Patronaty

WIECZÓR BIZNESOWY – „Sprzedaż i Marketing – zgrany duet w firmie XXI wieku”

Redakcja
Redakcja
6 maja 2016
Fot. Materiały prasowe
 

16.05.2016, godz. 18:30
Warszawa, Centrum Biznesowe Ogrodowa 58, ul. Ogrodowa 58 

Lady Business Club oraz Akademia Marki z Klasą zapraszają do udziału w wydarzeniu w ramach cyklu prestiżowych spotkań i konferencji dla biznesu, organizowanych w wybranych miastach Polski.

ON Marketing – wymagający, nieustępliwy, pędzi bez tchu, zawsze do celu, zdobywca…

ONA Sprzedaż – cierpliwa, spokojna, wpierająca, znajduje na wszystko czas, planuje długofalowo, porusza się małymi krokami, docenia każdą okazję, wynikami zapewnia firmie zyski

ONI – odwieczny i niezastąpiony duet w zdobywaniu rynku.

Sprzedaż i Marketing, w małych i średnich firmach niedoceniani, niedostrzegani, często działają w kompletnej izolacji, nie rozumiejąc siły jaka tkwi w ich duecie.

Uczmy się od wielkich i tych, którzy mają największe doświadczenie w temacie, najlepsze osiągnięcia na rynku.

Wieczór jest również okazją do uroczystego finału XX i XXI Edycji Kursu budowania marki przedsiębirocy Personal Branding Bądź widzialną Marką. Wręczone zostaną certyfikaty oraz znak towarowy Marka z Klasą. Za wybitne osiągnięcia w budowaniu i rozwoju marki osobistej Kapituła Akademii Marki z Klasą przyzna prestiżowy tytuł i wręczy statuetkę Ambasadorka Klasy.

Lady Business Club i Akademia Marki z Klasą, swoimi działaniami pokazują jak ważne w odkrywaniu sensu życia jest wychodzenie poza potrzeby materialne i kierowanie się ku ogólnoludzkim wartościom dostępnym w kontakcie ze sztuką.

Prelegenci spotkania to znani eksperci w swoich dziedzinach:

ANNA JAKUBOWSKI – Dyrektor Generalna Coca-Cola Poland Services odpowiedzialna jest za Polskę oraz kraje bałtyckie.  Wcześniej od 2011 roku pracowała dla Coca-Cola Hellenic Bottling Company w Atenach na stanowisku International Group Marketing/Strategy Director. Jej doświadczenie zawodowe obejmuje także 20 lat pracy w Procter&Gamble, włączając w to także 5 lat w Polsce w okresie transformacji na początku lat 90-tych. W maju 2015 Ania dołączyła do Rady Nadzorczej Banku Millenium w Polsce.
Anna nieustannie angażuje się w działania na rzecz społeczności lokalnych, jest członkiem Rady Dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej (AmCham) w Polsce, a także członkiem Międzynarodowego Stowarszyszenia Reklamy (IAA) w Polsce. Poza obowiązkami zawodowymi, Anna z pasją wspiera rozwój młodych przedsiębiorców, a także angażuje się w działania mające na celu umacniania pozycji ekonomicznej kobiet, między innymi poprzez wspieranie warszawskiego oddziału Global Shapers (ogólnoświatowej inicjatywy World Economic Forum), a w szczególności ich programu  «Mentors 4 Starters».

TEMAT WYSTĄPIENIA: Siła marketingu i jej wpływ na sprzedaż

MICHAŁ BANACH – ekspert badania emocji. Od 20 lat związany z mediami. absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie i Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Były Dyrektor III programu PR i Kanału TV Polsat 2. Wieloletni wykładowca Wyższej Szkoły Promocji w Warszawie. Obecnie Dyrektor Zarządzający Firmy Badawczej NEUROHM Polska.

W trakcie swojego wystąpienia przedstawi niesamowite i innowacyjne wyniki badań reakcji klientów i ich emocji na reklamy i przekaz tworzony np w mediach przez największe marki na świecie.

