Są takie zdania, które brzmią pięknie, dopóki ktoś nie spróbuje naprawdę według nich żyć.
„Pokochaj siebie”.
„Bądź dla siebie dobra”.
„Wybierz siebie”.
Niby proste. Niby oczywiste. Niby wszyscy już to wiemy. A jednak wiele kobiet, kiedy słyszy te słowa, czuje nie ulgę, tylko napięcie. Bo jak mam pokochać siebie, jeśli przez lata uczyłam się raczej siebie poprawiać? Jak mam być dla siebie dobra, jeśli przez większość życia byłam chwalona za to, że jestem dzielna, ogarnięta, potrzebna, dostępna, wyrozumiała? Jak mam wybrać siebie, jeśli tyle razy wybierałam święty spokój innych ludzi?
Miłość do siebie bywa przedstawiana jak ładny rytuał. Krem, świeca, wanna, samotny wieczór. I dobrze, czasem naprawdę od tego można zacząć. Ale prawdziwy powrót do siebie rzadko jest tak estetyczny. Czasem zaczyna się od zmęczenia. Od łez w samochodzie. Od poczucia, że już nie mam gdzie się zmieścić w swoim własnym życiu. Od cichego pytania: czy ja jeszcze siebie słyszę?
Bo pokochać siebie to nie znaczy nagle uznać, że wszystko w nas jest doskonałe. To znaczy przestać traktować siebie jak projekt do naprawy.

Wrócić do domu, którego długo nie było na mapie
Miłość własna nie zawsze przychodzi naturalnie. Czasem po drodze zostałyśmy zranione. Czasem nauczyłyśmy się, że żeby zasłużyć na miłość, trzeba być jakaś. Grzeczniejsza. Łatwiejsza. Mniej kłopotliwa. Bardziej wytrzymała. Bardziej uśmiechnięta. Bardziej dla wszystkich. A potem przychodzi taki moment, kiedy już nie chcemy być „bardziej”. Chcemy być prawdziwie.
Nie zawsze wiemy, co to znaczy. Nie zawsze potrafimy od razu odpowiedzieć na pytanie: czego chcę, czego nie chcę, na co już się nie zgadzam, co mnie naprawdę karmi, przy kim oddycham pełniej. Ale samo zadanie tych pytań bywa początkiem powrotu.
Do siebie sprzed kompromisów.
Do siebie sprzed udawania.
Do siebie sprzed tego wszystkiego, co miało nas ochronić, a z czasem zaczęło nas oddalać od własnego serca.
Bo dom to nie zawsze miejsce. Czasem dom to stan, w którym nie muszę już nikogo przekonywać, że zasługuję na czułość.
Dlaczego krąg?
Jest coś niezwykłego w spotkaniu kobiet, które nie przychodzą po maskę, tylko po prawdę. Nie po kolejną radę, jak się udoskonalić. Nie po instrukcję, jak być silniejszą. Raczej po chwilę, w której można powiedzieć: jestem zmęczona. Tęsknię. Nie wiem. Chcę inaczej. Potrzebuję siebie z powrotem.
Krąg kobiet nie jest terapią w klasycznym znaczeniu. Nie jest też warsztatem z natychmiastową obietnicą przemiany. Jest przestrzenią obecności. Taką, w której można usłyszeć własny głos pod warstwą codziennych „muszę”, „zaraz”, „nie teraz”, „dam radę”.
Bo my, kobiety, często potrafimy być domem dla innych. Umiemy słuchać, podnosić, ratować, troszczyć się, wybaczać, rozumieć. Umiemy mówić bliskim: nie musisz być idealna, żeby zasługiwać na miłość. A potem wracamy do siebie i stawiamy sobie warunki, których nie postawiłybyśmy nikomu, kogo kochamy.
Może właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy czasem usiąść obok innych kobiet. Żeby zobaczyć, że nie jesteśmy same w tym pęknięciu. Że nie tylko my oddaliłyśmy się od siebie. Że nie tylko my tęsknimy za spokojem, którego nie trzeba sobie wywalczyć.
12-14 czerwca 2026 roku w Columna Medica odbędzie się Czuły Krąg z Gosią Ohme. Spotkanie dla kobiet, które chcą na chwilę wyjść z biegu i wrócić do siebie nie przez presję, ale przez czułość.
Miejscem spotkania będzie Scena w lesie – przestrzeń, która już samą swoją obecnością zaprasza do zwolnienia. Las nie pyta, czy jesteś wystarczająco gotowa. Nie ocenia, czy dobrze sobie radzisz. Nie przyspiesza twojego procesu. Po prostu jest. A czasem właśnie takiej obecności najbardziej nam brakuje.
Podczas weekendu będzie czas na pracę w kręgu kobiet z Gosią Ohme, rozmowę, zatrzymanie, łagodny poranny rozruch, odpoczynek, SPA, basen i koncert gongów oraz mis. Będzie też wieczór autorski „Słowem Malowane” – spotkanie ze słowem, sztuką i wrażliwością.
Ale najważniejsze nie wydarzy się w programie. Najważniejsze może wydarzyć się pomiędzy. W oddechu. W ciszy po czyimś zdaniu. W spojrzeniu innej kobiety, która rozumie więcej, niż trzeba tłumaczyć. W chwili, gdy nagle poczujesz: ja naprawdę mogę być po swojej stronie.
To nie jest wyjazd od życia. To jest powrót do życia
Czasem boimy się zatrzymać, bo wtedy mogłoby się okazać, jak bardzo jesteśmy zmęczone. Jak długo nie pytałyśmy siebie o zgodę. Jak wiele rzeczy robiłyśmy już tylko dlatego, że „tak trzeba”.
Ale zatrzymanie nie musi być rozpadem. Może być początkiem porządkowania.
Czuły Krąg jest zaproszeniem dla kobiet, które czują, że potrzebują miękkiego miejsca. Nie po to, żeby uciec od życia, ale żeby wrócić do niego bardziej w zgodzie ze sobą. Z większą łagodnością. Z większą uważnością na własne granice. Z przypomnieniem, że miłość do siebie nie jest egoizmem. Jest fundamentem.
Bo kiedy kobieta wraca do siebie, nie staje się mniej dla świata. Staje się prawdziwsza.
Nie musi już kochać innych kosztem siebie. Nie musi zasługiwać. Nie musi znikać, żeby ktoś inny poczuł się wygodnie. Może być blisko, ale nie przeciwko sobie. Może dawać, ale nie z pustego miejsca. Może być czuła, także wtedy, gdy mówi: nie. Może być dobra, nie będąc już zawsze dostępna.

Może właśnie teraz
Może czytasz to i myślisz: nie mam czasu. Może właśnie dlatego warto.
Może myślisz: inne kobiety bardziej tego potrzebują. Może właśnie dlatego Ty też.
Może od dawna czekasz, aż przyjdzie lepszy moment, spokojniejszy czas, mniej obowiązków, więcej siły. Ale życie rzadko samo robi nam miejsce. Czasem trzeba je sobie delikatnie odzyskać. Nie wielkim gestem. Nie rewolucją. Nie dramatyczną zmianą wszystkiego. Czasem wystarczy weekend. Las. Krąg. Kilka szczerych rozmów. Ciało, które wreszcie może odetchnąć. I kobiety, które nie przyszły udawać, że wszystko mają poukładane.
Czuły Krąg z Gosią Ohme to zaproszenie do powrotu. Do tej części siebie, która może przez lata czekała cierpliwie, aż znowu ją zauważysz.Nie musisz wracać do siebie sama.