Związek

Czekasz na miłość, którą zgubiłaś, bo byłaś zbyt zajęta tym, żeby go ratować? Może pora odejść, a nie marznąć wciąż na przystanku

Femme fatale
Femme fatale
16 stycznia 2016
Fot. iStock/lolostock
 

Kochana,

Strasznie dziwnie się w miłości układa, obie to wiemy. A teraz siedzimy tutaj razem i czekamy. Czasami przyjeżdża „tramwaj zwany pożądaniem”, jak na srebrnym ekranie. Uniesienia i ten jedyny moment w życiu, kiedy już wiesz, że chcesz tu zostać. Być. Latem i zimą. Wiesz, że tylko on zawiezie cię do szczęścia. I czasem jedziesz tak przez życie, uśmiechnięta, ogrzana miłością i uskrzydlona, co jakiś czas zerkasz na swój skasowany bilet. Innym razem nie.

Wielka miłość. Z czasem tylko drobiazgi się zmieniły. Dziś ty zaczynasz je smakować. On tę miłość pielęgnuje, ale już nie dla ciebie (jeśli kiedykolwiek była w niej dla ciebie przestrzeń). Nie ma w tej historii miejsca na złamane kobiece serce ani na ciepły domowy rosół. Ani na dzieci, nie ma tu miejsca na życie, którym trzeba żyć naprawdę. Jest on. Jego słabości i problemy, sukcesy i znów problemy. On – słowo klucz. Taka miłość w pojedynkę.

Dlaczego tak często wiemy, a z tej wiedzy nie korzystamy? Nie chcemy widzieć i czuć. Taka miłość? On od zawsze był dla siebie, a ona od zawsze chciała go uratować. Ratowniczka. Wiele ich było, a każda miała misję w imię miłości.

Smutna

Nie był zbyt skory do barwnego życia towarzyskiego, ale… Ale przecież jest introwertykiem. Miłość jest ponadto, przecież każdy coś poświęca (może jedna na milion, a jeśli poświęca to powinien robić to bez żalu). Uratujesz go jeszcze przed samym sobą? Właśnie tak myślałaś. A potem obudziłaś się w łóżku nie z introwertykiem, tylko depresją (jego), bo świat się o niego nie bił. Czy naprawdę, to nie jest ważne?

Smutna ratowniczka, ratowała go tak długo, że sama zaczęła tonąć.

Silna

Nie chciał siedzieć w domu, był jeszcze młody. Że ty w ciąży albo z dzieckiem nie chcesz wychodzić, to twój problem, ale… Ale przecież jesteście tacy młodzi, mężczyzna inaczej dojrzewa, rozumiesz to. Ta miłość jest warta wyrzeczeń. Masz nawet misję – niech idzie, jesteś przecież taka samodzielna. Wiesz, że to ty jesteś filarem – jeszcze mu pokażesz, że rodzina to wartość, tak że sam ją doceni. Tylko musisz wytrzymać, żeby się nie zraził… Ale on nie widzi wartości, on uważa, że to mu się należy. Mieć wszystko, za nic – bez pracy, łez i potu. Nigdy nie będzie inaczej, a ty nie wytrzymasz tak długo. Tak bardzo chciałaś dawać i tyle z siebie dawałaś, że teraz on nie pozwala ci przestać, odpocząć.

Silna długo trzymała na barkach wieżowiec jego potrzeb, aż sama zaczęła się zapadać pod jego ciężarem. Sama go zbudowała, dlatego tak trudno jej jest go zburzyć.

Oszukana

Nie był jeszcze gotowy na dzieci, choć powołał je do życia, ale… Ale przecież każdy może mieć trudności, zwłaszcza, gdy życie daje ci porządnego kopa w tyłek (a komu nie daje? Świat nie zatrzyma się w miejscu dla ciebie). Uratujesz go, wystarczy wiele wsparcia i pokory. Niech rani, przecież jest mu ciężko, ty nie możesz się poddać. Wszystko zależy od ciebie. Naprawdę tego chcesz? Czy to nadal jest związek?