TEMAT WYSTĄPIENIA: Jak emocje klientów przekładają się na sprzedaż

Lady Business Club to pierwszy ogólnopolski, prestiżowy i elitarny klub dla kobiet biznesu – właścicielek firm – kobiet z klasą, ceniących ogólnoludzkie wartości w życiu i w biznesie.

Powstał pięć lat temu i działa zgodnie z misją zwiększania świadomości właścicielek firm w obszarze budowania rozpoznawalności i przewagi biznesowej poprzez promowanie sukcesów i wzmacnianie ich marki osobistej w świecie realnym oraz w internecie.

To również sieć społecznościowa, w której członkinie mogą nawiązać nowe, wartościowe kontakty biznesowe; to miejsce, które przyciąga kobiety świadomie budujące sieć kontaktów oraz rozwijające osobistą markę.

Akademia Marki z Klasą to jedyna w swoim rodzaju kompleksowa propozycja łącząca w procesie budowania osobistej marki działania komunikacyjne, wizerunkowe z rozwojem osobistym.  Akademię tworzy  sprawdzony zespół ekspertów w dziedzinach: personal branding, coaching, etykieta i savoir-vivre, osobisty marketing w sieci, e-wizerunek, stylizacja ubioru, stylizacja fryzury i wizaż, fotografia biznesowa. Akademia Marki z Klasą oferuje warsztaty grupowe oraz półroczny kurs budowania marki przedsiębiorcy, który rekomendowany jest właścicielom małych, średnich i dużych firm oraz freelanserom, którzy poprzez renomę i rozpoznawalność własnego nazwiska chcą dotrzeć do szerszego grona odbiorców oraz zwiększyć wartość swoich usług i produktów. Celem kursu jest wskazanie przedsiębiorcom rzeczywistych szans i wykorzystanie w rozwoju firmy wszystkich elementów brandingu to jest marka osobista, marka firmy, marka produktu i usługi. Efektem działań podjętych przez przedsiębiorcę jest stworzenie w odbiorze rynku spójnej, holistycznej marki przedsiębiorstwa, reprezentowanej przez markę osobistą właściciela.

Lady Business Club oraz Akademia Marki z Klasą znajdują się w porfolio marek spółki Business Unlimited (pozostałe marki: znak Marka z Klasą, tytuł Ambasadorka Klasy, portal biznesowy ladybusiness.pl)

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Na spotkanie zapraszamy:

– członkinie Lady Business Club i ich gości

– uczestniczki kursu budowania marki Personal Branding Bądź widzialną Marką

– osoby rekomendowane przez członkinie Lady Business Club i uczestniczki kursu budowania marki Akademii Marki z Klasą

– właścicielki firm z minimum dwuletnim stażem w prowadzeniu własnej firmy

– menedżerki korporacji

Wstęp: 65 pln płatny przelewem przed spotkaniem: 87 1020 1185 0000 4902 0229 6390 lub 75 pln gotówką w dniu spotkania, członkinie Lady Business Club: 40 pln

Wymagana wcześniejsza rejestracja: [email protected]

Prosimy o podanie imienia, nazwiska, nazwy firmy, e-mail oraz telefonu kontaktowego. Liczba miejsc ograniczona!

POTWIERDZENIE UDZIAŁU TYLKO DROGĄ MAILOWĄ! 

Więcej szczegółów: Ladybussiness.pl

 


Patronaty

„Moczyłem się, chowałem za stół, bałem się, że wróciła”. Gdy mama jest katem

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
6 maja 2016
Fot. i Stock / hidesy
 

Mariusz ma pogodną twarz i łagodne oczy. Z dumą pokazuje mi zdjęcie swoich córek, opowiada o tym jakie są zdolne, że w klasie sportowej nie ma lepszych zawodniczek, że ich uśmiech przegania wszelkie ciemne chmury. Po chwili jednak zamyśla się i jakby trochę do siebie mówi, że był czas gdy przeraziła go wiadomość o ich przyjściu na świat. – Nie chciałem ich, ze strachu ich nie chciałem. Myślałem, że nie dam rady ich pokochać, nie dam rady być dobrym ojcem. Wiele lat leczyłem depresje, miałem ataki agresji, popijałem. Obawiałem się tego, że któregoś dnia ja też wezmę do ręki pas, bo nie wytrzymam ich głośnego płaczu.

