Gotowanie Porady Przepisy

Foodpairing, czyli zaskakujące połączenia w twojej kuchni

Redakcja
Redakcja
6 czerwca 2019
Fot. Materiały prasowe
 

W kuchni istnieją sprawdzone połączenia kulinarne, które, choć wydawałyby się nieoczywiste i zaskakujące, po prostu świetnie ze sobą współgrają. Co powiesz na kombinację kawy i czosnku albo kawioru z białą czekoladą? Choć brzmi to nietypowo, wynik takiego eksperymentu może pozytywnie zaskoczyć. By przekonać się, co spaja składniki, które pozornie przecież tak wiele dzieli, warto przyjrzeć się zjawisku tzw. foodpairingu.

Z połączeniami kulinarnymi, które czerpią z idei foodpairingu, spotykamy się tak naprawdę na co dzień, ale często nie jesteśmy tego nawet świadomi. Widząc w kartach menu różnych restauracji takie pozycje, jak czekolada z chilli, burak z kozim serem i rukolą czy pomidor z mozzarellą oraz bazylią, myślimy: przecież już to gdzieś widziałem! Nie ma w tym nic dziwnego – to często sprawdzone, dobrze komponujące się ze sobą składniki, których kucharze nie boją się ze sobą zestawiać, a my lubimy ich próbować.

Zaczęło się od przypadku

Za prekursora idei foodpairingu uważany jest Hesthon Blumenthal, brytyjski szef kuchni, który  przypadkiem odkrył, że biała czekolada podana z czarnym kawiorem stanowi doskonałą smakową kompozycję. Żeby zrozumieć fenomen tego kulinarnego paradoksu, porównał składy chemiczne obu paradoksalnie wykluczających się aromatów. Okazało się, że z czysto naukowego punktu widzenia są one wręcz identyczne! To zdecydowanie zwiększyło popularność kojarzenia ze sobą pozornie wykluczających się składników i dało pole do eksperymentów.

Foodpairing w różnych zakątkach świata

Eksperymenty w kuchni towarzyszą nam niemal od zawsze. Wspomniane połączenie kawy i czosnku to specjał Gruzinów, którzy zasmakowali w tzw. kawie po batumsku. W tym przypadku kawa nie jest serwowana z czosnkiem – ziarna są prażone razem z jego ząbkami. Takie rozwiązanie ma podbijać i odświeżać smak kawy – słowem, wydobywać z niej to, co najlepsze. Z kolei mole con pollo, czyli kurczak w gęstym, długo gotowanym sosie na bazie czekolady, migdałów, cynamonu, rodzynek i ostrej papryki to jedna ze specjalności kuchni meksykańskiej, zaś Belgowie rozsmakowują się w wołowinie po flamandzku, duszonej w ciemnym piwie z… piernikiem oraz wzbogaconej o sporą porcję brązowego cukru.

Bakaliowe połączenia – suszone morele i mięso

Połączenie soczystych owoców suszonych moreli i mięsa nie tylko pomoże odkryć horyzonty kulinarne, ale i przenieść Cię wprost do gorącego Maroka – taki miks jest tam bardzo popularny. Suszone morele doskonale sprawdzą się jako dodatek do tzw. tagine, czyli jednogarnkowego dania na bazie jagnięciny lub drobiu i warzyw: ciecierzycy lub soczewicy oraz pomidorów, papryki i cebuli.

Fot. Materiały prasowe

Morele można wykorzystać również w daniach kuchni indyjskiej i przygotować curry z kurczakiem w aromatycznym sosie z mleka kokosowego, pikantnej mieszanki przypraw i warzyw. Zarówno w jednym, jak i drugim przypadku słodycz moreli z łatwością przełamie smak mięsa i podkreśli smak wyrazistych, aromatycznych sosów.

– Łączenie smaków przykuło moją uwagę podczas podroży. Z początku sceptycznie podchodziłam do niektórych zestawień, które wpisują się w lokalną kuchnię, ale szybko przekonałam się, że warto było zaryzykować. Chętnie do nich wracam, ale także próbuję nowych połączeń. Moim ostatnim odkryciem jest są migdały oraz morele – zarówno te świeże, jak i suszone. Taki miks dodaję do mojej porannej, gorącej owsianki – mówi Katarzyna Bujakiewicz, ambasadorka Bakalland.

