Lifestyle

Jak postawić swoje szczęście na pierwszym miejscu. Nie poddawaj się, walczysz o siebie, o lepsze życie

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
22 października 2016
Fot. iStock/g-stockstudio
 

Przyznaj się – dbasz o innych w pierwszej kolejności i często zapominasz o tym, czego sama byś chciała? Niepotrzebnie. Można spokojnie uczynić ze swojego szczęścia priorytet, nie mając z tego powodu poczucia winy w stosunku do najbliższych.

Jako kobiety, mamy zdumiewającą łatwość rezygnowania z samorealizacji i zadowolenia z własnego życia. Stawiamy siebie na ostatnim miejscu, nie wymagamy od innych, by szanowali i byli ciekawi naszych pragnień i dążeń. Dajemy im siebie, dziwiąc się, że nie otrzymujemy nic w zamian.

Jak stać się dla siebie numerem jeden? To wcale nie jest takie trudne. Przede wszystkim, musisz poznać się na tyle dobrze, by z łatwością stworzyć listę rzeczy, które cię uszczęśliwiają. I niech to nie będzie dobry humor twojego męża, ani grzeczne zachowanie twoich dzieci. Zajrzyj w głąb siebie. Jesteś przecież tak samo ważna jak oni. A może nawet ważniejsza?

Jeśli masz duży problem z tym, by zmienić sposób w jaki się postrzegasz, pomyśl inaczej: czy zaniedbując swoje zdrowie psychiczne i fizyczne (a tak się dzieje, jeśli stale z siebie rezygnujesz), naprawdę jesteś w stanie zadbać o tych, których kochasz? Albo jeszcze inaczej: czy jeśli jesteś coraz bardziej nieszczęśliwa (bo zaniedbałaś swoje szczęście),to ci na których ci zależy będą chcieli przebywać w twoim towarzystwie?

Zrozum, kiedy jesteś wiecznie niezadowolona, zła, sfrustrowana (naturalne konsekwencje rezygnacji z siebie, swoich potrzeb, swojego szczęścia) z łatwością przegapisz wszystko, co w twoim życiu najlepsze.

Powiedz sobie, że od tej chwili stawiasz siebie i swoje szczęście na pierwszym miejscu. Naprawdę, możesz zostawić dzieci z babcią albo opiekunką na te kilka godzin raz  tygodniu. I naprawdę, możesz odżywiać się zdrowo, zamiast kończyć resztki z obiadu twoich dzieci, „byle było szybciej”, bo to co i jak jesz nie jest już takie ważne.

Pamiętasz jeszcze co sprawia ci przyjemność? Pamiętasz, że są w życiu rzeczy ważne, których nie warto odkładać na później? Nie odsuwaj w nieskończoność ( z pewnością mamy w życiu takie momenty, w których na chwilę musimy nasze plany „wstrzymać”, ale nie pozwólmy by to było „na zawsze” ) realizacji swoich celów, nie rezygnuj z aspiracji, nie wyzbywaj się marzeń.

Miej świadomość, że:

Twoja praca może poczekać (i musi)

Jesteś o wiele lepszym pracownikiem, twoja kreatywność wzrasta jeśli jesteś szczęśliwa, wypoczęta, jeśli czujesz się komfortowo sama ze sobą. Relaks, odpowiednia ilość snu, spokój wokół to nie fanaberie, to konieczność.

Twoje zdrowie zależy od ciebie

To jest dość oczywiste. Po szalonym, stresującym tygodniu, dodatkowych godzinach w pracy i niedospanych nocach w domu (bo na przykład dzieci chore), nadchodzi weekend. Moment, kiedy naprawdę MOŻESZ odpuścić. Nie biegnij do sklepu, żeby zrobić im dwudaniowy obiad z deserem, nie urządzaj sobotniego sprzątania, jeśli po prostu brak ci na to sił. Potrzebujesz zasłużonego odpoczynku. Stres i brak snu osłabiają układ odpornościowy organizmu i sprawiają, że jesteś podatna choroby. Nie ryzykuj!

Twój związek na tym zyska

Nawet ci, którzy nas kochają, będą się czuli jeszcze bardziej spełnieni w relacji z nami, jeśli nie jest nam obce pojęcie miłości własnej. Po pierwsze, jeśli potrafisz wygospodarować czas dla siebie, dajesz przestrzeń również swojemu partnerowi. Każdy wygrywa, wszyscy są zadowoleni! Po drugie, kiedy jesteś wypoczęta, zrelaksowana i spełniona, kochasz mądrzej i lepiej, jesteś bardziej skłonna do zawierania kompromisów

Twoi znajomi i rodzina również na tym skorzystają

Myślisz, że twoi przyjaciele i rodzina nie zdają sobie sprawy, z tego, że jesteś zmęczona, że trudno ci się skoncentrować, że masz w sobie dużo żalu? Będziesz o wiele lepszym towarzyszem życia i przyjaciółką jako osoba obecna nie tylko ciałem, lecz i duchem.

