Zdrowie

Skutki braku higieny mogą być kłopotliwe. Jak prawidłowo zadbać o higienę intymną

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 września 2016
Fot. iStock / teksomolika
 

Jesteśmy wyczuleni na punkcie zachowania higieny. W naturalnym odruchu sięgamy po środki higieniczne i pielęgnacyjne, które pozwalają nam czuć się czysto i świeżo. Zazwyczaj to kobiety wykazują nadmierną tendencję do nadużywania różnego rodzaju kosmetyków. Począwszy od zwykłych mydeł czy żeli pod prysznic, skończywszy na antybakteryjnych specyfikach mających zapewnić sterylną wręcz czystość.

Zarówno nadmiar, jak i brak higieny szkodzą

Bywa jednak, że popadamy ze skrajności w skrajność, choć zdajemy sobie sprawę, że nieprawidłowa higiena osobista prowadzi do kłopotów. Nie dbając o nią wystarczająco tracimy na atrakcyjności oraz pracujemy na kłopoty zdrowotne. Nie można zapominać, że na brudnej, spoconej skórze całego ciała rozwijają się chorobotwórcze drobnoustroje. Do miejsc na ciele, które uznaje się za najbardziej brudne, zaliczamy:

  • dłonie
  • jama ustna
  • odbyt
  • pochwa /penis

Najczęściej problemy, jakie pojawiają się w ich obszarach, wynikają ze złej lub niewystarczającej higieny.

Jednak wbrew pozorom, również nadmierne skupianie uwagi na zachowaniu higieny może szkodzić. Mycie się kilkakrotnie, a w dodatku antybakteryjnymi preparatami każdego dnia, nie wpływa na poprawę zdrowia. Wręcz przeciwnie, pozbywanie się wszelkich bakterii ze skóry zaburza jej naturalną równowagę mikrobiologiczną. Co więcej, takie postępowanie może powodować powstawanie szczepów odpornych na różne substancje bakteriobójcze, co ma ogromne znaczenie dla zdrowia. Nadmierna troska o czystość spowoduje, że układ odpornościowy przestaje funkcjonować w symbiozie ze znanymi sobie drobnoustrojami, a co gorsza, nie uzyska możliwości rozpoznawania i zwalczania nowych. Upośledzona w ten sposób odporność będzie zawodzić coraz częściej, nawet przy banalnych infekcjach.

Warto dbać mądrze o higienę intymną

Jak widać, najlepiej znaleźć złoty środek w korzystaniu z higieny ciała, aby czuć się świeżo i komfortowo oraz nie zapracować sobie na kłopoty zdrowotne. Podobnie rzecz się ma z higieną intymną. To bardzo ważne zagadnienie, ponieważ nie wszystkie kobiety, a także ich partnerzy, wiedzą, co ma na nią negatywny, a co pozytywny wpływ. Najważniejsze by wybrać odpowiedni, wyjątkowo delikatny preparat do codziennej higieny intymnej, który jednocześnie chroni i pielęgnuje okolice intymne np. prOVag emulsja.

W przypadku, gdy kobieta jest aktywna seksualnie, powinna szczególną uwagę skierować na swoje zdrowie intymne. Nieznajomość zasad higieny oraz bagatelizowanie objawów infekcji w tych obszarach może mieć poważne konsekwencje.

Trzeba wiedzieć, że pochwa nie jest sterylna. Od momentu rozpoczęcia współżycia płciowego zasiedlająca ją flora bakteryjna może ulegać niepożądanym zmianom. Tu nie chodzi jedynie o higienę kobiety, ale również mężczyzny. To przecież za jego sprawą do pochwy wprowadzane są różnego rodzaju drobnoustroje. A bywa, że mężczyźni nie przykładają aż tak dużej wagi do zachowania higieny, jak ich partnerki, więc infekcje mogą się powtarzać. Najczęściej kobiety zgłaszają się do ginekologa za sprawą objawów zapalenia pochwy oraz zapalenia pęcherza moczowego. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest regularne stosowanie probiotyków lub żeli obniżających pH i zwiększających liczebność dobrej flory bakteryjnej.

