Lifestyle

Poznaj 7 przykrych prawd o życiu, to one sprawią, że będziesz silniejsza

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
12 marca 2017
Fot. iStock / JANIFEST
 

Wolimy raczej myśleć o tym, że życie jest lekkie i przyjemne, niż trudne i brutalne. Odsuwamy od siebie to, co może wywołać w nas smutek czy strach. Niesłusznie. Bo prędzej czy później pewne rzeczy o tak nas dotkną. Gdy zdamy z nich sobie sprawę wcześniej – to wcale nie sprawi, że wpadniemy w czarną rozpacz, wręcz przeciwnie – świadomość przykrych prawd o naszym życiu sprawia, że stajemy się silniejsi.

Zmierzysz się z nimi?

Każdy, kogo kochasz, kiedyś umrze

Jak ponura by to nie była prawda – przyjmijmy ją. Dlaczego? Bo wiedząc, że tych, których kochamy, może kiedyś przy nas zabraknąć, sprawia, że nasze relacje stają się bogatsze i głębsze, że bardziej o nie dbamy. Nie przyjmując za pewnik, że rodzice, mąż, przyjaciele zawsze będą blisko – bardziej doceniamy, to co jest nam dane. Kiedy ostatni raz dzwoniłaś rodziców, do kogoś, na kim ci zależy?

Musisz nada swojemu życiu znaczenie

Buddyści wierzą, że każdy swój własny świat tworzy ze swoim myśli i działań. Nadanie sensu swojemu życiu, to nasz wybór. Nie chodzi o to, żeby przyłączyć się do sił pokojowych, czy zaangażować się w zażegnanie głodu na świecie. Chodzi o to, żeby czuć się spełnionym. A my bardzo często skupiamy się na tym czego nie mamy, co chcemy, to sprawia, że nasze życie jest puste bez względu na to, ile udało się nam osiągnąć.

Idealny partner nie istnieje

I choć niby o tym wiemy, to jednak cały czas czekamy na księcia z bajki. Tego, który jest przy nas nieustannie porównujemy z innymi. Nie ma ludzi idealnie do siebie dopasowanych, ale mogą do ideału się zbliżyć, jeśli będziecie nad waszym związkiem pracować. Możemy być szczęśliwe i spełnione przy boku mężczyzny, ale to wymaga ciężkiej pracy.

Życie to gra

Czy tego chcemy, czy nie, życie to gra. Pocieszające jest to, że możemy poznać jego zasady, dowiedzieć się, jak wejść na wyższy poziom. Nigdy nie osiągniemy wiele, jeśli będziemy się bać, jeśli w tej grze nie zaryzykujemy.

Wszystko się kiedyś kończy

Nic nie trwa wiecznie. Jesteśmy młodzi tylko przez chwilę. Zakochujemy się, miłość przychodzi odchodzi, tracimy ludzi, których kochamy. Żyjemy i umieramy, jak wiele ludzi przed nami i też po nas. Świadomość tej prawdy może nas wpędzić w depresję, ale może sprawić, że poczujemy wdzięczność, głód emocji i przygody, ciekawość, bo przecież życie mamy tylko jedno!

Nie wszystko przychodzi łatwo

Są rzeczy, które wymagają naszej pracy, włożenia w nie wysiłku. Nie da się osiągnąć sukcesu w jakieś dziedzinie ot tak, po prostu, bo wydaje się nam, że jesteśmy w tym dobrzy. Potrzeba zaangażowania, pomysłu, planu, który punkt po punkcie czasami żmudnie będziemy realizować. Inaczej po prostu się nie da.


źródło: lifehack

 


Lifestyle

Narzeczony w wieku ojca. Miłość, której nie jest w stanie poróżnić kwestia wieku ani różnica pokoleń

Magdalena Lis
Magdalena Lis
12 marca 2017
Fot. iStock / Tempura
 

Zawsze byłam spokojną dziewczyną. Czas wolny poświęcałam głównie na naukę i poszerzanie swoich horyzontów na muzycznym polu. Chłopcy mnie raczej nie interesowali, miałam raptem kilka koleżanek. Relacji z kolegami zazwyczaj unikałam. Peszyli mnie, miałam wrażenie, że pochodzimy z dwóch różnych światów. Byliśmy w maturalnej klasie, a oni byli tacy niedojrzali. Dziewczyny zmieniali jak rękawiczki, pili alkohol, chodzili na dyskoteki, koncerty, imprezowali. Lubiłam muzykę, ale taką w innym, spokojnym wymiarze. Gra na pianinie, to było coś, co mnie relaksowało. Byłam typem samotnika, najlepiej czułam się we własnym towarzystwie, sama ze sobą. Szczerze mówiąc, byłam przekonana, że na długie lata w takim stanie rzeczy pozostanę.

