Randki

„Każda chce mieć księcia, a potem się dziwi, że on potrzebuje służącej!”. Rozmówki nieobyczajne

ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
ROZMÓWKI NIEOBYCZAJNE
15 stycznia 2021
Fot. iStock
 

#Portal randkowy: W ogóle my, kobiety, to kretynki. Na co dzień jesteśmy feministkami walczącymi o swoje prawa, równe zarobki i sprawiedliwe traktowanie przez mężczyzn, a w zaciszach domowych własnymi rękami chowamy egocentryczne potwory; leni przyzwyczajonych do maminej obsługi, zwalających się na sofę przed meczem w oczekiwaniu na serwis. Jak mawia Claudine: każda chce mieć księcia, a potem się dziwi, że on potrzebuje służącej!„- zapraszamy na #RozmówkiNieobyczajne – o seksie i nie tylko, damsko-męskie pogaduchy. Odcinek 3

Melisandra: Hej Mistrzu Marcinie🙂. Jak tam Twoje randki? Ciekawa jestem czy w Twoim portfolio przeważają księżniczki czy królowe? Jakie najbardziej lubisz? Co Cię bardziej pociąga – delikatny foszek zniecierpliwienia i oczekiwania, czy też kobieta realizująca siebie? Ciepła i delikatna na zewnątrz, jednak wewnątrz bardzo stabilna i kochająca siebie?

Marcin Michał Wysocki: Oho, dużo dzisiaj pytań, Droga Mel🙂. Ciekawie się zapowiada początek roku🙂. Ale do rzeczy. Po pierwsze, już tradycyjne dementi: nie zbieram ani nie posiadam żadnego kobiecego portfolio🙂. Jestem niewinny, Wysoki Sądzie🙂. Po drugie nie lubię, a nawet mocniej: nie toleruję niczyich fochów – bez względu na płeć (pomijam marudzenie, jako element gry wstępnej, hahaha). To gówniateria. Brak szacunku dla drugiej osoby. Każdy z nas uważa siebie za człowieka sprawiedliwego, a jednocześnie chce być traktowany przez innych jak najlepiej (wg. Twojej nomenklatury „po królewsku”). Powtarzamy „nie rób innemu, co tobie niemiłe”, jednak często nie przeszkadza nam to często w złym zachowaniu wobec innych. Fochy? Dżizys, a Ty byś chciała znosić czyjeś głupawe minki i kaprysy? Bez sensu. Jesteśmy dorośli. Odpowiadając na Twoje pytanie o preferencje – sprawa jest czysta i oczywista! Czyż, jak napisałaś: „ciepła i delikatna na zewnątrz, jednak wewnątrz bardzo stabilna i kochająca siebie” kobieta, nie brzmi jak opis ideału?🙂 To przecież my jesteśmy (powinniśmy być) źródłem własnej miłości i szczęścia, a nie oczekiwać (obarczać), że szczęście przyniesie nam ktoś inny. A jak Ty to widzisz?

MelisandraDopiero niedawno, po 40, odkryłam na czym polega różnica między księżniczkami i królewnami; księciuniami, a królami. Szkoda, że nikt nas tego nie uczy w domu czy w szkole😊 Wniosek: dlaczego trafiałam na książąt? Bo sama zachowywałam się jak księżniczka. Swój przyciąga swego 🙂

MMW: To prawda. Też nie wierzę w przyciąganie się przeciwieństw – ale to inny temat. Co to dla Ciebie oznacza, że byłaś księżniczką?

