Lifestyle

Aplikacja MIGAM ułatwi niesłyszącym korzystanie z usług Samsunga

Redakcja
Redakcja
20 stycznia 2016
 

Samsung Electronics Polska we współpracy z Migam.org przygotował internetowy punkt obsługi klienta dla osób niesłyszących. Jest to pierwszy krok w implementacji polityki accessibility, która ma na celu zwiększenie możliwości osób niepełnosprawnych i ułatwienie im dostępu do technologii cyfrowych oraz czerpania korzyści z nimi związanych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dzięki współpracy z MIGAM, niesłyszący klienci będą mogli skorzystać z punktu obsługi klienta, nie tylko za pomocą video czatu na stronie samsung.pl w zakładce „kontakt”, ale również dzięki specjalnej aplikacji mobilnej. Jest już dostępna od 21 września w Samsung GALAXY Apps, a także na urządzeniach mobilnych w punktach serwisowych Samsung.

„Współpraca z Migam.org pomoże nam przełamać barierę w kontakcie z osobą niesłyszącą, w punkcie obsługi klienta. Poprzez kampanię ”pomagamy migiem” chcemy zaoszczędzić czas naszych klientów i w realny sposób rozwiązywać ich problemy.” – Jarosław Orski, Dyrektor Serwisu Samsung Polska.

Wychodząc naprzeciw potrzebom osób niesłyszących przygotowano również 45-sekundowe spoty instruktażowe, w których dedykowany tłumacz wyjaśnia korzystanie z funkcji zarówno video czatu jak i aplikacji mobilnej. Poszczególne punkty serwisowe natomiast, będą miały specjalne oznakowanie informujące, że w tym miejscu można załatwić sprawę w języku migowym.

Bardzo się cieszymy, że droga jaką obraliśmy w grudniu 2013, mająca na celu umożliwienie osobom niesłyszącym załatwienie sprawy w komfortowych warunkach z udziałem tłumacza języka migowego, idzie w bardzo dobrym kierunku. Samsung jako firma, której sprzętu używają miliony Polaków, zarówno słyszący jak i niesłyszący, zdecydowała się być bardziej przyjazna środowisku osób niesłyszących. Dzięki ścisłej współpracy między nami zostały wypracowane działania i schematy, które pozwolą osobom niesłyszącym załatwić swoje sprawy na równi  z osobami słyszącymi.” – Sławomir Łuczywek – Dyrektor, Migam.org.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Współpraca z Migam.org to jedno z wielu rozwiązań jakie Samsung zaplanował w ramach polityki accessibility. Zmiany nastąpią również w brand storach firmy pod kątem architektonicznym – zostaną one dostosowane do osób niepełnosprawnych, a sami konsultanci specjalnie przeszkoleni. Już na początku października pierwszy przystosowany Brand Store Samsung zostanie otwarty w Centrum Handlowym Arkadia w Warszawie, a do końca roku trzy kolejne sklepy w Bydgoszczy, Wrocławiu i w Kielcach. Samsung przywiązuje dużą wagę do funkcjonalności swoich produktów, a osobom niepełnosprawnym ułatwia korzystanie z najnowszych technologii. Takie udogodnienia posiada m.in. Samsung Galaxy S6, który dla osób niedosłyszących wykorzystuje np. detektor dźwięku. Osoby niedowidzące mogą korzystać z regulatora kolorów i etykiet głosowych. Natomiast osoby niepełnosprawne ruchowo, dzięki aplikacji „gesture wake up”, mogą sterować niektórymi funkcjami telefonu za pomocą gestów. Ułatwienia dotyczą nie tylko samych produktów Samsung. Również strona internetowa firmy będzie stopniowo dostosowywana do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Samsung

 


Lifestyle

„To nie fanaberia czy moda, czasem to konieczność”. O ginekologii plastycznej wreszcie otwarcie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 stycznia 2016
Fot. Screen/Dzień dobry TVN
 

„To jakieś wariactwo”, „Nie mają na co kasy wydawać”– tak często ludzie komentują historie kobiet, które zmniejszają sobie wargi sromowe czy decydują się na waginoplastykę po porodzie. Ale ginekologia plastyczna to nie moda. Zabiegi zmniejszenia warg mniejszych, powiększanie punktu G, odtworzenie błony dziewiczej, to zwykle też poprawa życia kobiety, zwiększenia jej pewności siebie i poczucia atrakcyjności. Czasem też ostatnia deska ratunku. „To bardzo fajne, że ta świadomość problemów jest powszechna i ich akceptacja jest bardzo duża” – mówi dr nauk medycznych Rafał Kuźlik, jeden z najbardziej znanych specjalistów z zakresu ginekologii plastycznej. 

