Lifestyle

coraz bliżej święta…

Midoblog
Midoblog
13 listopada 2015
 

To już ten czas! Oj tak. Uwielbiane, najwspanialsze dla mnie święta nadchodzą wielkimi krokami. Już odliczam. Zresztą, nie można inaczej. Z każdej strony – witryny w sklepach, reklamy, nawet w pracy zaczyna się tworzenie ozdób, wianków, bombek na Jarmark Świąteczny.

O przygotowaniach, o uczuciach, które im towarzyszą jeszcze napiszę. Dziś chciałabym się z Wami podzielić filmami, które dopiero teraz odkryłam. Szkoda, że tak późno. Jednak radość moja jest ogromna. Każdy z tych filmów jest po prostu piękny. Filmy te rok rocznie wypuszczane są w listopadzie przez dom handlowy John Lewis.

W tym roku film opowiada o samotności i braku zrozumienia, które towarzyszą starości. Zresztą zobaczcie:

Spot ten nawiązuje również do organizacji charytatywnej AGE UK, którą firma Lewis wspiera, a która działa na rzecz poprawy jakości życia seniorów. Końcowe napisy „Pokaż komuś w te święta, że jest kochany” mówią same za siebie. Trudno mi powstrzymać emocje. Myślę, że każdy z nas ma dookoła starszych ludzi, którym warto to pokazać i powiedzieć.

I tak przeglądając kolejne filmy, natrafiłam na ten zeszłoroczny:

Rozjechałam się kolejny raz. „Podaruj komuś święta o jakich marzy”. Lewis tą reklamą trafia prosto w serce. Każdą. Każdą na swój, nietuzinkowy, niepowtarzalny sposób.

 

 

„Daj komuś święta, jakich nigdy nie zapomni”. I pamiętajmy, że w święta cuda zdarzają się naprawdę. Zwłaszcza wtedy, kiedy sami je tworzymy.


Lifestyle

okiem mężczyzny

Midoblog
Midoblog
19 listopada 2015
 

Każdy, każda z nas dokładnie wie, jak bardzo różnią się od nas mężczyźni. Na co dzień, mamy niejednokrotnie wrażenie, że slogan „mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus” ma pokrycie w 100%. Ale czy rzeczywiście, aż tak bardzo różnimy się we wszystkim…? spójrzmy na to innym okiem, okiem mężczyzny…

Na ich głowę spadło w ostatnim czasie sporo. Najważniejszym wydarzeniem, jak pokazują minione dni, okazała się przeprowadzka. On do dziś nie rozumie, dlaczego to wszystko tak wygląda. A ona wciąż milczy, unika tematu.
Ale od początku.
Znają się… już sam nie pamięta od kiedy. Czasem odnosi wrażenie, że zna ją od zawsze, że nawet jak nie byli razem to ją już znał. Dziś wie o niej wszystko. To znaczy, tak myślał jeszcze do niedawna. Nie przypuszczałby nawet, że takie wydarzenia błahe, przyziemne, wyostrzą jej pewne cechy. Cechy, z którymi on nie potrafi sobie poradzić. Zaczyna nawet podejrzewać ją o najgorsze. Tak, nie dla wszystkich zdrada w związku jest najgorsza… ale dla niego jest. Patrzy na nią i wciąż nie rozumie. Przecież tworzą wspólne nowe mieszkanie…
Pamięta, jak kiedyś doradzał koleżance, że najgorsze kłótnie to te toczone o pieniądze. Nigdy ich za wiele, a zawsze zbyt mało. Myślał, że właśnie to ich dopadło. Jakby nie patrzeć, na samym początku sprzeczek, cichych dni właśnie o pieniądze chodziło. Ale teraz… o co właściwie chodzi?
Na co dzień widują się sporadycznie. Mijają się w drzwiach. Weekendami ona wciąż ma prace, projekty, spotkania, imprezy. Więc on żyje wtedy sam. A kiedy już są razem, nie potrafi udawać, że jest dobrze. Stara się podjąć rozmowę… Chciałby po prostu zrozumieć, wiedzieć… Niestety wtedy słyszy, że „wymyśla”, że „znów szuka problemów”, że „jej jest dobrze” i „właściwie o co mu chodzi”.

A co jeśli naprawdę wymyśla? Może ludzie właśnie tak żyją… kiedy mają mnóstwo spraw na głowie i gonią za pieniędzmi? Tak, pieniądze teraz są dla nich bardzo ważne, bo bardzo potrzebne, ale czy to naprawdę ma definiować ich relacje? Nigdy nie chciał tak żyć. Patrzył na pary obok i zawsze się cieszył, że ich to nie dotyczy…
Teraz zastanawia się kim dla niej jest. Dla kobiety, która zawsze była przede wszystkim jego przyjaciółką. Dziś nie potrafią ze sobą szczerze porozmawiać. na co dzień stara się zbyt dużo, zbyt często o tym nie myśleć. W weekendy go dopada. Tęskni za ciepłem i bliskością. Teraz już o tym milczy. Woli nie usłyszeć znów, że „wymyśla”. Przecież odczuć nie można wymyślać. Je się po prostu czuje.