 Zaczniesz się częściej uśmiechać

Kiedy jesteś szczęśliwa, pzromieniejsz. Wszyscy powinniśmy starać się być szczęśliwi i robić te rzeczy, które sprawiają nam przyjemność, każdego dnia. Więc nie bój się domowej rewolucji, wpisując w tygodniowy plan zajęć  sesję jogi, spacer po parku w przerwie na lunch, wyjście do kina, na film, którego reklama przyciągnęła twoją uwagę. I śmiej się, do siebie, do  innych i do życia.

Jak zacząć stawiać siebie na pierwszym miejscu

Zrób takie ćwiczenie. Pomyśl o pięciu rzeczach, które sprawiają, że czujesz się szczęśliwa. Napisz na przykład tak:

Moja lista szczęścia

1. Kawa z ukochaną osobą.

2. Podróże.

3. Wieczór na kanapie z książką ulubionego autora.

4. Joga.

5. Wyjście do teatru/kina.

Bądź szczera. Jeśli napisałaś „zakupy”, nie rób sobie z tego powody wyrzutów (jakże to częste u nas, kobiet). Teraz, przy każdej czynności zanotuj, kiedy wykonywałaś je ostatni raz. Czy jest coś, czego nie robiłaś dłużej niż miesiąc?

Jeszcze w tym tygodniu, a może nawet za chwilę, usiądź i zastanów się, jak znaleźć w swoim kalendarzu czas na te zajęcia, które kochasz. Nawet tak drobne rzeczy jak wizyta u fryzjera, spacer ze swoim mężem czy chłopakiem lub kieliszek wina z przyjaciółkami są naprawdę ważne i przyczyniają się do podniesienia poziomu twojego szczęścia.

To jedynie początek.

Dalej będzie odrobinę trudniej, bo trzeba będzie „poruszyć” relacje z innymi ludźmi: powiedzieć „stop”, czasem tupnąć nogą, podnieść głos w obronie swojego szczęścia zburzyć coś, co powstawało latami: przekonanie, że twoje odczucia i pragnienia nie są ważne. Trudno, taką cenę płaci się za rezygnację z siebie. Nie poddawaj się, bądź konsekwentna, walczysz o siebie, o lepsze życie. Kto kocha szczerze, zostanie z Tobą. Po to, żeby Cię wesprzeć ze wszystkich sił.


Źródło: mindbodygreen.com 


Lifestyle

„Przez cały rok, dzień w dzień uprawialiśmy seks i…”

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
22 października 2016
fot. iStock/BraunS
 

Każdy kto choć raz był w długotrwałym związku doskonale wie, jak trudno podtrzymać płomień pożądania. Stopień trudności wzrasta z czasem, który spędza się razem. Kiedy pewnego dnia Brittany Gibbons, zobaczyła swoje ciało po ciąży, stwierdziła, że jej mąż nigdy więcej nie może zobaczyć jej nago! „To było krótko po tym, jak urodziłam trzecie dziecko. Wychodziłam spod prysznica i z przerażeniem wykrzyknęłam „kto wpuścił tutaj moją mamę?!”. Od tego czasu ukrywałam się przed moim facetem.” Na szczęście, nie trwało to długo…

W końcu Britanny zaczęła się martwić o swój związek. Jej przyjaciółka opowiedziała jej, że po ciąży codziennie kochała się ze swoim facetem, a ich relacja jest w lepszym stanie niż kiedykolwiek! Brit postanowiła spróbować, jej mąż Andy nie miał oczywiście nic przeciwko temu. „I tak oto przez cały rok, dzień w dzień uprawialiśmy seks. Oczywiście z przerwą na momenty, kiedy byliśmy podróżowaliśmy osobno lub któreś z nas zachorowało.”

