Zdrowie

Chodzisz na basen? Zadbaj nie tylko o formę, ale i o zdrowie intymne

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
3 lutego 2016
Fot. Pixabay / jill111 / CC0 Public Domain
 

Zajęcia na basenie mają wielu zwolenników zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn, bez względu na wiek. I nic dziwnego, skoro pływanie łączy ze sobą nie tylko chwile przyjemnego kontaktu z wodą, relaksem oraz gwarantuje szereg innych, zdrowotnych zysków. Trening wykonywany w wodzie doskonale rozluźnia ciało, w dodatku nie obciąża stawów, co jest wskazane dla osób ze zwyrodnieniami tych części ciała, a także z nadwagą, szukających możliwości bezpiecznej formy ruchu.

Co jeszcze zyskujesz korzystając z zajęć na basenie?

Pływanie w idealny sposób łączy przyjemne z pożytecznym, aktywizując mięśnie przy jednoczesnym odciążeniu stawów i kręgosłupa. Poprawia elastyczność stawów i ich ruchomość, co wskazane jest podczas rehabilitacji urazów, oraz leczenia schorzeń, a także jest korzystne dla osób w podeszłym  wieku.

Podczas pływania wzmacnia się serce, i poprawia kondycja, zwiększeniu ulega również wydolność płuc, korzystnie wpływając na układ oddechowy.  Aby cieszyć się tym, nie trzeba wyłącznie pokonywać wielu długości basenu. Nawet wyważony ruch w wodzie, zapewniany podczas zajęć z aqua-aerobiku wzmacnia organizm. Poza tym utrata kalorii na basenie umożliwia nie tylko zrzucenie nadmiaru kilogramów, ale ogólne kształtowanie sylwetki i utrzymanie zdrowego, prostego kręgosłupa.

Jakby tych zalet było mało, taki ruch – co docenią panie- pozwala na zniwelowanie pojawiającej się na udach, pupie czy biodrach “skórki pomarańczowej” czyli cellulitu. Pływanie zlecane jest także szybko rosnącym dzieciom, kobietom w ciąży szukającym alternatywnego ruchu oraz zapobieżenia dokuczliwym obrzękom kończyn.

W wypadku korzystania zajęć na basenie, wiek nie odgrywa roli. Już od kilkumiesięcznych szkrabów, bo wiekowych seniorów zalecona jak taka forma ruchu. Nigdy też nie jest zbyt wcześnie lub zbyt późno, by pod okiem profesjonalnego instruktora nauczyć się pływać.

Zwróć uwagę na zagrożenie dla zdrowia intymnego

O ile pływanie ma zbawienny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu, tak szczególną troską należy przy tym objąć zdrowie intymne, o którym panie często zapominają. Woda w basenie gwarantuje nie tylko przyjemność, ale i pewne zagrożenie. Niestety w wodzie w jednym czasie przebywają różne osoby, mające różne kłopoty zdrowotne, oraz wykazujące braki w dbałości o higienę. Olbrzymim zagrożeniem są występujące w wodzie chorobotwórcze bakterie, wirusy, grzyby oraz pasożyty, przenikające do organizmów zdrowych osób. Można zarazić się nie tylko grzybicą stóp, ale i zapaść na schorzenia układu moczowo-płciowego, co jest wyjątkowo dokuczliwe dla kobiet.

Jak działać aby uchronić się przed zakażeniem?

Przed wejściem do basenu obowiązkowo należy wziąć prysznic, aby brud a wraz z nim czynniki chorobotwórcze nie dostały się do wody. Niestety nie mamy wpływu na postępowanie innych, ale każdy, kto wchodzi na basen, świadomie powinien dbać o przestrzeganie tej zasady. Nie chodzi jedynie o to, by opłukać ciało wodą, ale by umyć miejsca intymne zarówno przed wejściem do basenu, jak i po wyjściu z niego. Do tego celu najlepiej użyć odpowiednich płynów do higieny intymnej, ponieważ zadziałają one lepiej od mydła. Pod żadnym pozorem nie wolno korzystać ze wspólnego ręcznika, ani wymieniać się nim z towarzyszami kąpieli. Bezpieczniej jest również nie siadać bezpośrednio na desce klozetowej w basenowej toalecie, lub siadać na specjalnych jednorazowych podkładkach. Unikając zakażenia chorobotwórczymi drobnoustrojami, same podczas infekcji intymnych nie korzystajcie z publicznych kąpielisk. Poza ty, że można nieść zagrożenie innym kobietom, można również pogorszyć stan własnego zdrowia.

