Lifestyle

Środkowy palec? Nie dla mnie. Jestem już dużą dziewczynką

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 września 2016
Środkowy palec? Nie dla mnie. Jestem już dużą dziewczynką
Fot. iStock / m-imagephotography
 

Przychodzi taki moment w życiu każdej kobiety (no może nie generalizujmy), kiedy wiele rzeczy zwyczajnie przestaje nas ruszać. Mamy w dupie to, co dotychczas wyprowadzało nas z równowagi, spędzało sen z powiek i powodowało nerwowe tiki podczas obiadu u teściowej.

I choćby nie wiem, jak bardzo byśmy się wku*wiały wcześniej na tysiące podstawowych kwestii, to jednak uwierzcie – osiąga się taki stan, kiedy pokazanie środkowego palca nie jest ci w ogóle do niczego potrzebne. To, co sprawiało, że dostawałaś białej gorączki, zaczyna spływać po tobie jak po kaczce.

Patrzysz, otrzepujesz piórka i idziesz dalej szczęśliwa. Cudowny stan, który każda z nas powinna (cóż, tak, tak to przychodzi z wiekiem) pewnego dnia osiągnąć.

Nie masz już potrzeby pokazywać środkowego palca:

Opiniom innych ludzi

Jeszcze nie tak dawno ze złością reagowałaś na to, co inni mówili. Niby się nie przejmowałaś, ale w środku gotowało się w tobie, że jak ktoś jeszcze śmie cokolwiek tobie wmówić. Teraz masz to w głębokim poważaniu.

Swoimi byłym facetom

Oni po prostu przestali cię zajmować. Nie zastanawiasz się, który był najgorszy, a który najbardziej doprowadzał cię do szału. Są jak zeszłoroczny śnieg, którego już nie ma. Po prostu. Tak jak ty nie masz już żadnych emocji dla nich.

Gryzieniu się w język

Koniec z tym. Kiedyś jedyne co potrafiłaś zrobić w rozmowie ze swoim szefem, to w myślach wystawić mu środkowy palec. Teraz nie dajesz już sobie wchodzić na głowę. Nie podoba ci się, to to mówisz. Że też do tego trzeba dorosnąć…

Toksycznym relacjom

Przestajesz się zastanawiać nad tym, co podtrzymywanie tych relacji zmieniłoby w twoim życiu, nie analizujesz, już nie rozstrzygasz. Idziesz dalej. Toksyczne relacje były, skończyły się i tyle. Przestaje cię to zupełnie interesować.

Własnym błędom

Bo już wiesz, że to nie błędy cię określają. One są kawałkami twojego życia, które ciebie ukształtowały. Błędy to w twoim życiu niezbędne przeszkody, które musiałaś pokonać,  i obojętnie co kto by nie chrzanił – ty za te błędy jesteś sobie wdzięczna!

Dostosowaniu

Są ludzie, którzy całe życie chcą być, jak inni. Dopasować się do trendów, do mody, do panujących powszechnie przekonań. Ty masz to w d*pie, bo nie chcesz być taka, jak wszyscy. Masz swoje zdanie i nie zamierzasz go nie użyć. Nawet, gdybyś miała dalej lecieć w pojedynkę.

Social mediom

Znasz to i nie raz przekonałaś się o sztucznym kreowaniu rzeczywistości w social media. Zobaczcie, jaka jestem szczęśliwa, jaką mam cudowną rodzinę, jaka jestem atrakcyjna. Chrzanić to. Ty nie musisz być kimś interesującym dla innych za pomocą Facebooka, czy innych Instagramów.

Idealnym rozmiarom ciała

Już nie patrzysz w lustro, że a tu by się przydało mniej, a tu więcej. Dla ciebie twoje ciało jest idealne, i tylko to się liczy. Masz ochotę na pizzę czy lody? Żaden problem, bo akceptujesz siebie i wiesz, jak sprawić, żeby czuć się dobrze sama ze sobą.

