Lifestyle

Jeśli tatuaż, to może taki minimalny? Zobaczcie, jakie piękne

Redakcja
Redakcja
13 sierpnia 2016
Fot.iStock/Enrico Fianchini
 

„Chciałabym, ale się boję” – to chyba najczęściej wyrażana obawa dotyczącą tatuaży. Bo jednak na całe życie, bo widoczny, bo właściwie, to nie wiem jaki.

Playground Tattoo to artysta z Korei, który wykonał tysiące maleńkich tatuaży. Artysta opisuje swoje prace przy użyciu kilku słów: „cienka linia, mały, prosty” – takie właśnie są jego tatuaże. Więc jeśli się boicie dużych i krzykliwych tatuaży, może warto rozważyć, te, które proponuje Playground Tattoo.

źródło: Instagram


Lifestyle

Czego kobieta po rozwodzie nigdy usłyszeć nie chce, a co zawsze słyszy. Czyli czego lepiej nie mówić rozwódce

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
13 sierpnia 2016
Czyli czego lepiej nie mówić rozwódce
Fot. iStock / BraunS
 

Rozwód. No cóż, no zdarzył się. Każdemu zdarzyć się może. Prawda? Właśnie. I ona. Świeżo upieczona rozwódka, z papierem w ręce, że oto, ten, który miał być na całe życie poszedł sobie w cholerę.

Jeszcze myśli nie zdążyła pozbierać, jeszcze w sobie emocji nie poukładała, ba jeszcze zza rogu ulicy, na której sąd wyjść nie zdążyła. A już słyszy te cudowne komentarze, które na duchu mają ją podnieść. Wesprzeć z sił całych. Serio?

Porozmawiałam ze znajomymi po rozwodach. „Czego nie chciałabyś usłyszeć po rozwodzie?”. I tak powstała ta lista.

„Gratulacje! Kiedy impreza rozwodowa?”

Taki SMS-ik, taki żart niby? Że rozwód to sukces, że świętować go trzeba, zapić, zajeść i zapomnieć. Zero empatii. Gdyby tak ktoś na chwilę wczuł się w to, co czuje kobieta po rozwodzie, nigdy by czegoś takiego nie powiedział.

Wiesz, nic nie trwa wiecznie

C’est la vie. To takie proste, że też wcześniej na to nie wpadłam. Nie zakładałabym, że na dobre i złe razem i że do śmierci, tylko traktowała od razu to małżeństwo, jako coś co nie trwa wiecznie wypatrując uporczywie końca. I tyle.

Nie boisz się, że nie dasz sobie rady?

Cudowne. I co mam powiedzieć? Że boję się jak cholera, że spać nie mogę ze strachu? Jasne, że się boję, a ty byś się nie bała. Ale jak powiedziało się A, mówi się też B.

Teraz szczęście zależy tylko od ciebie

No tak, bo wcześniej nie zależało w ogóle przecież. Się mąż przypadkiem trafił, wziął, siłą przed ołtarz zaciągnął. A kobieta po rozwodzie jest świadoma, że to szczęście, które już raz w swoje ręce wzięła, jej nie wyszło..

Weź się w garść

„Ty się weź w garść” – to chyba byłaby najlepsza odpowiedź. Bo przecież kobieta ma pełne prawo do smutku, do przeżycia żałoby, w końcu zakończyło się coś, w co władowała mnóstwo energii, uczuć, co też miało swoje dobre chwile.

Pół świata tego kwiata, na pewno kogoś znajdziesz

Tak. Wujek dobra rada. Nie ma się co martwić, facetów jest tylu, że w końcu jakiś znowu się znajdzie. Jakby rozwódka myślała tylko o tym, jak tu innego faceta na życie złapać. Litości. Ona ma dość facetów na jakiś czas.

Dobrze, że się go w końcu pozbyłaś ze swojego życia

Dobrze, że mi to mówisz i że wcześniej się nie odezwałaś, zwłaszcza, gdy o moim byłym zawsze wypowiadałaś się w samych superlatywach.

Masz dla kogo żyć, masz dzieci

„Chyba to mnie wk*rwiało najbardziej” – napisała znajoma. Co to za pocieszenie? Dzieci pójdą w świat, a ona i tak zostanie sama. Poza tym, kto tu myśli o odbieraniu sobie życia? A może za mało tobie dramatyzmu?

Właściwie od początku nie rozumiałam, dlaczego zostaliście parą

Nie no świetnie. A podobno byliśmy tacy zgrani, tacy fajni, tacy uzupełniający się. Tak do siebie pasujący?

Nie mogłaś poczekać, aż dzieci będą większe?

Najbardziej chyba znienawidzone. Bo nie dość, że i tak poczucie winy wobec dzieci jest jak stąd do kosmosu, to jeszcze dowalić nie zaszkodzi. Tak wiem, niechcący.

