Lifestyle

17 życiowych lekcji, które warto jak najszybciej wprowadzić we własne życie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 września 2016
17 życiowych lekcji które warto jak najszybciej wprowadzić we własne życie
Fot. iStock/Ekaterina_Marory
 

O ile życie byłoby przyjemniejsze, gdybyśmy byli mądrzejsi własnym doświadczeniem przynajmniej 10 lat wcześniej. Tak zostawić szaleństwo młodości i dodać do tego szczyptę własnej dojrzałości. Oj, idealna by to była recepta na dobre i pewnie szczęśliwe życie.

Cóż, idealna, ale pewnie zbyt łatwa. Może dlatego warto odrobić kilka lekcji zdecydowanie szybciej, sprawdź czy masz je już za sobą.

W pełni kochaj i akceptuj siebie.

Nieustannie karm swoją duszę nowymi rzeczami – książkami, muzyką, czymś, co cię inspiruje do rozwoju.

Stwórz swoją własną sieć wsparcia, miej obok siebie ludzi, na których wsparcie możesz liczyć.

Zawsze bądź sobą. Bądź autentyczny.

Żyj przede wszystkim dla siebie.

Nie idź zbyt często i na zbyt duże kompromisy.

Podróżuj więcej, choćby miała to być podróż kilkanaście kilometrów od twojego domu.

Zdecydowanie mniej czasu poświęcaj na zamartwianie się.

Przestań porównywać – innych do siebie, siebie do innych.

Zapomnij o oczekiwaniach wobec siebie i wobec innych.

Żyj, by pracować, nie pracuj, żeby żyć.

Bądź przygotowanym na to, co nieoczekiwane.

Dawaj z siebie więcej.

Wybaczaj sobie i innym.

Nie trać zbyt dużo czasu na negatywne relacje.

Pamiętaj, że „nie” jest zdaniem kompletnym.

Zatrzymaj i podziwiaj małe rzeczy.

I jak? Warto do tych lekcji co jakiś czas wracać i utrwalać, co by nam nie umknęły.


źródło: lifehack

17 życiowych lekcji które warto jak najszybciej wprowadzić we własne życie


Lifestyle

Sygnały ostrzegawcze, które wysyła twoja skóra (i których nie powinnaś ignorować)

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 września 2016
Fot. iStock / LaraBelova
 

Zazwyczaj, gdy zajmujemy się stanem skóry, przyglądamy się jej pod kątem upływu czasu. Martwią nas pojawiające się kurze łapki, zmęczenie wypisane na twarzy oraz drobne niedoskonałości, które wpędzają w kompleksy. Rzadko kiedy przyglądamy się jej całościowo, nie tylko pod względem pięknego i młodego wyglądu, ale tak ważnego zdrowia. A przecież skóra też może chorować i wysyłać poważne sygnały, których nie wolno ignorować.  

Skóra — narząd niezwykle ważny i wyjątkowo ignorowany

No właśnie, skóra to narząd, o który mało kto się odpowiednio troszczy. Pamiętamy o sercu, stawach, układzie trawiennym, a skórę traktujemy po macoszemu. Warto wiedzieć, że jest o co dbać, ponieważ jej powierzchnia u dorosłego człowieka wynosi nawet 2 m2! Skóra chroni nasze wewnętrzne organy, broni nas przed zimnem, ciepłem, promieniowaniem. Jest wyjątkową barierą dla drobnoustrojów oraz pozwala odbierać bodźce z zewnątrz. Skóra podobnie jak inne organy także może chorować, ale często bywa ignorowana, gdy pojawiają się kłopoty.

Tych sygnałów nie lekceważ:

1. Piegi i znamiona

Wiele z nas po prostu rodzi się z predyspozycją do powstawania takich specyficznych ozdób na skórze i to jest naturalne. Ale i w takim przypadku dobrze jest zwracać uwagę na stan i ilość piegów czy znamion. Znamiona są wrodzonymi nieprawidłowościami w skórze, spowodowanymi niedoborem lub nadmiarem któregoś ze składników tkankowych. Mogą mieć różną barwę, wielkość i kształt, być płaskie lub wypukłe. Warto szczególnie te wypukłe chronić przed mechanicznym podrażnieniem, co może prowadzić do ich przekształcenia się w nowotwory. Jeśli na twojej skórze pojawią się nowe piegi i pieprzyki, może to być oznaką spędzania zbyt długiego czasu na słońcu i uszkodzenia skóry. Jeśli znamiona i piegi zmieniają kształt czy barwę, lepiej sprawdzić je u dermatologa.