Poza tym istnieją inne przyczyny kłopotów ze zdrowiem intymnym, takie jak:

  • noszenie syntetycznej, nieoddychającej bielizny, która sprzyja namnażaniu szkodliwych drobnoustrojów,
  • stosowanie antybiotykoterapii, która oprócz szkodliwych bakterii, niszczy również pożądane dla zdrowia kobiety pałeczki kwasu mlekowego,
  • przypadkowe kontakty seksualne bez zabezpieczenia (prezerwatywy),
  • stosowanie w nadmiarze kosmetyków do higieny intymnej, lub wybór nieodpowiednich np. zwykłe mydło, które zaburza prawidłowe pH pochwy,
  • kierunek ruchu ręki w toalecie lub podczas kąpieli — zazwyczaj panie kierują rękę od strony odbytu do pochwy nieświadomie przenosząc chorobotwórcze drobnoustroje z odbytu w miejsca intymne,
  • leczenie infekcji intymnej z pominięciem partnera, a w związku z tym nawroty zakażeń.

Jest wiele powodów wystąpienia problemów intymnych u pań oraz ich partnerów.

Profilaktyka skrojona na miarę

Zdecydowanie lepiej jest zapobiegać, niż leczyć. Warto posłuchać wskazówek udzielanych przez specjalistów i zwrócić większą uwagę na regularne stosowanie probiotyków lub żeli obniżających pH i zwiększających liczebność dobrej flory bakteryjnej. Pomocne w tym jest kierowanie się wskazówkami umieszczonymi w Piramidzie Zdrowia Intymnego.

Piramida Zdrowia Intymnego  – pełna profilaktyka oraz leczenie zakażeń pochwy

Zwróć uwagę na 4 proste zasady, których przestrzeganie gwarantuje kompleksową i skuteczną troskę o zdrowie intymne.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

1: Prawidłowa higiena intymna

Podstawa zachowania zdrowia miejsc intymnych najbardziej skuteczna jest w oparciu o stosowanie prOVag emulsji. Emulsja zadba o rozwój prawidłowej mikroflory i nie wysuszy śluzówki, a także zadziała kompleksowo: delikatnie umyje, ochroni i zadba o pielęgnację miejsc intymnych. Co najważniejsze, nie niszczy Lactobacillus i ochronnej bariery skóry.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 2: Skuteczne i szybkie działanie na początku kłopotów ze zdrowiem intymnym

Braku równowagi mikrobiologicznej lub alergie mogą stać się przyczyną stanów zapalnych. Włączenie na samym początku pojawienia się kłopotów prOVag żel, zapewni naturalne działanie antybakteryjne i antygrzybicze zapobiegając rozwojowi infekcji. Ponadto pomoże w łagodzeniu podrażnień i ochroni delikatne miejsca. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 3: Tylko długotrwała ochrona jest skuteczna

Szczególnie w sytuacjach nawrotów problemów intymnych, antybiotykoterapii, ciąży, stosowania antykoncepcji hormonalnej czy w trakcie menopauzy, warto stosować kapsułki prOVag, które chronią, a także odbudowują mikroflorę układu moczowo-płciowego i pokarmowego.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 4: Lecz skutecznie zakażenia bakteryjne i grzybicze

W przypadku, gdy infekcja wzięła górę, a ty szukasz sprawdzonego leku dopochwowego, który przywróci równowagę mikroflory pochwy i prawidłowe pH, zastosuj inVag. Wspomagająco sięgnij po niego podczas leczenia stanów zapalnych bakteryjnych i grzybiczych, a także upławów. Jest wyjątkowo skuteczny, ponieważ szczepy dobrych bakterii zostały wyselekcjonowane idealnie pod kątem potrzeb zdrowotnych Polek.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Dowiedz się więcej na piramidazdrowiaintymnego.pl