Zakochana, zaczarowana

Jana poznałam, kiedy przygotowywaliśmy się do studniówki. Był ojcem kolegi z klasy, Krystiana. Moja klasa miała profil muzyczny, wszyscy na swój sposób byliśmy z muzyką mocno związani. Jan pracował w filharmonii, często wpadał przy okazji przygotowywanych szkolnych apeli, czy innych tego typu imprez i pomagał. Na moją grupę nie trafił wcześniej ani razu. Moją sympatię zyskał w okamgnieniu. Był gentlemanem, otaczał naszą grupę opieką, troszczył się o każdy szczegół naszego występu, służył radą, jednym słowem mi imponował. Uwielbiałam ludzi mądrzejszych od siebie, takich, którzy są inspiracją, znają świat podobny do mojego, motywują do rozwoju. Wszystkie te cechy widziałam w Janie.

Czerwona lampka

To miał być tylko krótki epizod. Jan wziął mój numer telefonu, umówiliśmy się na indywidualną lekcję gry na pianinie. Takie doszlifowanie całości, żebym jak najlepiej wypadła podczas występu na studniówkowej gali. Spotkanie miało odbyć się u niego w domu, nie protestowałam. Był ojcem mojego kolegi, poszłam czując pewny grunt, nie mogła spotkać mnie tam żadna krzywda. W domu byliśmy sami, najpierw była lekcja, potem kolacja. Przy Janie poczułam się na swoim miejscu. Wyznawał wartości podobne do moich, miał taką fajną swobodę w rozmowie. Do tego dochodziła pasja, którą był przesiąknięty, ogromna wiedza, i mimo wieku ta totalna spontaniczność, która mnie onieśmielała. To było wszystko to, czego potrzebowałam. Wyszłam na miękkich nogach. Dopiero w domu zapaliła mi się w głowie czerwona lampka. Dziewczyno, to dwadzieścia lat od ciebie starszy ojciec twojego kolegi, co ty wyprawiasz. Napisałam mu SMS-a, że dziękuję i przepraszam.

Napisał, że nie mam za co przepraszać. Że on też dziękuję. I, że chętnie by został moim koneserem.

Dama serca

Najpierw spotykaliśmy się raz w tygodniu. Później coraz częściej. Coraz bardziej mnie intrygował, szybko się zakochałam. Nasze randki polegały głównie na wielogodzinnych rozmowach, wizytach w kawiarniach i bardzo długich spacerach. W łóżku wylądowaliśmy dopiero po pół roku. Myślałam, że może go nie pociągam, może mu się zwyczajnie nie podobam, ale było zupełnie inaczej. On był z tej epoki, że nie wszystko naraz. Dla niego byłam damą. A o damę serca należy zabiegać, należy ją powoli zdobywać. On nie mógł wówczas wiedzieć tego, że moim sercem zawładnął od razu.

Trudna prawda

Jan był rozwodnikiem, ja panną. On wysoki, lekko siwiejący, z charakterystyczną blizną na czole. Ja niska, drobna, o alabastrowej cerze. Wyglądaliśmy jak ojciec z córką, często nas w ten sposób postrzegano. Kiedyś w jednym ze sklepów natknęliśmy się na moją mamę. Innym razem na Krystiana. Mama myślała, że Jan to mój nauczyciel, Krystian był pewien, że w jego ojcu widzę wyłącznie muzycznego wirtuoza. Z wyznaniem prawdy wstrzymaliśmy się aż do rozdania maturalnych świadectw. Nie chcieliśmy rozgłosu, ani niepotrzebnego skandalu w szkole. Kiedy wyznaliśmy najbliższym prawdę, byli w totalnym szoku. Mama nazwała mnie dziwką, Krystian wyzywał od puszczalskiej. Nie chcieli nas słuchać, nie chcieli z nami rozmawiać. Przetrwaliśmy to. W połowie października zamieszkaliśmy wspólnie, wcześniej wyjechaliśmy razem na wakacje. Jesienią zaczęłam studia, dużo wyjeżdżałam. Nasze rodziny miały nadzieję, że nam się odwidzi, że nie przetrwamy próby czasu. Złudne jednak były ich nadzieje. Podczas świąt Bożego Narodzenia odbyły się nasze zaręczyny.

Rodzina

Cieszyłam się, że startuję z zupełnie innego aniżeli moje koleżanki pułapu. Że mam spokojny związek, z mężczyzną, który nie musi pracować na dwa etaty, żeby się dorobić. Że nie lata od kumpla do kumpla, nie woła pieniędzy od rodziców. Że zawsze ma czas dla mnie, że mnie nie tylko sucho słucha, ale też słyszy, że szanuje moje potrzeby. Brakowało mi tylko akceptacji ze strony naszych bliskich, ale z czasem i te lody żeśmy przełamali. Pochodzę z dużej rodziny, zawsze spędzaliśmy razem święta, chciałam, żeby tak zostało. Był taki czas, kiedy moja rodzina wstydziła się za mnie, że mam o tyle lat starszego partnera. Z czasem jednak go w pełni zaakceptowali. Podobnie jak Krystian, choć on akurat rzadko kontaktuje się z nami. Wyjechał do Londynu, założył własną rodzinę. Nie chce wracać już do Polski na stałe.

