Psychologia

5 sposobów na to, by przestać otrzymywać mniej niż na to zasługujesz

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
24 stycznia 2017
Fot. iStock/kaisersosa67
 

Jesteśmy nieszczęśliwi, czujemy brak satysfakcji z naszego życia, jeśli nieustannie godzimy się na to, by otrzymywać od innych mniej, niż na to zasłużyliśmy. Wcale nie chodzi tu o postawę roszczeniową, ale o umiejętność egzekwowania tego, co nam się należy – szacunku, dobrego traktowania, życzliwości. Ważna jest również umiejętność podejmowania takich decyzji, które są odzwierciedleniem naszych rzeczywistych pragnień, tego czego chcemy od życia i od relacji z bliskimi. Im lepiej, pewniej będziemy się czuć, tym łatwiej będzie nam odrzucić złe traktowanie. Jeśli przestaniesz się godzić na by, dostawać mniej, pojawią się nowe możliwości.

Oto pięć sposobów, by przestać godzić się na mniej niż na to zasługujemy i poczuć się lepiej:

1. Przestań racjonalizować, tłumaczyć i usprawiedliwiać złe zachowanie innych osób w stosunku do ciebie

Często zdarza ci się wynajdować dla kogoś wymówki, kiedy zostałeś źle potraktowany, skrzywdzony, zlekceważony? „Miał zły dzień, jest przemęczony, zareagował „ostrzej”, ale przecież tego nie chciał.”. „Miała ciężkie życie, dlatego teraz oczekuje ode mnie więcej”. To się zdarza, jeśli w twoim związku jest dużo niepokoju. Zamiast racjonalizować, staraj się mówić bezpośrednio o tym, co cię boli. Jeśli bliska ci osoba nie słucha, albo lekceważy twoje uczucia, a ty to akceptujesz, w rezultacie godzisz się na to, by dostawać mniej niż na to zasługujesz.

2. Nie wmawiaj sobie, że nie otrzymujesz tego, czego pragniesz, bo „tak to już z tobą jest” i zawsze tak będzie

Jeśli uważasz, że to jest coś, na co nie masz wpływu, ani nie możesz tego kontrolować, z góry godzisz się na porażkę. Życie bywa niesprawiedliwe, ale nie zawsze i nie „aż tak”. Za każdym  najpierw  spróbuj wyegzekwować to, czego chcesz. Inaczej będziesz żył z przekonaniem, że coś jest z tobą nie tak, z poczuciem wiecznego rozczarowania i przeświadczeniem, że nic dobrego cię nie spotka, bo taki już twój los. Inni szybko zauważą twoją postawę i zaczną ją umiejętnie wykorzystywać.

3. Zrozum, że bycie samemu, nie jest tym samym, co bycie porzuconym

Twoja samotność nie świadczy o tym, że jesteś „z natury wadliwy”. Jeśli nie potrafisz być sam, bez ciągłej samokrytyki i atakowania samego siebie, prawdopodobnie godzisz się na kiepskie przyjaźnie i kiepskich partnerów. Zaakceptuj swoją samotność w tym momencie, a coś dobrego wydarzy się w przyszłości.

4. Przyzwyczajaj się do wyrażania tego, czego pragniesz, i bądź świadomy, że będziesz musiał to powtarzać

Nikt nie dostanie tego, czego oczekuje, jeśli sam w pełni nie zaakceptuje swoich pragnień i nie nauczyć się mówić o nich wprost innym ludziom. Bądź świadomy tego, czego chcesz, swoich potrzeb – tych dużych i tych małych. Rozmawiaj o nich z przyjaciółmi, rodziną i znajomymi. Powiedz to głośno. Niech wszyscy wiedzą w końcu, że ty także masz jakieś oczekiwania.