Na początku wszystko wyglądało na pewien projekt, który trzeba było zrealizować. Jednak z czasem Brittany zaczęła czekać na moment dnia, w którym będzie blisko swojego partnera. Ich związek z dnia na dzień był coraz bardziej romantyczny, a dotyk bardziej zmysłowy. „Najważniejsze jednak było to, że zaczęłam lubić swoje ciało! Moje krągłości przestały mi przeszkadzać, nie wstydziłam się dźwięków, które wydawałam podczas seksu.” Ostatecznie Brittany zaczęła chodzić przed swoim mężem nago, nie bojąc się zupełnie niczego.

fot. iStock/Igor Balasanov

fot. iStock/Igor Balasanov

Od tego momentu minęły trzy lata, jak wygląda ich związek teraz? „Przyznaję, nie kochamy się codziennie. Nauczyłam się jednak, że jestem lepszą matką i żoną, kiedy dbam o siebie i jestem trochę samolubna, bo szukam bezpieczeństwa w swoim związku.” Andy i Brittany odkryli, że najważniejszy w ich małżeństwie jest seks, bo daje im intymność, której kiedyś brakowało. Teraz intymnością jest nawet kilka wspólny chwil lub to, że Andy pamięta o nagraniu ulubionego serialu Brittany. Ona sama zaznacza jednak, że regularny seks nie daje gwarancji na powodzenie związku. „Nasze małżeństwo nie będzie przecież dzięki temu ‚rozwodoodporne’, ale przynajmniej ja sama świetnie czuję się w swojej skórze i wiem, że będę walczyć do samego końca.”


Źródło: GoodHousekeeping.com


Lifestyle

Marysia Markiewicz: „Wszędzie najważniejsza jest naturalność!”

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
22 października 2016
fot. materiały z sesji wizerunkowej Nessi

Przyszłość polskiej sceny muzycznej, prawdziwa pasjonatka, ale przede wszystkim – skromna i uśmiechnięta nastolatka. Tak najprościej opisać Marysię Markiewicz. Na jej koncie są dziesiątki nagród na międzynarodowych konkursach, ale ona sama podkreśla, że najważniejsza jest dla niej muzyka. Choć ta ma wiele płaszczyzn działania.

Agnieszka Sierotnik: Twoja przygoda z muzyką to pasmo sukcesów, pomimo tak młodego wieku!

Marysia Markiewicz: Zaczęłam śpiewać w wieku siedmiu lat. Od tego czasu minęło już około ośmiu lat. Na początku chodziłam do ośrodka kultury i właśnie dzięki temu moje śpiewanie zaczęło nabierać rozpędu. Startowałam w konkursach bardzo lokalnych, wojewódzkich. Wszystko nabrało rozpędu, gdy wygrałam Festiwal „Majowa Nutka” w Częstochowie. Główną nagrodą był wyjazd na międzynarodowy festiwal w Estonii. Pojechałam, zdobyłam pierwsze i trzecie miejsce w dwóch różnych kategoriach. Od tamtego momentu dzięki śpiewaniu odwiedziłam jeszcze Maltę, Berlin, Turcję, Armenię, Teneryfę…

Brzmi jak prosta droga do ogromnej kariery!

Na tej drodze pojawił się także występ z Edytą Górniak na gali Viva! Najpiękniejsi. Potem zgłosiłam się na casting do programu Must Be The Music, tam zajęłam drugie miejsce w finale. I tak sobie śpiewam do teraz. Kształcę się, jeżdżę na różne festiwale.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Scena to jednak nie tylko muzyka, ale także kreacje. Wybierasz je sama?

Aktualnie moje stroje szyje i projektuje Maciej Muszyński. Nie mam jednak wielkich wymagań. Najważniejsze, żeby było mi wygodnie. No i może jeszcze, żeby mi się podobało! Na co dzień także stawiam wygodę ponad trendami.

Jako świetnie zapowiadająca się piosenkarka, bierzesz także udział w sesjach zdjęciowych.

Zgadza się. Ostatnio brałam udział w sesji dla marki Nessi. Nie była to jednak pierwsza taka sesja zdjęciowa. Wcześniej uczestniczyłam w podobnym projekcie dla MIMABags, której założycielem jest wcześniej wspomniany projektant Maciej Muszyński. Jednak ta współpraca z Nessi przydarzyła się całkiem przypadkiem i bardzo mnie ucieszyła! Na jeden z eventów założyłam ich buty, a jakiś czas później dostałam propozycję współpracy. To dla mnie ogromne wyróżnienie, że mogę być ambasadorką tej marki.

Ale praca modelki wcale nie jest usłana różami.

Tak się złożyło, że zdjęcia na sezon jesień/zima musieliśmy robić w lipcu. Było to trochę trudne i wymagało skupienia. W końcu pozowaliśmy w ubraniach jesienno-zimowych! Na dworze 40 stopni, a my w grubych swetrach i grubych płaszczach. Spięliśmy się wszyscy i udało się nam się wytrzymać.

Było coś, co szczególnie Cię zaskoczyło?

