Macierzyństwo

Wzmocnienie poczucia wartości – część 2

Midoblog
Midoblog
20 października 2015
 

Do wszystkich moich rozważań na temat wzmocnienia poczucia własnej wartości u dziecka, dodałabym jeszcze kilka warunków niezbędnych

  • Szanować autonomie dziecka – nie możesz mu narzucać własnej woli. Owszem możesz go przekonywać, podpowiadać i próbować przekonywać do własnego zdania, ale wierz mi są dzieci, które od małego mają mocno wykształcone poczucie własnego zdania. Znam to z doświadczenia 😉 wtedy nie pozostaje Ci nic innego, jak wspierać i budować poczucie własnego zdania i zachęcać dziecko do jego wyrażania. Na pewno błędem jest próba zduszenia tego.
  • Pozwalać okazywać własne emocje – nawet, a przede wszystkim wtedy, gdy my dorośli ich nie rozumiemy. Wtedy to, niestety Twoja walka ze sobą. Daj dziecku czas na wypłakanie się. Wtedy będzie ufało własnym emocjom. Nie martw się, na pewno z tego powodu nie będzie beksą.
  • Unikać porównań dziecka do innych – wtedy dziecko nauczy się zdrowej realizacji. Pamiętaj –  każde dziecko jest inne, każde ma inne możliwości. Dziecko musi się nauczyć walczyć własnymi, nie cudzymi słabościami. A najważniejsze, nie będzie się  czuło gorsze od innych.
  • Zaspokajać poczucie bezpieczeństwa – dziecko musi czuć się pewnie, tylko wtedy będzie sobą i będzie mogło się w pełni, bez jakichkolwiek ograniczeń rozwijać. Poza tym pamiętaj, że potrzeba bezpieczeństwa pojawia się w piramidzie potrzeb Maslowa. Jest to tzw. potrzeba niższego rzędu. Ale bez jej spełnienia, nie jesteśmy w stanie funkcjonować.
    Nie krzycz, nie groź, nie strasz. Tym bardziej nie zastraszaj dziecka drugim rodzicem, bo wówczas dziecko niepotrzebnie będzie się przed nim ograniczało.

·         I NIGDY! Nie możesz ośmieszać dziecka

Poza tym myślę, że każdy z nas na co dzień dzięki obserwacjom własnego dziecka wie, czego ono potrzebuje. Starajmy się każdego dnia. Nie załamujmy się porażkami. Takie też się zdarzają. Niestety. Tak wiem, ja też czasem postąpię źle, nie tak jak powinnam. Wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak przyznać się do tego na głos. Przed Ann także. Ważne żeby zrozumiała ze to nie jej wina, jedynie moja. Bo moja cierpliwość nie ma anielskich skrzydeł i najzwyczajniej czasem ugina się pod ciężarem obowiązków. Ale każdego dnia warto się starać – nie tylko dla dziecka, dla siebie również.

IMG_4048

 


Macierzyństwo

Katowice smakują! Zakończenie sezonu okazało się dla nas odkryciem, na które z niecierpliwością czekamy – byle do wiosny

Midoblog
Midoblog
26 października 2015
 

Taki tytuł idealnie pasuje do wczorajszego  popołudnia.

Kiedy rano ujrzeliśmy piękne słońce, pierwsze myśli popłynęły do Krakowa. Niestety, zanim się zebraliśmy, słońca już na niebie widać nie było. Zimno i pochmurnie się zrobiło. Należę do zmarzluchów i chęci wszelakie odeszły na dalsze wojaże. Tym bardziej, po spotkaniu w drodze znajomych, którzy rzucili hasło „food trucki są w Katowicach„. Jakaś super światowa nie jestem, coś tam słyszałam jednym uchem o tych autkach, więc pomyślałam czemu nie. Najbardziej chyba jednak przemówił do mnie aspekt bliskości. Popatrzyliśmy na siebie i już wiedzieliśmy – zmiana planów.

Czy było warto  – oj tak! naprawdę warto!

image
Na miejscu – rynek Katowice – czekało na nas ponad 10 „traków”. W każdym z nich jedzenie robione na miejscu, świeże. Na każdy posiłek trzeba czekać od 5 do kilkunastu minut. Spędziliśmy tam kilka godzin. W tak pysznym towarzystwie a jednocześnie doborowym, z wcześniej wspomnianymi znajomymi, czas nam szybko minął. Dzięki temu mogę wydać opinie o kilku daniach.
Na pierwszy rzut – pizza z pieca, czyli pizza truck. Jak dla mnie trafiona w sam punkt. Idealna. (Zjadłam calutką). Co więcej, większość składników sprowadzana jest z Włoch. Sama pizza trafia dosłownie na chwile do pieca, bo ciasto jest idealnie cieniutkie, a piec w sam raz rozgrzany.

image
Druga degustacja – hamburger wołowina 100%. Zdjęcia mówią same za siebie. Wołowina przepyszna. Dla łasuchów jeden to za mało, więc polecam podwójny;)

imageimage

Kolejne danie, to makaron z 8misek. Dodam, że miseczki, w których są podawane są jadalne. Taka drobnostka. Chociaż smak ciężki do określenia. Ale jak ktoś sobie nie pojadł, to czemu nie. Makaron przepyszny. Do środka, na naszych oczach, wbijane świeże jajko (oczywiście w zależności od wybranego dania).  Makarony włoskie, smakowe, gryczane, sojowe…czego dusza zapragnie. I wiele innych, które chętnie spróbuje następnym razem. Wczoraj już przejeść nie mogłam.