2. Bladość skóry

To nie tylko rzecz zależna od urody, czy unikania słońca, ale także kłopotów zdrowotnych. Blada skóra, w połączeniu ze zmęczeniem i dusznością, może być oznaką anemii, czyli niedoboru żelaza we krwi. Niedokrwistość można leczyć dietą bogatą w żelazo lub poprzez przyjmowanie odpowiednich suplementów. Bardzo niebezpieczna jest intensywna i nagle występująca bladość skóry, co może wskazywać na sytuację zagrożenia życia, taką jak np. krwawienie wewnętrzne lub białaczka.

3. Ciemne plamy

Brązowe plamy pojawiające się na skutek miniwylewów, najczęściej na podudziach, są najczęściej efektem cukrzycy typu 1, zależnej od insuliny. Warto sprawdzić poziom glukozy we krwi na czczo w laboratorium, by wykluczyć taką przyczynę kłopotów.

4. Trądzik

Niekiedy uskarżają się na niego nawet dojrzałe kobiety, dotychczas niemające problemów z cerą. Przyczyną tworzenia się widocznych wyprysków u pań może być zespół policystycznych jajników  (PCOS). Jeśli do tego pojawiają się problemy z nieregularnymi miesiączkami, przyrostem masy ciała i pojawieniem się męskiego typu zarostu, warto skonsultować się z endokrynologiem.

Fot. iStock / simarik

Fot. iStock / simarik

5. Łuszczące się, zaczerwienione placki na skórze

Sucha skóra z miejscami naznaczonymi takimi plackami może świadczyć o łuszczycy. Jest to  choroba autoimmunologiczna, w której komórki skóry nie złuszczają się wystarczająco szybko, podczas gdy skóra szybko się regeneruje i nawarstwia, tworząc miejsca zapalne. Każdy przypadek należy skonsultować z dermatologiem i podjąć próby łagodzenia ognisk zapalnych.

6. Zaczerwienione policzki

Mogą być objawem trądziku różowatego. Nie do końca poznano przyczyny powstawania trądziku różowatego, choć uważa się, że wpływ mają czynniki takie jak geny, stres czy alkohol oraz nieodpowiednia dieta. Najczęściej cierpią na niego dojrzałe kobiety, narzekające na rumień i poszerzone naczynia krwionośne w środkowej części twarzy.

7. Swędząca skóra

Swędzenie, które może powodować dyskomfort oraz podrażnienie skory podczas drapania, może mieć wiele przyczyn. Jeśli jedna z popularniejszych, czyli alergia kontaktowa czy pokarmowa, nie zostanie potwierdzona, przyczyny swędzenia skóry mogą być o wiele poważniejsze — AZS, grzybica, półpasiec, żółtaczka, mocznica. Nieustępujące swędzenie należy skonsultować z lekarzem.

8. Suche plamy

Mogą świadczyć o niewłaściwej pielęgnacji skóry, np. stosowaniu nieodpowiednich kosmetyków lub odwodnieniu, braku kwasów omega-3 oraz zaburzeniach ze strony tarczycy. Jeśli objawy nie ustępują po uzupełnieniu diety o odpowiednią ilość płynów oraz dobraniu odpowiednich kosmetyków, skonsultuj się z lekarzem. Gdy do suchości skóry dochodzą problemy ze zmęczeniem, przybieraniem na wadze i zaparciami być może przyczyną jest niedoczynność tarczycy.


źródło: www.powerofpositivity.comwww.medonet.pl


Lifestyle

Rozkazuję ci być szczęśliwym! Czy to może się udać?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 września 2016
Rozkazuję ci być szczęśliwym Pętla dobrego samopoczucia
Fot. iStock/SIphotography

Być szczęśliwym. Mam poczucie, że to jest głównym wyznacznikiem życia współczesnego człowieka.