Oszukana, uratowała go wiele razy. Ale z czasem już nie była ta silna. A on? On nie miał dość odwagi, by ratować siebie, a co dopiero kogoś…

Rozczarowana

Nie potrafił walczyć o więź z eks-rodziną, ale… Ale przecież był załamany, oszukany, to ty miałaś udźwignąć ciężar, który go przygniatał. Ale nie udźwignęłaś. Nie, on się nie zmienił. Zawsze zostawiał to, co niewygodne. Tak zostawił dzieci, gdy ty przestałaś wam planować wspólne wakacje. Co się nagle stało? Nic. Z nim nic się nie stało, to ty przestałaś go wyręczać i już nie czekasz, aż coś się zmieni, wreszcie to widzisz.

Rozczarowana, tak bardzo wierzyła, że on nie jest złym człowiekiem, że nie zauważyła jak sama czyści jego ślady. Dziś zastanawia się dlaczego tyle to trwało? Jest rozczarowana – ale sobą.

Przeźroczysta

Nie dzwonił? Nie pisał. Każdy pretekst, żeby pobawić się twoim poczuciem winy jest dobry? Ale? Ale przecież on jest taki wrażliwy… a ty? Co stało się z twoją wrażliwością. Nie męczy cię ta huśtawka, czasem łatwo z takiej spaść. A przecież kiedyś nie odliczałaś czasu miarą odebranych od niego połączeń, byłaś taka kolorowa.

Nie doprawiaj sobie miłości marzeniami. Jeśli kochasz, bierzesz kogoś  takim, jakim jest, nie planuj, że go zmienisz – po co? Przecież wtedy będzie zupełnie kimś innym.

Strasznie dzisiaj zimno. Siedzę tutaj i siedzę. I mam straszne wyrzuty sumienia, że siedzimy tu obie. Cieszę się, że przyszłaś – jakoś tak od razu się lepiej zrobiło, ale ty nie musisz tu być. Nie chcę, żebyś tu utknęła, jak ja. Trochę brudny ten przystanek, ale siedzę tutaj już tak długo, że się przyzwyczaiłam. I naprawdę nie wiem, jak długo jeszcze będę kopać stopą w świeżym śniegu. Kupiłam już miesięczny i tak jakoś żal rzucić to wszystko. Ale ty? Ty ciągle możesz wrócić do domu, wsiąść w samochód i pojechać gdzie tylko zechcesz. Kto wie, czy w San Francisco nie jeżdżą piękniejsze tramwaje? Obie wiemy, że tak. Nie musisz nikogo ratować.


Związek

5 powodów, dla których nie warto nigdy mieć dzieci

Femme fatale
Femme fatale
24 stycznia 2016
Fot. iStock / ArtMarie
 

Dzieci zmieniają całe twoje życie. Bezpowrotnie. Zmieniasz się ty. Zmienia się cały twój świat. Wszystko, co znałeś, kochałeś już nie będzie ważne, nic nie będzie takie samo. Zastanów się dobrze, a jeśli dzieci masz, żałuj teraz i zobacz, kim się stałeś.

Stres

Po co ci to? Pół sekundy zmienia się w całą wieczność, dla ciebie trwa  co najmniej dwie minuty. Od momentu, gdy widzisz, że twoje dziecko spadnie z roweru czy kanapy – do momentu gdy uderzy o ziemię. Po co ci te dwie sekundy migających w głowie scenariuszy – czy tylko zedrze kolano, złapie równowagę, czy skręci kark. Po co ci świadomość jak smakuje prawdziwy stres, gdy nie możesz nawrzucać szefowi. Gdy wpadasz zimą w poślizg i wiesz, że nie jedziesz sam. Nie warto marnować zdrowia na stresowanie się przedszkolnym przestawieniem, naprawdę tego chcesz? Po co ci to? Nie warto.