Sięgnij po pomoc z aptecznej półki

Zanim pojawią się poważne kłopoty ze zdrowiem intymnym, warto do powyższych porad dołączyć profesjonalną pomoc w ich zapobieganiu, oraz gdy jest taka potrzeba, leczeniu. To wcale nie jest trudne, wystarczy sięgnąć po Gynauxil. Te globulki dopochwowe mają za zadanie poza ochroną narządów intymnych przed infekcją, ograniczyć rozwój infekcji oraz zregenerować i nawilżyć błonę śluzową pochwy. Zawarty w nich kwas hialuronowy ochrania uszkodzone tkanki, a jego higroskopijne i wysokoelastyczne cząsteczki tworzą trwały film utrzymujący nawilżenie nabłonka. Ułatwia regenerację tkanek i gojenie się ran. Kwas mlekowy wykazuje działanie ściągające a także przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne i przeciwpierwotniakowe. Specjalistyczne selektywne podłoże powoduje namnażanie się pałeczek Lactobacillus vaginalis, niezbędnych do utrzymania prawidłowej biocenozy pochwy. Globulki Gynaxiulin mogą stosować kobiety w każdym wieku. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Przestrzeganie zasad higieny oraz mądre podejście do kwestii zdrowia intymnego, pomoże zaradzić kłopotom. O wiele łatwiej jest działać profilaktycznie, sięgając po sprawdzone preparaty, niż ponosić konsekwencje zakażeń, prowadzących do poważnych powikłań.


Artykuł powstał we współpracy z marką Gynauxil


Zdrowie

Ciesz się swoją kobiecością niezależnie od tego ile masz lat

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
3 lutego 2016
Fot. iStock / niknikon
 

Pewnie nie raz, każda kobieta spoglądała krytycznie w lustro, zastanawiając się czy jest z siebie zadowolona. Ze swojego wyglądu, postępowania, osiągnięć. Nie raz też pojawiało się pytanie – czym jest kobiecość i jak można o nią zadbać, by cieszyć się nią przez lata. A im bardziej dojrzała kobieta, tym częściej zastanawia się co zrobić, by kobiecość cieszyła tak samo mocno, jak lata wstecz.

Dbaj rozsądnie o urodę

Uroda, wyznacznik kobiecości, jest niezwykle istotna. Fryzjer, kosmetyczka, codzienna dbałość o wygląd to domena kobiet, bez względu na wiek, pochodzenie, wykształcenie. Lubimy się podobać zarówno samej sobie jak i być docenioną przez otoczenie. Mówi się, że kobieta jest jak wino, im starsza tym lepsza. I tak jest, w młodszym wieku dziewczyna zachwyca świeżością urody, a im jest dojrzalsza tym więcej charakteru i iskry w oku odkrywa każdego dnia. Zawsze warto jest spojrzeć na siebie łaskawym okiem, mniej krytycznie, zapomnieć o drobnych mankamentach figury, które często nie są zauważalne przez kogokolwiek innego. Pamiętajmy o tym, że ciało zmienia się przez cały czas. Wpływa na nie wiek, przechodzone ciąże, przebyte choroby których w życiu nie brakuje. Nie bójcie się własnego dotyku, nikt nie jest doskonały, a akceptując własne ciało i jego mankamentu, dajecie sobie pozwolenia na bycie szczęśliwą, w każdym wieku.

Zrób coś dla siebie

Obojętnie co to będzie, aby tylko sprawiało radość i dawało satysfakcję z działania. Zbieraj znaczki, spaceruj z psem, wyszywaj, spotykaj się z przyjaciółmi. Jest tak wiele możliwości by pozytywnie korzystać z życia, że aż żal jest nudzić się w samotności. Znajdź hobby, pasja nie tylko poszerza wiedzę i rozwija umiejętności, pozwala wyjść krok dalej w świat ze swoimi zamiłowaniami, ułatwia nawiązywanie znajomości, gruntuje przyjaźń.

Pokochaj ruch, dla zdrowia

Polub aktywność fizyczną każdego dnia. I bynajmniej ze względu na wygląd! Najważniejsze jest zdrowie, a ruch pozwala utrzymać organizm w dobrej kondycji przez długie lata. pamiętaj o zdrowym odżywianiu. Woda, owoce, warzywa, ryby i inne składniki piramidy zdrowego żywienia zadbają o twój wygląd fizyczny, dobre samopoczucie i zdrowe ciało. W zdrowym ciele zdrowy duch, a jeśli do tego dołożysz jeszcze troskę o badania profilaktyczne, pełna sprawność będzie towarzyszyła na każdym kroku.