Wiesz, trochę ci zazdroszczę, że teraz jesteś singielką

Czego zazdrościsz? Tych samotnych wieczorów, tego poczucia, że się nie udało? Tego, że ty pójdziesz z mężem na kolację, a ja będę w domu? Że niby facetów mogę mieć na pęczki. Proszę cię…

Czułam, że tak się stanie…

Nie no wszyscy czuli, wszyscy COŚ widzieli, tylko nie ja. Nie dość, że rozpadło mi się małżeństwo, to jeszcze okazuje się, że przegapiłam wszystkie znaki na niebie, które to przepowiadały, a które wszyscy inni widzieli i czuli.

Pozbyłaś się w końcu tego balastu, teraz do przodu

Były mąż to balast…. Tak, jasne. A przecież mamy razem dzieci, mieliśmy w końcu jakiś czas fajną rodzinę. Oboje tego nie dźwignęliśmy, co nie znaczy, że ja go wyrzuciłam jak zbędny balast. To byłoby nieuczciwe wobec niego.

Tak czułam, że cię oszukiwał. Wiesz, nawet mnie podrywał, jak ciebie nie było

Czułaś, czy wiedziałaś? Bo jak wiedziałaś i nie powiedziałaś wtedy, to teraz lepiej też tego nie mów.

Wiesz, my też się kiedyś prawie rozwiedliśmy

Marne pocieszenie dla rozwódki, której „prawie” robi wielką różnicę. Bo wam się udało, bo nadal jesteście razem, bo się ułożyło. A tu skończyło się rozwodem. Klęska…

Naprawdę się rozwiedliście? Co było nie tak?

I ta ciekawość, ten błysk w oku. Zdradzał, bił, pił? Masz kochanka? On miał romans? Naprawdę chcesz na nowo rozkopywać czyjeś rany, zwłaszcza, gdy te nie zdążyły się nawet zabliźnić?

Słyszałam, że on podobno chce do ciebie wrócić

Na co komu taka informacja? Gdyby on nawet chciał, to by się odezwał i załatwilibyśmy to – jak rozwód – między sobą, bo dotyczy to tylko i wyłącznie nas.

Taka ładna dziewczyna i cię zostawił?

Jakby trudno było uwierzyć, że to ona mogła zostawić jego. Tak, kobiety mają czasami odwagę odejść, zostawić faceta, z którym nie są szczęśliwe. Nawet jak są ładne.

Nie martw się, masz mądre dzieci, na pewno to zrozumieją

Gwóźdź do rozwodowej trumny. Bo to, co przez długi czas nie opuszcza rozwódki, to poczucie winy w stosunku do dzieci. Obojętnie z czyjej winy do rozwodu doszło. To ona dorosła nie potrafiła zbudować im bezpiecznego domu z dwojgiem rodziców. Tak o sobie myśli, więc nie dokładaj jej poczucia winy.

I jasne, że te większość tych słów wypowiadamy z troski, z chęci pomocy, wsparcia. Bo nie wiemy, co powiedzieć, a czujemy, że coś powiedzieć powinniśmy. I walimy na oślep czasami takimi głupotami, że aż za łeb się trzymać trzeba później.

A może wystarczy: „Pamiętaj, jestem. Dzwoń, wpadnij na kawę, jak tylko będziesz chciała pogadać” do wyciągnąć do kina, posiedzieć razem przy winie, także w milczeniu. Po prostu być. Drogie rozwódki, czy to wystarczy zamiast wielu dotykających was słów?


Lifestyle

Hej, dziecioodporna, znasz te komentarze? Przyzwyczaj się!

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
13 sierpnia 2016
Fot. iStock/ innovatedcaptures

Przychodzi taki czas w życiu każdej kobiety, gdy dookoła niemal wszyscy oczekują wydania przez nią na świat potomka. Pytania „kiedy?”,” z kim?”, „ile?” i „na co jeszcze czekacie?” mogą doprowadzić do szału – nie wasz zasmarkany interes, pilnujcie własnego nosa! Powiedzenie wprost, że nie chcecie mieć dziecka może być dla niektórych szokujące i nie do przyjęcia – możesz być zdecydowana, asertywna i dziecioodporna, ale czy jesteś już zahartowana na czekające cię komentarze?

Zmienisz jeszcze zdanie

Możliwe, że kiedyś rzeczywiście tak się stanie, że faktycznie zmienisz z jakiegoś powodu decyzję, ale na razie takie komentarze są po prostu lekceważące. Właściwie nie ma sensu polemizować, bo przecież w opinii swojego rozmówcy nie jesteś zdolna do podejmowania trwałych i świadomych decyzji. Na pewną zmienisz jeszcze zdanie, odwidzi ci się, obudzisz się pewnego dnia z myślą „muszę mieć dziecko”. Ciekawe, gdzie jest ten magiczny przełącznik, który trzeba wcisnąć…

Będziesz kiedyś żałować

Ludzie mają tendencję do zakładania, że znają cię lepiej niż ty sama. Doskonale wiedzą, jak będziesz się czuła za kilkadziesiąt lat, czego będziesz żałować i za czym tęsknić. Możesz im odpowiedzieć, że dziecka nie można mieć ze strachu przed przyszłymi uczuciami, z obawy o niewygodę emocjonalną na starość – nie jesteś przekonana i nie chcesz ryzykować, że będziesz kiepskim rodzicem. Możesz też puścić taki komentarz mimo uszu i nie wdawać się w bezsensowne dyskusje- w końcu i tak inni wiedzą lepiej. Ciekawe, czy kiedyś na informację o planowanej ciąży ktoś powiedział „będziesz kiedyś żałować”.

