Patronaty

Zapraszamy na spektakl ARTYSTA

Redakcja
Redakcja
7 marca 2016
Spektakl Artysta
Fot. A. Bremer / Teatr Młyn
 

ARTYSTA 

scenariusz i reżyseria:

Natalia Fijewska-Zdanowska 

występują:

Agata Fijewska

Krzysztof Kiersznowski

Marek Siudym

 60-letni artysta rzeźbiarz, introwertyczny outsider i młoda, dynamiczna studentka rzeźby – spędzają razem kilka tygodni w Bieszczadzkiej chacie na odludziu, pracując nad wspólnym projektem. Kiedy rodzi się między nimi erotyczno-intelektualna fascynacja, żadne z nich nie próbuje jej powstrzymać. Nagle w ich dwuosobowym świecie pojawia się niespodziewany gość, profesor, będący Jego przyjacielem, a Jej – ojcem. Bohaterka rozerwana między dwoma starszymi o pokolenie mężczyznami musi zadać sobie pytania o swoje motywacje, pragnienia i przyszłość.

Sztuka podejmuje temat nieobecności ojców w pokoleniu współczesnych 20-30-latków. Dlaczego w naszych wspomnieniach z dzieciństwa tak mało jest 'taty’? Dlaczego współczesne młode kobiety są niezależne i pogubione zarazem? Czy związek między mężczyzną i kobietą jest możliwy, kiedy różnica wieku wynosi ponad 30 lat? A może właśnie tylko wtedy jest tak naprawdę możliwy?

„Artysta” to opowieść o trzech ludzkich samotnościach, o ludziach, którzy za sprawą wydarzeń jednego wieczoru muszą poddać weryfikacji swoje życiowe wybory. 

premiera – marzec 2015

czas trwania spektaklu: 60 min

Spektakl ARTYSTA

 Info:

www.mlyn.org

Muzyka: Filip Dreger 

Charakteryzacja/kostiumy: Joanna i Aleksandra Tomczyk 

Reżyseria świateł/konsultacja scenogragficzna: Mikołaj Malesza 

Produkcja: Joanna Hawryluk i Agnieszka Kondraciuk 

Realizacja: Fundacja Artystyczna MŁYN 

dzięki wsparciu Miasta Stołecznego Warszawy 

Partner: Stołeczne Centrum Edukacji Kulturalnej

Teatr MŁYN

Niezależny teatr autorski, założony przez Siostry Fijewskie, działa od 2007r. w Warszawie. Realizuje kameralne sztuki, poddające artystycznej analizie współczesną rzeczywistość. Teatr współpracował m.in. z Teatrem na Woli, Teatrem Konsekwentnym, Teatrem Powszechnym, Teatrem Ochoty, Teatrem Polskim oraz Sceną Staromiejską SCEK, będącą obecnie główną siedzibą Teatru.

Natalia Fijewska-Zdanowska – reżyser i dramaturg. Jest magistrem filozofii UW. Powołała do życia i prowadzi wraz z siostrami własną, autorską scenę niezależną Teatr MŁYN. Stypendystka MKiDN w 2007r., oraz stypendystka PISF w 2014r. Realizuje kameralne spektakle autorskie, poddające artystycznej analizie współczesną rzeczywistość: monodram „Głuchoniemoc” (2004) „Różowa skarpetka”(2006), „De-naturat”(2007), „Siostry”(2008), „Piąta rano”(2009), „Gabinet”(2010), „Facet mojej żony” 2011), „Niunia”(2012), „Draka”(2013), „Naga Praga”(2014). Spektakle są wystawiane na Scenie Staromiejskiej SCEK, były także grane gościnnie miedzy innymi w warszawskim Teatrze Powszechnym, Teatrze Polskim, Teatrze Ochoty.

