Lifestyle

Dzieci muszą wziąć odpowiedzialność za to, co piszą w sieci. Akademia 5.10.15. mówi „Nie hejtuję”

Redakcja
Redakcja
13 września 2019
Mat. prasowe
 

Po raz kolejny spotkaliśmy się na Akademii 5.10.15. w Światło Art Bistro, by tym razem porozmawiać o bardzo ważnym temacie, a mianowicie o hejcie, z którym spotykają się dzieci w sieci.

Gośćmi Akademii byli Agnieszka Hyży – dziennikarka, Marta Różycka kierownik działającego w NASK zespołu Dyżurnynet.pl, reagującego na szkodliwe i nielegalne treści w internecie oraz Kuba Urbaniak – autor bloga „Podziarany tata”. Spotkanie jak zawsze poprowadziła Małgosia Ohme.

Temat hejtu w sieci jest coraz częściej poruszany w dyskusjach i debatach, na jego problem uwagę zwracają liczni eksperci. Jak się okazuje hejt wzbudza wiele emocji, ale także wątpliwości dorosłych, co można było zauważyć podczas Akademii 5.10.15.

Marta Różycka zwróciła uwagę, że hejt nie jest jedynie wyświechtanym i modnym ostatnio słowem, jest to powszechne zjawisko, które, jak wynika z obserwacji jej zespołu staje się odbiciem naszej rzeczywistości. Czy wiecie, że około 60 proc. młodzieży przyznaje się do tego, że hejtowało kogoś, że obrażało w internecie innych?

Z takim doświadczeniem zetknęli się zaproszeni na Akademię goście. Kuba, który jeździ po szkołach prowadząc rozmowy z uczniami – i tymi najmłodszymi, ale także licealistami, swoją misję przeciwko hejtowi zaczął, gdy sam się z nim zetknął. – Pod jednym z moich filmików na You Tubie pojawił się komentarz: „Zabij się, pedale”. Postanowiłem nie odpuścić i w ciągu kilku godzin ustaliłem, że autorem tego komentarza był 12-latek z pobliskiej miejscowości. Pojechałem do szkoły, do rodziców. Wtedy też zrozumiałem, że z młodzieżą trzeba rozmawiać, że oni muszą brać odpowiedzialność za swoje słowa, nawet te, które piszą w sieci.

Mat. prasowe

Agnieszka Hyży spośród tysięcy nieprzychylnych komentarzy postanowiła znaleźć autorów dwóch wyjątkowo niewybrednych, którzy obrażali dziennikarkę i jej męża, życzyli im śmierci. – Kilka tygodni zajęło mi zidentyfikowanie autorów tych komentarzy. Okazało się, że byli nimi 10-letnia dziewczynka, bardzo dobra uczennica, laureatka konkursów i 12 letni chłopiec. Normalne rodziny, dzieci. Trafiłam do ich rodziców, rozmawiałam z nimi. Dziewczynka się popłakała, chłopiec napisał list z przeprosinami, ale mi nie chodziło o te przeprosiny. Poprosiłam, żeby wytłumaczyli, dlaczego to robią, dlaczego piszą takie rzeczy, najsmutniejsze było to, że oni sami nie wiedzieli. Dowiedziałam się, że słuchają piosenek mojego męża, mają jego płyty, że właściwie to nas lubią.

Kuba, jak i pozostali goście, zwrócili uwagę, że hejt tak naprawdę zaczyna się w domu. Dzieci słyszą, w jaki sposób rodzice wypowiadają się o innych, czy piętnują jakąkolwiek odmienność, czy inność później, przenosząc takie stanowisko na dzieci. – Rodzice, nauczyciele nie zdają sobie sprawy ze skali hejtu, jaka ma miejsce w internecie – mówił Kuba. Co smutne, na warsztaty organizowane dla rodziców dotyczące przemocy, właściwie nikt nie przychodzi, nie jest zainteresowany.

– Mamy do czynienia z przepełnionymi oddziałami psychiatrycznymi dla dzieci, które nie radzą sobie z tym problemem, nie mają narzędzi, by stawić czoła przemocy – podkreślała Agnieszka Hyży, która współprowadzi podcast „Stacja Hejt”. – Wierzę, że dzieci w środku nie chcą hejtować, jak i nie chcą być hejtowane. Tylko my nadal nie mamy sposobów, by sobie z tym radzić.

Mat. prasowe

Goście podkreślali, że potrzeba dużej pracy i wysiłku, by uzmysłowić zarówno dzieciom, jak i dorosłym, czym naprawdę jest hejt, jakie formy przybiera, że nie jest to tylko wyśmiewanie, które często rodzice umniejszają, gdy dziecko próbuje im o swoich problemach opowiedzieć. – Powinniśmy rozmawiać z dziećmi, rodzicami, nauczycielami, mówić o wadze problemy, który narasta – mówił Kuba.