Gruszka, orzech włoski i ser pleśniowy

To z kolei pomysł na podanie spektakularnej przystawki przy użyciu prostych i łatwo dostępnych produktów. Główną rolę odgrywają tu kontrasty: kompozycja słodkiego, owocowego smaku z orzechową nutą i słonością sera. Gruszkę, orzechy i ser można serwować na pizzy, tarcie czy po prostu w formie sałatki z lekko pikantną rukolą. Oczywiście orzechy włoskie można z powodzeniem zastąpić innym rodzajem bakalii – migdałami, orzechami laskowymi czy nawet pestkami dyni i słonecznika.

Orzech laskowy, banan i czekolada

Orzech laskowy nie tylko dodaje daniom elementu chrupkości, ale świetnie uzupełnia się z niemal każdym owocem: śliwką, morelą, brzoskwinią, wiśnią czy jabłkiem. Zdecydowanie najbardziej warta uwagi jest jednak kombinacja orzecha laskowego oraz banana. Orzechowa, lekko słodka nuta świetnie dopełni się z charakterystycznym smakiem tropikalnego owocu. Sposobów na użycie pary orzech-banan jest mnóstwo – można podać z naleśnikami, upiec ciasto czy zaserwować sobie orzechowo-bananowe smoothie. Warto dodać do niego czekoladę – do obu składników pasuje znakomicie.


Gotowanie Porady Przepisy

5 pytań, które warto sobie zadać, skracając listę gości weselnych

Redakcja
Redakcja
6 czerwca 2019
Fot. Materiały prasowe
 

To temat dość kontrowersyjny, ale dotyczący wielu par planujących ślub i przyjęcie weselne. Czy istnieje jedna złota rada, jak poradzić sobie z wyzwaniem ustalenia ostatecznej listy gości, unikając przy tym niesnasek, zbędnych dyskusji z rodziną, przesadnych kompromisów, czy brania kredytu?  O podpowiedzi, jak wyjść z tego etapu przygotowań do wielkiego dnia obronną ręką, poprosiliśmy Annę Machnowską z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl.

Nikt lepiej nie odpowie na pytanie, jak ustalić listę gości, nie raniąc uczuć bliskich osób, nie mając poczucia ważnej straty, ani nie przekraczając przeznaczonego na ślub budżetu niż sami narzeczeni – mówi nasza ekspertka. – Można jednak zadać sobie samemu i nawzajem, we dwoje, pytania, które pomogą ułożyć taki skład weselników, który sprawi, że państwo młodzi będą czuć się w swoim wielkim dniu radośnie i… komfortowo. Wiele zależy od tego, w jakim wieku i na jakim etapie samodzielności jest para młoda, od jej relacji z każdą z rodzin, a także od stylu życia narzeczonych i zasad komunikacji z otoczeniem. Także istnieje naprawdę sporo kwestii do rozważenia, ale w efekcie rozważań para będzie miała świadomość nie tylko komu, ale i dlaczego wręczyła zaproszenia. A to dobre i miłe doświadczenie, które może mieć wpływ na tworzenie wspólnych zasad komunikacji wewnątrz małżeństwa i z jego otoczeniem w przyszłości – przekonuje Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl.

Oto pytania, na które warto sobie odpowiedzieć, planując listę gości na wesele

Czym jest dla was ten dzień?

Powyższe pytanie może wydawać się niedorzeczne – wiadomo, aktualnie i pod tą szerokością geograficzną, pary pobierają się przede wszystkim z miłości i chęci spędzenia razem reszty życia. Dzień zaślubin jest więc powodem do radości, celebracją uczucia i decyzji, którą podjęła para na resztę życia. Warto pamiętać o tym na każdym etapie tworzenia listy gości na ślub i wesele.

Sugerując tę kwestię, mamy jednak na myśli aspekt emocjonalny związany z waszymi poglądami, stylem życia. Czy jesteście raczej skryci i lubicie przebywać w mniejszym gronie, a może oboje nazywani jesteście duszami towarzystwa i codziennością jest dla was dzielenie się ze światem tym, co przeżywacie, myślicie, robicie?