Melisandra: Bycie księżniczką nie ma związku z wiekiem, a ze znajomością samej siebie z brakiem wewnętrznej stabilizacji, niekochania siebie, czekania, że to mężczyzna wypełni pustkę lub będzie tą drugą połówką – jakbyśmy same były wybrakowane. Phi, absurd!  Królowa chce być z Królem, a nie że go potrzebuje, bo bez niego nie przetrwa na świecie. Królowa jest stabilna i zna swoją wewnętrzną moc, panuje nad swoim uziemieniem, znajomością swojej wartości, słabych i mocnych stron. Panowaniem nad zachowaniem w sytuacjach ekstremalnych – nie prowokowanie ich ani ich rozkręcanie. Kobieta wszystko przezywa wewnątrz, bo mamy taką budowę i to my dajemy ze swojego wnętrza na zewnątrz. To od nas zależy jaki będzie związek i jakie relacje są wokół nas. Bo to nie chodzi o nich, tylko o nas same😊. Same możemy sobie dać wszystko, a nie mieć oczekiwania i denerwować się gdy nie są spełniane przez naszego faceta. Biżuterie, bieliznę też możemy kupić sobie same, a nie czekać. Niektóre z nas zostały tak wychowane, że mamy czekać co nam da mężczyzna. Nie. My sobie też możemy dać, a jesteśmy z mężczyzną, bo chcemy z nim być, a nie oczekiwać na jego realizację naszych planów.

MMW:  Brawo! (Choć niektóre Twoje koleżanki powiedziałyby pewnie: Phi! Mogę sobie sama kupić biżuterię, ale… Po co? hahaha)

Melisandra: Oczywiście to nie oznacza, że mamy być zimne i oschłe, asertywne „sama sobie poradzę”. Sztuka kobiecości to być tą miękką, kochaną i delikatną na zewnątrz,  a w środku spełnioną, sobą, dobrze czującą się z samą sobą. Nasza wewnętrzna harmonia jest naszym złotym Gralem, a Mężczyźni już najlepiej wiedzą jak się nami zaopiekować i co mogą nam zaoferować z siebie najlepszego😊. To samo zauważyłam u mężczyzn – księciunie. Kiedy nie dostają tego czego chcą, albo nie są spełniane ich oczekiwania, to zaczynają zachowywać się jak mali chłopcy: dąsy na buzi i szukanie zaczepki. Cokolwiek się dzieje, biorą to osobiście do siebie, mimo że to nie o nich chodzi. Skąd się to bierze? To nasze wewnętrze dzieci, nieutulone, zapomniane, odrzucone. Żeby już zejść z tak ciężki tematów, to potraktujmy to żartem… wyobrażasz sobie taką sytuację w łóżku, że partner jest niezadowolony? Foszy bo inaczej sobie to zaprojektował i poniża i obwinia kobietę. Albo ona chce iść na imprezę bez niego, a on milczy, robi miny, „jakby bo go porzuciła”… już jestem ciekawa ile będzie komentarzy pod tym artykułem😉 i… summa summarum zostaje w domu, bo lepiej odpuścić niż iść w konflikt…

MMW: Wyobrażam, Meli, hahaha. Jasne! On wykonał mozolną, choć oczywiście zajebistą pracę na rzecz jej rozkoszy🙂, licząc na wzajemność (nawet nie na symetryczność!), a potem sam nie otrzymał? Skandal, normalnie! 🙂 FOCH!

Melisandra: Gdyby naprawdę dostała rozkosz, to inaczej by to wyglądało. Za cudowny seks kobieta potrafi się odwdzięczyć😉…

MMW:  Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem🙂.

MelisandraAle to podobno od nas zależy, kogo do siebie przyciągamy…

MMW: …ja, nocne ćmy🙂. Hahaha…

MelisandraKoniec starego roku był dla mnie podziękowaniem dla wszystkich mężczyzn w moim życiu. zdałam sobie sprawę, że przyciągałam małych chłopców, których targałam na swoich plecach, pouczałam, robiłam za nich. Oczywiście dzięki każdemu z nich też w jakiś sposób wzrosłam, poszłam w górę, bo każdy związek jest po coś, nawet ten najbardziej traumatyczny🙂.  Czuję wdzięczność dla drugiej osoby, że się pojawiła. Jednak żaden z nich nie był królem.

