Psychologia Związek

Związek z dużą różnicą wieku? Dla niego zawsze będziesz słodką idiotką

Listy do redakcji
Listy do redakcji
27 lutego 2018
1 z 1

Związek z dużą różnicą wieku? Dla niego zawsze będziesz słodką idiotką

Fot. iStock/Ridofranz

Od początku miałam bardzo dobry kontakt z jego córkami. Pewnie dlatego, że dzieliło nas zaledwie 10 lat. Siłą rzeczy było mi bliżej do nich niż do niego. Lgnęły do mnie, bo je rozumiałam. Często więc stawał w ich obronie, gdy swoim zachowaniem rozgniewały ojca. Dałam sobie wówczas wmówić, że nic nie wiem o wychowywaniu dzieci. Swoich przecież nie miałam. I że „jak zostaniesz matką, to zrozumiesz, a teraz zaufaj mi, bo swoje już odchowałem”.

Bardzo chciałam być matką. On bardzo długo się wzbraniał, ale w końcu zgodził się dla świętego spokoju. Byliśmy razem już 5 lat. Miałam 30-tkę i chciałam normalnie żyć. On miał wtedy 52 lata. To jeszcze nie tak dużo, a biorąc pod uwagę, że dbał o siebie – wszyscy dawali mu o wiele mniej.

Swojej decyzji pierwszy raz pożałowałam jeszcze w ciąży. Po co mi takie czy takie badania. Po co mi te ubrania ciążowe? Bo co mi taki wózek i inne akcesoria? Przecież kiedyś tego wszystkiego nie było i ludzie sobie jakoś radzili? Że powinnam mu zaufać jego żona była w ciąży i to dwa razy. Że my, młodzi to wszystko dzisiaj robimy na pokaz. Kiedy widział, że się wkurzam, mówił do mnie „ty głuptasku”. Problem w tym, że ja coraz częściej czułam się jak idiotka, pustak, kretynka. Czułam, że niewiele wiem i do niczego się nie nadaję. Że gdyby nie oświecił mnie mój Pan i Władca, niczego bym o życiu nie wiedziała. I że powinnam być dumna i szanować go. Przecież taki doświadczony i dojrzały facet nie wiąże się z pierwszą lepszą.

On mi da wszystko, bylebym tylko stanęła na wysokości zadania. A coraz częściej nie stawałam.

W jego oczach zawsze byłam słodką, niedojrzałą idiotką. Taką, dla której on będzie przewodnikiem i to w każdej sferze życia. Przecież kiedy ja się rodziłam, on już był w wojsku. Kiedy ja chodziłam do podstawówki, on brał ślub. Kiedy mi wypadały mleczne zęby, jemu urodziła się córka. Kiedy ja robiłam prawo jazdy, on miał dobrze prosperującą firmę i rozwód za sobą. Co ja mogłam wiedzieć o życiu, zarabianiu, wychowywaniu dzieci, związkach? Nic. I coraz częściej dawał mi to do zrozumienia.

Teraz, gdy od 3 lat samotnie wychowuję nasze wspólne dziecko, żałuję, że zmarnowałam 10 lat u jego boku. Najpiękniejszych lat, kiedy mogłam poznawać świat z kimś w moim wieku. Uczyć się, zdobywać doświadczenia, dojrzewać. Krzysztof pokochał we mnie tę młodzieńczą radość życia i głupotę. Liczył, że taka pozostanę na zawsze, a jeśli już miałabym dorosnąć, to musiałabym stać się kobietą, którą to on ukształtuje.

Dziś wiem, że to byłby największy błąd w moim życiu.

PoprzedniNastępny
Psychologia Związek

To nie mogło się udać! 17 dowodów na to, że twój eks prawdopodobnie był narcyzem

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
27 lutego 2018
Fot. iStock/mammuth
 

Ocierasz jeszcze łzy po ostatnim związku? Zastanawiasz się, co poszło nie tak? Dlaczego się rozstaliście? Przecież tyle z siebie dałaś, wyciągnęłaś wnioski z poprzednich związków. I kicha. Znowu nie wyszło.

Tylko czy to naprawdę twoja wina? Czy to w sobie musisz szukać powodów, dla których dzisiaj nie jesteście razem? A gdyby tak obiektywnie przyjrzeć się jemu? Dlaczego akurat przez niego cierpisz tak bardzo? Co takiego się stało, że dzisiaj czujesz się bardzo zraniona i użyta?