Fot. Materiały prasowe

Jak podchodzicie do okazywania sobie publicznie uczuć? Ślub i wesele – to wbrew pozorom – dość intymna uroczystość. Zapraszamy gości na jeden dzień (lub dwa – jeśli z poprawinami) do naszego świata, pokazujemy nasze relacje z rodziną i przyjaciółmi, odkładamy na wieszak związane z pracą i życiem w swoim otoczeniu konwenanse, jesteśmy bardziej na luzie, bo wśród swoich. I tu właśnie dobrze jest ustalić, ile chcemy pokazać naszym gościom, czując się przy tym naturalnie? I kto zatem na naszej liście na pewno powinien się znaleźć, a kto niekoniecznie.

Jaki budżet chcecie przeznaczyć na sfinansowanie wesela?

Przyjęło się mówić, że ślub jest dla pary, a wesele dla gości. W dzisiejszej rzeczywistości wysokich cen usług, wesela w duchu „zastaw się, a postaw się” odchodzą do lamusa, a wielce wystawne przyjęcia organizują przede wszystkim osoby zamożne. Jednak biorąc pod uwagę emocje towarzyszące pobraniu się pary, oczywiste jest, że wiele osób zdecyduje się na organizację uroczystości, na której będą mogły podzielić się swoją radością z bliskimi osobami.

Od decyzji o ślubie do wręczenia lub przesłania pierwszego zaproszenia pary przechodzą przez sporo kalkulacji, rekonesans w kwestii cen, negocjacje i kompromisy. I na różnych etapach wizja skali wesela może się zmieniać. To naturalne, choć są pary, które bez listy potrafią od razu powiedzieć, ile osób będzie się z nimi bawić po ślubie.

Czynnik finansowy będzie na pewno jednym z ważniejszych na drodze tworzenia listy gości. – Ceny w różnych zakątkach Polski mogą mocno różnić się od siebie, widać to już na poziomie ofert ogólnych usługodawców – mówi Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl. – Trudno więc jednoznacznie powiedzieć ile należy przeznaczyć na wesele na 50 osób, a ile na 90 czy 170. Także od standardu sali, czasu trwania przyjęcia (są wesela do samego rana, dziesięciogodzinne i dwudniowe), menu i terminu zależne będą koszty, które para będzie musiała ponieść  – dodaje nasza ekspertka. Cena „za talerzyk” będzie tu więc kluczowa przy podejmowaniu decyzji o liczbie gości.

Warto mieć na uwadze, że wielu zarządców sal stosuje praktykę płacenia za minimum 100 osób (liczba przykładowa), jeśli wesele ma odbyć się w sobotę. Warto wtedy rozważyć zmianę terminu na niedzielny piątkowy lub w tygodniu, co w obliczu wielości wesel, które odbywają się od kilku lat w Polsce, cieszy się coraz większym zainteresowaniem. To rozwiązanie dla tych par, które mają duży problem ze skracaniem listy gości, ale i dobry pomysł, jeśli zależy nam na niższej cenie w danym lokalu i bez rezygnacji z jakości usług – podpowiada Anna Machnowska z PlanujemyWesele.pl.

Fot. Materiały prasowe

A co zrobić, kiedy nie wiemy, ile osób potwierdzi obecność, a właściciel sali wymaga podania liczby co do 20-30 gości, co jest dość częstą praktyką? – Podać mniej, niż zaprosiliśmy – radzi nasza ekspertka. – Rzadko zdarza się, aby para mogła liczyć na stuprocentową frekwencję zaproszonych, a jeśli nawet się to wydarzy, to lepiej dopłacić za „dodatkowych” gości niż płacić za puste miejsca. Oczywiście mam na myśli rozmowy z zarządcami sal, w których obłożenie terminów jest bardzo duże i negocjacje mogą być trudne – dodaje nasza ekspertka.

Co do „zwracania się” kwot za talerzykowe, wśród narzeczonych istnieją różne opinie. Są pary które stawiają na duże wesele, ale i na mniejszą uroczystość, zakładając, że im się „zwróci”. Realnie nie jest to jednak oczywiste, bo nie można mieć pewności, że goście uwzględnią w podarowanej kopercie realny koszt „talerzykowego”, bo i dlaczego mieliby mieć wiedzę na ten temat. Według zasad savoir-vivre gość przeznacza na prezent tyle, ile może. Nikt nigdzie nie określił kwot, poniżej których prezent można by uznać za faux pas. Oczywiście, że większość gości będzie starać się, aby wartość nie była mniejsza niż orientacyjny koszt spędzenia całego wieczoru w restauracji (choć pewnie każdy słyszał historie o pustych kopertach, ale tu warto wrócić do punktu pierwszego). Bliska rodzina i przyjaciele mogą przeznaczyć dla młodej pary większe kwoty, ale najlepiej założyć, że na wesele powinno być nas stać (ewentualnie na zaciągnięcie pożyczki) i nie oczekujemy zwrotu wydanej kwoty za dzielenie się radością z gośćmi. To nie Sylwester!)