Odpowiedzialność

Wstrętne słowo odzierające cię z młodości. A co jak dziś młodość to najtwardsza waluta. Kim będziesz, jeśli nagle staniesz się odpowiedzialny?  Skamieliną, nudziarzem, smutkiem – nie człowiekiem. Nie starczy dla ciebie pewnie miejsca w prawdziwym życiu. Odpowiedzialność cię skruszy. Zmieni – wbrew twojej woli.  Już nie będziesz po pijaku spacerować po barierkach mostu mając za wsparcie ramię przyjaciela, nie zajarasz jointa z nieznajomymi, bo w końcu żyje się raz… tylko raz. Właśnie. Kiedy inni będą się bawić bez oporów, ty będziesz dbać o to, co masz, o to co cenisz, o to dla czego żyjesz. Nie warto. Bez tego przecież wszystko jest prostsze.

Lustro

Okrutne zwierciadło prawdy. Największa lekcja jaką można dostać w życiu. Lekcja pokory, akceptacji i cierpliwości. Nie warto ryzykować przecież konfrontacje z tym, co dla nas najtrudniejsze. Gdy usłysz z ust pięciolatki swoje słowa – i poczujesz, jakie są oceniające. Gdy zacznie gderać jak ty. Kiedy zobaczysz w niej siebie. Kiedy ze złości będziesz zagryzać wargi widząc w najważniejszej osobie w twoim życiu najbardziej znienawidzoną cechę. Gdy przyjdzie ci z pokorą co dzień mierzyć się z jej flegmatycznością czy wręcz przeciwnie. I nie uciekniesz jak przed irytującą przyjaciółką – „sorry, dzisiaj nie mogę.”. Nauczysz się walczyć z sobą. Zechcesz zmieniać siebie (a to do tej pory nie byłam doskonała? Jak to?). Ciężko pracować, choć do tej pory nie było to konieczne – „jestem, jaki jestem”.

Słabość

Jesteś teraz słaby jak starzec. Nie daj sobie wmówić, że to wszystko daje ci siłę i mądrość. Czy gdybyś nie miał dzieci, milczałbyś w tak wielu sprawach? Był bardziej uprzejmy dla obcych? Miał więcej pokory i hamulców wobec drugiego człowieka. Czy powstrzymywał byś się tak wiele razy? Widzisz, to wszystko przez dzieci. To przez nie nie idziesz po trupach do celu. A tak wiele mógłbyś zyskać…

Strach

Strach cię blokuje, paraliżuje. Stałeś się przez niego miękki i ostrożny. Z rezerwą wydajesz pieniądze. I nigdy wcześniej w życiu tak bardzo się nie bałeś. Teraz boisz się absurdalnych rzeczy: że jesteś złym człowiekiem, nie dość dobrym (proszę, cię kto ty?). Że podjąłeś złe decyzje (błagam cię, kiedyś przez myśl by ci to nie przeszło mięczaku!). Że masz tak wiele do stracenia. Twój strach cię ogranicza, a wszystko przez nie. Naprawdę chcesz już zawsze decydować o swoim życiu rozważnie? Bez tej adrenalinki? Nie warto…

I jeszcze te banały – dzieci są takie słodkie, niewinne, są nadzieją i przyszłością… spójrz na zdjęcie na górze. Widzisz tam przyszłość?

Ja widzę. Mam dwójkę dzieci. Dopiero teraz wiem, jak smakuje prawdziwy stres, odpowiedzialność i bezsilność. Czasem oddałabym wiele, by tego nie wiedzieć, a jednak nie żałuję.

Mam dzieci i kim się stałam dzięki nim? Dojrzałam, poznałam ciężar prawdziwej odpowiedzialności, poczułam realny strach, który nauczyłam się ujarzmiać. Musiałam nauczyć się czekać i cieszyć z wielu spraw, które nikogo nie obchodzą. Jestem zmęczona i mniej wojownicza i… szczęśliwa z tego powodu. Jeżeli zdecydujesz się na dzieci – nie uciekniesz. Już nigdy. I mimo tego wszystkiego tobie (i sobie) tego życzę.


Do napisania tekstu zainspirował mnie suchar z Buzzfeeda – 27 Reasons You Should Never Visit Poland