Artykuł powstał we współpracy z marką ProVag


Zdrowie

7 nawyków, które musisz wprowadzić, by zacząć naprawdę żyć

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
28 września 2016
Fot. iStock/ Todor Tsvetkov
 

Oddychasz, odbierasz bodźce, odczuwasz, działasz – można więc założyć, że żyjesz. Ale czy naprawdę tak jest? Czy potrafisz wycisnąć z codzienności wszystkie jej soki i delektować się smakiem przeżywanych chwil i drzemiących wewnątrz emocji? Jeśli czujesz, że nie nabrałaś jeszcze właściwego tempa i twoja teraźniejszość jest niczym herbata parzona po raz trzeci z tej samej torebki, wprowadź kilka dobrych nawyków, by zacząć naprawdę żyć i czerpać z tego radość.

Bądź częściej offline

Takie to już nastały czasy, że nieustannie zaglądamy w małe lub duże ekrany, przeglądamy Facebooka, wstawiamy fotki na Instagrama, goglujemy w poszukiwaniu potrzebnych nam informacji, albo wgapiamy się w filmik, który właśnie stał się hitem sieci. Tymczasem prawdziwe życie płynie obok niedostrzegane, bo nasza uwaga skupiona jest zupełnie gdzie indziej. Całkiem porzucić bycia online chyba już się nie da, ale warto ograniczyć korzystanie z dobrodziejstw technologii i „przesiąść” się z wirtualnej rzeczywistości w tę realną. To co, odkładamy telefon, wyłączamy telewizor i zaczniemy po prostu ze sobą rozmawiać, jak to drzewiej bywało?

Przestań dążyć do perfekcji

Bo perfekcja to zło, i to takie przez duże Z.  Serio! Można być perfekcyjnym, wszystko mieć na tip -top i niczym od linijki, ale jakim kosztem? Perfekcja wykańcza psychicznie, fizycznie i towarzysko zarówno nas, jak i nasze otoczenie – kto normalny zniósłby ciągłe przebywanie z Panią Idealną albo Panem Znakomitym? Zapomnij zatem o dążeniu do bycia bezkonkurencyjną w każdej dziedzinie i pozwól sobie na błędy, potknięcia, a nawet wady. To właśnie one sprawiają, że jesteśmy ludzcy, a inni mogą odetchnąć z ulgą – uff, ona też czasami nie ogarnia, gary przypala i zawala deadline, równa z niej babka.

Bądź otwarta na zmiany

Bo zmiany nie muszą wiązać się od razu z rewolucją, obrotem o 180 stopni i życiowym bałaganem. Czasami wprowadzają porządek, są początkiem ewolucji i drogą w stronę sukcesu. Nie podchodź do każdej nowości niczym pies do jeża, bądź otwarta nawet na to, czego jeszcze nie znasz – koło też nie istniało od początku świata, a zobacz ile dobrego przyniosło. Kto stoi w miejscu ten de facto się cofa, więc nie trwaj uparcie w tym, co znane i oswojone, ale szukaj nowości, zmieniaj i modyfikuj.

Postaw na relacje z innymi

Koniec końców, to właśnie one są w życiu najważniejsze i one dają nam najwięcej szczęścia i satysfakcji. Gdyby było inaczej, już dawno porzucilibyśmy życie rodzinne, zanegowali ideę tworzenia jakichkolwiek związków i obalili instytucję małżeństwa. Bądź blisko innych ludzi, swoich przyjaciół, rodziny. Znajdź czas na rozmowę, spotkanie lub chociażby telefon, celebruj rodzinne tradycje (tak, nawet imieniny cioci!) i zadbaj o podtrzymanie łączących was więzi. To właśnie rodzina i najbliżsi przyjaciele dają nam siłę i są naszym najcenniejszym kapitałem.