Agata Fijewska – aktorka, wokalistka, laureatka nagród aktorskich i  wokalnych na przeglądach i festiwalach piosenki. Zagrała między innymi w spektaklu „Różowa skarpetka”(2006), który otrzymał szereg nagród, a także w spektaklu „Siostry”(2008) zrealizowanym we współpracy z Teatrem na Woli w Warszawie, monodramie muzycznym „Piąta rano”(2009) w Teatrze Staromiejskim, który otrzymał GRAND PRIX Ogólnopolskiego Przeglądu Monodramu Współczesnego w Warszawie, oraz w spektaklach muzycznych „Niunia”(2012) i „Draka”(2013) i „Naga Praga”(2014). Wokalistka zespołu Nocny SuperSam. Ukończyła warszawską Wyższą Szkołę Psychologii Społecznej. Jest współzałożycielką Fundacji Artystycznej „MŁYN”, mającej obecnie siedzibę na Scenie Staromiejskiej SCEK w Warszawie i wielokrotną organizatorką przedsięwzięć kulturalnych z ramienia Fundacji.

Krzysztof Kiersznowskipolski aktor, związany z teatrami: Teatr Ochoty w Warszawie, Teatr Studio w Warszawie, Teatr Polski w Bydgoszczy. W 1977 ukończył Wydział Aktorski PWSFTviTw Łodzi i 26 marca tegoż roku zadebiutował w teatrze. W 1978 wyróżniony we Wrocławiu na XIX FPSW za rolę prokuratora w sztuce „Krzywa płaska”. Znany również z ról filmowych i serialowych takich jak: „Twarzą w twarz” „Barwy szczęścia” , „Statyści”,  „Kiler” i „Kilerów 2óch” , „Vabank” i „Vabank II czyli Riposta” . W Teatrze MŁYN gra także główną rolę w spektaklu „Draka”.

Marek Siudym – polski aktor filmowy, teatralny i kabaretowy, specjalizujący się w rolach komediowych i charakterystycznych, mający także na swoim koncie kilka pierwszoplanowych ról dramatycznych. Popularność przyniosły mu występy w Kabarecie Olgi Lipińskiej. Na swoim koncie ma role z takich serialach jak: „Lokatorzy”, „Graczykowie”, „Złotopolscy”. Grał min. w filmach: „Ubu król”, „ Rób swoje ryzyko jest twoje” czy „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”. 

Krzysztof Kiersznowski, jako profesor rzeźby, artysta samotnik i człowiek szukający bliskości, pokazuje w tej roli cały swój potencjał, dowodzi, że jest aktorem wszechstronnym i poważnym. Także Marek Siudym w roli ojca odchodzi od komediowych źródeł, pokazując umiejętności dramatyczne. Agata Fijewska zaś jako balansująca między nimi córka daje dowód stale doskonalonego warsztatu. 

Mało jest takich kameralnych sztuk środka, idealnych na krótką wizytę w teatrze (to jednoaktówka, ok. 60 minut). Scena Fundacji Młyn sióstr Fijewskich to jedno z nielicznych miejsc, gdzie kultywuje się ten rzadki gatunek.

Artyści” – Tomasz Miłkowski – Przegląd nr 17/20.04

 

 Agata Fijewska znakomicie pokazuje dylematy młodej dziewczyny, targające nią emocje,tłumione od dawna uczucia, które teraz, dzięki rozmowom z drugim człowiekiem, próbuje zrozumieć i wyrazić. Jest w tej kreacji dużo delikatności, subtelnego piękna i smutku. Bólu dziecka, które cały czas tęskni za ojcem, wspaniałym, podziwianym, ale od zawsze nieobecnym.

Marek Siudym, który wciela się w postać ojca Pauliny, bardzo dobrze oddaje charakter „wielkiego nieobecnego”. (…) Nie ma już małej dziewczynki, zapatrzonej w tatę i rozpaczliwie pragnącej jego uwagi, czułości. Przed bohaterem stoi dojrzała, samodzielna kobieta, ze swym żalem i poczuciem krzywdy. 

Artysta Krzysztofa Kiersznowskiego to ciekawa postać. Jest trochę tajemniczy, momentami zabawny, bywa też rozczulający, czasem irytujący. Stary kawaler, rzeźbiarz – samotnik, uciekający od cywilizacji i jej zdobyczy, by w ciszy odnaleźć piękno sztuki. Po prostu – ARTYSTA. Co chciałby i co potrafi ofiarować dużo młodszej dziewczynie?