Sam przecież za to obrywałem. Teraz mam blisko 30 lat, dwoje pięknych dzieci i nigdy nie przyszło mi nawet do głowy, żeby podnieść głos na któreś z nich. Uderzyć? Coś ci pokaże – podniósł lekko koszulkę i zobaczyłam blizny, całą masę blizn. – Stare ale za każdym razem przypominają mi o tym, przez co przeszedłem. Jakie piekło zafundowali mi moi rodzice. Pamiętam każdy pas, każdą listwę, każdą pięść. I ten strach, strach przed powrotem do domu, strach który jest gorszy od fizycznego bólu. Nie usłyszysz, że rodzice pili a w domu była melina. Matka była urzędniczką, ojciec nauczycielem w-fu. – Z szuflady wyciąga zdjęcie, kilkunastoletni smutny chłopiec i uśmiechnięta kobieta.

To ja i mój kat. Tak, to ona biła…

Ojciec udawał, że nie widzi, wolał się nie wtrącać, chyba sam się jej bał. Nie wiem które z nich było gorsze. Ona, która prała mnie nawet wtedy gdy na to nie zasłużyłem, czy on, który na to wszystko pozwalał. Wracała z pracy niezadowolona, poplamiła ulubioną sukienkę, sąsiadka ją zdenerwowała, ubrudziłem niechcący buty, zgarbiłem się przy stole – każdy powód był dobry, żeby wpadła w furie i zaczynała bić.

Umiejętnie, tak żeby siniaków nie było na twarzy czy rękach, żeby nikt się nie zorientował. Czasem się zastanawiałem po co mnie urodziła, chyba tylko po to żeby mieć na kim wyładować swoje frustracje. Nigdy mnie nie przytuliła i nie powiedziała, że kocha. Przy ludziach, rodzinie czasem jej się zdarzały przypływy uczuć, takie pokazówki. Moja ciotka, siostra taty odkryła przypadkiem to, co się dzieje w domu, miałem wtedy 16 lat. Pamiętam tylko, że spakowała kilka moich rzeczy i zagroziła matce, że jeśli się sprzeciwi, jeśli będzie robiła problemy, wsadzi ją do więzienia, wszystko się wyda.

Wyjechaliśmy do innego miasta, inna szkoła, inne życie…

Moczyłem się w nocy, chowałem pod stół za każdym razem, gdy ktoś pukał do drzwi, bałem się że to ona po mnie wróciła. Ciocia była dobra, cierpliwa, mądra i łagodna. Dzięki niej skończyłem szkołę, zdałem maturę, potem studia. Założyłem własną rodzinę i to ciotkę nazywam mamą. Z ojcem widziałem się raz w ubiegłym roku, choć wcześniej próbował się ze mną skontaktować. Pojechałem tam bo wiedziałem, że umiera. Nowotwór go wykończył. Pytał tylko, czy mu kiedyś wybaczę. Gdy wracałem do domu, ona wyszła na ulicę i zatrzymała moje auto. Pytała o swoje wnuczki, chciała chociaż zdjęć. Odpowiedziałem jej, że moje córki mają babcie i żadnej innej, nigdy mieć nie będą. – Wybaczysz kiedyś ojcu? – Już wybaczyłem, przecież on tez był jej ofiarą.

Z Kamilem umawia mnie nasz wspólny znajomy. Wiem, że niedawno opuścił zakład karny…

… i że bardzo chcę pogadać. Trzęsą mu się ręce, zza koszuli na szyję wychodzi skrawek tatuażu. Zauważa, że mu się przyglądam. – To imię mojego dzieciaka, zrobił mi kumpel z celi. Usiądź opowiem ci jak to jest, gdy własny ojciec łamie na twoich plecach gruby kij, a matka która stoi obok krzyczy, żeby wziął taką skórzaną linkę i poprawił po nogach, żebym więcej bez pytania nigdzie nie poszedł.