Zewsząd słyszymy – twoje życie zależy tylko od ciebie, weź szczęście we własne ręce, nie bój się prawdziwie żyć.

Strefa komfortu i wychodzenie z niej jest chyba znane każdemu, kto skupia się na własnej uważności, wsłuchuje się w siebie i chce podążać za swoim wewnętrznym głosem.

I świetnie. W końcu dowiadujemy się, jak pracować nad własnymi przekonaniami. Jak zmagać się z głęboko ukrytymi w nas myślami, które ograniczają nasze działania, bojkotują podejmowanie jakichkolwiek decyzji.

Mam poczucie, że doszliśmy do momentu, kiedy w końcu zaczynamy żyć bardziej świadomie. Kiedy odkrywamy mechanizmy, które nami kierują i próbujemy zrozumieć, dlaczego nasze życie toczy się według nie tego scenariusza, który sami chcielibyśmy napisać. Piszą go inni.

Cieszę się, że to się dzieje, że coraz więcej moich przyjaciół, znajomych potrafi nazwać swoje uczucia, a co więcej – mówić o lękach i obawach, o przełamywaniu strachu, o trudnych dla nich wyborach, za które, dzisiaj to wiedzą, muszą wziąć odpowiedzialność. Fascynuje mnie ludzki umysł, którym można dowolnie sterować. Kiedyś w rozmowie z jednym z psychologów usłyszałam, że proponuje on ćwiczenie swoim klientom. Prosi, by w swoim mieszkaniu, w miejscach, na które najczęściej spoglądają, powiesili sobie karteczki z negatywnymi myślami na swój temat, typu: „do niczego się nie nadaję”, „jestem beznadziejna”, „nic mi w życiu nie wychodzi”, „nie lubię siebie”. Mieli przez jeden dzień z tymi kartkami sobie pomieszkać i spisać emocje, które im towarzyszą. Bez trudu można zgadnąć, co czuli: smutek, strach, gniew, bezradność, bezsilność, ich nastrój spadał poniżej zera, podobnie jak poczucie własnej wartości. Następnego dnia te kartki miały zastąpić pozytywne spostrzeżenia: „lubię cię”, „ostatnio udało ci się…”, „jestem z siebie dumna”, „masz piękny uśmiech”, „dla ciebie nie ma rzeczy niemożliwych”. Nastrój zmienił się diametralnie, osoby, które wykonywały to zadanie poczuły się pewniejsze siebie, miały więcej energii niż zazwyczaj, mniej lęku w sobie do działania, do podejmowania decyzji, byli bardziej sprawczy.

To ćwiczenia pokazało, jak potrafimy sterować naszymi emocjami, naszym nastrojem, myśleniem na swój temat. Możemy nasz mózg skierować w stronę bycia bardziej szczęśliwym uciekając od tego, co sprawia, że mamy chandrę, doła, kiepski nastrój.

Patrząc z takiej perspektywy powinniśmy być zalani falą szczęścia. Wszyscy powinniśmy się uśmiechać, bo w końcu ktoś pokazuje nam, że szczęście jest w zasięgu naszej ręki.

Rusz tyłek, poruszaj się trochę, znajdź dietę, dzięki której poczujesz się lepiej, idź na warsztaty z coachem, który ukierunkuje twoje działania, dzięki któremu zrozumiesz, co chcesz w życiu robić. Sloganów jest całe mnóstwo. Gdzie nie spojrzymy wybrzmiewa: „Bądź szczęśliwy, musisz być szczęśliwy”. Tyle tylko, że obok tych sloganów i wszystkich pozytywnych wydźwięków takich działań można zaobserwować jedną niebezpieczną rzecz. Nie wiadomo, kiedy wpadamy w pułapkę bycia szczęśliwym.

Oprócz osób, które świadomie zaczynają nad sobą pracować, odkrywać w sobie hamulce, które blokują ich przed szczęściem i pracować nad nimi, widzę coraz częściej ludzi rzucających się w wir przymusu do szczęścia. O takim właśnie przymusie piszą w książce „Pętla dobrego samopoczucia” Carl Cederström i Andre Spicer.