Potrzebie kontroli

Umiejętność odpuszczenia, to umiejętność najwyższa. Kiedy potrafisz mieć coś zwyczajnie w d*pie i nie uzależniać od potrzeby kontroli własnego nastroju i decyzji – to osiągasz wolność i swobodę w działaniu. Stan idealny.

Regułom i zasadom

Przestajesz dążyć za tym, co jest modne, co wygodne. Bez względu na to, co wyznaczają trendy, pozostajesz sobą, bo ze sobą jest ci najlepiej. Nie musisz za nikogo się przebierać, nikomu niczego udowadniać. Nawet tego, że masz to wszystko gdzieś.

Znasz ten stan? Kiedy przestajesz walczyć? Kiedy przestajesz mieć potrzebę udowadniania czegoś innym, kiedy są rzeczy na tym świecie, które przestają cię ruszać? To fajna strona dojrzałości.


Lifestyle

7 oznak niedoboru witamin w twoim organizmie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
12 września 2016
Fot. iStock / stock_colors
 

Współczesny styl życia, pogoń za wykonaniem założonych planów zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym sprawia, że wiele z istotnych dla nas spraw schodzi na boczny tor. Bywa, że odczuwamy stres i presję, nie dosypiamy, brakuje relaksu i odpoczynku na świeżym powietrzu. Brakuje również czasu na przygotowanie i spożywanie zbilansowanych posiłków. 

Niedożywienie nie wynika jedynie z niedostatku jedzenia

Aby wypełnić czymś żołądek i napędzić organizm do działania, sięgamy po przetworzoną żywność, fast foody, dania instant, które wymagają jedynie podgrzania lub zalania wodą, i gotowe. W rezultacie nie tylko przybieramy na wadze, ale i zubożamy swój organizm o bezcenne dla niego składniki. Bo jak znaleźśmieciowym jedzeniu witaminy i składniki odżywcze? W efekcie stosowania diety opartej na byle jakim jedzeniu, organizmowi zagrażają niedobory, które mogą mieć przykre zdrowotne konsekwencje. Nawet jeśli do diety włączone są suplementy witamin, nie wchłaniają się one tak skutecznie, jak te dostarczone wraz ze zdrowym pożywieniem.

Zróżnicowanie objawów niedoboru witamin

Zmęczenie stanowi jeden z powszechnych problemów u osób z niedoborami witamin. Ale w zależności od braków tych substancji w organizmie, mogą pojawiać się inne objawy charakterystyczne dla ich zbyt niskiego poziomu.

1. Bóle mięśniowe

Fot. iStock

Fot. iStock

Jeśli od dłuższego czasu odczuwasz regularne bóle mięśni, które pojawiają się bez konkretnej przyczyny, np. intensywnego treningu, może wskazywać to na braki witaminy D. Jej niedobór należy do pojawiających się najczęściej, ale może być trudny do ustalenia na pierwszy rzut oka. Gdy poza tym objawem zaczynają się problemy z zębami i kośćmi, dla których zdrowia witamina D jest niezbędna, warto oznaczyć jej poziomy.

Aby wprowadzić więcej witaminy D do diety, pij mleko lub spożywaj inne przetwory mleczne, tłuste ryby takie jak łosoś czy tuńczyk. Postaraj się o codzienne spacery, szczególnie przy słonecznej pogodzie, nie krótsze niż 15 minut.

2. Drętwienie i mrowienie w nogach

HiRes(2)Jeśli uskarżasz się na uczucie drętwienia lub brak czucia w stopach lub zauważasz u siebie problemy z równowagą, być może odpowiada za to niski poziom witaminy B12. Witamina B12 jest niezbędna dla zdrowia i funkcjonowania mózgu oraz całego układu nerwowego. Jeśli nie dostarczasz sobie wystarczającej ilości tej witaminy, może to utrudnić mózgowi prawidłowe działanie nerwów a w konsekwencji drętwienie i utratę równowagi, problemy z poruszaniem się.

Aby przywrócić odpowiedni poziom witaminy B12 w diecie, należy spożywać więcej pokarmów zwierzęcych takich jak mięso, ryby,  jaja, sery, wędliny, drożdże spożywcze.