Różnica pokoleń

Nie czuję różnicy wieku, kiedy jesteśmy razem, ani wtedy, gdy spotykamy się z moimi bądź też jego znajomymi. Jasne, że nie zawsze się ze wszystkim zgadzamy, ale szanujemy te różnice pokoleń. Staramy się obustronnie wyciągać jak najwięcej dla siebie. Mimo moich obaw, moje koleżanki mnie nie potępiły, z czasem nawet usłyszałam, że zazdroszczą mi momentami. Bo Jan ma doskonały gust, jest zawsze elegancko ubrany. Pachnie dobrą wodą, cechuje go wysoka kultura osobista, nie ma tematu, na który nie był by skłonny porozmawiać. Przyjaciółki czasem wspominają, że mamy szczęście, bo teraz wspólnie prowadzimy firmę, Jan wciąż gra w filharmonii, razem też muzykujemy. A ich mężowie, to albo mecz, albo piwo i konsola. A one marzą czasem o takim prawdziwym gentlemanie.

Codzienność

To nie jest tak, że u nas jest sielankowo i idealnie. Jak każda normalna para czasem się kłócimy. Ja reaguję zazwyczaj emocjonalnie na każdą głupotę, niecierpliwię się wszystkim, Jan mnie uspokaja. Kiedy on się pogniewa, najczęściej zamyka się w sobie, nie złości się na zewnątrz, myśli, że problem rozwiąże się jego milczeniem. To jest jedna z tych cech, której szczerze nie znoszę u niego. Jednak jego bagaż życiowych doświadczeń, jest często zbawienny, jeśli chodzi o rozwiązywanie naszych domowych problemów.

Strach

Czasami się boję. Dopadają mnie takie obawy, że Jan się nagle znacznie zestarzeje, że zachoruje, że umrze, że mnie zostawi. Boję się, że będzie chorował, cierpiał, wymagał stałej opieki i pomocy, boję się, że go kiedyś zawiodę, że nie będę w stanie mu ulżyć, że nie dam rady. Że teraz, kiedy jesteśmy jeszcze oboje młodzi, jest przepięknie i normalnie. Boję się, że zwątpię w swoje siły. To są jednak rzadkie momenty. Z reguły staram się myśleć tylko o tym, co dobre.

Przyszłość

Za niecałe dwa miesiące na świat przyjdzie nasza córka, Anastazja. Byłam pełna obaw, czy Jan będzie chciał mieć jeszcze dziecko, czy się zgodzi. Ja bardzo chciałam, ani przez chwilę nie pomyślałam, że może on być na to za stary. Wierzę, że dla małej będzie najlepszym ojcem na świecie. Wierzę, że wszystko przetrwamy.

Mam narzeczonego w wieku ojca. Ojca, którego nigdy nie miałam. Mam miłość najprawdziwszą na świecie, taką, która przetrwa wszystko. Miłość, której nie jest w stanie poróżnić kwestia wieku ani pokoleń.


Lifestyle

8 oznak, że twojemu mężczyźnie jest dobrze w waszym związku

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
12 marca 2017
Fot. iStock / martin-dm

Nie będzie wielkim odkrycie stwierdzenie, że najszczęśliwsze relacje to te, w których obie strony czują się szczęśliwe i spełnione – zarówno jako partnerzy, jak i osoby.  Twój mężczyzna wydaje się być całkiem zadowolony z waszego związku i na co dzień nic nie budzi twoich podejrzeń, że może być inaczej, ale czasami zastanawiasz się, czy to aby nie tylko pozory i złudzenia – która z nas nie słyszała historii o podwójnym życiu lub niespodziewanym odejściu partnera! Nie ma co się martwić na zapas, wystarczy przyjrzeć się waszej relacji i sprawdzić, czy twój facet wciąż daje ci oznaki tego, że jest mu dobrze.

Jest czuły, nawet gdy wie, że nici z seksu

Chce być fizycznie blisko ciebie nawet wtedy, gdy wie, że dzisiaj w sypialni zamierzasz jedynie spać, nie oczekuje nic w zamian, żadnej nagrody. Dotyk, pieszczoty na kanapie przy ulubionym serialu i pocałunki także sprawiają, że partner czuje się szczęśliwy, spokojny i pewny – ach, te hormony! Czasami wystarczy seans filmowy pod jednym kocem, czy chwila porannych przytulasów, by utrzymać poczucie szczęścia w związku.