Zarówno Małgosia Ohme, jak i Marta Różycka podkreślały, że aby uchronić dziecko przed skutkami hejtu lub, by same nie hejtowało, należy w nim budować poczucie własnej wartości. – Niech hejt nie będzie dla dziecka sposobem na dowartościowanie się, na zwrócenie na siebie uwagi – komentowała Małgosia Ohme.

– Nauczmy też dzieci stawiać granice, mówić, gdy nie podoba im się zachowanie innych – podkreślał Kuba. I najważniejsze – powtarzajmy dziecku, że z każdym problemem może do nas przyjść, obojętnie, co by się złego nie działo, czego by nie zrobiło. Niech wie, że mimo wszystko to w nas – rodzicach znajdzie swoje oparcie.

Jak widać 5.10.15. nie boi się na swoich Akademiach poruszać ważnych i trudnych tematów, dlatego już dziś zapraszamy na kolejne spotkanie.

Więcej informacji o Akademii 5.10.15. znajdziecie na stronie: https://www.51015kids.eu/blog/.

Lifestyle

Ford Focus Active Challenge i mistrzowie Polski w kitesurfingu 2019!

Redakcja
Redakcja
13 września 2019
Fot. Materiały prasowe
 

Miłośnicy tej niezwykle widowiskowej dyscypliny sportowej, dzięki uprzejmości wspaniałej pogody, ciągle jeszcze w sezonie. A tymczasem,  wspólnie z aktywnymi sportowo gwiazdami, Małgorzatą Sadowską, Odetą Moro i Sylwią Gliwą, przyglądałyśmy się wspaniałym zawodom Ford Focus Active Challenge.

Wyłoniono w nich mistrzów Polski w konkurencjach Freestyle i Formule Kite Open, a także finalistów pucharu Polski w konkurencji Freestyle. Do miasteczka zawodów przybyło kilkunastu dziennikarzy, testujących nowego  Forda  Focusa  Active.

Próbowaliśmy swoich  sił  w  kitesurfingu, windsurfingu oraz na SUPie. Ten ostatni twór jest znakomitym odkryciem tegorocznego lata. Zawody nie odbyłyby się bez wsparcia sponsorów, którymi byli: Ford  Polska,  producent  nowego  crossovera  Forda  Focusa  Active,  a  także  Aztorin, dystrybutor zegarków dla sportowców, Duotone i Ion, producenci niezawodnego sprzętu do kitesurfingu oraz dodający skrzydeł i muzycznych uniesień Red Bull.

Fot. Materiały prasowe

Nowy Ford Focus Active to samochód, który idealnie wpisuje się w modę na crossovery i dynamiczny styl życia. Wyróżnia się odważną stylizacją z wyrazistymi osłonami biegnącymi wokół nadwozia, co w kobiecej nomenklaturze śmiało można nazwać – pięknym.

Fot. Materiały prasowe

Relingi dachowe, ułatwiają przewożenie sprzętu sportowego –  od  deski  do kite’a, przez rower, po kajak. Ten samochód to idealny kompan podróży, zwłaszcza tych ekstremalnych.

Fot. Materiały prasowe

Podczas zawodów publiczność i zawodnicy mogli obejrzeć niezwykły pokaz live painting – malowanie na żywo desek przez Sebastiana Litnera, artystę mocną związanego ze sceną sportów  ekstremalnych.  Stworzył  on  piękne  customowe  obrazy-deski,  które  wręczone zostały zwycięzcom Pucharu Polski.

Fot. Materiały prasowe

Wszystkie szczegółowe informacje odnośnie zwycięzców Mistrzostw Polski znajdują się na profilu facebookowym zawodów www.facebook.com/fordkitecup oraz na stronie www.forcup.pl

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Ford  Polska.


Lifestyle

Danuta Awolusi: Okrutna i zła macocha. Czy w XXI wieku coś się zmieniło?

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
12 września 2019
Fot. Materiały prasowe

Kobieta ma chyba zakodowane w genach, że dziecko to świętość. Dziecko to symbol niewinności, ale częściej – obraz nas samych. Jak więc czuje się ta, która musi się skonfrontować z własną niechęcią wobec nieswojego dziecka? Dziecka partnera? „Kiedy poznałam mojego faceta, od razu powiedział mi, że ma dzieci. Zaakceptowałam to, wydawało mi się, że jestem na to gotowa. A potem okazało się, że na to się nie da przygotować” – opowiada jedna z kobiet, która zainspirowała mnie do napisania powieści „Macochy”. To fikcja literacka, ale utkana z głosów kobiet, które realnie chcą przemówić. Weekendowych macoch.

Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozpada. I co?

Dane z GUS potwierdzają, że małżeństwa Polaków nie należą do najtrwalszych. Co trzecie kończy się rozwodem, w 2018 roku taki los spotkał aż 63 000 par. Ile z nich miało dzieci? O tym nikt nie mówi, ale łatwo się domyślić, że rynek tak zwanych panien i kawalerów z odzysku, pełen jest kandydatów, którzy mają już rodzinę. Bo przecież dzieci zawsze będą rodziną i nie zmienią tego ani rozwód, ani nawet wzajemna nienawiść byłych małżonków.