Ewa Raczyńska: Czy nie jest tak trochę, że panuje mylne przekonaniem, iż ginekologia estetyczna to tylko upiększanie okolic intymnych? Przecież często tego typu zabiegi poprawiają funkcjonowanie naszych narządów.

dr Rafał Kuźlik: I tak. I nie. Na początek warto rozróżnić ginekologię estetyczną, w której zawiera się właśnie całe upiększanie okolic intymnych, od ginekologii plastycznej, której zabiegi często przywracają jakość życia kobiety.

Ginekologia estetyczna to cała paleta laserów, dermatologia estetyczna, mezoterpia, wybielanie sromu, trzeba jednak pamiętać, że wykonanie zabiegów estetycznych poprawia komfort życia kobiet. Natomiast ginekologia plastyczna ma swoje miejsce w chirurgii i poza poprawą wyglądu miejsc intymnych, poprawia funkcjonalność narządów.

Na przykład?

Jeśli mówimy o kobiecie, której pochwa jest po porodzie zniekształcona, zniszczona w okolicach krocza, to w jej przypadku ginekologia plastyczna przywraca pierwotny wygląd pochwy, ale także jej funkcje. Kobiecie, która nie odczuwa przyjemności ze współżycia, przy pomocy zabiegów ginekologii plastycznej przywracamy jakość życia, bo wiadomo, że akt seksualny jest bardzo ważny w naszym życiu.

Jako przykład mogę podać również młodą dziewczynę, lat 17, która ma przerośnięte wargi sromowe mniejsze, czego bardzo się wstydzi. Może to mieć wpływ na nawiązywanie kontaktów z mężczyznami, na budowanie związku, bo skoro wstydzi się siebie, to nie pokaże się nago drugiej osobie. I tu wkraczając z ginekologią plastyczną poprawiamy nawet nie komfort życia, ale przywracamy normalny stan psychiczny pacjentki. Ratowana jest sfera intymności, seksualności.

Jednak zdarza się, że zabiegi ginekologii plastycznej uznawane są za fanaberię.

Bo często kojarzymy ginekologię plastyczną z chirurgią plastyczną myśląc o kobiecie, która chce sobie powiększyć biust z miseczki D na EE. Tylko, jeśli kobieta nie ma w ogóle biustu, a w naszym świecie emanowanie kobiecością i wyglądem jest bardzo istotne, to trudno powiększenie piersi traktować jako widzimisię.  To raczej ratowanie jej życia społecznego. I podobnie jest z ginekologią plastyczną.

Nadal jednak rozmowy na temat ginekologii plastycznej zawstydzają. Szybciej przyznamy się do operacji z chirurgii plastycznej niż ginekologii.

Tak, nadal jest to kwestia wstydliwa i intymna. Jednak dzięki temu, iż coraz głośniej się o plastyce miejsc intymnych mówi, świadomość kobiet znacznie wzrosła, my możemy poprawiać ich komfort i jakość życia.

Często mam pacjentki po 50-tym roku życia, które decydują się na operację zmniejszenia warg sromowych mniejszych. To one mówią, że nie wiedziały, że można coś tym przerostem zrobić. Całe życie się męczyły, przeszkadzało im to, uwierało, wstydziły się siebie, nie rzadko ten intymny problem był przyczyną rozstań. A teraz przychodzą, bo mają nowego partnera i mówią, że nie chcą tego wszystkiego jeszcze raz przeżywać. Jak widać z ginekologii plastycznej korzystają nie tylko młode dziewczyny.

A co z kobietami po porodzie?

Tak, tych pań też jest bardzo dużo. Im zabiegi z zakresu ginekologii plastycznej i estetycznej pozwalają przywrócić rozmiar i średnicę pochwy, a także poprawia wygląd krocza. Wszystko to znacznie poprawia komfort życia i wiarę w siebie, w to, że jestem atrakcyjną kobietą.

Z jakimi problemami najczęściej kobiety przychodzą?

Najczęściej jest to labioplastyka, czyli plastyka warg sromowych mniejszych. W drugiej kolejności to plastyka pochwy i krocza – czyli uszkodzenia poporodowe. Następnie to odsysanie tłuszczu ze wzgórka łonowego, czy zmniejszanie warg sromowych większych, które czasami są na tyle duże, że pacjentki krępują się zakładając bikini. Jak to one mówią: „Mają dużo między nogami”. Ale to rzadsze zabiegi.

A co z wysiłkowym nietrzymaniem moczu?