Nie ty mnie wychowałeś…” – Anna Czajkowska – Teatr Dla Was, 27/03/15

 Czy można tworzyć bez miłości i szczerości? Czy egoista i pozer może być prawdziwym artystą?Talent i chęć tworzenia to dar czy balast? Takie pytanie stawia mini-spektakl “Artysta” według scenariusza i reżyserii Natalii Fijewskiej-Zdanowskiej. Czuje się jej kobiecą rękę (i wrażliwość) w doborze tematu, niebanalnych dialogach i sposobie niejednoznacznego ukazania oraz prowadzenia głównej bohaterki. 

(…)Aktorzy grają na wyciągnięcie ręki, każdy szczegół tu jest ważny, każda scena, czas trwania, pauzy potrzebne i wymuszone, czyli estetyczne i techniczne a w sumie tempo w jakim są montowane w całość. Nie ma tu miejsca na niedociągnięcia, “haftowanie”, czyli źle pojętą improwizację “jakoś to będzie”. Zasada jest prosta: “Nie jakoś tylko jakość”. Dbałość o szczegół i dopracowanie detali to mus. 

Arkadiusz Szaraniec – 25/03/15

 spektakle odbywają się

na Scenie Staromiejskiej

SCEK ul. Jezuicka 4

 

rezerwacja biletów

mailowo: [email protected]
telefonicznie: 0 519 672 356
SMS-em: 0 519 672 356


Patronaty

Zumba opanowała umysły i ciała kobiet. Jeśli jeszcze nie próbowałaś, sprawdź i zakochaj się w rytmach latino

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
7 marca 2016
Fot. iStcok / microgen
 

Zdrowe i aktywne życie to priorytet dla wielu kobiet, a możliwości zatroszczenia się o swoją kondycję jest naprawdę bardzo wiele. Każda z nas ma szansę znaleźć coś dla siebie, nawet jeśli nie jest miłośniczką intensywnego ruchu. Po zajęciach typu fitness, bieganiu, teraz przyszedł szał na zumbę. Czym właściwie jest ten rodzaj zajęć i za co pokochały ją kobiety?

Zumba – ruch, muzyka i spalanie kalorii

Czy można znaleźć lepsze połączenie dla tych z nas, które chcą czegoś innego niż monotonne zajęcia na siłowni? Zumba przy dźwiękach muzyki latynoamerykańskiej, to energiczny ruch połączony z radością eksplodującą na sali. Jesteś gruba, chuda, masz dobrą lub kiepską wydolność, to nie ma żadnego znaczenia. Zumba to zajęcia dla każdego, kto tylko wyrazi chęć zejścia z kanapy. Poznając świat tej aktywności, nie można dziwić się że nawet dziewczyny mające kłopot z rytmiką i tańcem, mogą się odnaleźć wśród innych kobiet.

Aby ruszać się przy zumbie nie potrzeba nieziemskich umiejętności rodem z Dirty Dancing. Nie musisz wcześniej znać kroków i muzyki, instruktorka na każdych zajęciach stopniowo wprowadzi cię w choreografię. Żeby dobrze się czuć na parkiecie, wystarczy podstawowa koordynacja ruchowa oraz minimalna kondycja. Reszta przyjdzie z czasem, gdy wciągniesz się zupełnie w rytm i zasady zajęć. Nie martw się, nikt nie będzie cię oceniał, luźna atmosfera w trakcie zajęć pozwoli ci cieszyć się muzyką, która wyzwoli w tobie pokłady energii. Jeśli wpadniecie po uszy z miłością do zumby, co jest bardzo prawdopodobne, możecie spróbować jej różnych odmian, m.in.:

Zumba Toning –  polega na rozszerzeniu standardowych ruchów zumby o ćwiczenia mięśni ciała przy pomocy lekkich ciężarków

Zumba Gold – dedykowana jest osobom starszym, kobietom ciężarnym i po urazach, które potrzebują spokojniejszego wprowadzenia w ruch

Zumbatomic – stworzone z myślą o najmłodszych

Aqua Zumba – zajęcia prowadzone są w wodzie

Zumba Sentao – tu wykorzystuje się  krzesła w budowaniu choreografii

Czego możesz się spodziewać podczas zajęć?