Co, jeśli rodzice narzucają listę gości?

W mentalności wielu Polaków (choć nie tylko), szczególnie osób ze starszych pokoleń, pokutuje przekonanie, że jeśli było się na czyimś weselu, to konieczne jest zaproszenie pary na – uwaga – własny ślub, ślub swoich dzieci, a nawet wnuków. Jeśli wziąć pod uwagę, że – przykładowa babcia Ela – była na ślubie swojej siostrzenicy, oznaczałoby to, że jej córka powinna zaprosić: siostrzenicę matki z mężem i dziećmi (jeśli takowe posiada), rodziców siostrzenicy, a być może i jej rodzeństwo (z rodzinami). Nie jest to wcale żart, takie zwyczaje naprawdę są nadal żywe. Ma to bardzo duży wpływ na długość listy gości. Z taką sytuacją najczęściej mamy do czynienia, gdy para jest młoda i nieusamodzielniona lub na tak zwanym dorobku, a rodzice chcą wyprawić swoim dzieciom wesele. Stawia to młodych ludzi przed faktem dokonanym i wówczas tylko do nich należy decyzja, czy chcą poddać się woli rodziców finansujących wydarzenie, czy mieć skromniejszy ślub i przyjęcie (lub spotkanie w gronie najbliższych), ale na swoich zasadach.

Oczywiście finansowanie ślubu przez rodziców nie jest jednoznaczne z narzuceniem pobierającej się parze liczby i listy gości – bardzo często młodzi dostają wesele w prezencie ślubnym i ewentualnie prośbę o uwzględnienie w zaproszeniach kilku-kilkunastu osób, ze względu na ich rodzinne i towarzyskie stosunki. Para zdecydowanie powinna uszanować tę prośbę i wyznaczyć gościom rodziców komfortowe miejsca.

Troszkę inna sytuacja ma miejsce, kiedy para samodzielnie finansuje wesele, a rodzice sugerują, kogo należy zaprosić. Tu znowu najlepiej kierować się wyczuciem. Jeśli mamy z rodzicami dobre stosunki, relację pełną szacunku, nikt nie będzie na parze wywierał presji, a więc i nie będzie problemu z ustaleniem gości z rodziny. Wiele par stosuje zasadę, że na wesele zaprasza się osoby, z którymi utrzymuje się realny kontakt, nie tylko przy okazji… ślubów, chrzcin i pogrzebów.

A co z gośćmi z daleka? Wszak to zwiększone koszty o zakwaterowanie i ugoszczenie, a także konieczność wysłania zaproszenia z dużym wyprzedzeniem. Tu znowu warto wziąć pod uwagę stopień zażyłości, ewentualnie ważne zobowiązania rodzinne, na wdzięczność na przykład za pomoc, której lata temu udzielił rodzicom stryj z Ameryki. Każdy gość na liście zasługuje na kilka minut analizy w kontekście relacji. Co do zakwaterowania nie jest żadnym obowiązkiem zapewnianie go gościom, poza pewną sugestią, aby zaoferować je najbliższym i tym, dla których związane z tym koszty mogą stanowić poważne obciążenie. Dalszej rodzinie czy znajomym wysyłamy zaproszenie na ślub i ewentualnie sugestie miejsc noclegowych, jeśli udało się nam pozyskać tam specjalną zniżkę, na przykład na hasło, którym będą imiona narzeczonych.

Na sam ślub (szczególnie kościelny – ze względu na logistykę) można zaprosić setki osób, tylko warto zastanowić się, jaki jest tego cel. Dawniej daleką rodzinę powiadamiało się o ślubie często post factum, telegramem. Dziś, w dobie tak łatwej komunikacji, wystarczy wrzucenie zdjęcia w mediach społecznościowych, choć oczywiście miło będzie, jeśli do starszych osób nieobecnych na ślubie i weselu, wyślemy zdjęcie z informacją o szczęśliwym wydarzeniu.