MMW:  A Ty jesteś już królową, czy kimś pomiędzy?

MelisandraOdpowiem w ten sposób: czasem obserwuje się dorosłych ludzi w związku, którzy są jak małe dzieci – kiedy niezadowolone sypią sobie piaskiem po oczach. Fajnie jest jak jest zabawa i wtedy fantazje dzieci się realizują, jednak w momentach prawdziwego życia emocje biorą górę i ich przerastają. Królowa… Trafił do mnie taki cytat „Kobieta najbardziej na świecie powinna kochać siebie, a potem Mężczyznę. A Mężczyzna najbardziej Kobietę, a potem siebie”. Mnie się to bardzo podoba. A Ty kim jesteś bardziej królem czy księciem, księciuniem?

MMW:  Wiem jedno, że nie jestem na pewno żadnym, cholernym księciuniem🙂. Nie cierpię arogancji, głupoty, egocentryzmu i braku odpowiedzialności, a także potrzeby bycia obsługiwanym przez innych (poddanych🙂) – a z tymi cechami kojarzy mi się taki gostek. Jednak, jak powiedziała jedna z bohaterek mojej książki #Portal randkowy: (trochę obszerny i może kontrowersyjny fragment, ale co tam): W ogóle my, kobiety, to kretynki. Na co dzień jesteśmy feministkami walczącymi o swoje prawa, równe zarobki i sprawiedliwe traktowanie przez mężczyzn, a w zaciszach domowych własnymi rękami chowamy egocentryczne potwory; leni przyzwyczajonych do maminej obsługi, zwalających się na sofę przed meczem w oczekiwaniu na serwis. Jak mawia Claudine: każda chce mieć księcia, a potem się dziwi, że on potrzebuje służącej!

Zgodzisz się ze mną, że coś w tym jest? Wracając do podziału i mojej osoby. Nie znam Twojej definicji króla i nie umiem powiedzieć, czy zasługiwałbym na takie miano. Wiem jedno, że sam szanuję facetów, którzy, jeśli nie mają tego fabrycznie, to przynajmniej starają się być: odpowiedzialnymi partnerami i ojcami, kimś kto przestrzega podstawowych zasad przyzwoitości (co by to nie oznaczało, lecz nie myląc z pruderią); kto, jeśli obieca coś drugiej osobie, to dotrzymuje słowa (choć niełatwo wydębić od niego obietnicę, of kors🙂), myśli o innych, jest odważny i sprawny w podejmowaniu decyzji. Samodzielny. Komu się kurna czegoś chce, czymś interesuje się poza sportem i poświęca uwagę bliskim. Może wystarczy, bo się rozpłaczę…

MelisandraCzemu?

MMW:  Bo zostało nas tak, kurcze, niewielu…

MelisandraOch Królu Lulu 😊

O autorach:

 

Fot. iStock

Melisandra, Projekt Szczęście, to autorski pomysł fundatorki Fundacji, która występuje pod pseudonimem Melissandra, czyli ta mityczna która służy światłu i wyprowadza innych z cienia. Fundacja jest szczególnym miejscem dla ludzi, którzy po różnych związkach pragną ponownie doświadczyć szczęścia i znaleźć ukochanego i jedynego partnera. Ludzi, którzy, w czasie organizowanych przez Fundację warsztatów, chcą zrozumieć do czego były im potrzebne poprzednie związki, a potrzeba miłości i zrozumienia staje się ich drogą do światła. Warsztaty są miejscem tak dla singli, jak i dla par, które chcą jeszcze zobaczyć czy coś zostało jeszcze z ich miłości i jak tę miłość odnaleźć.