Nietrzymanie moczu jest jednostką  chorobową. I tym zajmuje się już ginekologia, ginekologia estetyczna może wspomóc pozbycie się problemu. Świat medyczny jest jednak w tej kwestii podzielony . Część uroginekologów jest przeciwna laseroterapii – uważają, że to nie jest leczenie. Z drugiej strony są lekarze, i do tej grupy ja się zaliczam, którzy uważają, że jest miejsce dla laseroterapii przy usuwaniu problemu wysiłkowego nietrzymaniem moczu.

Oczywiście to leczenie nie dotyczy wszystkich kobiet. Mówimy o sytuacji, gdy mamy do czynienia z początkiem problemów z wysiłkowym nietrzymaniem moczu, np. u kobiet około 30-tego roku życia, po porodach, gdzie nietrzymanie moczu pojawia się tylko w określonych sytuacjach, np. podczas skakania z dzieckiem na trampolinie. Uważam, że tu właśnie jest miejsce dla laseroterapii. Szkoda tak młode kobiety narażać na operację i powikłania po niej.

Fajne jest to, że kobiety coraz częściej mówią o tym problemie, który bardzo długo był tematem tabu. Jeszcze parę lat wcześniej kobiety myślały: skoro mama tak ma, koleżanka też – trudno urodziłam dzieci i tak ma być. A to mylne przekonanie. Taka pani trafiała do lekarza w wieku 60. lat, gdzie była już potrzeba leczenia operacyjnego. Dzisiaj, dzięki temu, że w mediach coraz częściej pojawiają się informacje na temat wysiłkowego nietrzymania moczu, kobiety odważniej o tym mówią i szukają pomocy.

Ważne jest chyba również to, że stwarzana jest atmosfera akceptacji tych problemów.

Zauważam to zwłaszcza wśród bardzo młodych dziewcząt. One mówią swoim mamo: „Mam problem z przerostem warg” i przychodzą do nas z mamą, a nawet z obojgiem rodziców na zabieg. Nie słyszą od swojej mamy: „Co ty tam wymyślasz”, tylko otrzymują zrozumienie i wsparcie. To bardzo fajne, że ta świadomość problemów jest powszechna i ich akceptacja jest bardzo duża.

Czy mamy dostęp w państwowej służbie zdrowia do zabiegów ginekologii plastycznej?

Wiem, że są szpitale, w których wykonywane są zabiegi zmniejszania warg sromowych mniejszych. Natomiast, jeśli chodzi o kwestię pochwy, operacje są robione w przypadku obniżenia narządu rodnego, czyli przy patologii.

Sam osobiście operowałem pacjentkę z NFZ, której wargi sromowe sięgały do połowy ud. Pacjentka z niepełnosprawnością, jeździła na wózku, ten przerost przeszkadzał jej w normalnym funkcjonowaniu.

My Polacy mamy mylne przekonanie, cóż zostaliśmy tak wychowani, że wszystko nam się należy. Trzeba jednak pamiętać, że szpital nie zajmie się pacjentką która przychodzi i mówi: „Mam  problem, nie czuję partnera po porodzie, proszę o zwężenie pochwy”. To nie jest ratowanie życie, tylko poprawa komfortu, a tym raczej zajmuje się sektor prywatny.

Jaki jest koszt zabiegów?

To zależy od kliniki. Ale w przypadku labioplastyki to wydatek od trzech od sześciu tysięcy złotych. Jeśli mówimy o operacji pochwy: 5 – 7 tysięcy złotych, warg większych 4 – 5 tysięcy. Gdy operacje się łączą oczywiście następuje redukcja kosztów. W przypadku powiększenia kwasem hialuronowym punktu G trzeba zapłacić około 1500 złotych, za odsysanie tłuszczu wzgórka łonowego od dwóch do trzech tysięcy. Można pewnie znaleźć tańsze zabiegi. Pytanie tylko czy tańsze gwarantują tę samą jakość. Czy laser jest odpowiedni, szwy naprawdę dobre. Czy miejsce w którym wykonywany jest zabieg spełnia standardy. Warto na to zwrócić uwagę. W końcu każdy zabieg plastyczny można wykonać nawet w kuchni. W Ameryce Południowej za grosze piersi powiększane są przy użyciu silikonu budowlanego, ale czy warte to jest późniejszych komplikacji zdrowotnych?

Ile czasu trwa sam zabieg?