3. Problemy ze wzrokiem

iStock_10233900_MEDIUMProblemy ze wzrokiem, szczególnie z widzeniem po zmroku, mogą być spowodowane niedoborem witaminy A. Ta witamina jest konieczna, aby oczy mogły widzieć w słabym świetle, więc przy jej braku pojawiają się różne problemy ze wzrokiem, nawet poważniejsze, takie zwyrodnienie plamki żółtej.

Dieta bogata w witaminę A powinna zawierać zielone warzywa liściaste, takie jak szpinak i kapusta, pomarańczowe warzywa takie jak marchew, słodkie ziemniaki i papryka, dynia i wiele innych oraz jaja.

4. Spóźniony refleks

HiRes(1)Opóźnione reakcje na sytuacje wymagające twojej zręczności, np. łapanie piłki, mogą być efektem niedoboru witaminy E. Jest ona potrzebna w procesie komunikacji między mózgiem i nerwami, które kontrolują mięśnie i refleks. Brak tej witaminy utrudnia komunikację i wpływa na pojawienie się wolniejszych reakcji na sytuacje.

Możesz dostarczyć witaminę E w produktach takich jak: kiełki pszenicy, jajka i majonez, podroby, orzechy i nasiona i awokado. 

5. Trudno gojące się rany

Fot. iStock

Fot. iStock

Ten problem może wynikać z braku witaminy C. To dlatego, że komórki, aby się regenerować potrzebują witaminy C (wraz z witaminą A i cynkiem). Bez tych składników rana jest o wiele trudniejsza do zagojenia, co zwiększa ryzyko zakażenia.

Aby włączyć więcej witaminy C do diety, sięgaj po owoce cytrusowe, zielone warzywa liściaste (takie jak szpinak, rukola i jarmuż), czerwoną paprykę, czarną porzeczkę, kiszone warzywa.

6. Odczuwanie smutku

Złe samopoczucie, odczuwanie smutku, przygnębienia, a wręcz pojawiające się stany depresyjne swoją przyczynę mogą mieć w niedoborze witaminy B1. Podobnie jak B12, witamina B1 jest konieczna dla zdrowia komórek nerwowych i mózgowych. Gdy jej poziom jest niewystarczający, komórki te nie działają prawidłowo, czego skutkiem są problemy z samopoczuciem oraz psychologiczne, takie jak depresja. Niedobór witaminy B1 są rzadkie, ale może się zdarzyć, jeśli cierpisz na schorzenia takie jak alkoholizm, chorobę Crohna lub anoreksję.

Aby podnieść poziom witaminy B1, włącz do diety pokarmy takie jak: czerwone i białe mięso i podroby (wątroba, nerki), groch, fasolę i soczewicę, kiełki pszenicy.

Fot. iStock /Martin Dimitrov

Fot. iStock /Martin Dimitrov

7. Brzydki zapach z ust

Fot. iStock

Fot. iStock

Nieświeży oddech, szczególnie gdy o higienę jamy ustnej dbasz bardzo dokładnie, może być efektem niedoboru witaminy B3. Jej zbyt niski poziom prowadzi do złego funkcjonowania wątroby. Złe trawienie przyczynia się do powstawania nieświeżego oddechu. Niedobór tej witaminy może również powodować brak energii i często występuje u osób zmagających się z chorobą alkoholową.

Aby uzupełnić braki tej witaminy w diecie, jedz podroby, tłuste ryby, nasiona słonecznika oraz warzywa, takie jak buraki.

Niedobory bywają ignorowane

Brak odpowiedniego rozpoznania niedoborów wynika z faktu, że często nie zdajemy sobie sprawy, że mamy problem, którym należy się zająć. A wystarczy proste badanie krwi, by określić, czy poziomy danych witamin w organizmie są na prawidłowym poziomie.