Trening składa się z rozgrzewki obejmującej wykonywanie prostych sekwencji kroków, rozruchu przy wolniejszym tempie muzyki. Następnie instruktor przechodzi do głównych ćwiczeń zumby najczęściej przy rytmach latino, a po tym przychodzi faza wyciszenia w której często wykorzystuje się rozciąganie mięśni. Zumba to nie sam taniec – włączone w jego elementy są tu podstawowe zasady aerobicu, treningu interwałowego oraz treningu oporowego, co sprawia że nuda na sali nie będzie nikomu groziła.

Zumba to same korzyści

Pominiemy tu kwestię możliwości urazów i kontuzji, które na dobrą sprawę możemy sobie zafundować wchodząc po schodach do domu. Jeśli tylko pokochasz ruch do muzyki latino, otrzymasz w zamian dobrą zabawę i mnóstwo innych dobrych rzeczy.

Podczas zumby spalisz kalorie. Przy intensywnym treningu, angażowane są do pracy różne grupy mięśni, co wpływa na spalanie kalorii. To w sposób oczywisty wpłynie na spalanie tłuszczyku i wysmuklenie sylwetki. Różnorodność ruchów szczególnie mocno angażuje do pracy górne partie tułowia, co przy systematyczniej pracy uwidacznia się na ramionach.  

Zyskasz na zmysłowości. Ruchy ćwiczone podczas zumby mają fantastyczny wpływ na świadome, zmysłowe poruszanie się. Twój krok zyska na lekkości, a wysmuklona sylwetka będzie zwracać na siebie uwagę. Pewność siebie, jaką wypracujesz sobie podczas takich zajęć jest nie do przecenienia, i nawet nie zauważysz kiedy przeniesie się ona na życie codzienne.

Czego potrzebujesz by zacząć?

Chęci i odwagi na sam początek. Znajdź w swojej miejscowości centrum fitnessu lub zumby, w których instruktorzy prowadzą takie zajęcia, zajrzyj na salę, porozmawiaj z uczestnikami. Ich zadowolone miny i sala wypełniona chętnymi poświadczy na plus dla instruktora. Na zajęcia wybierz dla siebie strój wygodny, w którym będziesz czuła się swobodnie bez skrępowania ruchów. Postaw na sportowy stanik, bowiem przy intensywnych ruchach nie ma nic bardziej denerwującego i nieprzyjemnego niż obijający się biust! Ubranie musi być z oddychających, przewiewnych tkanin, podobnie jak buty. Kupując te ostatnie, zwróć uwagę by miały one także dobrą amortyzację.


Patronaty

„Jak byłam młodsza często wołałam mamę przez sen. Teraz się budzę i myślę: Alka, sama jesteś, ogarnij się. Musisz z tym żyć”. Eurosieroty też mają serca

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 marca 2016
"Jak byłam młodsza często wołałam mamę przez sen. Teraz się budzę i myślę: Alka, sama jesteś, ogarnij się. Musisz z tym żyć". Eurosieroty też mają serca
Fot. iStock / Mixmike

Długie, ciemne włosy, modna bluza i oryginalne trampki. Nastolatka jakich wiele, może tylko wygląda dość dojrzale jak na swój wiek. W rozmowie raz uważna, za chwilę ucieka gdzieś myślami. Czasem się waha, czasem wyraźnie kluczy i waży słowa. Mówiąc, od czasu do czasu zanosi się charakterystycznym kaszlem… palacza. – Przepraszam – wyjaśnia bez skrępowania – próbuję rzucić, ale nie umiem. To mnie tak uspokaja. Ma 16 lat, od siedmiu mieszka jedynie  z prababcią. Jest jedną z ok. 400 tys. eurosierot, czyli dzieci, których rodzice wyjechali „za pracą” zostawiając swoje pociechy pod opieką kogoś z rodziny.