To zależy od techniki i rodzaju zabiegu. Może to być od pół godziny do dwóch godzin, na przykład kiedy mówimy z wargach mniejszych. Są zabiegi wykonywane w znieczuleniu miejscowym, ale większość wymaga jednak udziału anestezjologa, bo stosowane jest znieczulenie przewodowe, a bywa, że i znieczulenie ogólne. Wszystko zależy od tego jak wymagający jest zabieg, jak duży jest przerost, jaką techniką jest wykonywany. Powtarzam zawsze, że do każdej pacjentki należy podejść indywidualnie.

Jaki jest czas rekonwalescencji?

Dzielimy ją na wczesną, czyli świeżo po operacji, kiedy może pojawiać się jakieś krwawienie – do dwóch tygodni. Natomiast cały okres rekonwalescencji to sześć tygodni, jak czas połogu. Wtedy pacjentka nie powinna kąpać się w wannie, tylko brać prysznic, nie powinna współżyć, powinna unikać wysiłku.

Czy ma pan informację zwrotną od pacjentek, które powiększały punkt G? Osiągają większą przyjemność ze współżycia?

Pacjentki mówią, że tak, choć to nie jest zabieg dla każdej kobiety. Ale jeśli pacjentka nigdy wcześniej nie miała orgazmu pochwowego, to ten zabieg jej nie pomoże. Ma po prostu ma słabsze unerwienie w tym miejscu. Oczywiście, jeśli zmienia partnera wcześniej mając tylko jednego, można spróbować, być może poprzedni był inaczej zbudowany i to miało wpływ na współżycie. Natomiast, gdy pacjentka miała różnych partnerów, ale nigdy nie doświadczyła orgazmu pochwowego, to lepiej dać sobie spokój z tym zabiegiem. Co innego, gdy kobieta mówi, że od czasu do czasu miewa ten orgazm, ale chciałby częściej i intensywniej. Wtedy powiększenie punktu G ma większy sens.

Zgłaszają się do pana pacjentki na zabieg odtworzenia błony dziewiczej?

Częściej na odtworzenie, niż przecięcie. W Polsce ten zabieg jest coraz bardziej popularny. Do zabiegu odtworzenia błony dziewiczej zgłaszają się najczęściej kobiety z pobudek religijnych lub po czynie zakazanym, na przykład gwałcie lub wykorzystaniu w wieku dziecięcym. Odtworzenie błony jest dla nich ważne z punktu widzenia psychologicznego. One chcą przeżyć swój pierwszy raz ponownie, chcą poczuć że tracą dziewictwo w sposób świadomy.


 

dr n. med. Rafał Kuźlik/Mat. prasowe

dr n. med. Rafał Kuźlik/Mat. prasowe

Rafał Kuźlik – dr nauk medycznych, specjalista położnictwa i ginekologii, lekarz z kilkunastoletnim doświadczeniem zawodowym. Ukończył w 1995 roku studia na Wydziale Lekarskim Warszawskiej Akademii Medycznej, a w roku 2004 zdobył tytuł specjalisty w zakresie położnictwa i ginekologii, w roku 2011 uzyskał tytuł doktora nauk medycznych. Od roku 2012 kieruje oddziałem ginekologii operacyjnej przy Oddziale Położniczo-Ginekologicznym Szpitala Św. Anny w Piasecznie, w którym pełni funkcję ordynatora. Od marca poprowadzi swoją prywatną klinikę Saska Med.

Mat. prasowe

Mat. prasowe


Lifestyle

„Nie wiem, zaraz oszaleję!”. Jak stawić czoło decyzjom i zrozumieć niezdecydowanego

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 stycznia 2016
Fot. iStock / Milenko Bokan

„Pomyślę o tym. Zastanowię się. Jutro ci powiem” – słyszysz i wiesz, że na ostateczną odpowiedź możesz czekać jeszcze długo. Znasz Niezdecydowanych? Doprowadzają cię do białej gorączki, spektakularnie opóźniają realizację wspólnych planów i skutecznie uniemożliwiają dopinanie na ostatni guzik wszelkich przedsięwzięć. Jak tu takiego zrozumieć? A jak z nim żyć? Jeśli kochasz, lubisz, jeśli ci zależy na Niezdecydowanym, wejdź na chwilę w jego umysł i poznaj kilka jego lęków. Chorobliwa niezdolność do podejmowania decyzji, wymaga od osoby nią dotkniętej solidnej pracy nad sobą i – pewnie w niektórych przypadkach – terapii. A od ciebie – osoby, która stoi tuż obok – poważnego potraktowania tematu. Bo kiedy czekasz (nie)cierpliwie aż „w końcu” zdecyduje, on krzyczy całym sobą:

1. Chcę być absolutnie pewny!

Podejmowanie decyzji to dla mnie prawdziwy koszmar i ogromny wysiłek. Muszę upewnić się co najmniej trzy razy, zanim podam ostateczną odpowiedź. Często żyję pod presją czasu i oczekiwań innych. Mówisz, że zastanawiam się godzinami nad jakąś błahostką, dla mnie to nie lada wyzwanie. Muszę być pewny, ale nie potrafię tego osiągnąć. Mój wybór to w większości przypadków to ślepy strzał.