Chyba te wielogodzinne przebywanie na planie zdjęciowym. Na szczęście pani fotograf była bardzo miła i udzielała nam wielu wskazówek: jak się ustawić, jak się zachować, ale co najważniejsze – jak dobrze wyeksponować buty. Przecież to one były najważniejsze!

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Modeling jest teraz wszędzie, szukałaś inspiracji?

Przeglądałam jakieś zdjęcia w Internecie, żeby mniej więcej wiedzieć, jak się ustawić. Jednak nie jestem zbytnio ‚modowa’. Oglądam Top Model i bardzo lubię Anję Rubik, naszą polską ambasadorkę mody.

A trema?

Na początku bardzo się stresowałam. W końcu do obiektywu trzeba się specjalnie ustawić. To zupełnie inaczej niż na normalnej scenie, gdzie śpiewa się tyko do publiczności. Musisz mieć świadomość, jak się obrócić, gdzie się spojrzeć. Niby szczegóły, ale jednak trzeba o nich pamiętać. Trzeba mieć bardziej podzielną uwagę.

fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne

Fotografowie ciągle dają jakieś wskazówki.

Zapamiętałam najbardziej tę, żeby wyglądać jak najbardziej naturalnie, a jednocześnie sprawić, żeby zdjęcie wyszło jak najlepiej. No i najważniejsze – zawsze trzeba pamiętać o tym, żeby produkt który promujemy był na pierwszym planie. Wszędzie najważniejsza jest naturalność!

Wszyscy mówią, że takie doświadczenia bardzo kształcą.

Ja nauczyłam się dużej cierpliwości. Wykształciłam też w sobie hart ducha, bo w końcu nie mogłam się poddać, a na dworze była gorąco.

To może zamiast sceny, modeling?!

Nie, nie! Dla mnie to po prostu kolejne nowe doświadczenie. Dzięki temu mogę poznać świat mody od kulis, ograć jakąś rolę, wcielić się w kogoś innego. To na pewno przyda się w muzyce, jeżeli w przyszłości zdecyduję się na zawód piosenkarki.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

A jeżeli nie muzyka, to…

Medycyna! Chciałabym skończyć studia, mieć jakiś zawód. Choć na pewno, jeżeli będzie taka możliwość, postawię na muzykę.

Ale na razie jeszcze szkoła. Jesteś jeszcze bardzo młoda, masz na swoim koncie ogromne sukcesy. Jak patrzą na to Twoi rówieśnicy?

Mam grupę przyjaciół, z którymi trzymam się od samego początku. Nie ma znaczenia, czy wyjeżdżam na jakieś festiwale czy pokazy. Jasne, że pojawiają się tacy, którzy mi zazdroszczą i krzywo patrzą, ale staram się nimi nie przejmować i robić swoje. Wiadomo, że każdy ma swoich przyjaciół i wrogów. Kiedy ktoś myśli, że jestem taka czy owaka – po prostu nie zwracam na to uwagi.

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

A fani?

Duży boom był po programie, ale to wiadomo – telewizja. Dostawałam dużo wiadomości, że ludzie kibicują i trzymają kciuki. To było naprawdę bardzo miłe! Do dziś jest kilka osób, które stale interesują się tym, co się u mnie dzieje.

Kiedy ogląda się Twoje występy, można stwierdzić jedno: muzyka daje Ci wiele radości.

Oj tak! Na scenie czuje się bardzo dobrze. To dla mnie coś wyjątkowego. Przede wszystkim bardzo lubię ten moment, kiedy wychodzę na scenę i mogę pokazać wszystkim siebie. Z drugiej strony, właśnie to pokazanie siebie innym jest najtrudniejsze. No i odbiór przez widzów, słuchaczy, jurorów – na tym bardzo mi zależy!

fot. archiwum prywatne

fot. archiwum prywatne


Maria Markiewicz

Swoją przygodę ze śpiewem rozpoczęła w wieku siedmiu lat w lokalnym ośrodku kultury. Uczestniczyła w wielu międzynarodowych konkursach wokalnych m.in. na Malcie, Teneryfie, w Rumunii czy w Niemczech. Na Universong 2016 wygrała główną nagrodę. Śpiewała w duecie z Edytą Górniak, a rozgłosu dodał jej występ w Must Be The Music, gdzie zdobyła drugie miejsce.


Zobacz także

Osiem rzeczy, które dostajemy do innych ludzi i o których powinniśmy zawsze pamiętać

Zamknęła oczy, zsunęła biodra i czekała na pieszczotę jakiej nie otrzymywała nigdy wcześniej, od nikogo [18+]. Akcja „Kwiecień-plecień, czyli upleć nam ciekawą historię”

Ludzie inteligentni emocjonalnie zdobywają szczyty. Sprawdź, czym się wyróżniają