Jej mama wyjechała do Anglii pracować jako pielęgniarka w londyńskim szpitalu. Bardzo dobra w swoim fachu, młoda i energiczna szybko oceniła, że tu nie zarobi tyle, by spokojnie utrzymać siebie i córkę (z ojcem Ali rozstali się jeszcze przed jej urodzeniem). Ambitna (tę cechę przekazała w genach swojej córce) w pół roku doszlifowała język i wsiadła w samolot łapać życiową szansę. Pozytywnie przeszła proces rekrutacyjny, zakwalifikowano ją do specjalnego programu adaptacyjnego. Dostała godne warunki pracy i dostęp do szkoleń, o których tu mogła tylko pomarzyć. Ma jasny plan: kiedy Ala skończy liceum, zabierze ją do siebie do Anglii. I tu jest punkt zapalny. Bo Ala nie chce zrozumieć, jaka to dla niej szansa. Bo Ali się ubzdurało, że jej życie jest w Polsce. Bo Ala ma tu przyjaciół i prababcię, z którą się bardzo zżyła.

Co cię wkurza

– Ala, a ty masz chłopaka? – pytam, kiedy dziewczyna sprawdza coś nerwowo w telefonie. Nieśmiały, piegowaty uśmiech pojawia się na jej twarzy. – Mam Kacpra. Już prawie rok. Teraz jest w równoległej klasie w tej samej szkole. Bardzo mi to pomaga, że mam kogoś bliskiego. Bunia (prababcia Ali dostała przydomek z ukochanej lektury obu pań – „Mikołajka” – przyp.red.) jest najukochańsza, ale ona już trochę nie ogarnia. Z nią można porozmawiać o tym, jak było kiedyś. I lubię, kiedy opowiada mi o tym, jak to było, kiedy się urodziłam. Bunia trzyma moje i mamy zdjęcia na stoliczku przy łóżku, wydrukowane i oprawione w ramki. Strasznie mnie to rozczula. Albo w takich starych albumach, które oglądamy zawsze w sobotę wieczorem. Czy mogę z nią porozmawiać o wszystkim? No o seksie na pewno nie. Bunia jest damą i TYCH rzeczach nie gada. Przepraszam: nie rozmawia. W zeszłym roku Bunia skończyła 85 lat. Czasem zachoruje i wtedy trzeba się nią zająć. Lubię się nią opiekować, wtedy czuję, jak bardzo jestem komuś potrzebna.

Mama nie lubi Kacpra, myślę, że jest zazdrosna. Jak przyjeżdża, zaraz ma pretensję, że chcę wyjść do niego zamiast z nią siedzieć albo lecieć do galerii po zakupy. Kiedyś mnie te zakupy z nią kręciły, dzisiaj nie mam z tego radości. Denerwuje mnie strasznie takie nadrabianie na siłę tego czasu, kiedy jej nie ma. I zaraz się zaczyna kontrola, latanie do nauczycieli, czy na pewno mam cały czas dobre wyniki, bo jak się opuściłam, to może będzie mniej punktów na maturze i cały misternie uknuty plan, żeby mnie TAM zabrać, weźmie w łeb.  Nie lubię też rozmów przez Skype, takich „ to co u ciebie, córeczko, jak sobie radzicie, a co wam przywieźć…”.  No radzimy sobie, już siedem lat. Nie zauważyłaś, mamo? Teraz to już bez sensu się dopytywać. A co możesz mi przywieźć? Może jeszcze jeden Tower Bridge do sklejania. Albo jeszcze jedną bluzę GAP-a, którą za twoje pieniądze mogę sobie kupić tutaj. Nic mi nie możesz dać, czego bym tu nie mogła dostać. Czasem po prostu Skype ustawiam na „niewidoczny” i mam spokój.