Myśl o tym, co teraz, dzisiaj

Dalajlama powiedział kiedyś : „Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni.” Nie ważne jest to, co wczoraj – było, minęło, nic już nie możesz zmienić. Nie ważne to, co będzie jutro, za miesiąc czy za rok – nie do końca masz na to wpływ, nawet jeśli wszystko skrupulatnie zaplanujesz. Nie czekaj na mityczne lepsze czasy, zapomnij o minionych niepowodzeniach i porażkach, nie roztrząsaj starych żalów – w ten sposób na własne życzenie przegapiasz teraźniejszość.

Buduj wielkie szczęście na małych radościach

Bo jeśli nie potrafisz cieszyć się ze słonecznego poranka, trójki w totolotku albo uśmiechu nieznajomego na ulicy, to nie docenisz w pełni podróży na Hawaje, miliona wygranego na loterii albo romansu z Bradem Pitt’ em (który jest znowu do wzięcia! ). Szczęście nie musi być wielkie, błyszczące i ozdobione złotą kokardką – popatrz na ludzi, którzy w oczach wielu nie mają nic, ale mimo wszystko są szczęśliwi, optymistyczni i pełni wiary. Doceniaj ulotne chwile i niepowtarzalne momenty, celebruj spotkania z ciekawymi ludźmi, ciesz się z drobiazgów i niepozornych błahostek – każda mała radość jest cegiełką, dzięki której budujesz swoje wielkie szczęście.

Przestań się bać

Że nie dasz sobie rady, że cię nie polubią, że inni skrytykują, że ktoś coś źle odbierze. Że zarzucą niefrasobliwość, że wyśmieją, że nie zrozumieją. Że się nie uda, że sił nie wystarczy, że będzie gorzej, że inaczej. Strach zazwyczaj ma wielkie oczy i jeszcze większą moc demotywacji i odbierania nam wiary w siebie.  A przecież jesteś kobietą z krwi i kości, pełną energii do działania, potencjału (często nieodkrytego!) i umiejętności. Jedyne, czego potrzebujesz, to nieco więcej odwagi do tego, by robić to, co chcesz, pójść własną drogą i zacząć naprawdę żyć.


Zdrowie

Mam kochanka, ale od męża nie odejdę, z nim jestem szczęśliwa

Anika Zadylak
Anika Zadylak
27 września 2016
Fot. iStock / themacx

– O wyrzuty sumienia, musisz zapytać te młode mężatki, które same nie wiedzą, czego chcą od życia. Mi jest tak po prostu dobrze.  W domu na co dzień,  mąż a na weekendy i czasem w tygodniu – kochanek. Mam trochę ponad 50 lat, dzieci odchowałam, prowadzimy dużą firmę. Odsunęliśmy się od siebie z mężem, już dawno. Tak wiesz, uczuciowo i łóżkowo. Ale pod wspólnym dachem, nie wyobrażam sobie kogoś innego. Razem się dorobiliśmy majątku, razem przeżyliśmy tyle lat, więc po co to zmieniać? Przecież mnie z tym drugim łączy tylko i wyłącznie dobry seks. Coś, czego ja nadal potrzebuję, a na co mój małżonek, już zwyczajnie nie ma ochoty. A może też kogoś ma? Szczerze, nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ludzie się przecież zdradzali i będą zdradzać. Śmieszy mnie, gdy słyszę „ja nigdy tego nie zrobię”.  Nie mówiłam tak, bo doskonale wiem, jak bywa. Czasem wystarczy tylko impuls, żeby to zrobić, czasem  kieliszek wódki za dużo. A czasem, tak jak u mnie, trzeba  dojrzałości. Bo zdradzać, trzeba albo umieć, albo w ogóle się w to nie mieszać.