11986319_1685015405068089_1822380735177995918_n

Co chwile gdzieś obok ktoś przewijał się z miseczka drewniana pełna pierożków. Niektóre białe, inne fioletowe. Takie sakiewki. To pierogi chińskie. Opinie też różne  usłyszałam. Dla niektórych smak bardzo ciekawy, dla innych dziwny. Jak wszystko, i tu kwestia gustu i tyle.

IMG_4187
Kiedyś pomyśleć żeby w centrum Katowic, na rynku coś zjeść byłoby zabawne. Dziś, nie po raz pierwszy, okazało się możliwe. I nawet tego chłodu nie odczuwaliśmy. Posmakowaliśmy, odkryliśmy nowe. To najważniejsze. Coś nowego i innego. Dzieci mogły zobaczyć odrobinę świata „od kuchni”.
Takie niedziele mogłabym spędzać codziennie.

Jak się okazało wczorajszy dzień był ostatnim w tym roku. Udało nam się na szczęście trafić na zakończenie sezonu. Musimy o tym pamiętać już na wiosnę.


Macierzyństwo

love

Midoblog
Midoblog
15 października 2015

BEZCENNA MIŁOŚĆ

„Kobieta rozkwita, kiedy czuje się kochana” .Te słowa mają dla mnie 100% pokrycie. Mam nadzieję, że zgodzicie się ze mną –  słowa te możemy odnieść do każdego z nas – mężczyzny, dziecka. A chyba najbardziej do dziecka.

Dziecko poczucie siebie warunkuje najbliższymi osobami. Kiedy mamy poczucie, że jesteśmy kochani, czujemy się sami ze sobą dobrze. Taka miłość bezinteresowna. Niezależna od tego jak wyglądamy, co robimy, co mówimy. Taka miłość po prostu. Wystarczy, że jesteśmy. Za wszystko i za nic. W naszym dorosłym, ogromnie małym świecie jest tak wielką rzadkością (sic!)…

Ale skupmy się na dzieciach. Myślę, że w tej dziedzinie możemy wiele zdziałać. Może nawet, dzięki temu zmienimy codzienne podejście do samych siebie, do naszych partnerów.

Dla dziecka taka miłość jest bezwzględnie potrzebna do istnienia. Taka wartość bezwzględna, bez której dziecko na siebie nie będzie patrzyło dodatnio.

Oczywiście nie chodzi tu tylko o słowa. Jednak nie zapomnijmy o ich zabarwieniu i tym co ze sobą niosą. Rodzice często wysyłają sprzeczne komunikaty. Pewnie nawet nieświadomie. Na co dzień brakuje nam czasu na przemyślenie tego, co mówimy. Gorzej, gdy rodzic mówi, że kocha, a za moment podnosi rękę na dziecko i krzyczy. Dorosły nie umiałby się odnaleźć w takiej sytuacji – jak osoba, która nas kocha może nas krzywdzić? Dziecko zaczyna źle pojmować miłość już od samego początku. Dla niego miłość będzie miała właśnie taki obraz – skrzywiony, nielogiczny, a przede wszystkim zły (!). Taki, który w dorosłym życiu będzie powielać. A przecież miłość, to czułość, bliskość, zrozumienie, słuchanie, uwaga. I właśnie tak, najprościej możemy to naszym dzieciom przekazać. Poświęcając swój czas i uwagę. I proszę uwierzcie nie chodzi tu nawet o godziny spędzane razem – takie to zapewne w weekendy a i tak nie zawsze. Miło by było mieć tyle czasu. Jednak, jak go nie ma to wygospodarujmy chociaż godzinkę. Tak godzinkę dla własnego dziecka. Rzućmy obowiązki choć na chwile w kąt. Niech czuje się dla nas ważne, najważniejsze. Nawet te najmłodsze potrzebują rozmowy o sprawach dla nich istotnych. Nawet te starsze pragną wygłupów, przytulania, głaskania.

Oczywiście mówmy o tym. Mówmy jak kochamy, jak są dla nas ważne . Nie myślmy, że drugi człowiek powinien wiedzieć co czujemy. Sami lubimy słuchać kim jesteśmy dla drugiej osoby. Dlatego warto podkreślić to, co czujemy do własnych dzieci. I nie zaszkodzi z rana śpiewać wspólnie „dzień dobry, kocham Cię, już posmarowałam Tobą chleb”.

I wiecie, co myślę… myślę, że warto to okazywać wszystkim dzieciom. Pokazywać im, jak bardzo są ważne. Bo w każdym dziecku można znaleźć to „coś”. I to przynosi owoc. Uśmiech dziecka rekompensuje wszystko.