Powiedz mu: Wątpliwości są dobre, dobrze, że je masz. Nie powinny cię jednak blokować. Nie bój się pomylić, przestań panicznie bać się tego, co nastapi jeśli popełnisz błąd. Wtedy „pewność” nie będzie już dla ciebie taka ważna.

2. Muszę zasięgnąć opinii innych ludzi!

Słuchając ich, uspokajam się, oczyszczam umysł z chaosu. Łatwiej zauważam dostępne możliwości. To, że pytam o zdanie jeszcze kogoś poza tobą, nie znaczy, że twoja opinia nie jest dla mnie ważna. Tu chodzi o mnie. To poszukiwanie pomocy, dobrej rady to rutyna, która wpływa na mnie kojąco. Nie znoszę niespodziewanych zwrotów akcji i sytuacji, w której muszę decydować sam, natychmiast.

Powiedz mu: Twoje doświadczenie życiowe, twoja wiedza, wszystko to, co cię spotkało czynią cię absolutnie zdolnym do podjęcia właściwej decyzji. Jeśli trzeba, pytaj o radę, jeśli można zrób listę plusów i minusów, ale uwierz w jedno: umiesz zdecydować sam.

3. Najchętniej nie podjąłbym żadnej decyzji!

Przewracasz oczami i jesteś już bardzo zniecierpliwiona. A ja chętnie odpuszczę, zostawię to tobie. Wybór wiąże się dla mnie z takim wysiłkiem emocjonalnym, że z chęcią uwolnię się od tego ciężaru. Możesz nazywać to ucieczką.

Powiedz mu: Jeśli uciekniesz przed odpowiedzialnością, to też zdecydujesz. Ale wtedy twój wpływ na własne życie będzie minimalny. Oddasz je ślepemu losowi, staniesz się jeszcze słabszy niż teraz, zaczniesz tracić kontrolę nad życiem.

4. Chciałbym żeby czasem ktoś decydował za mnie!

Będę uczestniczył w podejmowaniu decyzji zaocznie. Ty zdecydujesz, a ja się zgodzę. Ty na pewno wybierzesz dobrze. Co zjeść w restauracji, w co się ubrać na ważną okazję, w co mam zainwestować swoją energię a na co się nie rozdrabniać.

Powiedz mu: Nikt nie zna cię lepiej niż ty sam. Tylko ty wiesz, co jest dla ciebie najlepsze. Nie chcesz być chyba marionetką, której zdania nikt nie bierze pod uwagę? Choć trudno ci do podejmowania decyzji dojrzeć, ćwiczenie czyni mistrza. Nie przestawaj próbować.

5. Często wracam do podjętych wcześniej decyzji i zastanawiam się czy były słuszne!

To mi nie daje spokoju. Widzisz nie umiem pozbyć się myśli, że mogłem wybrać lepiej. Jestem wiecznie rozdarty.

Powiedz mu: Nauka na błędach jest najbardziej efektywna. Doceniaj nawet złe decyzje, bo dzięki nim masz cenne refleksje, bodźce do zmian na lepsze.

6. Czasem odczuwam ogromny lęk!

Boję się, że nie potrafię być sobą. Że nie wiem, kim jest, co lubi, czego pragnie ta osoba w lustrze.

Powiedz mu: Jesteś kimś wyjątkowym. Nawet twój brak zdecydowania czyni cię wyjątkowym. Ucz się decydowania, ale małymi krokami. Na początek decyduj w małych, codziennych sprawach. I obserwuj swoje uczucia. Cokolwiek zdecydujesz, nadal będę przy tobie.

Cierpliwości! Najlepsze, co możesz dać osobie obsesyjnie bojącej się podejmować decyzje to to, czego jej brak. Pokaż jej, że jesteś jej pewny.


Zobacz także

„Cześć, wpadłam na kawę”. Tylko dlaczego o dziesiątej rano i czemu, do cholery, na pięć godzin?!?

Pan „nie wiem co do ciebie czuję”. Czy warto o niego walczyć?

Designerski Salon Sprzedaży firmy Profbud jest już otwarty. Wnętrze zaprojektowane zostało przez światowej sławy designera Roberta Majkuta