Lifestyle

7 rodzajów przedmiotów w twoim otoczeniu, które skutecznie mogą psuć ci humor

Redakcja
Redakcja
9 marca 2017
Fot. iStock /portishead1
 

W naszym otoczeniu znajduje się wiele przedmiotów, bez których mogłybyśmy się obyć. Początkowo dom meblujemy i dekorujemy zgodnie z własnym gustem. Z czasem przybywa rzeczy, które otrzymujemy w prezencie od innych. W następstwie tego poprawiamy na ścianach obrazy od ukochanej ciotki, ścieramy kurz z kryształów pamiętających młode lata babci, przyczepiamy do lodówki kolejne „arcydzieła” malowane ręką dziecka. To, co powinno być dla nas czymś pozytywnym i wywoływać uśmiech, bywa czymś, co zaczyna działać na nerwy albo wpędza w poczucie winy. Bo mimo chęci, czasem z powodu sentymentu, trudno jest się tego pozbyć.

7 rzeczy w najbliższym otoczeniu, które mogą psuć ci humor

1. Pamiątki i prezenty

Trudno nimi otwarcie wzgardzić, szczególnie gdy osoba darująca liczy na to, że dla ciebie to będzie coś pięknego, wyjątkowego. I dana rzecz, np. kolejna figurka do niechcianej kolekcji, zalega na półce łapiąc kurz. Najczęściej głupio jest wprost odmówić przyjęcia prezentowego bubla, czy powiedzieć, by darczyńca na przyszłość zweryfikował twoje potrzeby. Pozbyć się pamiątki czy prezentu nie jest łatwo, bo od razu pojawia się poczucie winy, nawet gdy tworzą one bałagan czy kompletnie nie pasują do wnętrza.

Fot. iStock / jstankiewiczwitek

Fot. iStock / jstankiewiczwitek

2. Kolekcje z czasów młodości

To może być wszystko — tematyczne pocztówki, serie książek, hobbystyczne czasopisma, płyty danego wykonawcy. Z jednej strony szkoda, bo kiedyś cieszyło, a z drugiej może wkurzać, bo nie tylko łapie kurz, ale wciąż przypomina o miejscu, w którym kiedyś byłaś. A życie wymaga, by mimo pamięci i sentymentów, iść ciągle do przodu. Takie sentymentalne „zawalidrogi”, zajmują miejsce dla nowej energii.

3. Akcesoria hobbystyczne

Włóczki, modele samolotów, sztalugi i inne. Kiedyś stanowiły o prawdziwej pasji, której mogłaś oddawać się godzinami. Obecnie przewracają się w pudłach, z których najpewniej już ich nie wyciągniesz albo zajmują każdy wolny kąt garażu. Szkoda wyrzucać, bo może do tego wrócisz, choć sama podskórnie czujesz, że to nie twoja bajka. A tak naprawdę zabierają przestrzeń i napawają poczuciem zmarnowanych chęci i czasu.

4. Uszkodzone przedmioty

Szczególnie te, które mają wartość sentymentalną czy materialną. Żal wyrzucić, ale jednocześnie brakuje motywacji, by naprawić. Gromadzone z założeniem, że „jeszcze się przyda” przypominają o braku chęci do konkretnego działania, powodując wyrzuty sumienia.

Fot. iStock / sanse293

Fot. iStock / sanse293

5. Gazety

Przeczytane do połowy lub też jedynie omiecione wzrokiem po przyjściu do domu, zalegają na rosnącym stosie makulatury. Za każdym spojrzeniem tłumaczysz sobie, że szkoda wyrzucać, bo na pewno będziesz czytać. Nie masz jednak za grosz motywacji, przy przeczytać wszystkie interesujące cię artykuły, i zostawiasz je na wieczne „niedoczytanie”, W międzyczasie przynosisz kolejne numery, składając je na wierzch stale rosnącej sterty. Koniec końców, gdy stosik zaczyna się przewracać, wynosisz wszystko, bez przeglądania, nie czytając ostatecznie niczego, marnując pieniądze.

6. Promocyjne gadżety

Długopisy, breloki, kubki, koszulki i inne darmowe haczyki na klienta, znajdą się w każdym domu. Przygarniasz bez zastanowienia, czy właściwie kolejny długopis jest ci potrzebny, bo jest za darmo. W myśl powiedzenia – „dają to bierz, biją to uciekaj”. A później kubki same wychodzą z szafki i klucze przytrzymuje pięć breloków na raz. Niektórym trudno zdecydować jest o wyrzuceniu niepotrzebnych bibelotów, bo są za darmo. A jeszcze trudniej ich nie przyjmować.

