Psychologia Związek

Kryzys w związku

Ogarnij mój chaos
Ogarnij mój chaos
31 marca 2017
 

Kryzys, odwiedził już chyba każdego z Nas. Każda para w swoim życiu stoi nie jeden raz na rozdrożu dróg. Wtedy zadaje sobie pytanie, którą drogę wybrać? Własną, samotną, nieznaną, możliwe że szczęśliwszą, czy może z Nim/Nią…  niby stabilną, a nie do końca szczęśliwą?

Każdy w pewnym momencie swojego życia ma jakieś wątpliwości co do drugiej osoby, rozterki trwające od kilku godzin do wielu miesięcy, a nawet lat. Tych godzin nie unikniemy, ważne tylko żeby nie przerodziły się one w lata, w lata płaczu, samotności, niezadowolenia. Ktoś zapyta po co być w związku kiedy ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości? Otóż  musimy pamiętać, że nie zawsze będzie dobrze, nie zawsze będzie kolorowo. Będą trudne chwile, będą ciche dni. Kryzys jest nieunikniony, tak samo jak nieunikniony jest deszcz. Kiedy dopadnie Was kryzys, nie zapomnijcie o najważniejszym – o rozmowie. Kiedy coś Ci się nie podoba, coś Cię trapi, po prostu o tym powiedz, nie czekaj aż się druga strona domyśli.

Nikt nie czyta w myślach.. a już na pewno nie, mężczyzna kobiecie.  Po głowie właśnie mi chodzi piosenka Ewy Farny ”Wenus i Mars… jesteśmy jak z innych gwiazd…”- tak to idealne określenie. Ciężko jest zrobić z dwóch planet jedną – wspólną. Można za to spróbować wybudować, pomiędzy nimi piękny most. Nie musi być on koniecznie prosty, i usłany samymi różami, może być pełen pagórków, dolinek, bluszczy, stokrotek,  a nawet i chwastów. Przecież gdyby nie chwasty nie docenilibyśmy urody kwiatów. To chyba koniec tych przemyśleń na dziś, troszkę metafor, troszkę rozmyśleń, przygryzam wargi z nadzieją, że zrozumiesz je.


Psychologia Związek

Starość w Polsce. Czy nas, młodych, też czeka taki los?

Ogarnij mój chaos
Ogarnij mój chaos
15 stycznia 2017
Fot. iStock/utah778

W piątkowe popołudnie wyszłam z pracy wcześniej. W tym roku mamy piękną zimę, mroźną, śnieżną ale i słoneczną. Postanowiłam skorzystać z tego jakże pięknego popołudnia. Koło mojego bloku jest bar mleczny, odkąd przeprowadziłam się na to osiedle jeszcze tam nie byłam. Uznałam, że pora wstąpić na szybki obiad, nie tracić czasu na gotowanie dla siebie samej w domu. Lubię gdzieś wyjść, zjeść coś na mieście. Lubię ładne miejsca, fajne kawiarnie, dobre restaurację. Miałam zjeść szybko obiad, wrócić do domu ogarnąć się po pracy, lecieć do kosmetyczki na paznokcie, a potem na jakieś zakupy do Centrum Handlowego – to był mój plan.

Weszłam, zamówiłam pyszną domową zupę i pierogi. Można powiedzieć obiad jak u babci za zaledwie 7 zł! Usiadłam, rozglądnęłam się i nagle odechciało mi się jeść. Czułam się przytłoczona, smutna i miałam ochotę stamtąd uciec. Jedzenie było ok, naprawdę smaczne, ale nie mogło mi jednak przejść przez gardło.