Kochaj i bądź kochana

Nieważne ile masz lat, zawsze chcesz czuć się kochana, bezpieczna i potrzebna. Związek z człowiekiem, będącym tą drugą połowa jabłka, jest najlepszym motorem napędowym do działań. Razem jest radośniej, łatwiej, przyjemniej, dbaj więc o swój związek, tak by w szczęściu i satysfakcji – także seksualnej – trwać latami. Mimo następujących zmian w waszej fizyczności, możecie cieszyć się seksem tak bardzo, jak tylko będziecie miały na to ochotę. A nawet jeśli przyplączą się do alkowy problemy, można im skutecznie zaradzić.

Zatroszcz się o okolice intymne, z kilku ważnych powodów

Chodzi tu nie jedynie o satysfakcjonujące współżycie, ale także o profilaktykę zakażeń układu moczowo-płciowego, które większość kobiet nękają wielokrotnie w ciągu życia, wykluczając z codziennych aktywności typu basem lub współżycie. Co prawda nie ma środka, aby opanować wszystkie problemy za jednym pstryknięciem, ale warto krok po kroku przejąć nad tym kontrolę.

Kobiety bez względu na wiek, narażone są na różne infekcje, dlatego od najmłodszych lat należy pamiętać o poprawnej higienie intymnej. Stosowanie odpowiednich środków do mycia okolic intymnych, noszenie przewiewnej bielizny, a także reagowanie na pierwsze symptomy problemów to klucz do zachowania zdrowia przez cały czas.

Dla kobiet w każdym wieku stworzono specjalnie preparaty, by chronić i nawilżać miejsca intymne. Jednym z wartych polecenia środków profilaktycznych, są globulki dopochwowe Gynauxil. Poza ochroną narządów intymnych przed infekcją, ograniczają rozwój infekcji oraz regenerują i nawilżają błonę śluzową pochwy. Zawarty w nich kwas hialuronowy ochrania uszkodzone tkanki, a jego higroskopijne i wysokoelastyczne cząsteczki tworzą trwały film utrzymujący nawilżenie nabłonka. Ułatwia regenerację tkanek i gojenie się ran. Kwas mlekowy wykazuje działanie ściągające a także przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne i przeciwpierwotniakowe. Specjalistyczne selektywne podłoże powoduje namnażanie się pałeczek Lactobacillus vaginalis, niezbędnych do utrzymania prawidłowej biocenozy pochwy. 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Kobiety są wyjątkowe i tak też powinny się czuć przez całe życie. Zawsze jest możliwość by zmienić niezdrowe nawyki na lepsze, zająć się profilaktyką chorób, by zamiast tracić czas i pieniądze na leczenie, mogły cieszyć się kobiecością. Bez względu na wszystko.


Artykuł powstał we współpracy z marką Gynauxil

 


Zdrowie

„Wynajmę pokój, załóż szpilki, zdejmij majtki”. Szybki romans na tinderze, czyli trzydziestolatka szuka faceta

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
2 lutego 2016
Fot. iStock / gremlin

Kocham sieć. Taaa. Jak to właściwie możliwe? W realu otaczają mnie zmęczeni, zapracowani egocentrycy. W sieci: ideał ideałem pogania, Adonisy ze snu. Jeżdżą na snowboardzie, kochają kitesurfing, wspinają się, nurkują, fotografują, uwielbiają Wietnam, Sri Lankę, Kambodżę, życie jest dla nich wyzwaniem. Życie musi być wyzwaniem. Oczywiście.

 No dobraaa, nie oszukujmy się, też jestem piękna w sieci. W sieci nie ma mojego pryszcza, okresu, zmarszczki pod okiem. Moich dołów w łóżku nie ma i tego, że nie chciało mi się na boks pójść też nie ma.

Dziewczyną pana Tindera, a raczej przepraszam Panów Tinderów zostałam w sobotni wieczór. To był wieczór z gatunków wieczorów, których się nie lubi, kiedy wydaje się człowiekowi, że już nigdy nikogo sobie nie znajdzie, nie ułoży sobie życia.  Koniec. Rzadkie to jednak u mnie uczucie, bo – choć mam 30 lat – czuję się bardziej świetnie niż źle, wierzę w miłość i to, że mam na nią sporo czasu.