Co cię martwi

Pamiętam jak dostałam okres, pierwszy raz. Wiedziałam trochę od mamy, jak to będzie wyglądało, ale i tak byłam przerażona. Płakałam, myślałam, że umieram albo, że coś jest nie tak. Próbowałam się do niej dodzwonić, ale nie odpowiadała, miała coś ważnego w pracy. To wtedy chyba do mnie dotarło tak najmocniej, że ja mam mamę, ale nie tak jak moje koleżanki. Mam ją jak ładny obrazek na ścianie. Jest, mogę sobie na nią popatrzeć: na zdjęciu albo na ekranie komputera. Ale nie czuję jej obecności. Nie mogę przytulić, kiedy nie mam siły albo jest mi bardzo smutno. Nie naklei mi plasterka na zdarte kolano. Ja wiem, że dzięki niej mamy wszystko. Ale przytulam Bunię i to nie to samo. I babskie gadanie z Bunią nie jest takie, jak u mojej przyjaciółki w domu. Jak byłam młodsza często wołałam mamę przez sen. Teraz się budzę i myślę: Alka, sama jesteś, ogarnij się. Musisz z tym żyć.

Martwię się, że nie umiem już z mamą rozmawiać. Kiedyś to było prostsze. Czekałam tylko na to, jak będzie mogła wyrwać się stamtąd i przyjechać. Wyjeżdżałyśmy po nią z  Bunią na lotnisko.  A teraz wolę, kiedy jest tam, dalej. Łatwiej mi wysłać do niej SMS: wszystko w porządku, Kocham Cię. I jej chyba też jest tak łatwiej. „Kocham cię, córeczko, niedługo będziemy razem” – napisała dwa dni temu. A ja właśnie nie chcę być z nią tam.

Czego nie mówisz

Nie zwierzam się mamie. Ona pytała długo o koleżanki, o Kacpra, o to, czy mam jakieś problemy. Mówi, że zawsze mogę na nią liczyć. Ale to tylko słowa, bo przecież nie wsiądzie w kapciach do samolotu i nie zjawi się tu za chwilę. Dlatego, jak coś się dzieje, nie mówię. Po co? Myślę, że ma o to do mnie pretensję. Wydaje jej się, że ma nad wszystkim kontrolę, tak naprawdę coraz mniej o mnie wie. I nie powiedziałam jej nigdy jak bardzo płakałam, kiedy nie dojechała na święta. Ale nie będę o tym mówić, bo nie umiem.

I jeszcze tego, jak kilka dziewczyn z klasy w gimnazjum zabrało mi ciuchy od niej. Zagroziły, że utrudnią mi życie. To była ostatnia klasa, nie chciałam kłopotów. Zawsze wybieram spokój.

Jak się zakochałam, zadzwoniłam powiedzieć o tym mamie. Była przerażona. Pierwsze o co spytała, to czy się zabezpieczam. A my wcale nie chodzimy ze sobą do łóżka!

I nie mówię jej, że bardzo tęsknie. Czasem zakładam jej sweter, taki za kolana i pryskam się jej perfumami Be Delicious. Zawsze jak przyjeżdża to się dziwi, że ubywa. A to ja się psikam. Zakładam na siebie po troszeczku jej zapachu. Jakbym się w nią ubierała na chwilę.linia 2px

Polskie eurosieroty to nie fikcja. Aż jedna piąta polskich uczniów ma przynajmniej jednego z rodziców, który wyjechał do pracy za granicę na co najmniej kilka tygodni. *

www.wyjechali.pl – strona internetowa, która powstała po  to, by wspierać dzieci i młodzież, których rodzice wyemigrowali za granicę.


 

*Źródło: badanie „Dziecko, rodzina i szkoła wobec migracji rodzicielskich: 10 lat po akcesji do Unii Europejskiej”


Zobacz także

Jaki nauczyciel, tacy uczniowie. Czy potrafią jeszcze pracować z pasją?

Plebiscyt Statuetka Wrocławskiej Rodzinki Prudential – zagłosuj na swoje ulubione rodzinne miejsce we Wrocławiu!

Która książka jest dobra dla naszego dziecka? Inauguracja projektu „Wybierz stronę”