Barbara jest wykształconą kobietą i bardzo szczerą. – Nie powiem ci, że ja i mój mąż byliśmy kiedyś szczęśliwi, bo nadal jesteśmy. Jesteśmy razem blisko 30 lat, mamy dwoje fantastycznych dzieci, mieszkają za granicą, bo tam też studiowali. Nam został ogromny dom i firma, którą prowadzimy co prawda wspólnie, ale to jednak Janek, robi w niej więcej. Więcej pracuje, zajmuje transportem, zatrudnianiem ludzi, ma większą odpowiedzialność. Ja z kolei, byłam i jestem  bardziej temperamentna w sprawach damsko męskich. Mąż nieraz się śmiał, że na starość będę musiała poszukać sobie młodszego na skoki w bok. Bo przecież rozwodu z powodu seksu nie wezmę. Za bardzo go kocham, za dobrze nam razem, zbyt wygodnie. I jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi, tak jest. Nie pyta mnie o nic, gdy znikam na noc, nie rzuca dziwnych insynuacji, nie jest wścibski, nie dogryza. A pewnie się domyśla, przecież wie gdzie wychodzę, do kogo pędzę wystrojona jak nastolatka. Ale sam nie aranżuje sytuacji łóżkowych, jest bardzo zapracowany, często przemęczony. A gdy wpada wolna chwila, woli jechać na golfa ze znajomymi, popływać, ryby łowić. No taki już jest, taki był niemalże zawsze. Oczywiście, że uprawiamy seks do dziś, rzadko bo rzadko, ale jeszcze nam się zdarzy. Dla mnie to jednak za mało. Zawsze lubiłam adrenalinę związaną z podnieceniem, z cielesnością.

Swojego „chłopca”, bo tak nazywam kochanka, poznałam zwyczajnie. Koleżanka, w podobnej sytuacji jak moja, wypaliła kiedyś na spotkaniu, że sypia z kimś od prawie roku, że nigdy nie mogłaby sobie nawet wymarzyć lepszego układu. Jej mąż, tak jak mój, też przymyka na to oko, woli wygodę i brak problemów, konfliktów. Zresztą o co? Skoro on, mąż, nie korzysta, bo zwyczajnie nie chce, to dlaczego ja miałabym zrezygnować, skoro tak to lubię? I poznała mnie z kolegą tego swojego chłoptasia. Układ był jasny od samego początku – dzwonię, gdy mam ochotę, jedziemy do hotelu lub do mojego starego mieszkania, które chwilowo stoi puste. Kochamy się na stole, pod prysznicem, czasem w łóżku. On wie, czego potrzebuję, że lubię mocno i intensywnie, że lubię sobie pokrzyczeć z rozkoszy. On też nie narzeka. Jestem dojrzała, otwarta, niczym mnie nie zaskoczy i nie zawstydzi. Nie, nie chodzimy razem do kina czy na kolację. To akurat tylko z moim mężem, bo nikt nie potrafi tak dobrze dobrać wina do serwowanej dziczyzny, jak właśnie on. Nikt też, nie zna tak dobrze repertuaru, który uwielbiam i nie wie, kiedy wolę teatr od opery. Nie czuję, że kogoś krzywdzę, nie gryzie mnie sumienie, nie czuję do siebie wstrętu. Wręcz przeciwnie, wrócił mój seksapil i poczucie kobiecości. I nie myślę o kochanku, gdy nocą kładę się spać do małżeńskiego łóżka. To dwa inne życia. Ba! Kochanek, to w zasadzie nie życie, tylko odskocznia. Śmiem twierdzić, że może właśnie dzięki niemu, nadal jestem żoną Janka. Bo mam to czego potrzebuje.  A że pod dwoma, różnymi kołdrami? To nie stanowi problemu, dla żadnego z nas.