Wciąż pamięta, by ci podziękować

Dziękuje za wyprasowaną koszulę, ugotowany obiad, czy zrobione pranie. Nie traktuje tego jako twój obowiązek i nie bierze za pewnik, że to właśnie ty się tym zajmiesz. Nie ma oporów przed podziękowaniem i tym samym wyrażeniem uznania i szacunku wobec ciebie i twojej pracy. Ale pamiętaj, że dla szczęścia w związku i wzmocnienia waszych relacji musi to działać w obie strony! Nie zapominaj zatem o pochwaleniu swojego mężczyzny – wszak każdy z nas lubi być zauważony i doceniony!

Nie zrzuca na ciebie wizyty teściów

Zdarza się, że osoby, które są w związku nieszczęśliwe, szukają pretekstów do odejścia, dobrej wymówki do kłótni – nieporozumienia rodzinne są świetnym powodem. Jeśli jednak wizyta teściów nie jest dla niego powodem, by to na ciebie zrzucić obowiązki z jej zaplanowaniem i przygotowaniem, a twój facet pomaga, angażuje się i na równi z tobą przygotowuje na odwiedziny rodziny, to nie masz się co martwić. A gdy teściowej zdarzy się powiedzieć coś krytycznego, zawsze stoi po twojej stronie i pokazuje, że jesteście prawdziwą parą, a nie tylko współlokatorami.

Nie wyciąga brudów sprzed kilku lat podczas kłótni

Wszystkie pary się kłócą od czasu do czasu, nawet te najbardziej zgrane i szczęśliwe, ale żadna z nich podczas konfliktu nie wyciąga jako argument spraw z przeszłości, dano popełnionych błędów. Partnerzy, którym naprawdę zależy na związku i relacji nie atakują siebie nawzajem, nie poniżają i nie zrzucają winy wyłącznie na drugą stronę. Nawet jeśli są szorstcy i zdenerwowani, to wciąż pamiętają, że grają w jednej drużynie i są gotowi na wspólną pracę nad rozwiązaniem problemów.

Wie, że od bukietu kwiatów wolisz DVD z ulubionym serialem

Zna cię na wylot i dobrze wie, że nawet najpiękniejszy bukiet kwiatów nie sprawi ci takiej radości, jak DVD z ulubionym serialem, nowa książka, czy wyjście na wymarzony koncert. Jego prezenty są przemyślane i dedykowane tylko tobie, co nie oznacza, że muszą być drogie i wyszukane. Nie musi ci już imponować, ten etap macie już dawno za sobą – teraz wystarczy, że pokaże swoim podarunkiem, że dobrze cię zna i rozumie twoje potrzeby.

Gdy rozmawia z kimś o tobie zawsze mówi pozytywnie

Nawet faceci lubią się sobie zwierzać i podzielić doświadczeniami. Jeśli twój partner jest szczęśliwy w związku, to nigdy z jego ust nie padnie nic, co mogłoby postawić cię w negatywnym świetle – będzie raczej podkreślać twoje zalety, ostatecznie owijać w bawełnę i próbować skierować rozmowę na inne tory. Jak jednak poznać, czy „za kulisami” wszystko w porządku? Zwróć uwagę na zachowanie waszych wspólnych przyjaciół i znajomych – jeśli są wobec ciebie w porządku i nie dają żadnych niepokojących sygnałów i aluzji, możesz spać spokojnie.

Wykonuje spontaniczne małe gesty

Łapie cię za rękę na spacerze, wita się z tobą pocałunkiem, spontanicznie obejmuje i przytula, robi kawę w kubku, który lubisz, czy poprawia włosy spadające ci na twarz – takie małe gesty świadczą o zaangażowaniu, intymności i trosce. Ich brak może być pierwszym sygnałem tego, że się od siebie oddalacie, więc pielęgnuj je i sama też nie oszczędzaj ich drugiej stronie.

Wciąż potraficie się nawzajem rozśmieszyć

Wystarczy jedna mina, zdanie lub sms, by uśmiech pojawił się na twojej twarzy i nastrój jakoś tak magicznie poprawił. Podobne poczucie humoru i wspólne żarty, to jeden z filarów, na których zbudowany jest szczęśliwy związek. Więc jeśli nadal potrafisz zrywać boki ze swoim partnerem i wpadać w tzw. „głupawkę”, a w jego towarzystwie trudno o smutek i nudę, to masz wielkie szczęście.

Na podstawie www.redbookmag.com


Zobacz także

Niepłodność pierwotna – przyczyny, diagnostyka, leczenie

jane austen

Jane Austen bardziej współczesna niż myślisz. 15 myśli i cytatów, pod którymi podpiszesz się również dziś

6 wskazówek, jak bronić się przed kimś, kto krzyczy, zamiast rozmawiać w chwili złości