Dziecko cię uszczęśliwi

Niemal wszyscy znają przepis na szczęście i rzucają dobre rady na prawo i lewo, a jakoś hurraoptymizmu na ulicach nie widać… Jasne, że dzieciaki to mega radość i niezwykłe uczucia, ale jeśli sami ze sobą nie czujemy się dobrze i nie umiemy znaleźć szczęścia, to nie oczekujmy, że dzidziuś będzie wybawieniem i lekarstwem, które rozwieje smutki. A co jeśli nie da szczęścia, a my sfrustrowani i zawiedzeni nie będziemy dla niego dobrymi rodzicami? Poza tym ilu ludzi tyle pomysłów na szczęśliwe życie – dla jednych to dziecko, dla innych podróże po świecie, edukacja albo kariera zawodowa. Jak to dobrze, że mamy wolność wyboru!

Ominie cię wspaniałe przeżycie

Dla pragnących dziecka z pewnością będzie to niesamowite doświadczenie, ale dla nieprzekonanych zostanie rodzicem nie musi być już tak ekscytujące i radosne – o tym nikt nie pomyślał. Prawdopodobnie ominie nas wiele rzeczy w życiu, które niosą ze sobą wspaniałe i niezapomniane przeżycia – wspinaczka na Mount Everest, survival w Puszczy Amazońskiej, Nagroda Nobla, zdobycie Oskara, otrzymanie korony miss, główna rola w serialu, pocałunek z Ryanem Goslingiem. Cóż, nie można (i na szczęście nie trzeba) w życiu mieć wszystkiego…

Nadajesz się na matkę

Nadajesz się też prawdopodobnie na lekarza albo prawnika, kolarkę, piosenkarkę, dyrektora dużej firmy albo gwiazdę telewizji. Tylko co z tego, skoro chcesz być kimś zupełnie innym? Decyzja o pozostaniu bezdzietnym nie musi być podyktowana brakiem odpowiednich umiejętności, nielubieniem maluchów lub strachem pt. „jak sobie poradzę”. Nie chodzi o to, czy byłoby się dobrym w byciu rodzicem, ale o to, że naprawdę chce się nim zostać.

Zegar biologiczny tyka!

„Zegar tyka”, „nie jesteś coraz młodsza”, „niebawem będzie już za późno”, czyli subtelny i delikatny inaczej przytyk do wieku. A przy okazji dowód na to, że ludzie nie słuchają, co do nich mówisz – na co ma być za chwilę za późno, skoro nie planujesz i nie chcesz mieć dzieci? Niech sobie tyka co chce, żyj, spełniaj marzenia i nie przejmuj się metryką.

Na starość nie będziesz miała opieki

„Nie będzie miał ci kto szklanki wody podać” albo drastyczne „kto będzie ci zmieniał na starość pieluchy?”- tak, tak, i takie dosadne komentarze można spotkać. Rodzimy jeszcze dzieci czy już wyłącznie przyszłe pielęgniarki/ pielęgniarzy i opiekunów na naszą emeryturę? To chyba jeden z najgorszych powodów, dla których można zdecydować się na dzieci. Egoistyczne, wyrachowane i z pewnością do prokreacji nie namawia.

Wszyscy twoim znajomi już się zdecydowali

Basia ma już dwójkę, Kasia zaraz mieć będzie, Stefan z Haliną zaczęli starania,  a MŁODSZA siostra już planuje – na co jeszcze czekać? Skoro wszyscy mają, to nie możesz być przecież gorsza, inna. Oj, ty buntowniczko i rewolucjonistko! Bo choć wiele się zmieniło, choć wiemy, że liczy się wyjątkowość, indywidualizm i unikatowość jednostki, to i tak nadal najważniejsi są dla nas inni i to, co ludzie powiedzą.

To wygoda i egoizm

Nie daj sobie wmówić, ze to prawda! Wygodnie jest zdecydować się na dziecko, żeby już przestali pytać, nie oceniali, nie krytykowali. Samolubne jest sprowadzanie na świat dziecka, bo inni już mają, bo mieć trzeba – no jak to nie mieć? Bo teściowie namawiają, a rodzice chcą wnuka, sąsiedzi krzywo patrzą, znajomi dopytują. Decyzja o braku dziecka nie świadczy o egoizmie, a o samoświadomości, mądrości i znajomości własnych potrzeb i uczuć.


Zobacz także

Pięć korzyści, jakie przynosi naszemu ciału codzienne jedzenie płatków owsianych

Jesteś obrzydliwa, jesteś piękna. Jak media społecznościowe zmieniają nasze postrzeganie drugiej osoby

10 zachowań, którymi ludzie o nieodpartym uroku osobistym zjednują sobie otoczenie