Zobaczyłam wokół siebie prawie same starsze osoby. Młodych można było policzyć na palcach jednej ręki. Była pora obiadowa, schodziło się co raz więcej osób. Gdzie nie spojrzałam były osoby w podeszłym wieku. Samotne, schorowane, ledwie idące. Miały problem z doniesieniem talerza do stolika. Trzęsły im się ręce, a mi pękało serce. Siedziałam tam może zaledwie dziesięć minut, i myślałam: Czy naprawdę tak musi wyglądać życie polskiego emeryta, rencisty? Może jeszcze dodam, że mieszkam w większym mieście. Kraków to tak jakby druga nasza stolica. Wiem, że w kraju jest wiele biednych ludzi, ale jak zobaczyłam tyle schorowanych i widać było biedniejszych ludzi w jednym miejscu naprawdę zabolało mnie serce. My młodzi żyjemy w ciągłym biegu, w pogoni. Pogoni za dobrobytem, pracą, pieniędzmi i pięknem. Wiemy, że życie nie jest takie łatwe i piękne jak mogłoby się wydawać, ale Ci ludzie to dramat. A raczej to życie to ludzki dramat. Zadaje sobie pytanie: Czy moje życie też będzie tak wyglądać?

To prawda, że polski emeryt żyje zazwyczaj jak  biedak. Żyje żeby przeżyć. Słyszałam to stwierdzenie wiele razy, ale dotarło ono do mnie dopiero w tamtym momencie. Większość z tych ludzi przepracowała wiele lat, a jednak dziś kiedy są już starsi, schorowani nic z tego nie mają. To smutne, bo przecież można powiedzieć, że Polska została odbudowana przez Nich. Za tamtych lat rozkwitała. Pamiętają złe czasy jak i te lepsze. A teraz znowu przyszło im żyć jak w dawnych gorszych czasach. Są schorowani, smutni, samotni, opłaty i leki pochłaniają prawie cały ich miesięczny dochód. Czym My Polacy różnimy się od zagranicznych ludzi? Dlaczego większość zagranicznych emerytów, rencistów jest w stanie normalnie na starość żyć, a nie jeden raz również podróżować, wyjeżdżać na wakacje, urlopy czy też weekendy?  Nasi rodacy liczą każdy gorsz żeby tylko przeżyć do kolejnego miesiąca, przecież nie powinno to tak wyglądać.

Czy tak ma również wyglądać starość Nas młodych? Słyszałam, że jeszcze gorzej. Nasze emerytury, czy też renty mają być jeszcze niższe, niż są teraz, więc co wtedy? Teraz co roku świadczenia wzrastają o jakieś kilka złotych. Tyle więcej dostać co roku od Państwa? Przecież to wszystko jest śmieszne. Smutne, śmieszne, żenujące. dołujące, frustrujące, wkurzające. Jasne martwię się o siebie za kilkanaście lat, martwię się o Nas wszystkich, ale w tym momencie najbardziej szkoda mi obecnie żyjących starszych ludzi. Nie zasłużyli na takie życie. Są tyle samo warci co ludzie pochodzący z innych krajów. Powinni na stare lata, odpocząć, cieszyć się że tyle lat przeżyli i u schyłku swojego życia korzystać z niego jak tylko można, spełniając również swoje dawne często niezrealizowane jeszcze marzenia. Tymczasem czekają latami na operację ratujące im życie, lub poprawiające ich komfort fizyczny, czy też psychiczny, ledwie starcza im na życie, często nawet nie starcza. Nawet nie marzą o wyjeździe, marzą o tym żeby mieć na leki, opał, czy też obiad.  Nie mieści mi się to w głowie.

Siedzę i patrzę w ekran laptopa. Nie wiem jak zakończyć ten wpis. Przygryzam wargi i powstrzymuje łzy. Chciałabym zmienić świat, zmienić chociażby Nasz Polski świat, ale nie umiem. Nie wiem jak pomóc tylu biednym ludziom mam. Chciałabym przywrócić im wiarę w życie, w jego sens, ale jak? Ci wszyscy chorzy, czy też starsi ludzie nie zasłużyli na taki byt. Czasami myślę, że cała Polska powinna zbuntować się, może to miałoby jakiś sens.