Psychologia Związek

„Nie mogę spać, nie mogę jeść, myślę o tym, że mógłby teraz być z kimś innym”. Wykańcza ją obsesyjna zazdrość

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
9 lutego 2018
1 z 1

Strona 2

Problem nie leży w nim, w jego zachowaniu. Problem jest w niej. Ona nie wierzy w tę jego miłość, bo uważa, że nie jest jej godna. Bo sama siebie widzi, jako kogoś nieciekawego, brzydkiego, nudnego. Każda mogłaby zająć jej miejsce. Każda. Marta jest tak niepewna siebie, że wciąż musi udawać kogoś kim nie jest, kiedy wychodzą razem i poznają jego znajomych. Uśmiecha się, czaruje, ale kątem oka wciąż obserwuje. Spojrzała na tamtą, z tamą porozmawiał, śmiali się razem. Aha. Kiedy wsiądą do samochodu zamilknie trawiąc wciąż w środku i analizując to, co zobaczyła.

W zeszłym tygodniu K. wrócił do domu z informacją, że musi pojechać na firmową integrację. Od tego czasu Marta źle śpi. Przewraca się z boku na bok do późna, a kiedy już uda jej się zasnąć, budzi się z przyspieszonym biciem serca, z nieprzyjemnym napięciem.

Tam będą jego koleżanki, K. będzie z nimi rozmawiał, spędzał czas, wieczorem pewnie wypiją razem piwo albo kieliszek wina… Wyobraźnia podpowiada jej miliony scenariuszy.  W każdym K. oznajmia jej, że poznał kogoś (fajniejszego) i że to koniec.

K. zaczął coś zauważać, widzi, że jest inna – nieobecna, zamyślona. Więc Marta mówi mu, że ostatnio ma dużo pracy, że jest przemęczona, że dobrze by jej zrobiło kilka dni nad morzem. Rozpaczliwie wierzy, że on powinien rzucić wszystko i zamiast na integrację pojechać z nią na weekend.

Próbowała nawet go sprawdzić, zobaczyć, że on też jest zazdrosny. Niech poczuje to, co ona. Spotkała się z kolegą z pracy, kilka razy specjalnie do niego wydzwaniała przy K, pisała do siebie samej zmyślone SMS-y. Niby nic takiego, ale gdyby to K. je dostał, umierałaby z zazdrości. Eksperyment się z bardzo nie udał, bo on jej ufa, no i zależy mu, żeby miała wielu dobrych przyjaciół. Więc stwierdziła już na pewno, że jej nie kocha.

I rozważa skorzystanie z pomocy specjalisty, bo jest jej coraz gorzej, bo coraz bardziej boi się samej siebie. Bo nie umie już sobie z tą zazdrością, z tym lękiem poradzić. Może w ogóle powinna być sama?

PoprzedniNastępny
Psychologia Związek

Wyjść, zamknąć za sobą drzwi i zniknąć. Dlaczego każda matka potrzebuje czasem powiedzieć „dosyć, nie ma mnie”

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
26 lutego 2018
1 z 1

Wyjść, zamknąć za sobą drzwi i zniknąć. Dlaczego każda matka potrzebuje czasem powiedzieć "dosyć, nie ma mnie"

Po to, żeby napić się z przyjaciółką po kieliszku wina i chichotać przez chwilę wspominając dawne miłości i wakacyjny kemping. Po to, żeby polatać po domu w samych majtkach i potańczyć wcześnie rano do ukochanej piosenki, takiej, której oni nie rozumieją i nie lubią.

Po to, żeby obejrzeć w domu film, którego przy nich nie mogłabyś obejrzeć, bo jest w nim dużo brzydkich słów albo bardzo ładnych obrazów, na które dla nich zdecydowanie za wcześnie, a dla ciebie jeszcze nie za późno.

Po to, żeby założyć coś innego niż dresy i tenisówki i pójść do teatru, żeby zobaczyć ulubioną sztukę.

Po to, żeby docenić siebie samą i wszystko, co codziennie robisz dla nich – dla swoich dzieci i zastanowić się w spokoju czy jesteś szczęśliwa.

Po to, żeby mieć całe łóżko dla siebie, a nie tulić się zmarznięta rano na samym jego brzegu, w bo w środku nocy ktoś postanowił, że w twojej sypialni śpi się zdecydowanie lepiej niż w dziecięcym pokoju.

Po to, żeby na koniec poczuć tęsknotę za moimi dziećmi i zrozumieć, że są najważniejsze na świecie. Ale ja też.

PoprzedniNastępny
Psychologia Związek

Żeby z nim zostać, musiałaby być jego matką. Wiecznie uśmiechniętą wbrew swoim emocjom, wiecznie tłumaczącą jego zachowanie

Rycząca Trzydziestka
Rycząca Trzydziestka
8 lutego 2018
1 z 1

Strona 2

iStock/ JayKay57

Ale „kolejne razy” pojawiały się coraz częściej, mówiła więc o nich otwarcie matce Marcina i swoim rodzicom, przez telefon. Rodzice Kasi stanęli po jej stronie, teściowa wynajdowała tysiące usprawiedliwień dla zachowania syna. A to był na pewno „zmęczony bałaganem w domu”, dlatego wyrzucił jej wszystkie ubrania na podłogę i rzucił w nią książką. Na pewno „czymś go sprowokowała”, gdy szarpnął ją za rękę prawie uszkadzając obojczyk, bo zbyt wolno zmywała podłogę w kuchni.

Pewnego dnia wyjął z ich konta kilka tysięcy, nie mówiąc o tym żonie, bo miał ochotę kupić sobie jakiś bardzo drogi gadżet. Kiedy się zorientowała i poprosiła o wyjaśnienia stwierdził tylko, że ciężko na to pracuje, że go stać, że może robić co chce.

Potem zniknęły kolejne pieniądze, te, które Kasia odłożyła na kolejną ratę kredytu. Marcin nie wiedział problemu. „Pożycz od mamy” – rzucił tylko. Nie miała wyjścia, bo zostawił ją z tym samą. Zadzwoniła do teściowej, wyjaśniła co się stało. Ta, bez mrugnięcia okiem przelała na ich rachunek potrzebą kwotę. „Wiesz – powiedziała Kasi – to tylko pieniądze, a on się tak cieszy z tego motoru”. W ten sposób Kasia dowiedziała się, że Marcin kupił sobie bez jej zgody wymarzony motor. I że wie o tym ostatnia.

Po pięciu latach Kasia odeszła, bo pomyślała, że żeby z nim zostać musiałaby być jego matką. Wiecznie uśmiechniętą wbrew swoim emocjom, wiecznie szukającą wytłumaczenia, próbującą usprawiedliwić przed samą sobą, kolejne razy, kiedy pokazywał jej, jak niewiele jest warta. Na rozprawie rozwodowej mama tłumaczyła syna. „On potrzebuje dużo ciepła, dużo cierpliwości. Ja tego mu w dzieciństwie nie dałam. Może znajdzie kiedyś kogoś, kto będzie potrafił go zrozumieć tak, jak ja”.

PoprzedniNastępny