Jeśli chcesz zgłosić swoją klasę, napisz do nas na [email protected]

Fot. Materiały prasowe

NA RATUNEK PSZCZOŁOM

Dzikie pszczoły potrzebują naszej pomocy, bo w miastach mają mało przestrzeni do życia, a ich praca jest dla nas bezcenna. #beeYOPE to realne działania, którym od początku przyświeca cel ochrony miejskich pszczół, a także dbałość o ich środowisko naturalne.

W 2018 roku, dzięki sprzedaży serii kosmetyków Kwiat Lipy, wysianych zostało tysiąc metrów kwadratowych kwietnych łąk dla pszczół – mogło z nich skorzystać nawet 15 milionów owadów!

Rok później z rozdawanych bezpłatnie nasion roślin miododajnych powstało 10 000 łączek dla 75 milionów zapylaczy, a pierwsze urodziny Butiku YOPE przy ul. Mokotowskiej stały się doskonałą okazją do licytacji dzieł sztuki, z której całkowity dochód został przekazany na rzecz Fundacji Łąka.

Dzięki akcji #beeYOPE w 2020r. w trzech miastach w Polsce w Warszawie, Białymstoku i Wrocławiu stanęły w pełni samowystarczalne hotele dla owadów. W ten sposób dom znalazło ponad 470 gatunków zapylaczy żyjących w tych aglomeracjach.

Fot. Materiały prasowe

FUNDACJA ŁĄKA

Działa od 2014 roku. Tworzą ją pasjonaci, których celem jest ochrona różnorodności biologicznej w miastach. Jak? Poprzez wprowadzanie do przestrzeni miejskich łąk kwietnych. Dlaczego? Bo łąki to ogromna korzyść dla ludzi, dla owadów i dla środowiska. Fundacja jako pierwsza zakładała miejskie łąki kwietne na dużą skalę, współpracując z m.in. Warszawą, Krakowem, Wrocławiem i Białymstokiem. Prowadzi eksperckie doradztwo związane z zakładaniem łąk, edukację przyrodniczą dzieci i dorosłych, działania z zakresu społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw i badania nad ekosystemowymi właściwościami łąk kwietnych.

www.laka.org.pl


Lifestyle

„Dziewczynka wszystkiego nauczyła się od rodziców: kłamstw, manipulacji, wchodzenia w rolę partnerki ojca, dogadzania mu, kajania się kiedy było trzeba”

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
29 kwietnia 2021

„Znam takie patchworkowe rodziny, które całkiem dobrze funkcjonują. Nawet w mojej tak było przez jakiś czas, gdy mama mojego syna wyszła za mąż i spotykaliśmy się latami w zgodzie w dwadzieścia osób (moi i jej rodzice, nasz syn, plus jej mąż z dziećmi i rodziną) przy wszelkich okazjach i świętach. Niestety, do czasu…” – dziś Rozmówki Nieobyczajne o rodzinach patchworkowych.

Melisandra: Trudno mi rozpocząć ten tekst, bo temat też niełatwy. My i dzieci partnerów.  Czuję, że masz doświadczenia także i na tej płaszczyźnie. To, jak się układa z dziećmi naszych ukochanych wiele mówi o nich samych i o relacjach jakie tworzą. U mnie były dwa takie doświadczenia w życiu i oba bardzo mocne. Mój mąż miał dwoje dzieci z poprzednich związków.

Z synem był świetny kontakt, też dlatego, że jego mama była pozytywnie nastawiona do partnerek swojego eks i nie przenosiła negatywnych emocji. Skończyło się między nimi i tyle. Znalazła nowego partnera, a wraz z nim rozpoczęła nowe życie. Fakt, że mój eks mąż nie był też jakoś superwyględny w kontaktach z synem, bo miał korbę na punkcie swojej córki z drugiego związku. I tu mamy sedno… córeczki tatusiów. Znasz?