5. Nie zgadzaj się na to, czego nie chcesz

Ogromna wina za nasze złe samopoczucie leży w naszej skłonności do bycia ugodowym i spolegliwym za wszelką cenę. Jeśli zgadzasz się na rzeczy, których tak naprawdę nie chcesz, jeśli mówisz „tak”, choć w wewnątrz krzyczysz „nie”, budujesz życie, które nie odzwierciedla twoich potrzeb i twojej tożsamości. Jeśli ktoś cię o coś prosi, zatrzymaj się i zastanów. Zadaj sobie pytanie: „Czy chcę to zrobić, czy mogę?” i postępuj zgodnie z tym, co usłyszysz. Źle pojmowany altruizm nie zrobi z ciebie dobrego człowieka. Zrobi z ciebie człowieka z ciągłymi pretensjami, niekoniecznie wyrażonymi na zewnątrz.


Źródło: psychologytoday.com


Psychologia

Nie znasz – nie oceniaj, bo możesz się bardzo mocno pomylić

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
24 stycznia 2017
fot. iStock/ MilosStankovic
 

Niedawno na Facebooku kilka znanych osób rozpowszechniło historię pewnej mamy, która w Empiku zamiast książki kupiła dziecku cukierki – stwierdziła, że na lekturę syn sam sobie naskłada. I zaraz posypały się komentarze, że dramat, że jak tak można, że książka od cukierków ważniejsza, matka wyrodna, głupia i dzieciaka tylko szkoda. Puszyło się wiele osób, że oni słodkości nigdy (a fuj, wstrętny cukier, najgorsze zło!), za to dobrej lektury to dziecku nie odmówią i zawsze kupują – sami idealni rodzice. Niewielu zechciało pójść nieco dalej niż opisany obrazek i zastanowić się, jaki był powód tej odmowy i dlaczego owa mama książki kupić nie chciała – a raczej, czy na pewno chciała, czy może po prostu nie mogła. Bo może było tak…

Oglądali wspólnie książeczki, a jej serce się krajało – dobrze wiedziała, że na żadną jej nie stać, bo w portfelu ma marne 5,20, na koncie niewiele więcej, a do wypłaty jeszcze kilka dni. Syn z wielkimi oczami przewracał kartki podziwiając książkowego bohatera na kolejnych stronach kolorowej historii. „Patrz mamo tutaj, to jego kostium”, „Zobacz, tutaj jest jego samochód. Fajny, prawda?” pytał co chwila przyciągając jej uwagę i powodując kolejne szczeliny w jej sercu. Tak bardzo chciałaby mu sprawić radość, ale te marne grosze, które ma… Może chociaż cukierki mu kupi z tym bohaterem, obok leżą takie w promocji. Na książkę jeszcze nazbierają, babcia się dorzuci, jakoś to będzie…

Ktoś zapyta – to po co w ogóle do sklepu z dzieckiem wchodzi? Przecież wiadomo, że na nic ją nie stać, a mały będzie chciał

Wcale nie chciała wchodzić, nie taki był plan. Po prostu szli przez galerię handlową na przystanek, gdy nagle jej syn zawołał „Zobacz, to ta książka, którą miał ostatnio w przedszkolu Stefan” i jego mała rączka z niezwykłą siłą pociągnęła ją w stronę wyciągniętego palca jego drugiej dłoni. Za progiem sklepu syn z uśmiechem na ustach dopadł do półki i w emocjach zaczął przeglądać kolejne strony książki. Patrzyła na jego radość i nie miała sumienia odmówić mu tej chwili przyjemności, choć dobrze wiedziała, że będzie musiała złamać jego małe serduszko, gdy zapyta, czy mogą kupić tę książkę i poczytać ją w domu. Kupiłaby mu bez wahania tę i ze sto innych, gdyby nie te marne 5,20 w portfelu, gdyby nie ta okropna sytuacja, w jakiej się znaleźli… Więc chociaż na chwilę szczęścia mu pozwoli i może coś mniejszego w zamian znajdzie, tak na pocieszenie  – niechby nawet te cukierki, choć zazwyczaj słodycze mu ogranicza.

Ktoś powie – po co się pchać do centrum handlowego, skoro w portfelu pustki? Po co robić dziecku nadzieję i fundować mu rozczarowanie?