7. Zbyt małe ubrania

Chyba w każdej szafie znajdzie się choć jedna para zbyt ciasnych, niegdyś ukochanych spodni, czy bluzka, do której czujemy sentyment. Gorzej, gdy kilogramów przybyło albo ciało zmieniło się po ciąży, a ty nadal z uporem maniaka, wydzielasz w szafie przestrzeń dla rozmiaru S. Za każdym razem, gdy nieudolnie próbujesz wbić się w przyciasne biodrówki, opuszcza cię dobry humor. Zamiast zadręczać się wspomnieniem przeszłej figury, zaakceptuj obecną lub przynajmniej nie katuj się widokiem za małych ubrań. Oddaj je na cele charytatywne, bo za chwilę i tak przestaną być modne. A gdy uda ci się zejść z rozmiaru M na S, wtedy wybierz się na zakupy, żeby odświeżyć garderobę i poprawić sobie humor.


źródło: www.womansday.com


Lifestyle

„Czy chcę, by tak wyglądało moje życie”. Pomyśl o sobie, o tym, co dla ciebie dobre

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
9 marca 2017
Fot. iStock / martin-dm
 

Rozmawiam z przyjaciółką i słyszę: „Z moją mamą kiepsko już, umiera”. Rak postanowił wygrać tę wojnę. To już właściwie przesądzone.

„Wiesz, jakkolwiek by to nie zabrzmiało – cieszę się, że mamy jeszcze wspólny czas, czas nam dany”. I opowiada o tym, że z mamą, która mieszka kilkaset kilometrów od niej, spędza teraz dużo czasu. Urlop, weekend. „Wiesz, pamiętam, jak byłam mała i krzyczałam, kiedy obcinała mi paznokcie u nóg, a dzisiaj śmieję się z jej miny, kiedy sama zaczynam jej obcinać. Pamiętam, jak myła mi włosy, a dziś ja jej mogę umyć. Kładę się obok niej pod kocem i słucham jej spokojnego oddechu, bo ona co chwilę już przysypia. I tak bardzo się cieszę, że za chwilę znowu do niej jadę, że znowu pobędę z nią kilka dni. Wiem, że kiedy odejdzie, będę spokojna, będę pamiętać to, co dobre, a nie wyrzucać sobie, że czegoś nie zrobiłam, że skupiłam się tylko na własnym rozpaczaniu”.

Myślę dziś o nich. Myślę o przyjaciółce, która już teraz też jest kilkaset kilometrów ode mnie, a która przypomniała mi wczoraj jedną bardzo istotną rzecz: by cieszyć się tym, co mamy. By wyciągać z każdej sytuacji to, co dobre. Bo co nam da rozpaczanie, kopanie sobie jeszcze większego doła. Jasne, że smutek jest naszą integralną częścią, że każdy z nas miewa chwile zwątpienia, załamania, kiedy wydaje się nam, że świat się skończył. Ale on się nie kończy, choć czasami tylko tego sobie życzymy.

Tak łatwo przykryć się kocem naszego nieszczęścia. Stać się bezsilnym, zupełnie bezradnym na to, co nas dotyka. Łatwiej myśleć, że nie mamy wpływu na wiele rzeczy: na to, gdzie mieszkamy, co robimy, na to, że ktoś nas porzuca, ktoś inny odchodzi, ktoś krzywdzi.

Wolimy tkwić w tym, co złe. Przyjąć rolę ofiary, której wszyscy wokół będą żałować, będą głaskać po głowie pytając, jak można nam pomóc. Tak, wtedy jesteśmy w centrum uwagi. W końcu wydaje się nam, że tylko, gdy cierpimy wzbudzamy czyjąś litość, zainteresowanie. Bo inni lubią pocieszać, lubią myśleć, że ich życie jest lepsze, wygodniejsze, dalekie od zmartwień, które my mamy.

Tylko zamiast siedzieć w tej swojej norze smutku i szarości, może lepiej wystawić głowę, rozejrzeć się wokół, ale też spojrzeć tak bardzo głęboko w siebie. Odpowiedzieć sobie na pytania:

„Czy chcę, by tak wyglądało moje życie?”.

„Czy chcę właśnie w taki sposób wykorzystać czas, który jest mi dany?”.

„Czy chcę płakać nad swoim losem, czy go jednak znaleźć powody do uśmiechu?”.

„Co mogę dzisiaj zrobić dla siebie?”.

„Na co mam ochotę?”.

„Czy świat jest taki zły, czy tylko ja chcę go takim widzieć?”.

Jesteś w permanentnej niechęci do wszystkiego i wszystkich? Może czas spytać się, jakie masz z tego korzyści. Dlaczego wolisz się udręczać, niż wyjść poza to myślenie o świecie, o sobie, o innych ludziach, które teraz jest twoim udziałem. Dlaczego nie poszukasz rozwiązań, nie podniesiesz głowy? Czy naprawdę wolisz żyć smutnym życiem człowieka zadręczonego problemami, który nie chce szukać rozwiązania, który myśli, że wszyscy inni są winni, a samemu nie ma na nic wpływu.