Marcin Michał Wysocki: Czyli rozmawiamy o dzieciach partnerów w ogóle, czy o córeczkach tatusiów? Nie mam wielu doświadczeń w tym względzie, a na pewno przykrych. Tak, dzieci partnera to trudny case, szczególnie gdy zajmują w jej/jego sercu mnóstwo miejsca. Jeszcze gorzej, gdy pochłaniają także większość jej uwagi i czasu. Wtedy znikam, zanim pojawiłem się na dobre, gdyż nie widzę przestrzeni dla nas, dla siebie. Takie osoby zdają się tego nie rozumieć i dziwią, że tobie to przeszkadza…

Melisandra: Miałam dwie pasierbice, aż zaczęłam szukać w sobie o co chodzi? Dlaczego tak mnie to dotyka i co chce powiedzieć? O tym powiem jako pointę.

W tym pierwszym związku córka była bardzo roszczeniowa. Ciągłe zaspokajanie jej potrzeb, często bardzo wygórowanych. Mama jej uświadomiła, czego powinna chcieć od mężczyzn i egzekwowała to od ojca. Miała to być forma kary, że zostawił matkę. Chcesz się ze mną spotykać? To proszę. Płać i płacz. I tak było. Mimo, że młodą ciągnęło do mnie, to po jakimś czasie i dobrze nawiązanej więzi był ban od jej mamy. Nie oceniam tego i rozumiem przesłanki. Ale szła za tym niezwykła  manipulacja i nieszczerość, toczenie nienawiści do mężczyzn, na czym najbardziej ucierpiał ojciec.

Marcin Michał Wysocki: …a potem ofiarą niechęci padnie partner…

Melisandra: Drugi związek, mama odeszła z dnia na dzień. Dla dziecka tragedia i niezrozumienie sytuacji. Dziecko zaczęło o wszystko obwiniać matkę. Ojciec skutecznie w tym pomagał. Dla mnie też to było niezrozumiałe i bardzo chciałam dziewczynce wynagrodzić tę pustkę, chociaż matki nikt i nic nie zastąpi. Z czasem zobaczyłam, jaka jest prawdziwa relacja ojca z córką. I dlaczego matka odeszła. Jak mała jest o niego zazdrosna. Jak przyglądała się kim jestem i co mogę zrobić, jaki to będzie miało wpływ na nią. Nic dziwnego dbała i walczyła o swoje, żyjąc w ciągłym strachu, chciała przeżyć, bo już matkę straciła a teraz mogła i ojca. Bardzo inteligentna dziewczynka wszystkiego nauczyła się od rodziców: kłamstw, manipulacji, wchodzenia w rolę partnerki ojca, dogadzania mu, kajania się kiedy było trzeba. Znała go najlepiej ze wszystkich, nawet od jego rodziców. To do niej przychodził się radzić i dźwigać z emocji. Była z nim bo nie miała wyboru, ale też nie pozwoliła innej kobiecie zająć miejsce przy nim. Ona nią była i znienawidziła kobiety, bo mama ją zostawiła.

Marcin Michał Wysocki: Boże, i taką potem spotykasz na swojej drodze…

Melisandra: Czy to okrutne, co mówię? Tak. Trudno się żyje w związkach, gdy dzieci manipulują rodzicami, a rodzice dziećmi, gdzie są ich własne gierki i tajemnice, gdzie ręka rękę myje, a wzajemna lojalność jest ponad ból, poniżenie, emocje. Bo mamusia lub tatuś są władcami i bogami życia i przyszłości dziecka, a dziecko jest od nich uzależnione i nie zna innego świata i innych emocji niż te niszczycielskie. Na to wszystko jest mój kolega, który ma czworo dzieci, dwie kobiety – byłą i obecną. Dzieci są dla siebie prawdziwymi siostrami i braćmi mimo, że z różnych związków, natomiast panie przyjaciółkami.