Byłem ja i dwie siostry. Jak tak sobie to wszystko przypominam, to matka na początku nie chlała tak jak ojciec. A jak nie piła to i nas tak nie napieprzała. Ale ojciec zawsze taki był, czy trzeźwy czy nie, bez różnicy. Tylko jak te babki z Mops’u przychodziły czasami, to wtedy trzeźwiał, golił się, czyste ubranie zakładał i nawet na te godzinę przeklinać przestawał.

Oczywiście wcześniej oboje nas straszyli, że jak piśniemy choć słowo, to nas zabiją. Gdybym wtedy wiedział do czego to doprowadzi, gdybym wtedy nie bał się powiedzieć. Najgorzej się zrobiło jak matka zaczęła płynąć razem z nim i z pracy ją wywalili. W domu nie było co jeść, ciągłe krzyki, nawet w nocy nie szło spać. Na kacu bili z wściekłości a po pijaku, dla zabawy. Tak, ich to bawiło, matka podjudzała i śmiała się z młodszej siostry, że leje w majtki z bólu. Aż ten dzień przyszedł. Ojciec kumpli przyprowadził, pili do nocy.

Jeden zaczął się do Oli dobierać, krzyczałem, szarpałem się z nim. Matka wpadła, mnie zaczęła okładać, zrobiło się takie zamieszanie. Nikt nawet na początku nie zauważył, że Olka z tego okna wyskoczyła. Miała 12 lat. – Zastygam i chyba już nie chcę słuchać reszty. – Jego zamknęli, mnie i małą  siostrzyczkę jeszcze, dali do bidula. Matka zawiasy miała, z tego co wiem pije dalej. Wiesz co jest najgorsze? Mam syna, jest w rodzinie zastępczej. Dlaczego? Bo lałem go tak samo, jak mnie kiedyś bił mój stary. Dlatego dopiero co wyszedłem zza krat. – Patrzy chwilę przed siebie i kończy – Niektórzy, w ogóle nie powinni mieć dzieci.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka wynika, że ponad połowa Polaków aprobuje bicie dzieci w postaci tzw. „klapsów”, a 26 proc. uznaje bicie za właściwą metodę wychowawczą. W naszym kraju występuje społeczna aprobata przemocy w wychowaniu (źródło – Familie.pl).

Kamila też była bita. Regularnie przez kilkanaście lat obrywała za wszystko. Uciekła z domu, gdy miała 17 lat. Mieszkała na melinach, zarabiała na ulicy. Gdy okazało się, że zaszła w ciąże nie wytrzymała. Wiszącą w toalecie Dworca Centralnego, znalazł ją znajomy. Miała przy sobie list – Nie chcę być taką matką, jaką była moja.

Pomyśl o Kamili za każdym razem, gdy zechcesz podnieść rękę na własne dziecko.

linia 2pxTekst pochodzi z bloga Aniki Werner „Tamta strona lustra” i został opublikowany za zgodą autorki.

O autorce:

Jest dziennikarką Radia Revolta, autorką tekstów w kwartalniku Mukowiscydoza  oraz na Portalu Ogarnięci Rodzice, ale przede wszystkim matką. Porusza ciężkie i trudne tematy, o których niewielu chce mówić. Obserwuje świat … z Tamtej Strony Lustra.


Patronaty

Love story bez przyszłości… Uważaj, żeby nie utknąć w „udawanym” związku

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
6 maja 2016
Fot. iStock / Petar Chernaev

Wczoraj pewna bliska osoba powiedziała mi: niedobrze mi się robi od tego „łaszenia się do mężczyzn” i udawania. Nie mam już takiej potrzeby, żeby zauważać w nich jakieś „ciacha”. W facetach imponuje mi tylko inteligencja, wiedza i kultura, prawda. Słusznie. Największą wartość ma dziś bycie autentycznym. W miłości i związkach przede wszystkim.

Co się stanie, jeśli utkwimy w „udawanym” związku? To zależy od tego, jak daleko to wszystko zajdzie. Na pewno zamiast się oszukiwać i tracić cenne lata na iluzję, warto zakończyć relację bez przyszłości. Bo udawane związki jej nie mają. Jak je rozpoznać?