Fot. iStock

Fot. iStock


źródło: www.lifehack.org


Lifestyle

„Zdradzał mnie, kłamał przez rok. Dla innej kobiety przekreślił 20 lat naszego małżeństwa. Nie jestem w stanie tego zrozumieć”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 września 2016
Zdradzał mnie, kłamał przez rok. Dla innej kobiety przekreślił 20 lat naszego małżeństwa
Fot. iStock / milos-kreckovic

20 lat małżeństwa, dwoje dzieci. Uwierzyłabyś, że można to wszystko tak po prostu zostawić? Odejść do innej kobiety, nie próbować walczyć?

Nie poznaję go. Nie znam faceta, z którym przeżyłam tyle lat. Jest dla mnie kimś obcym. On – zawsze uczciwy, dla którego rodzina była czymś najważniejszym, teraz ma to wszystko za nic?

Wiadomo, że bywało różnie. Że każdy długoletni związek przechodzi różne etapy. My mieliśmy za sobą poważny kryzys. Dziesięć lat temu wniosłam pozew o rozwód. Nie chciałam być przy facecie, który nic nie robi, który się nie rozwija, który za mną nie nadąża. Miałam poczucie, że zawsze jest pół kroku za mną, że tylko ciągnie mnie w dół, zamiast wspierać. Długo biłam się z myślami. Postawiłam wszystko na jedną kartę, ale to wtedy przyszedł moment, kiedy on poczuł, że może nas stracić. Otworzył szeroko swoje ramiona i tak się starał, tak dużo z siebie wtedy dał, tak bardzo chciał, żebyśmy byli razem. I przekonał mnie. Wycofałam pozew, zaczęliśmy powoli wszystko na nowo budować. Miałam poczucie, że w końcu zmierzamy w dobrym kierunku. Po jakimś czasie zaszłam w ciążę, urodziłam drugą córkę. Wszystkie obawy, lęki z przeszłości poszły w zapomnienie.

Małgorzatę i jej męża poznaliśmy jakieś dwa lata temu przez naszych przyjaciół. Wszyscy razem, rodzinnie, pojechaliśmy na wakacje. Kilka rodzin, dzieci, rozmowy Polaków do późnej nocy, a nawet wczesnego ranka. Paweł, mój mąż, mnie wtedy zaskakiwał. Siedział z nami, rozmawiał, on, który zazwyczaj pierwszy odmeldowywał się i szedł spać przy takich nasiadówach. Fajnie, że mu się chciało, że był wtedy ze mną. Tylko czy ze mną?

Ponad rok temu coś zaczęło się psuć

Po powrocie z wakacji był jakiś nieobecny. Jestem wyczulona. Pytałam: „Paweł, co się dzieje?”. Ale jego zdaniem nic się nie działo. Czasami słyszałam, że za dużo pracuję. Wiem, że tak jest, że jak się poświęcam jakiemuś projektowi to bez reszty. Wtedy ratowałam placówkę, która kiedyś mi pomogła, teraz ja chciałam pomóc im. Raz już zrezygnowałam z pracy po takich zarzutach, kiedy mój szef mnie wykańczał, co odbijało się na naszym związku. Wiem, że związek to nieustanna praca, to kompromisy, to w końcu rozmowa. A ja jedyne co słyszałam, że to moja praca źle wpłynęła na nas, że dziś odczuwam właśnie tego konsekwencje.

Paweł nie rozmawiał ze mną. Każde moje pytanie o to, czy coś jest nie tak, czy nie chce porozmawiać, zbywał. Mówił: „Wiesz, muszę sobie wszystko przemyśleć”. „Jakie wszystko?!?” – pytałam, ale brak było odpowiedzi.

Oddalaliśmy się od siebie. Czułam to. On jakiś nieobecny głową, seks rzadziej, i jakoś tak dziwnie. Czekałam. Mówił, że potrzebuje czasu, okej, dawałam mu ten czas.

Oczywiście nasze życie w międzyczasie toczyło się normalnym torem. Spotykaliśmy się ze znajomymi, zostaliśmy nawet raz zaproszeni przez Małgorzatę do nich na imprezę. Ja się spóźniłam, ale Paweł poszedł wcześniej sam. Kiedy przyjechałam, widziałam, że stoją na balkonie, długo nie wchodzili do środka.