Czy chcecie na swoim weselu gościć osoby z pracy?

Savoir-vivre w świecie zachodnim w kwestii konieczności zapraszania na ślub osób „z towarzystwa” dotyczy dziś rodzin królewskich. I na tym możemy zakończyć temat przymusów. Uroczystość ślubna jest świętem rodzinnym i tylko z ewentualnej chęci, aby uczestniczyły w niej jakiekolwiek osoby spoza najbliższej familii, może wynikać wręczenie im zaproszeń.

Tymczasem, w niektórych regionach Polski istnieje zwyczaj zapraszania delegacji z pracy – odbywa się to bezosobowo, za oficjalnym zaproszeniem lub powiadomieniem, pary „udostępniają” trzy do pięciu miejsc przy stole wśród biesiadników, często nie wiedząc do końca, kto na nich zasiądzie. Przyszłe panny młode na forach ślubnych „bronią” tej tradycji, mówiąc, że tak robią wszyscy, szczególnie w państwowych zakładach pracy, urzędach i nie ma szans z tym dyskutować. I tu nasuwa się pytanie, czy ten ślub biorą dorośli ludzie…? Jak można dać sobie wmówić, że czyjaś obecność na tak prywatnej uroczystości jest konieczna?

To zaszłość z PRL-u, kontynuowana przez wścibstwo otoczenia i kompletny brak wyczucia taktu, bo inaczej nazwać tego nie można – wyraża swoją opinię Marta, pochodząca z małego miasteczka w Województwie pomorskim, tegoroczna panna młoda, która przeciwstawiła się miejscowej zasadzie.

Oczywiście, jeśli wolą narzeczonych jest zaprosić znajomych z pracy na wesele, to ograniczenie może stanowić tylko budżet, ale mówienie o jakimkolwiek przymusie jest znaczącym naruszeniem prywatności przyszłych małżonków.

Jak zapraszać znajomych z pracy, aby nie popełnić faux pas i nie musieć gościć niechcianych na weselu osób? Na pytanie odpowiada nasza ekspertka, Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.pl. – Na wesele najlepiej zapraszać osoby, z którymi łączy nas jakaś relacja, z którymi wiemy coś nawzajem o swoim życiu. Wręczamy im standardowe zaproszenia, najlepiej osobiście przy okazji luźnego spotkania po pracy. Innych znajomych, z którymi łączą nas sympatyczne stosunki, można zaprosić zbiorowym mailem na ślub lub wywieszając żartobliwe powiadomienie-zaproszenie na ogólnodostępnej tablicy. Jeśli nie zapraszamy przełożonych na wesele, nie ma potrzeby wyróżniania ich w zaproszeniu – w tym przypadku są to tacy sami znajomi z pracy jak inni. Zawsze stosownym rozwiązaniem jest przyniesienie do pracy ciasta i zaserwowanie go szefom i współpracownikom.


Artykuł powstał dzięki wiedzy i doświadczeniu zespołu portalu ślubnego z katalogiem usług – PlanujemyWesele, który wspiera narzeczonych poradami i inspiruje ich już od 10 lat.


Gotowanie Porady Przepisy

WinnicaLidla.pl — wszystko, co musisz wiedzieć o tym serwisie!

Redakcja
Redakcja
5 czerwca 2019

Szukasz miejsca, w którym dostępny jest bogaty wybór wysokiej jakości alkoholi w przystępnych cenach? Winnica Lidla to idealne rozwiązanie dla Ciebie! Jak zamówić wino lub inny trunek w Lidlu? Podpowiadamy!

Winnica Lidla — jak to działa?

W jaki sposób przebiega rezerwacja alkoholu w Winnicy? To bardzo proste! W pierwszej kolejności należy potwierdzić swój wiek i zapoznać się z regulaminem. Potem możesz założyć konto na stronie winnicalidla.pl. Następny etap to wybór interesujących Cię produktów. W bogatym asortymencie znajdziesz zarówno wino, jak i piwoczy wódkęnajlepszych marek. Minimalna rezerwacja obejmuje 1 produkt, maksymalna — 63 sztuki opakowań jednostkowych lub wyroby na łączną kwotę nie przekraczającą 5000 zł. Po dodaniu wybranych alkoholi do koszyka, musisz wybrać sklep, w którym chcesz je odebrać i potwierdzić rezerwację. W odpowiedzi otrzymasz e-mail oraz SMS z informacją odnośnie terminu, w którym produkty będą dostępne we wskazanym Lidlu, z możliwością zakupu. Znajdziesz tam również numer rezerwacji, który będziesz musiał okazać podczas dokonywania zapłaty za wybrane alkohole.