Zawodzi komunikacja

Komunikacja jest elementem niezbędnym w zdrowym, prawdziwym związku. Jeśli zawodzi, trudno mówić o rozwiązywaniu potencjalnych problemów, o świadomości tego, co dzieje się w życiu naszego partnera. To bardziej bycie „obok” niż bycie razem. Prawdziwą więź stworzysz tylko wtedy, gdy czujesz się związana ze swoim partnerem (a on z tobą): emocjonalnie, fizycznie i psychicznie.

Bliskość „na pokaz”

Wtedy, kiedy więcej jest was razem na Facebooku niż w prawdziwym życiu. Czy naprawdę ciągłe obejmowanie się i obowiązkowe trzymanie za ręce to oznaka szczerej relacji? Nie zawsze. Jeśli jest tego wszystkiego za dużo, wiele wskazuje na to, że to jedynie ostentacyjna próba pokazania wszystkim „patrzcie jak się kochamy”. Po co? Żeby przekonać o tym samych siebie?

Brak „wyjątkowych” momentów

Wtedy, kiedy związek jest taki… normalny. Nie może być inaczej, skoro w sferze emocjonalnej niewiele was łączy. Nie potraficie razem przeżyć wyjątkowych chwil, nie potraficie ich stworzyć, dostrzec. Bo ta wyjątkowość nawet najbardziej prozaicznych momentów polega na tej „chemii” między dwojgiem ludzi. Gdy jej brak, na próżno szukać magii, fajerwerków i motylków w brzuchu. Równie dobrze mogłabyś oglądać zachód słońca ze swoją babcią (a bywa, że i wtedy emocje są większe).

Ciągłe nieporozumienia

Skoro zawodzi komunikacja, a motywacją do rozwiązywania konfliktów nie jest głębokie, szczere uczucie, tylko chęć zapewnienia sobie chwili spokoju, nie może być inaczej. Że nam nie zależy, to się po prostu czuje.

Brak poważnych rozmów

Na poważne tematy. Jak tu rozmawiać o wspólnej przyszłości, rodzinie, planach na życie? Przecież oboje wiemy, mamy przeczucie, że to wszystko jest „na chwilę”. W autentycznych, szczerych relacjach, nie obędzie się bez gorących dyskusji o tym, co daje nam szczęście i co się dla nas liczy. Unikanie takich rozmów, powierzchowność komunikacji, taka udawana sielanka z reguły oznacza brak zaangażowania.

Brak pozytywnej energii w związku

Mocą, siłą związku jest miłość, namiętność, troska o uczucia drugiej osoby. Niezbędne w trwałym związku jest ograniczenie trochę swojego ego, wypracowywanie kompromisów. Kiedy jesteś prawdziwie zakochana, jesteś gotowa do poświęceń, „elastyczna”.

Łączy was tylko seks

I on jest naprawdę dobry. Ale czy poza tą fizycznością coś cię jeszcze w twoim partnerze interesuje? Czy znasz jego marzenia, poglądy, zainteresowania? Czy lubisz to, jakim jest człowiekiem? W udawanej relacji to wszystko nie jest ważne. Tak wyglądają krótkie, niezobowiązujące związki – „nie związki”.

Niewiele o sobie wiecie

Osoba, która ma szczere, poważne intencje i uczucia, chce być częścią twojego życia. I chce także byś ty była częścią jego życia. Jeśli jesteście już jakiś czas razem, a ty nadal nie znasz ani jego przyjaciół, ani nie spotkałaś członków jego rodziny, oznacza to, że twój partner z jakiegoś powodu ustalił granice waszej znajomości. Warto zapytać dlaczego.

Cóż, „udawane” związki z pewnością bywają czasem dobrym rozwiązaniem. Na chwilę. Wszystko zależy od tego, jakie mamy w życiu priorytety i czego, tak naprawdę, w głębi serca pragniemy.


Zobacz także

Dźwięki domu – czyli co słychać za ścianą. Zaproszenie na wydarzenie

Już jest jesienno-zimowa kolekcja kanadyjskiej marki Joseph Ribkoff!

LADIES DAY – wyjątkowe wydarzenie dla kobiet we Wrocławiu. Serdecznie zapraszamy