Jasne, miłość zmienia ludzi, sprawia, że chcą być dobrzy dla tego, kogo kochają. Zmienia, ale nie wszystkich. Są tacy, którzy zawsze bardziej będą kochać siebie bardziej, a ty staniesz się z czasem jedynie dodatkiem do ich narcystycznej osobowości. Pomyśl o swoim eks, przeanalizuj jego zachowania.

Jak często wasze rozmowy skupiały się na nim?

Policzmy, ile razy w trakcie rozmowy używał słowa „ja”. Przewracał oczami, gdy próbowałaś odwrócić jego uwagę, powiedzieć o swoich uczuciach? Tego typu faceci dbają tylko o siebie, o nikogo więcej.

Wszystko musiało iść po jego myśli?

Nie było w waszym związku miejsca na negocjację lub kompromis? On coś powiedział i trzeba to było zaakceptować bez żadnych pytań? I pewnie spodobała ci się jego stanowczość na początku, to jednak z czasem uświadamiałaś sobie coraz wyraźniej, że dla niego nie ma znaczenia twoje zdanie, że tak naprawdę, to on cię w ogóle nie słuchał.

Manipulował i kontrolował?

Chodzi o małe rzeczy, o ton głosu, jak coś zostało powiedziane. Wiedział dokładnie jak cię dotknąć, zranić, ale też jak nakłonić do zrobienia czegoś wbrew sobie. Był jak lalkarz pociągający za twoje sznurki.

Zasady nigdy go nie dotyczyły?

Nawet, gdy próbowałaś coś z nim uzgodnić, sprawić, by tobie było lepiej w związku, on miał to za nic. Był ponad zasadami. Robił to, na co on w danej chwili miał ochotę. I tyle.

Dbał o swoją reputację?

Bardzo dbał o to, co ludzie o nim pomyślą. Lubił kontrolować narrację, zwłaszcza gdy to ty o nim opowiadałaś, tak, by wypaść w oczach innych wyjątkowo Kłamał, by chronić swoją reputację. I nie obchodziło go, czy kogoś skrzywdzi, ważne, żeby on zawsze był w dobrym świetle przedstawiony.

Obarczał cię winą za wszystko?

Nic nigdy nie było jego winą. Kiedy coś zgubił, krzyczał, że to na pewno przez ciebie. Gdy poniósł porażkę, także ty byłaś winna. Za każdym razem od małych do największych spraw.

Pożerał twoją energię?

Z tygodnia na tydzień będąc w tym związku, czułaś jak opuszcza cię energia. Jak każda rozmowa z nim (oczywiście na jego temat) sprawia, że tracisz motywację do działania, gubisz swoje pozytywne nastawienie do świata. Narcyzi karmią się taką energią.

Miał dwie różne osobowości?

Potrafił być czarujący i charyzmatyczny, zwłaszcza w towarzystwie? Wiedział, jak się dobrze sprzedać i to robił. Jednak za zamkniętymi drzwiami, gdy zostawał z tobą sam na sam, cały jego czar pryskał.

Nie przyjmował żadnej krytyki?

Tobie z wielką przyjemnością mówił, co powinnaś w sobie zmienić, co na siebie założyć, dawał ci rady, o które nawet nie prosiłaś. Ale nie daj Boże, gdybyś to ty go skrytykowała. Przecież on zawsze był przekonany, że niczego w sobie zmieniać nie musi.

Wymyślał niestworzone wymówki?

Zawsze potrafił się usprawiedliwić. Nie zdążył, bo piec mu wbiegł na drogę, odwiózł go do weterynarza. Jednak ty zawsze musiałaś być na każdego jego zawołanie. Bez wymówek.

Dążył do perfekcji?

Nie uznawał czegoś takiego, jak niepowodzenie. Przecież on nigdy by sobie na nie nie pozwolił. Przez to sprawiał, że czułaś się gorsza, bo nie mogłaś za nim nadążyć.

Brakowało mu empatii i zrozumienia?

Kiedy próbowałeś mu powiedzieć o czymś, co cię zdenerwowało, nie potrafił tego zrozumieć. Nie potrafił spojrzeć na świat z twojej perspektywy, wczuć się w twoją sytuację. Zresztą, nawet nie podjął takiej próby.

Odsunął się, gdy byliście zbyt blisko?