Nie zajmuje mnie jednak to, dlaczego ludzie się rozwodzą, a nawet dlaczego tak szybko zaczynają szukać nowych partnerów, choć rany nie zagojone, a w sercu nadal żałoba. Bardziej ciekawią mnie kobiety, które wchodząc w związek, biorą „pakiet rozszerzony”. Wiele z nich radzi sobie świetnie, ale nie brakuje również takich, które po ciuchu skarżą się, że nienawidzą dzieci. Nieswoich dzieci.

Rodzina patchworkowa – czy to może się udać?

Dziecko mieszka z mamą, ale co drugi weekend jedzie do taty. A tam mieszka również jego nowa dziewczyna/narzeczona/żona. Warto się zastanowić, jakie znaczenie ma ta relacja dla malucha. I co może zmienić w życiu dziewczyny, która staje w obliczu konieczności dzielenia się miłością partnera, jego uwagą, której przecież bardzo pragnie.

Bohaterki mojej powieści, Nadia i Anita, spotykają na swojej drodze dzieci, których nie zaliczy do kategorii „łatwe i grzeczne”. Natrafiają na mur, opór. Na dodatek panowie trochę umywają ręce, wzruszają ramionami, bo co właściwie mają zrobić? Jak zintegrować nową rodzinę, która i tak staje się pełna tylko od czasu do czasu? Czy warto w ogóle angażować czas i wysiłek w tworzenie takiej relacji, skoro dziecko i tak jest tylko „dochodzącym elementem”?

Odpowiedź jest oczywista: nie tylko warto, ale trzeba. Rozbite rodziny można posklejać, choć na pewno nie przypadkowo i bez zaangażowania. Potrzebna jest duża doza zrozumienia, empatii, otwarcia, nie tylko innych, ale przede wszystkim na samego siebie. Przecież to nasz problem, że nie możemy sobie z kimś poradzić. Może to właśnie my powinniśmy skonfrontować się z uprzedzeniami?

Danuta Awolusi

Fot. Materiały prasowe

Macocha i pasierb – negatywne skojarzenia

Macocha w naszej kulturze nie cieszy się dobrą sławą. Już w baśniach ukazywaną ją, jako okrutną, przebiegłą, potwornie zazdrosną i… niebezpieczną. Być może dlatego, wchodząc w rolę macochy, mamy w sobie mnóstwo obaw. Macocha i pasierb mogą się przecież dogadywać, ale kochać? Tego to już chyba za wiele.

Poznając mężczyznę z dzieckiem, nie uważamy siebie za macochy. To słowo nie pasuje, dotyczy bardziej kobiet, które wychowują cudze dziecko. Z drugiej jednak strony – nawet jedno popołudnie spędzone z dzieckiem, kilka razy w miesiącu, może mieć na niego wpływ. Dlatego tak trudno uciec od odpowiedzialności. I znów, niefajnie wchodzić w nową relację romantyczną ze świadomością, że będzie się za coś odpowiedzialnym…

Myślę, że przyszła pora, by odrzeć macochy ze stereotypów. Zmienić znaczenie tego słowa i zacząć otwarcie mówić o czymś, co dotyczy coraz większej grupy kobiet w Polsce.

Tematy tabu

Zauważyłam, że w towarzystwie nie mówi się źle o dziecku partnera, nie opowiada się o agresji i nienawiści w stosunku do niego. Dlaczego? Bo nie wypada. Bo to wstyd. Bo nienawiść do dziecka to słabość. Być może właśnie z powodu niechęci do takich rozmów, stłamszone, wstydliwe emocje stają się jeszcze trudniejsze. Ja znalazłam dla moich bohaterek rozwiązania – grupę wsparcia „Macochy Polska”. Uważam jednak, że każda z kobiet, która chciałaby o tym z kimś pogadać, powinna to jak najszybciej zrobić. Czy to w gabinecie terapeuty, czy z kimś zaufanym. Tematy tabu zazwyczaj nam szkodzą.

Jeżeli więc twój partner ma dzieci, a ty ich nie lubisz – nie jesteś jedyna. I możesz próbować dociec, dlaczego tak jest, nie wstydząc się i nie chowając głowy w piasek.


Danuta Awolusi

Rocznik 86`. Pisarka, copywriterka, blogerka. Wokalistka Gospel w warszawskim chórze Soul Connection Gospel Group. Absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.
Debiutowała w 2013 roku powieścią obyczajową „Na wysokim niebie”.

Danuta Awolusi

Fot. Materiały prasowe / Danuta Awolusi


Zobacz także

5 etapów związku. Sprawdź, gdzie teraz jesteście

Fot. Unsplash / Bench Accounting

„Żadna tam odwaga! My jej nie mieliśmy, a Anka tym bardziej. Było ciężko!” Życie rakiem pisane. List Lucyny

Przez rok byłam kochanką żonatego mężczyzny. Dowiedziałam się o sobie wielu rzeczy, na przykład tego, że jestem zdolna do wszystkiego