Zanim ktoś będzie chciał mi dopiec i powiedzieć, że nie mam czasu to od razu prostuję – czas to rzecz względna, a pozbawianie innych nadziei i otwieranie im oczu bez ich zgody to niekoniecznie jest dowód wielkiej klasy:) Także dziękuję.

Wróćmy do owej soboty.

Ja jęczę: –Nigdy nie ułożę sobie życia

Przyjaciółka: – Jak to nie, uwierz w siebie, spotkasz super faceta.

Siostra przyjaciółki: – Zaraz, zaraz. U mnie w pracy jest dziewczyna. Mówiła podobnie. I nagle przychodzi i oznajmia, że wprowadza się do faceta. „Jak to? Zdziwiłyśmy się” A ona, że tak, bo poznała faceta na tinderze.

Przyjaciółka: – Dawaj tu swój telefon, ściągamy ci tindera na komórkę.

Już kiedyś widziałam maniaczki tindera. Byłyśmy z koleżankami w Budapeszcie, nie wiedziałyśmy gdzie warto iść się wieczorem bawić. Koleżanki odpaliły smarfony. I w kilka minut poznały iluś chłopaków z Budapesztu, którzy radzili gdzie należy się bawić. Ba, z kilkoma nawet spędziłyśmy ten wieczór. Jeden nawet zapraszał moją koleżankę do siebie. Wtedy właśnie pomyślałam, że pana Tindera to można pokochać miłością wielką. Nie masz pomysłu na wieczór, o już masz pomysł na wieczór, nie masz chłopaka, o już masz chłopaka. Choćby na pięć minut. Ale pięć minut to dziś dużo, prawda?

Wróćmy do soboty. Na ekranie pojawiają się zdjęcia mężczyzn. Wcześniej w ustawieniach zaznaczam wiek i promień odległości, w którym mój wybranek ma się znajdować. Szybko pojawiają się zdjęcia. Przesuwam palcem w lewo- co oznacza, że go nie chcę.  W prawo, że chcę.  Mogę wysłać też „super like”. Czekam aż druga osoba wybierze po drugiej stronie również mnie – podobno nazywa się to „matchowanie”.

I jest! Numer Jeden:  – Hej jak się masz? Czego tutaj szukasz? Wolisz kawkę czy seks?

Odpowiadam: – To pierwsze, a Ty?

On: –  Jestem tutaj tylko dla tego drugiego.

Ups. Przełykam ślinę, ale przyjaciółka uświadamia mnie, że to podobno normalne. Ponad połowa facetów chce tylko Tego. Poza tym nie znoszę, gdy ktoś mówi „kawka”. Dobrze się stało.

Szukamy dalej

Odzywa się facet, z wyglądu Keanu Reeves. On wybiera mnie również. Po sekundzie pisze: daj numer telefonu, nie ma czasu na pisanie.

Szybki

Myślę: O matko, ideał!!! Żadnego nudzenia, Szybki dzwoni po minucie: „Kochana, zarezerwuj sobie czas dla mnie w przyszłą sobotę, będę w w Warszawie. Załóż szpilki, weź wcześniej kosmetyczkę, bo lubię zadbane kobiety, pójdziemy do apartamentu w Platinum, a rano na śniadanie. – Podobasz mi się –  mówi do mnie. – A mam wysokie wymagania!

Zamieram, czy to się dzieje naprawdę? Rozmowa toczy się,  on mówi tonem tak nie znoszącym sprzeciwu, że nie mam okazji nic powiedzieć. Dopiero potem piszę mu: Nie interesuje mnie to. Odpowiedź przychodzi po sekundzie: „Akceptuję”. Wow, jestem pod wrażeniem.

Szukam dalej.

Opuszczony

Jest i Opuszczony. Żona się wyprowadziła, teraz ogranicza mu kontakty z córką. „Kobiety są podłe” wyznaje. Piszemy trzy dni, w końcu on proponuje spotkanie. Przychodzi punktualnie. Widzę go, bo zaparkowałam blisko. Rozgląda się, w końcu siada przy oknie. „Czy to naprawdę ten gość ze zdjęcia?”. Nie, to nie jest ten gość. Tamten był uśmiechnięty, męski, w moim typie. Ten ma metr w kapeluszu. Ale ludzi nie ocenia się po wyglądzie. Ryzykuję więc i wychodzę z auta. Zajmujemy stolik.

Opuszczony do kelnerki: Nie wiem, czy będziemy coś jeść, najpierw przepłuczemy sobie usta.