Myśl, że jej się znudził, że znalazła sobie kogoś pojawiła się nagle. Zagłusza ją, jak tylko może. Coraz częściej na daremnie. Jednak, właśnie przez te myśli inaczej na nią patrzy. Te myśli doprowadziły go do momentu, w którym zaczął się zastanawiać, czy nie zapytać jej wprost. Chociaż jedyne, o co potrafiłby ją zapytać to czy chce z nim zamieszkać. Odpowiedź oznaczałaby jedno…


Lifestyle

To nieprawda, ze zmiany są najważniejsze. Po prostu nic innego ważnym nie jest

Midoblog
Midoblog
10 listopada 2015

Profil – matka, żona, kobieta po 30, a nawet 35…

Cechy charakterystyczne – otwarta, miła, sympatyczna, pozytywnie nastawiona do życia…

Mimo tego, że życie nie raz już dotkliwie ją zaskoczyło. Swoje przeżyła. I kiedy już myślała, że będzie dobrze, że teraz już „z górki”, bo sobie wszystko poukładała… „BUM” nie dała rady, nie udźwignęła – odeszła z pracy. Bo, co? Bo jest za słaba? Oj nie, co to, to na pewno nie! Wszystko tylko nie to. Jak dla mnie to był szczyt odwagi. Przecież najbardziej w życiu, mimo wszystko – mimo naszej otwartości na świat, bycia ciągle w biegu i nieustannej zachłanności na to, żeby się coś działo, boimy się właśnie zmian. Niby ich chcemy, ale jak przychodzi podjąć ryzykowne decyzje, to mało kto ostatecznie i bez wątpliwości je podejmuje. Lubimy mocno stąpać po ziemi, na dodatek po tej, którą doskonale znamy.

Wykazała się odwagą i dojrzałością. Podjęła decyzję o zmianie sytuacji, w której tkwiła, a która powodowała, że zaczynała źle się czuć sama ze sobą. Odnosiła wrażenie, że zatraca szacunek do samej siebie. Nie chciała już więcej się na to godzić. Nie chciała tkwić w strachu. Codzienność stawała się jedynie znoszeniem własnego losu. Na szczęście miała oczy szeroko otwarte. Nie udawała przed nikim, a przede wszystkim przed sobą, że jest jej dobrze tak, jak jest. To był pierwszy jej krok. Krok do zmiany. Zmiany, którą zamieniła w szansę. Dała sobie chwilę na złapanie oddechu, spojrzenie na siebie z boku. Teraz po prostu działa.

Dawno temu przyjaciółka poleciła mi książkę Spencera Johnsona „Kto zabrał mój ser?” . W tej prostej, alegorycznej przypowieści okrywa najgłębsze prawdy o zmianach dokonujących się w naszym życiu. W przedstawionym labiryncie żyją cztery postaci: dwie myszy – Nos i Pędziwiatr, ludzie – Bojek i Zastałek. Ich poczuciem bezpieczeństwa jest … ser. Pewnego dnia Bojek zaczyna zauważać, że coś niedobrego dzieje się z Serem – zaczyna znikać.Co więcej, dostrzega, że od dłuższego czasu na swojej drodze nie spotkał ani Nosa, ani Pędziwiatra. Zaczyna rozumieć sytuację bardzo powoli. Zastałek niestety nie ułatwia mu tego. Wręcz przeciwnie – nie wierzy Bojkowi, dla niego „ser im się po prostu należy” i zawsze będzie. Nadchodzi czas dezorientacji. Jednak Bojek przezwycięża strach i wyrusza wgłąb labiryntu w poszukiwaniu nowego sera lub czegoś, co go zastąpi. Z czasem przekonuje się, że samo poszukiwanie, odkrywanie nowego staje się dla niego wartością samą w sobie.

To właśnie Bojek i Zastałek reprezentują postawy najczęściej spotykane wśród nas. Świat jednak nieustannie się zmienia. Najważniejsze to umiejętność dostosowania się do tych zmian. To od naszego nastawienia zależy, jaką rolę w naszym życiu odegra zmiana – czy będzie traktowana, jak porażka, czy, jak szansą na nowe możliwości.

Opowiadałam tę historię już kilku kobietom. Słyszałam różne opinie. Większość mówiła, że „podziwia”. A ja po prostu trzymam za nią kciuki i wierzę, że jej się uda.
„To nieprawda, ze zmiany są najważniejsze. Po prostu nic innego ważnym nie jest. Otwórz się na zmiany, nie walcz z nimi.”.