Marcin Michał Wysocki: Znam takie patchworkowe rodziny, które całkiem dobrze funkcjonują. Nawet w mojej tak było przez jakiś czas, gdy mama mojego syna wyszła za mąż i spotykaliśmy się latami w zgodzie w dwadzieścia osób (moi i jej rodzice, nasz syn, plus jej mąż z dziećmi i rodziną) przy wszelkich okazjach i świętach. Niestety, do czasu…

Melisandra: No właśnie. Wszystko zależy od nas. Jak stworzyć dzieciom nasz obraz szacunku wzajemnego, kiedy kobieta mówi o swoim byłym partnerze dobrze i z szacunkiem obojętnie co było, a mężczyzna darzy kobietę atencją i zrozumieniem. Jak wiele zależy od nas aby schować swoje chore ego i ambicje i zadbać o relacje. To jak odnosimy się do siebie jest matrycą związku dla dzieci. Tak będą tworzyć nowe związki, tak będą patrzeć na swojego partnera.

W ogóle nie zdajemy sobie z tego sprawy zapatrzeni w swoją nienawiść i chęć zemsty. Nienawiść do kobiet i nienawiść do mężczyzn. Jak obok matrycy wzajemnego hejtu, zaczynamy sami się zamykać na związki, bo dziecku to „szkodzi”, a dziecko zaczyna rządzić w domu i mówić, jak powinno być. Wchodzić w rolę dorosłego, partnera. Nie pozwalać rodzicowi na własne życie. Bo dziecko się boi porzucenia. To nie wyrachowanie, to strach.

Marcin Michał Wysocki: Absolutnie się z Tobą zgadzam. Naszymi ofiarami są dzieci, które tracą poczucie bezpieczeństwa.

Melisandra: Odkryłam to, bo się okazało, że jako mała dziewczynka robiłam to samo. Tak się bałam że mama „pójdzie z innym panem” że kłamałam, histeryzowałam, chorowałam na zawołanie, aby tylko została ze mną. Bo po co jej jakiś Pan? Dzisiaj moja mama jest samotna, ma swoje „jazdy” i taki mężczyzna bardzo byłby dla niej ważny. Byłby wsparciem na jesienne dni.

Dlatego dbajmy o siebie i o otwartość na partnerów. Nie róbmy z dzieci naszych powierników obaw, złości i nienawiści, „przyjaciół do pogadania” szczególnie o eks lub partnerze. To jakaś moda się zrobiła z równością dzieci z dorosłymi. Jestem przeciwna wciąganiu dzieci w świat dorosłych, w negocjacje i podejmowanie decyzji, doradzanie. One mają swoje życie, dzieciństwo, które powinno trwać jak najdłużej, a nie być ucinane i potem wyrzygiwane przez wewnętrzne dziecko w wieku dorosłym. Zostawmy je w swoim świecie i poświećmy im najpiękniejszym słońcem, miłością i zaufaniem. Niech sobie rośnie i cieszy się swoim czasem.

Marcin Michał Wysocki: Amen.

 

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście oraz Inkubator Sukcesu to autorskie inicjatywy fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melisandra, czyli mityczna kobieta, która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Na co dzień pisze na swoim funpagu Melisandra Fundacja Projekt Szczęście o potrzebach kobiet i ich drodze do odzyskania siebie, prawdzie, autentyczności, kobiecości i miłości. Dla Oh Me o świecie intymnym i delikatności wnętrza kobiecego. Tworzy projekty, które pomagają ludziom dotrzeć do swojej świadomości, akceptacji aby zrozumieć swój cel życiowej podróży. Tworzy przestrzeń szczególnie dla tych, którzy po wyjściu z korpo chcą odzyskać siebie i żyć na swoich warunkach szczęścia. Jej projekty są szczególnym miejscem dla ludzi, bez względu na wiek, którzy po różnych związkach, relacjach i tych rodzinnych, i z pracą i z domem pragną ponownie doświadczyć szczęścia znaleźć swoje nowe miejsce na Ziemi. Gromadzi wokół siebie szlachetnych i doświadczonych przez życie ludzi, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i kompetencjami dla dobra innych, dając unikatowe wartości i szczodrość swojego doświadczenia.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Zobacz także

Alfabet rodzinnej wycieczki rowerowej – co ze sobą zabrać?

O kocie, przywiązaniu, przemijaniu i o miłości…

Zrobiliśmy te same zakupy w Lidlu, Biedronce, Tesco i Netto. Gdzie zapłaciliśmy najmniej? [TEST]