Chciałam to ratować

Byłam zawsze blisko. Tuż obok, czekałam, kiedy on się przełamie, kiedy zechce w końcu szczerze porozmawiać. Kupił sobie motocykl. Spoko, fajnie. Cieszyłam się. Chciałam mu zrobić niespodziankę. Kupiłam nam wyjazd na weekend. Pożyczkę wzięłam, żeby od niego nie brać pieniędzy. „Paweł nie chciałbyś wyjechać gdzieś na weekend?”, spytałam pewnego wieczoru. Położyłam przed nim zaproszenie. Wpadł w szał, jak dowiedział się, że chciałabym, żebyśmy pojechali sami. „Ale jak?” – usłyszałam. „Ale co, nie chcesz jechać?” w odpowiedzi usłyszałam, że musi sprawdzić, czy mu pasuje, jak to daleko. „Przemyślimy to” – powiedział. Byłam rozczarowana, że nie zareagował jakoś tak entuzjastycznie.

Weź taty telefon

Poszedł położyć naszą młodszą córkę spać, a starsza chciała sprawdzić coś na telefonie. „Mój jest rozładowany, weź taty telefon”, powiedziałam. „Mamo, a co tata za SMS-y do ciebie pisze?”, spytała. „Jakie SMS-y?”. No „Śpij dobrze aniołku”. Kurcze mamo, to nie do ciebie, to do Gosi…”.

Jakby krew mi odpłynęła. Zmroziło mnie. Wszystkie elementy układanki nagle się złożyły… „Wyjdź i zamknij drzwi z drugiej strony” – tyle byłam w stanie mu powiedzieć, kiedy zszedł do nas na dół. Mówił, że tylko rozmawiają, że rozmawiają o dzieciach. „Co ty bredzisz? Przecież masz z kim rozmawiać, ja cały czas chcę z tobą rozmawiać. Dlaczego to ukrywasz? Masz wykasować jej numer telefonu”. Obiecał, że to zrobi, że skończy tę znajomość. Uwierzyłam… Czemu miałabym nie wierzyć?

Na weekend, na który mieliśmy pojechać we dwoje, pojechałam ze starszą córką.

Budujemy od nowa

Dla mnie to był jednak sygnał, że coś trzeba zmienić, że musimy o siebie zadbać nawzajem. Że za mało w naszym związku było ostatnio bliskości. Miałam poczucie, że budujemy coś od nowa, że nasz związek wszedł w nowy etap, że wymaga znowu dużo z naszej strony pracy, żeby pokonać kryzys i wejść na wyższy poziom, że w końcu oboje tego chcemy. Było we mnie jednak dużo obaw. Co kilka tygodni pytałam: „Masz z nią kontakt?”, zaprzeczał. Ale też cały czas był jak za szybą, nie mogłam do niego dotrzeć. Jak jesteś z kimś tyle lat, to przecież znasz go, nie wymyślasz sobie… Gdzieś w środku czułam niepokój…

„Kocham twojego tatę”

Od tamtego zdarzenia z SMS-ami minęło ponad pół roku. Byliśmy na wakacjach nad morzem. Paweł musiał wrócić do pracy na dwa dni. Zadzwonił, że ma dużo pracy, że nie wie jeszcze, kiedy do nas z powrotem dojedzie. Wieczorem nie odbierał telefonu. Dzwoniłam do starszej córki – do domu nie dotarł, od niej też nie odbierał. Ona, nastolatka, poprosiła znajomych o pomoc. Podjechali autem pod firmę. „Mamo, taty samochód tu stoi, ale w środku jest ciemno, widziałam tylko cienie dwóch osób”. Poprosiłam, żeby wracała do domu. A ona przeskoczyła przez płot, pukała w drzwi. Paweł wyszedł tłumacząc, że przysnął, że był tak zmęczony, że padł nad papierami. Zadzwonił od razu do mnie, a córka miała jechać do domu. Ona jednak została, schowała się. Kiedy oni wyszli  w dwójkę, pojechała za kobietą. To była Małgorzata, ta sama, która jeździła z nami na wakacje, która zapraszała nas na imprezy do siebie, z którą mój mąż miał zakończyć znajomość kilka miesięcy temu. „Kochanie, ale ja kocham twojego tatę, mamusia ci to wszystko wytłumaczy, to takie skomplikowane” – powiedziała mojej córce, gdy ta przed jej domem spytała: „Co ty robisz z moim tatą, czemu nam go zabierasz?”.