Rozejrzyjcie się wokół siebie, a może przyjrzyjcie się sami sobie, czy w taką pętlę nie wpadacie. Pragnienie bycia szczęśliwym przerodziło się w pogoń za szczęściem. Zapisujemy się na zajęcia, które mają sprawić, że poczujemy się lepiej. Każdy szuka dla siebie odpowiedniej formy – siłownia, bieganie, pływanie. Zamiast czerpać radość z nowych pasji, coraz wyżej stawiamy sobie poprzeczkę, żeby ćwiczyć więcej, biegać szybciej, pływać dłużej.

Podobnie z dietą. Wbija się nam do głowy, że jesteśmy tym, co jemy, że sposób odżywiania się ma bezpośredni wpływ na stan naszej duszy, umysłu. Więc szukamy – odstawiamy gluten, jak nie pomaga, to może fioletowe warzywa, jak to nie pomaga, do jakiś typ owoców, albo mięso – zapanowała moda na weganizm. Bo brak zwierzęcego białka i tłuszczu w naszym organizmie może wyostrzyć zmysły, poprawić ogólną sprawność naszego organizmu.

Autorzy książki „Pętla dobrego samopoczucia” wspominają o aplikacjach – które liczą nam przez cały dzień ilość spalonych kalorii, liczbę wykonanych kroków, obliczają bilans spożywanych posiłków, a może jeszcze ilość wypróżnień.

Czy nie jest tak, że ta pogoń za szczęściem, to ślepe czasami dążenie do bycia szczęśliwym, to zaślepienie, które nie pomaga nam dostrzec innych aspektów naszego życia. Diety, aktywność fizyczna, samorozwój – czy szukanie dla siebie odpowiedniej drogi do szczęścia nie zaczyna nas przypadkiem frustrować? Bo musisz być szczęśliwy! Bo szczęście to nieustanne bycie w najlepszej formie. A ty chcesz poleżeć na kanapie, nic nie robić, zadumać się i pobyć chwilę smutnym, rozżalonym, pełnym pretensji do świata.

Małgorzata Halber we wstępie do przytoczonej książki pisze: „To, co naprawdę przeraża w teorii pozytywnego myślenia, to amputacja całego szeregu ludzkich doświadczeń (…)”. Wydaje się, że znaleziono receptę na szczęście, że stworzono na nie gotowy przepis. Tyle tylko, że to my się pogubiliśmy. Tak bardzo chcemy być szczęśliwi, że popadamy w skrajność. Wypełnimy każdy punkt przepisu pod tytułem: „Jak być szczęśliwym”, wypełnimy go choćby na siłę, z podwójnym zaangażowaniem, bo przecież nie wypada dzisiaj być nieszczęśliwym. Nie – dzisiaj musimy wiedzieć, czego chcemy, dobrze wyglądać, dobrze czuć się sami z sobą, czerpać przyjemność ze wszystkiego, co robimy. Autorzy książki „Pętla dobrego samopoczucia” pytają: A gdzie radość? Jest przyjemność, ale czy idzie ona w parze z radością?

Może warto zatrzymać się w tej gonitwie. Pozwolić sobie na doświadczanie także innych uczuć poza szczęściem i przyjemnością. Tylko tak jesteśmy w stanie przeżyć nasze życie w pełni i dojrzale, a nie za pomocą stworzonych schematów, osiągnąć szczęście. Przecież każdy z nas może mieć jego zupełnie inną definicję.

Zachęcam do sięgnięcia po książkę „Pętla dobrego samopoczucia” Carla Cederström’a i Andre Spicer’a Wydawnictwa Naukowego PWN SA, to książka o tym, jak przymus bycia szczęśliwym potrafi obrócić się przeciwko nam.

Mat. prasowe

Mat. prasowe

„Pętla dobrego samopoczucia” 

 


Zobacz także

„Dotychczas żyłam w przeświadczeniu, że rodzinę tworzy się wtedy, gdy są dzieci, to było błędne myślenie, bo rodziną jesteśmy już od dawna – TY i JA”. Akcja #ListdoNiego

Uwolnij się od stresu. Najbardziej ograniczają cię przekonania

Uwolnij się od stresu. Najbardziej ograniczają cię przekonania

Niesamowita farba do włosów, która zmienia kolor pod wpływem ciepła!