Tak, ja wiem, że wszystko może przerastać. Zwłaszcza te rzeczy, na które wpływu nie mamy. Ale czy na pewno? Czy realnie musimy zmieniać to, co nas spotyka?

A gdyby tak zacząć od zmiany myślenia? Nie mam wpływu na drugą osobę, na sytuację, ale mam wpływ na to, jak ja będę o tym myśleć. Czy wymagającego i niesprawiedliwego szefa przyjmę jako lekcję, jako pokazanie mi, w jakim miejscu być nie chcę? Jego nie zmienię, ale mogę zmienić siebie. Mogę przestać godzić się na brak szacunku, na poniżanie. Mogę pomyśleć – ok, jestem w stanie w tym wytrwać, bo praca daje mi satysfakcję, a może pieniądze, dzięki którymi mogę robić coś więcej.

A może ten szef właśnie ci pokazuje, jak żyć nie chcesz, że czas na zmiany, których się boisz, a które przecież rozwijają nas i nasze myślenie o świecie.

Masz partnera, z którym nie jesteś szczęśliwa? To może czas pomyśleć, jak popracować nad tym związkiem, porozmawiać, powiedzieć, co nam w duszy smutno gra. Może czas wyciągnąć wnioski, dostrzec, jak traktowaną nie chcesz być. Znaleźć w sobie odwagę na zmiany, na zbudowanie siebie silniejszej.

Może, tak jak mojej przyjaciółce, tobie umiera najbliższa osoba – wykorzystaj ten czas najlepiej jak potrafisz. Bądźcie wspólnie jeszcze przez ten czas szczęśliwi, dostrzegajcie szczegóły, chwile, do których później będziesz mogła się uśmiechać.

Pomyśl o sobie, o tym, co dla ciebie dobre. W tym nie ma nic złego, bo każdy z nas ma prawo do szczęścia. To wtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi, zostają przy nas przyjaciele, ludzie, którzy szczerze dobrze nam życzą. Zostają w nas samych dobre emocje, które sprawiają, że mamy wpływ na to, co dzieje się wokół nas, które budują nas mocniejszymi, które pozwalają nawet w najtrudniejszych chwilach dostrzegać jasne światło, jeśli nie nadziei, to wiary, że żyjemy w zgodzie ze sobą, a nie przeciwko…


Lifestyle

Jesteś obrzydliwa, jesteś piękna. Jak media społecznościowe zmieniają nasze postrzeganie drugiej osoby

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
9 marca 2017
Fot. Screen z YouTube My Pale Skin

Co się stanie, jeśli zdecydujemy się pokazać innym takimi, jakimi jesteśmy naprawdę? Przekonała się o tym Em Ford, wizażystka, która prowadzi blog na kanale YouTube. Przygotowując propozycje makijażu była zmuszona pokazać swoją twarz, niedoskonała cerę, skórę pokrytą trądzikiem. Reakcje osób, które zostawiały komentarze pod jej wpisami były krzywdzące i wytykające każdą niedoskonałość. Em doznała szoku i pod wpływem tego doświadczenia nagrała krótki filmik.

– Trzy miesiące temu, zaczęłam umieszczać w mediach społecznościowych swoje zdjęcia bez makijażu – napisała Em. – Poniższy film zawiera prawdziwe komentarze, te które znalazły się pod moimi wpisami. Ale muszę też powiedzieć, że otrzymałam ogromną liczbę wiadomości od osób, które cierpią lub cierpiały na trądzik i były z tego powodu w jakiś sposób prześladowane. Chciałam stworzyć film, który pokazuje jak media społecznościowe promują nierealistyczne oczekiwania (zarówno kobiet jak i mężczyzn) wobec naszego ciała. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do fałszywych, perfekcyjnych obrazów, że porównując się do nierealistycznych standardów kosmetycznych zapominamy, że tak naprawdę jesteśmy piękne.

Obejrzyjcie koniecznie filmik En. W tle zobaczycie cytaty z umieszczonych pod jej wpisami komentarzy. Gdy Em przykrywa niedoskonałości cery makijażem, negatywne wypowiedzi znikają, pojawiają się zachwyty nad jej idealnym wyglądem.

sds


Zobacz także

12 cytatów o rodzicielstwie, autorstwa wybitnych pisarzy

Proste i efektowne pomysły na… smaczne Walentynki 💗 Bo wszyscy czasem głupiejemy z miłości

Przychodzi baba na siłownię – ma być miło i przyjemnie. Czy to w ogóle jest możliwe?