Narcyz stawia swój mur bardzo wysoko. Nauczył się dawno temu, że skłonność do bliskości jest oznaką słabości. Dlatego nigdy nie pozwolił ci się do siebie zbytnio zbliżyć. Kiedy wydawało ci się, że coś już rozumiesz, on stawał się dla ciebie zupełnie obcy. Taka jego obrona przed zranieniem.

Odrzucał, żeby cię na nowo odzyskać?

Ten, kto cię zranił, nie może być tym, który naprawi wyrządzone zło. On odgrywał obie te role. Krzyczał na ciebie, sprawiał, że czułaś się okropnie, a potem się zmieniał, trzymał cię w ramionach i mówił, że kocha.

Zawsze wywlekał coś z przeszłości?

Nawet, jak ci powiedział, że wybacza, że nic się nie stało, to i tak potrafił ni z tego ni z owego wrócić do sytuacji sprzed długiego czasu. Narcyzi wszystko pamiętają, kolekcjonują perełki do szantażu, są gotowy do ich użycia w każdym momencie.

Zmienił definicję miłości?

Sprawił, że uwierzyłeś, że tylko on cię pokocha ogromną i szczerą miłością. Tymczasem jemu chodziło tylko o to, by ktoś kochał jego, nie zamierzał odwzajemniać tego uczucia.

Na ile z tych pytań odpowiedziałaś twierdząco? Przyjrzałaś się mu dokładnie? Widzisz, że nie ma twojej winy w tym, że wasz związek się rozpadł? On nie jest zdolny do kochania ciebie, ani nikogo innego, poza nim samym.


źródło: thoughtcatalogy.com

 


Psychologia Związek

On zbliża się do 40-tki, a ty wciąż liczysz, że wydorośleje? Tych nawyków już nie zmienisz

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
27 lutego 2018
1 z 1

On zbliża się do 40-tki, a ty wciąż liczysz, że wydorośleje? Tych nawyków już nie zmienisz

Fot. iStock/marcoventuriniautieri

Fajnie, że jesteś, ale właściwie po co?

Z takim niedojrzałym facetem z pewnością spędzisz wiele miłych chwil. Potrafi cieszyć się chwilą i nie przejmuje się głupotami. Będzie cię rozpieszczał i stawiał na piedestale. Minus? Twoje wymagania i oczekiwania wobec niego będą go uwierać. Chyba, że przyjmiesz rolę opiekunki/matki i będziesz dla niego pobłażliwa. Jeżeli nauczysz się, że trzeba go traktować jak kolejne dziecko i nie będzie ci przeszkadzało, że wszystko jest na twojej głowie, możecie stworzyć całkiem udany związek.

O, taki ze mnie czarujący śmieszek

Niedojrzali mężczyźni są szalenie czarujący. Ich lekkie podejście do życia bywa naprawdę pociągające. Wiele kobiet zachowuje się w tym młodzieńczym uroku. Problem w tym, że Piotruś Pan nie dojrzewa wraz z wiekiem. Owszem, fizycznie się starzeje. Mając jednak 50-tkę na karku wciąż wydaje mu się, że jest taki zabawny, czarujący i rozkoszny. W bezpośrednim odbiorze często bywa to… żenujące i niesmaczne. Nikłe szanse, że kiedyś będzie dystyngowanym, starszym panem…

Co gorsza… jego kumple będą dokładnie tacy sami, więc nie zdziw się, jeśli któregoś dnia zobaczysz ojca swoich dzieci na Youtubie, jak próbuje na golasa zjeżdżać w sklepowym wózku z podjazdu dla inwalidów. Niektórzy nawet po 40-tce wpadają tak genialne pomysły…

Trochę straszno, trochę śmieszno, prawda? Decyzja należy do ciebie. Pamiętaj tylko, że go nie zmienisz. Co najwyżej możesz zaakceptować i kochać.


 

Na podstawie: Love Panky

PoprzedniNastępny

Zobacz także

Miewasz napady paniki? Czy wiesz, jak sobie z nimi radzić?

Co to znaczy, że utknęłaś emocjonalnie

Czy kobieta musi zamordować swojego oprawcę, by w Polsce dostrzeżono problem przemocy domowej? Rocznie ginie do 400 kobiet

„Nie rań, jeśli kochasz. Nigdy”. Wyznanie córki, ofiary przemocy