Archiwum prywatne

Marcin Michał Wysocki

Urodzony w 1965 roku w Warszawie, absolwent kilku fakultetów na uczelniach krajowych i zagranicznych, doktor nauk humanistycznych UŁ. Był m.in. asystentem oraz tłumaczem Jeffa Goffa i Jacka Wrighta w musicalu Narzeczona rozbójnika (Teatr Popularny). W Teatrze Ateneum asystował takim osobowościom teatru polskiego, jak: Laco Adamik, Krzysztof Zaleski, Wojciech Młynarski czy Janusz Warmiński. Współpracował z TVP w programach: LUZ, Sportowa apteka, Kawa czy herbata?. Był autorem muzyki do programów Mur, Sportowa Apteka oraz nagrał autorską płytę Head. Próbował swych sił w roli speakera w Radio Zet u Andrzeja Wojciechowskiego. Dotąd wydano sześć pozycji jego autorstwa: pracę naukową Wyznaczniki tożsamości etnicznej […]; wyróżnioną monografię żołnierza AK, Michał Wysocki. Wspomnienia z lat 1921–1955; impresję historyczną Remedium na śmierć – historie prawdziwe; relacje kombatantów z okresu Powstania Warszawskiego, A jednak przeżyliśmy. Niezwykłe wspomnienia, powieść obyczajową Baku, Moskwa, Warszawa oraz zbiór historii o poznawaniu się przez internet #Portal randkowy.


Randki

„Lepiej jest kochać i stracić osobę kochaną, niż nie kochać w ogóle”. To nie takie oczywiste…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
16 stycznia 2021
Fot. iStock
 

„Lepiej jest kochać i stracić osobę kochaną, niż nie kochać w ogóle” – te słowa Alfreda Tennysona przewijają się przez internetowe memy w towarzystwie pytań Shakespeare’a na ten sam temat; co lepsze? Swoją drogą ten piekny cytat został mocno okrojony z kontekstu, ale za sam problem nie-miłości wzięli się naukowcy…

„Lepiej jest kochać i stracić osobę kochaną, niż nie kochać w ogóle” – okazuje się, że niekoniecznie

Według nowych badań przeprowadzonych przez naukowców z Michigan State University, istnieje duża szansa, że ​​tyle w tych słowach prawdy, na ile chcemy je sobie pięknie zracjonalizować.

Tak wynika z  nowych badań, w ramach których podjęto próbę oszacowania szczęścia osób zamężnych/żonatych, rozwiedzionych i samotnych pod koniec ich życia, aby dowiedzieć się, jak bardzo miłość i małżeństwo wpłynęły na ogólny dobrostan.

Na potrzeby badania naukowcy przeanalizowali historie relacji 7532 osób w wieku od 18 do 60 lat, aby określić, kto deklarował się jako najszczęśliwszy pod koniec swojego życia.

Ludzie często myślą, że małżeństwo, to jedyna opcja na szczęście w życiu. Badanym zadano m.in. następujące pytania:

  • Czy ludzie muszą być w związku, aby być szczęśliwi?
  • Czy bycie singlem przez całe życie przekłada się na nieszczęście?
  • Co by było, gdybyś był kiedyś żonaty, ale to nie wyszło?

Dr William Chopik, adiunkt psychologii na Uniwersytecie Stanowym Michigan i Mariah Purol, studentka i współautorka prac z psychologii MSU, stwierdzili, że uczestnicy należeli do jednej z trzech grup:

  1. 79 procent pozostawało w „stałym związku małżeńskim”, spędzając większość życia w jednym małżeństwie;
  2. 8 procent było „konsekwentnie stanu wolnego” lub większość życia spędziło w stanie wolnym;
  3. 13 procent miało różne historie lub doświadczenia wchodzenia i wychodzenia z związków, rozwodu, ponownego małżeństwa lub żałoby.

Następnie badacze poprosili uczestników, aby ocenili ogólny poziom szczęścia, gdy byli starszymi dorosłymi, a wyniki porównali go z grupą, do której się zaliczali.