Zamawiam lemoniadę, piję w tempie ekspresowym. Przepłuczemy sobie usta? Pal licho, że oszukał ze zdjęciem. Ale rozmowa się nie klei. Uciekam…opuszczony zamienia się w stalkera. Pisze, dzwoni, jego wiadomości ciągną się i ciągną. Milion zdań, najprawdopodobniej bełkotu po pijaku. Mówię wprost: „Nie jestem zainteresowana|. On się tym nie zraża, staje się coraz bardziej nachalny. Ale dlaczego, dlaczego ty mi to robisz. Boże, ja naprawdę nie śnię. Kocham Pana Tindera. W końcu muszę Opuszczonego zablokować, bo wiadomości od niego przychodzą w środku nocy, o świcie, zanim zadzwoni budzik i w środku ważnego zebrania.

Nie poddaję się jednak.

Iluzja

W końcu pojawia się Iluzja, podobno w trakcie rozwodu. Od razu między nami iskrzy. Dowcip, czar, rozmowy, ależ my się rozumiemy. Pisze, dzwoni jak oszalały. Już widzę nas na kanapie i w tym Wietnamie, w którym bywa. Już go poznaję w myślach z przyjaciółką. Przecież skoro dostaję SMS-y co dziesięć minut i bez przerwy to mogę sobie coś uroić. Właśnie– roić. Wylatuję z przyjaciółką do Londynu, wysyłam zdjęcia. Ale Iluzja nie odpowiada. Po dwóch tygodniach korespondencji milczenie.  Piszę do niego: „dlaczego się nie odzywasz, czy brak wiadomości oznacza, że to koniec? Odpowiedź jest krótka: „Tak, pozdrawiam”. I tyle. Hmm, przepraszam. Czy to nie on dwa dni temu napisał mi, że przyleci po mnie na lotnisko, jak wrócę z Londynu?

No tak, może się czepiam. Nie mogłam tego jakoś przeboleć. Znalazłam go potem na Facebooku. Ładna ta jego żona, z którą wcale się nie rozwiódł. I córeczka, która miała mieć lat 9. No, miała trzy. Ale może te kilka lat to żadna różnica?

BDSM

Był jeszcze pan BDSM, pt. „kocham przemoc”. Tak nazwałyśmy go z przyjaciółką.Pisał do mnie, a potem do niej. „Chcę cię przywiązać, słyszeć jak jęczysz, chcę cię bić, chcę, żebyś czuła ból”. Auć. Ale że tak do wszystkich to pisze?

Po miesiącu jednak wylogowałam się z tego uroczego siedliska próżności.  Och ta adrenalina, te emocje na początku. Haj, haj i jeszcze raz haj. Z tego się można tylko śmiać, i to jest serio zabawne. Państwo rozpędzeni w życiu. Na zdjęciu piękni, kolorowi, dobro i radość życia w czystej postaci. W środku burdel.

Kto w ogóle jest na tinderze? A poczekaj, znany prezes agencji reklamowej, ważna szycha ze świata adwokatów, pan prezes jednego z banku, kilku pisarzy. Wiesz, że większość ma żony. No naprawdę, sporo z nich ma żony. Jeden taki nawet mówił ostatnio w wywiadzie, że jest bardzo szczęśliwy. Tak, a miesiąc wcześniej pisał mojej koleżance, że chce ją brać wszędzie i czuje się taki samotny.

Bawmy się, bawmy:). To może ja wyłączę tego tindera i jednak umówię się z bratem koleżanki. Co prawda nie lata na kitesurfingu i nie wygląda jak Adonis, ale rozwiódł się z żoną naprawdę. N–a–p–r–a–w –d–ę. Jakie to ładne słowo.

Że smutno brzmię? No chyba oszalałaś. Bywają piękne zakończenia. Moja przyjaciółka ściągnęła sobie tindera w maju. Poznała faceta, rozmawiali dwa dni, po tygodniu razem mieszkali. W marcu rodzi im się dziecko. Są szczęśliwi. Miłość z panem Tinderem to jest loteria. Wygrywasz, przegrywasz, wygrywasz, przegrywasz. Czasem zwyciężasz 🙂


Zobacz także

woda

Woda to źródło życia. Czas poznać fakty, o których nie wszyscy jeszcze wiedzą

GetBack S.A. zakłada fundację i angażuje się w pomoc potrzebującym

detoks

Detoks – czynność konieczna w naszej współczesności?