Psycholog i psychoterapeuta, Marek Jaros wyjaśnia :

Przede wszystkim musimy uświadomić sobie, że z biologicznego punktu widzenia nie jesteśmy stworzeni do wierności. Rzadko się zdarza, by jakiś gatunek był monogamiczny z natury i człowiek nie jest tu wyjątkiem. Monogamia jest stosunkowo nowym wynalazkiem ludzkości i do tego raczej kulturowym niż ewolucyjnym, więc nie ma co się dziwić, że mamy kłopoty z utrzymaniem wierności jednemu partnerowi. I nie jest to usprawiedliwienie, oczywiście każdy może powiedzieć – no cóż, skoro taka jest natura człowieka, to nic na to nie poradzimy… Ale to nie jest zbyt rozsądne podejście. Tym się właśnie różnimy od naszych mniej rozwiniętych kuzynów, że potrafimy oprzeć się biologicznym instynktom i popędom. (źródło WP Kobieta).

Ela, mówi szybko i zdecydowanie – Zdradziłam i żałuję. I każdego dnia, modlę się żeby mój ukochany, dziś już mąż i ojciec naszej córeczki, nigdy się nie dowiedział. Nie potrafię określić jednoznacznie, dlaczego to zrobiłam. Byliśmy ze sobą od zawsze, bo już w liceum. Zamieszkaliśmy razem dość szybko, zawsze byliśmy siebie pewni, tego, że wspólna przyszłość nas czeka, również. Marek jest czuły, opiekuńczy, dobry. I bardzo mądry, z niejednej opresji nas wyciągał, nie raz stawał na wysokości zadania. Oaza spokoju i bezpieczeństwa. To się stało rok przed ślubem. Nie pokłóciliśmy się i nie mieliśmy cichych dni. Po prostu, byłam z koleżanką na koncercie w innym mieście, zadała głupie pytanie. Jedno z tych, czy jestem pewna, że chcę z Markiem spędzić resztę życia, skoro nie spróbowałam innego? Niby mnie to rozśmieszyło, nawet poirytowało, a jednak nie wychodziło z głowy. Zasiało niepokój. Niedługo potem, nadarzyła się okazja, żeby to zwyczajnie sprawdzić. Kolega kolegi, klasyczna sytuacja. Wylądowaliśmy u niego, nie ukrywam, że seks był nieziemski. Ale już powrót do domu – koszmarny. Gdy zobaczyłam Marka zatroskanego o mnie, o to czy nie jestem głodna, czy  nie zmarzłam. I ta radość w jego oczach, ulga, że wróciłam, że nic mi nie jest, pomyślałam „ty cholerna debilko, zobacz co mogłaś stracić”. Nigdy nie powiedziałam prawdy i nigdy się też nie przyznam do tego, co zrobiłam, bo to tylko nas rozdzieli.  Mojego męża skrzywdzi, rozbije rodzinę naszej córce. Minęło 8 lat od tamtego zdarzenia i nadal, bardzo żałuje, wręcz się przed sobą wstydzę. Bo mało kto zdaję sobie sprawę, że zdrada to decyzja. Decyzja, o świadomym oszukiwaniu, zadawaniu bólu i złamaniu obietnicy, dotyczącej zaufania.

Dwie różne historie… Choć niby o tym samym… Zdradzamy, bo czegoś nam brak, bo  szukamy rozwiązań, bo lepiej nam zniknąć na chwilę, niż całkiem zmienić swoje życie. Zdradzamy, bo liczymy na rozwiązanie sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, bo spodziewamy się, że inne łóżko zapewni spokój w tym naszym – domowym. Zdradzamy, bo tęsknimy za czymś, o co sami nie potrafiliśmy zadbać w danym momencie. Zdradzamy, bo zwyczajnie boimy się odejść. Czy tak jest?


Zobacz także

Cierpisz na lęki lub depresję? Sprawdź swoją tarczycę

5 sposobów na to, by rzucić cukier

Stan zapalny w organizmie? Poznaj 17 produktów, które skutecznie pomogą go zwalczyć