Ile się czeka na zamówienie z WinnicaLidla.pl?

Ile się czeka na zamówienie z Winnicy Lidla? O statusie rezerwacji będziesz informowany na bieżąco. W dowolnym momencie możesz go sprawdzić w zakładce „Rezerwacja”, dostępnej po zalogowaniu się do konta użytkownika. Rezerwacja realizowana jest w przeciągu 3 —7 dni. Od momentu otrzymania e-maila oraz SMS-a o dostępności wybranych produktów, będziesz miał 7 dni na ich zakup we wskazanym sklepie. Jeżeli tego nie zrobisz, rezerwacja wygaśnie. WinnicaLidla.pl poinformuje Cię o tym w wiadomości e-mail. Jak wygląda odbiór zamówienia z Winnicy Lidla? Po przybyciu do sklepu, przed podejściem do kas musisz zgłosić chęć zakupu zarezerwowanych za pośrednictwem serwisu internetowego alkoholi jednemu z pracowników sklepu. W tym celu należy przedstawić mu wspomniany powyżej numer rezerwacji. Co ważne, Lidl nie pobiera żadnych dodatkowych opłat za zarezerwowanie alkoholi— opłaty dokonuje się dopiero w sklepie, za wybrane produkty. Jeżeli nie masz możliwości osobistego odbioru rezerwacji, możesz o to poprosić osobę trzecią. Wystarczy, że jest ona pełnoletnia i poda pracownikowi numer rezerwacji. Każdy z alkoholi z Lidla jest pakowany do specjalnie przygotowanych kartonowych pudełek z logo Winnicy Lidla, których rozmiar jest odpowiednio dopasowany do ilości zarezerwowanych produktów. Są one specjalnie zabezpieczane tak, aby nie uległy uszkodzeniu podczas transportu.

Jakie wino z Lidla?

W Winnicy Lidla każdy miłośnik tego trunku znajdzie coś dla siebie. Dostępne wina podzielone zostały pod kątem gatunku, najpopularniejszych szczepów, kraju produkcji oraz najpopularniejszych regionów. Wybór ułatwia filtrowanie. Określić możesz tutaj między innymi pożądany przedział cenowy, smak, szczep, rocznik, klasę jakości, pojemność czy dania, do których najlepiej pasować będzie dany trunek. Jakieś przykłady? Proszę bardzo!

  • Jeżeli szukasz dobrego czerwonego, wytrawnego wina w Lidlu, godne polecenia jest wino Balancines Gold. To hiszpański trunek o 14% zawartości alkoholu. Na uwagę zasługuje tutaj prosty bukiet oraz mocna struktura bazująca na cierpkich garbnikach. Wino to pachnie ciemną śliwką, czereśnią, czarnym pieprzem oraz jeżynami. Doskonale komponować będzie się z twardymi, długo dojrzewającymi serami, dziczyzną oraz wieprzowiną.
  • Miłośnikom białego, wytrawnego wina do gustu przypadnie natomiast wino Eira Dos Cregos— produkowany w Hiszpanii trunek zawierający 13% alkoholu. Dzięki wyraźnej kwasowości jest ono soczyste i orzeźwiające. Wino to ma zapach dojrzałego jabłka, moreli, agrestu oraz białego pieprzu.
  • Doskonałym rozwiązaniem dla fanów różowego wina będzie z kolei wino Bissinger Brut Rose. To prawdziwy francuski Szampan zawierający 12,5% alkoholu. W bukiecie wyczuwalne jest tu czerwone jabłko oraz zielona poziomka. To Szampan orzeźwiający, mocno wytrawny i obficie musujący.

Winnica Lidla to wygodny sposób na zarezerwowanie ulubionych alkoholi bez konieczności wychodzenia z domu. Nie czekaj — załóż konto już dziś!

Artykuł sponsorowany


Zobacz także

DWU-ZUP. Wasze przepisy wielkanocne

Babka marmurkowa. Wasze przepisy wielkanocne

Jak fotografować jedzenie?

Z talerza na Instagram. Jak fotografować jedzenie?