Nie poszła tam na zakupy, nie pojechała do galerii w ramach niedzielnego spaceru – to zupełnie nie w jej stylu, zna lepsze sposoby na spędzenie czasu z dzieckiem. Od znajomych dostała kupon na darmową godzinę zabawy na nowo otwartym placu zabaw – takim, o którym od dawna mówił jej synek, który znał z opowiadań swoich kolegów. No więc pojechała, skorzystała z tego podarunku, dała swojemu dziecku choć namiastkę tego, co zna z codziennego życia innych. A teraz patrząc na uśmiechniętą buzię chłopca – aktualnie wymalowaną przez miłą panią w czarno – pomarańczowe, tygrysie paski – na jego wesołe oczy, które ostatnio były jakby nieco bardziej smutne, wie, że było warto i że drugi raz postąpiłaby dokładnie tak samo. I choć boli ją, że nie mogą po zabawie wejść gdzieś na ciastko z kremem albo dobry obiad, że szybko trzeba przemknąć przez galeryjny korytarz, bez oglądania się na boki, to było warto, bo jej dziecko jest szczęśliwe.

A teraz, kiedy już byli niemal przy wyjściu, ta historia z książką, a ona ma tylko 5,20, wyrzuty sumienia i złamane serce matki. To może chociaż te cukierki, na cukierki jeszcze jej wystarczy. „To chcesz?” – pyta wskazując na paczkę słodkości. „Tak, ale sam sobie uskładam” – mówi jej syn, który pomimo niewielu lat dobrze wie, że w domu się nie przelewa. Ta jego dojrzałość i dobro jeszcze bardziej ją wzruszają i potęgują wyrzuty sumienia. „Cukierki ci kupię. Na książkę sobie uskładasz” – odpowiada w nadziei, że to prawda i że choć trochę osłodzi mu to małe rozczarowanie. Porozmawiają na spokojnie w domu, wyjaśnią sobie, jak zawsze – teraz nie ma siły, bo coś ją ściska w gardle, ludzie dookoła słyszą, wstydzi się, tak normalnie po ludzku jej wstyd. Bo gdyby nie to 5,20…

Nie znasz – nie oceniaj!

Całkiem możliwe, że mama, która była inspiracją dla tej historii, mogła kupić dziecku książkę, że było ją na to stać, że po prostu nie doceniła wartości lektury. A może przedwczoraj wrócili z księgarni z nowymi książeczkami, które jeszcze nieprzeczytane leżą w pokoju dziecka i czekają na swoją kolej? Ale tego nie wiemy, więc nie oceniajmy nikogo po dwóch zdaniach zasłyszanych gdzieś przy sklepowej półce. Nie mamy do tego prawa i być może jest zupełnie inaczej, niż nam się wydaje, a naszą zbyt pochopną i niesprawiedliwą oceną kogoś bardzo skrzywdzimy. Nie doszukujmy się głupoty, nieżyczliwości i ignorancji w przypadkowo spotkanych osobach, nie węszmy podstępu i zła – o wiele lepiej dla nas i dla świata będzie, jeśli postaramy się o życzliwość, sympatię i wzajemne zrozumienie.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz


Psychologia

4 proste zasady ochrony przed infekcjami intymnymi (i jak je leczyć)

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
24 stycznia 2017
Fot. iStock / iascic
Następny

O naszej intymności najczęściej przypominamy sobie dopiero wtedy, gdy ta da o sobie znać… zazwyczaj w przykry sposób. Mamy – my, kobiety – sporo grzeszków, wymierzonych samym sobie poniżej pasa, a przecież tak niewiele potrzeba. Ba! Większość z tych rzeczy robimy – tylko nie zawsze dobrze, bez większej uwagi.

A gdyby tak, tym razem „zapomnieć” o infekcjach intymnych, a nie jak dotychczas o zdrowych, niedokuczających niczym okolicach intymnych? To by było życie… Na szczęście jest w zasięgu ręki 😉

Najwyższa pora zadbać o ochronę naszej wyjątkowej kobiecości. Poznajcie 4 proste zasady ochrony przed infekcjami intymnymi (i dowiedzcie się, jak przyspieszyć ich leczenie).

Zobacz także

Co się dzieje z twoim ciałem, kiedy tłumisz emocje

Syn jest jej największą miłością. Obsesyjnie stara się go odzyskać i wierzy, że będzie ważniejsza niż życie u boku ukochanej

6 rodzajów wampirów energetycznych. To nie tylko zbyt pewni siebie egoiści