Powiedziała to mojej 17-letniej córce…  Zagrała va bank. Powiedziała to za niego i to mojej córce! Jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak obciążyć dziecko? Tego nigdy jej nie wybaczę!

„Kochanie, ja to właśnie kończyłem”

Przyjechał jeszcze w nocy. Mówił, że spotkali się po to, żeby zakończyć ten romans? Okłamywał mnie. Udawał. A ja chciałam mu dać jeszcze szansę. Byłam w stanie mu to wszystko wybaczyć, bylebyśmy byli razem. Kocham go. Warto walczyć, każdy popełnia błędy.

Prawda jednak wyglądała inaczej. Okazało się, że zwierzył się naszej wspólnej przyjaciółce, że tamta kobieta, to jego druga połówka, że on chce ode mnie za rok odejść, jak nasza starsza córka zda maturę. Od niego usłyszałam, że naszym największym problemem jest to, że byliśmy tylko albo aż przyjaciółmi… „Wszystko można naprawić” – mówiłam mu. „Ale ja z niej nie rezygnuję” – powiedział.

Wyprowadził się do matki. Wrócił jednak do nas, bo nie był w stanie tam wytrzymać. Wrócił, ale tylko po to, żeby pomieszkać, żeby poczekać, aż jej dzieci się przyzwyczają do nowej sytuacji, bo ona zostawiła męża, wyprowadziła się  z dziećmi.

Teraz słyszę, że tylko ja się rzucam, że on jest spokojny, że o co mi właściwie chodzi. To on jest ofiarą, bo ja nie spełniłam jego oczekiwań, bo nagle okazało się, że za mało rzeczy robiliśmy wspólnie, że zbyt mało czasu razem spędzaliśmy. Pytam go, jaka mam być? Rok mnie zdradzał, kłamał patrząc mi prosto w oczy, a dzisiaj ma pretensje, że nie chcę mu gotować obiadu? Obiadu facetowi, który czeka, aż jego kochanka powie: „Kochanie, możesz się wprowadzać, dzieci to jakoś przeżyją”. Matko, czy ty to słyszysz? Jakim trzeba być człowiekiem będąc przekonanym, że było się w porządku pozostając oszustem, niszcząc życie najbliższym kiedyś osobom, zwłaszcza naszym dzieciom?

Nie znam tego faceta. On jest obrażony, że ja jestem dla niego niemiła. W końcu ktoś musi być winny tej sytuacji. A przecież winą on nie obarczy ani siebie, ani tamtej kobiety, ona dla niego rozbiła swoje małżeństwo, skrzywdziła drugiego człowieka. Tak, jak on skrzywdził nas.

Moje życie, to dzisiaj jakaś paranoja, jakby ktoś kręcił film, w którym niechcący dostałam angaż. Stoję w środku nic nie mogąc zrobić, wykonać jakiekolwiek ruchu. Mam ochotę płakać, krzyczeć i nienawidzić. Chciałabym już na nowo wszystko zacząć, budować siebie od początku, siebie samą – bez jego udziału.

Czy dzisiaj bym była w stanie jeszcze mu wybaczyć? Nie wiem… Nie wiem, jaką trzeba być kobietą, żeby rozwalać związek innej kobiecie…


Zobacz także

Jak wychować samowystarczalne dzieci

Slow sex... W łóżku nie ma przyzwoitości. Nie istnieje w ogóle coś takiego. Można wszystko

Jak mieć dobry seks? Odrzuć „fast”, wrzuć „slow”. Oj, nie udawaj, że tego nie chcesz

Namaluj niewidzialne. Zapraszamy na wyjątkową wystawę