„Zaskoczyło nas, że osoby samotne przez całe życie i osoby, które miały doświadczenia w  związkach, nie różniły się tym, jak bardzo byli szczęśliwi” – powiedziała Purol. „To sugeruje, że ci, którzy„ kochali i stracili ”, są tak samo szczęśliwi pod koniec życia, jak ci, którzy „nigdy nie kochali”. Małżeństwa wykazywały niewielki wzrost szczęścia, różnica była wręcz nieznacząca.

Szczęście to stan umysłu

„Ludzie z pewnością mogą być w nieszczęśliwych związkach, a osoby samotne czerpią radość z różnych innych dziedzin ich życia, takich jak przyjaźnie, hobby i praca. Z perspektywy czasu, jeśli celem jest znalezienie szczęścia, wydaje się trochę głupie, że ludzie przykładają tyle wagi do partnerstwa ”.

Jeśli ktoś tęskni za partnerem całe życie, dąży do tego, aby przede wszystkim założyć rodzinę i zbudować razem szczęśliwe życie, wyniki nowego badania sugerują, że jeśli ta osoba nie jest całkowicie szczęśliwa na początku swojego życia, to małżeństwo prawdopodobnie nie zmieni tego wszystkiego dramatycznie.

„Wygląda na to, że mniej chodzi o małżeństwo, a bardziej o sposób myślenia” – mówi badaczka. „Jeśli potrafisz znaleźć szczęście i spełnienie jako osoba samotna, prawdopodobnie będziesz trzymać się tego szczęścia – bez względu na to, czy masz pierścionek na palcu, czy nie”.

Nic dodać, nic ująć! Nie uzależniajcie swojego szczęścia od innych – to za mało!


Źródło: Michigan State University Badanie zostało opublikowane w Journal of Positive Psychology.

Randki

Co ty wiesz o miłości? Uciekłeś zostawiając mnie na tonącym statku

Listy do redakcji
Listy do redakcji
15 stycznia 2021
Fot. istock/KatarzynaBialasiewicz

Przeglądam zdjęcia w telefonie. Ja, trochę grubsza niż teraz. Uśmiechnięta, zaróżowiona. W oczach szczęście. To ty zrobiłeś to zdjęcie. Przesuwam ekran w dół. Rok pózniej wyglądam już zupełnie inaczej. Tak, jakby minęło dużo więcej czasu niż te trudne 12 miesięcy. Podkrążone oczy, smutne. Włosy niedbale ściągnięte w kucyk. 6 kilo mniej. A może nawet więcej.

Styczeń

Planujemy ślub. Oświadczyłeś mi się w Nowy Rok, kiedy wybiła północ. Fajerwerki, wzruszenie. My. Czy można wyobrazić sobie coś bardziej romantycznego? Wspólna firma rozwija się coraz prężniej,  w perspektywie mamy założenie rodziny, budowę domu. Niewielkiego co prawda, ale naszego. Kupiliśmy psa.

Luty

Wyruszamy w podróż życia. Jesteśmy we Włoszech, podglądamy nowe smaki, zapisujemy nowe przepisy i nazwy szczepów win, których nie znamy. Wracamy pełni nowych pomysłów, które natychmiast wprowadzamy w naszej małej knajpce. Jestem szczęśliwa, uczę się coraz więcej. Do pracy przyjmujemy Kasię, która ma dużo większe doświadczenie. Wszystko układa się świetnie.

Marzec

Ogłaszają lockdown. Płaczę, bo musimy zamknąć restaurację. Ale to nie trwa długo. W nocy robię ulotki i zaczynamy dostarczać nasze makarony w okolicy. Rozwozimy je sami, Kasia króluje w kuchni. Wiemy już, że będzie ciężko, ale wierzymy, że to nie potrwa długo. Kłócimy się, nerwy biorą górę. Widzę, że nie wytrzymujesz psychicznie tego stanu zawieszenia.

Kwiecień

Stery w firmie przejmuję całkowicie ja. To ja planuję, piszę wnioski o dofinansowanie (żadnego nie dostajemy). Wymyślam promocje, wprowadzam nowe dania, zajmuję się reklamą. Zaczynamy mieć opóźnienia w opłacaniu faktur. Pierwszy raz zalegamy z czynszem za najem lokalu. Mówię, że damy radę.

Maj

Robi się ciepło, nadzieja odżywa. Ale chyba tylko we mnie. Ty jesteś milczący, chcesz to wszystko rzucić, zrezygnować. Codziennie cię przekonuję, że to tylko chwilowy kryzys, że to minie.

Czerwiec

Oddycham. Otwieramy restaurację. Pierwsze tygodnie nie przychodzą jeszcze bardzo wysokich dochodów, ale przynajmniej zaczynamy spłacać długi. Jestem pełna optymizmu, między nami jest lepiej.

Lipiec

Dochody firmy rosną. Zaczynam czuć, że nasze marzenie może się spełnić. Daleko mi jeszcze do poczucia stabilizacji, ale nie mam już tych strasznych snów, ani stanów lękowych.

Sierpień

Nie bierzemy urlopu, pracujemy. Przekładamy ślub, nie stać nas teraz na taki wydatek. Musimy odłożyć jak najwięcej pieniędzy, bo wszyscy mówią o drugiej fali pandemii. W końcu zauważam, że pracuję zdecydowanie więcej niż ty. Wydaje mi się, że trochę odpuściłeś, częściej cię nie ma, niż jesteś w naszej knajpce.

Wrzesień

Jest dziwnie. Wyczuwam dystans między nami. Nie angażujesz się już prawie w sprawy firmy. Szukasz pracy, bo mówisz, że musimy mieć jakieś zabezpieczenie. Mówię ci, że masz rację.

Pazdziernik

Żyjemy w strachu. Jest już pewne, że czarny scenariusz się powtórzy, że znów przejdziemy w tryb pracy, który umożliwia nam jedynie przygotowanie jedzenia na wynos. Mówisz mi, że nie chcesz już tego ciągnąć. Nie wiem, czy mówisz o naszym związku, czy o naszej knajpce. Jesteś coraz bardziej nieobecny. Prawie ze sobą nie sypiamy.

Listopad

Restauracja jest zamknięta. Rozmawiamy ze sobą coraz mniej. Pracuje ciężko, by nie popaść w długi. Zaczęłam prowadzić pamiętnik, żeby wyrzucić z siebie negatywne emocje. Prawie ze sobą nie rozmawiamy. Odchodzisz. Z mojego życia i ze wspólnego biznesu. Zostawiasz mnie na tonącym statku. Wyprowadzając się rzucasz tylko, że nie udźwigniesz tego psychicznie. Zostaję sama.

Grudzień

Pożyczam pieniądze od znajomych, od rodziny. Wszystko, by spłacić ZUS, wypłacić zaległe pensje Kasi, która z nami pracowała. Zwalniam ją, bo wiem, że już za chwilę nie będę w stanie wypłacać jej regularnej pensji. Zamykam firmę. Na razie nie mówię sobie jeszcze, że to definitywny koniec. Ciągle jeszcze mam nadzieję. Idą święta.

Styczeń 2021

Rzeczywistość Mam długi. Spore. Zostałam z nimi sama. Jest jeszcze pies. To mój najwierniejszy druh. Kolejny raz kreślę z notatniku plany, przeglądam niezapłacone faktury. Dzwonię do dostawców i próbuję wyżebrać jeszcze kilka tygodni. Oni wiedzą, że nie mam z czego spłacić zaległości. Wiedzą, że ta firma to już tylko ja. Idę sprzedać pierścionek zaręczynowy, który od ciebie dostałam. Lombard oferuje za niego 400zł. To naprawdę dużo.

 


Zobacz także

Trzy randkowe mity o narcyzach, które szkodzą społeczeństwu

Speed dating – czy w kilka minut możesz poznać swoją drugą połówkę?

15 porad dla tych, którzy szukają miłości online