Związek

Jeśli nie wybierasz jej każdego dnia, po prostu ją zostaw. Do mężczyzny, który pojawia się „na chwilę”

Redakcja
Redakcja
2 marca 2020
 

Patrzę na was i już wiem – dla ciebie to tylko przelotny romans, dla niej – miłość. Ona jest cała twoja. Ale ty? Patrzysz wokół rozbieganym wzrokiem. Zdaje się, że jeśli za chwilę spotkasz kogoś, kogo uznasz za bardziej atrakcyjnego, ciekawszego od niej – odejdziesz w jednym momencie. Po co z nią jesteś? Jeśli nie wybierasz jej każdego dnia, równie dobrze możesz ją zostawić już teraz. Ona zasługuje na coś znacznie lepszego. Nie biegnij za nią, jeśli głęboko w twoim sercu czujesz, że to nie jest dziewczyna, z którą chcesz dzielić życie. Nie baw się nią. Jeśli masz w życiu jakiś bagaż emocjonalny, nie obciążaj nim jej. Najpierw rozwiąż swoje problemy.

Ona chce tylko cię kochać. Tylko tyle i aż tyle. Chce cię kochać całym swoim sercem. Powiedz jej, że nigdy jej nie skrzywdzisz. Pamiętaj też, że nikt nie lubi być jedynie opcją. Każdy zawsze chce być priorytetem. Każdy chce być najważniejszy. Jeśli jesteś z nią tylko na chwilę i czekasz, aż spotkasz kogoś „lepszego”, odejdź już teraz. Zerwij. Wiesz przecież, że potem będzie coraz trudniej. Jej cierpienie będzie większe.  Jeśli nie potrafisz odwzajemnić jej miłości, dać jej tego, na co zasługuje, nie ukrywaj tego, nie uciekaj w nieskończoność. Nie oszukuj jej. Nie wzbudzaj nadziei na coś, co nigdy nie nastąpi. To okrutne postępować w ten sposób. Wiesz, że ona ci wierzy. Weź odpowiedzialność za swoje słowa. Nie czekaj.

To prawda, że ​​możesz mieć własne życie. Każde z was powinno realizować swoje osobiste cele, mieć pasje i zainteresowania. Jeśli jednak chcesz znaleźć prawdziwą miłość, musisz zrobić w swoim życiu miejsce dla tej wyjątkowej osoby. A jeśli ona nie jest dla ciebie tą wyjątkową osobą, przestań ją traktować tak, jakby nią była. W miłości nie ma miejsca na zwodzenie, na nieszczerość. 

Przecież wiesz, że nic z tego nie będzie. Wiesz, że jej marzenia nie są twoimi marzeniami. Dokonaj wyboru. Bądź uczciwy – wobec niej, wobec samego siebie. Podejmij decyzję, nawet jeśli teraz jest to dla ciebie niewygodne. Przyzwyczaiłeś się, że ona jest zawsze obok, że czeka na ciebie. Że daje ci ciepło i uczucie. Ale ty nie jesteś w stanie dać jej tego samego. Myślisz „to się może kiedyś zmienić”. Bez względu na to, czy kiedyś będziesz w końcu pewny, czy chcesz z nią być, czy nie,  teraz robisz jej krzywdę. Nie dajesz jej poczucia bezpieczeństwa, nie sprawiasz, że czuje się wyjątkowa.

Odwracasz wzrok, gdy mówi o przyszłości. Mówisz, że „nie wiesz, że może, że porozmawiacie pózniej”. Przecież wiesz, że nie może jej nic obiecać. Minął rok, nie ma w tym chyba nic dziwnego, że ona chce wiedzieć, czy myślisz o niej na serio. Nie chce się domyślać, chce mieć kontrolę nad swoim życiem. Zasługuje na to.

Jesteś jej winien prawdę. Nie uciekaj przed tym. Jeśli nie potrafisz odwzajemnić uczucia, odejdź. Ona nie chce związku „na chwilę”.


Związek

Może to szansa, że zmienimy się jako ludzie? #WspierajmySię

Listy do redakcji
Listy do redakcji
2 marca 2020
Fot. iStock
 

Nie wiem, czy ten mój list kogoś wesprze, może tylko mnie. Może sprawi, że gdy opowiem, co czuję i będzie mi lżej, a może czytający dostrzeże też tu trochę swoich uczuć.

Kiedy epidemia pojawiła się w Chinach – bo niestety będzie o wirusie – uspokajałam swoich bliskich, że to taka grypa, że przechorujemy, że nasze organizmy powalczą i będzie dobrze. Taka byłam przekonywująca, że sama też w to trochę wierzyłam. Uważałam, że nie uchronimy się przed wirusem, przyjdzie i przeminie, ale ludzie nie będą masowo umierać. Później wiadomości były coraz poważniejsze, coraz więcej zgonów, ale jeszcze się nie bałam. Nie jestem teoretycznie w grupie ryzyka, ale ilu moich bliskich jest! Później przyszedł strach, jeszcze nie o zachorowanie, ale że wybuchnie panika, że nie mam dużo żywności w domu, że będziemy zamknięci. Czym ja wykarmię rodzinę? Wyrosłam w PRL, tam zawsze był jakiś niedostatek, ale ja byłam dzieckiem i nie było to moje zmartwienie. Teraz ja odpowiadam za bezpieczeństwo moich dzieci…

Staram się funkcjonować normalnie, nawet cieszę się, że jeszcze pracuję, że chodzę do pracy, którą zamierzałam rzucić, bo wydawała mi się nudna, nierozwojowa. Nawet mam plan na zmianę zawodową, ale w obecnej chwili cieszę się, że jeszcze nie rzuciłam tej obecnej. Ta praca daje mi nagle nadspodziewane poczucie bezpieczeństwa, może dlatego, że jest elementem starej rutyny, a może też dlatego, że dostaję pensję. Najbardziej jednak, pomaga mi to, że wychodzę do tej pracy i spotykam ludzi. Pracujemy rotacyjnie i jestem sama w dwóch pokojach, ale kontakty choć ograniczone nie są zerowe i to jest dobre.

W dni kiedy jestem w domu i nie pracuję, jest za dużo okazji do martwienia się. Zatrzymać natrętne myśli jest trudno. Ja zawsze byłam dobra w wypatrywaniu zagrożeń, niebezpieczeństw i szukaniu środków zaradczych, ale teraz mierzę się z przeciwnikiem, na którego nie jestem przygotowana. Stąd dodatkowo moje niepokoje. Myślę, że nie jestem odosobnionym przypadkiem takiego zestawu uczuć. Na co dzień pocieszam tych bardziej wystraszonych. Z tymi, którzy wydają mi się silniejsi rozmawiam trochę o moich wątpliwościach.

Moja ulubiona blogerka napisała „nie boję się”. Ona ma jednak zgoła odmienną sytuację osobistą. Bo właśnie zdałam sobie sprawę, że ja z jakiegoś niewiadomego mi powodu „nie boję się o siebie”. Boję się o bliskich, o ich cierpienie w obliczu zachorowania, o to by nie pożegnać kogoś przedwcześnie. Tego się boję. Wiem, że nigdy nie możemy być pewni dnia jutrzejszego, ale w obecnej chwili, ten dzień jutrzejszy staje się bardziej niepewny. Patrzę na krokusy kwitnące na skwerze przed budynkiem, w którym pracuję. Są piękne, ale brakuje mi jakoś sił, by się cieszyć tym widokiem. Kawki wiją gniazdo na drzewie przed moim oknem i dziwię, się że one tak normalnie żyją. Czy one nie wiedzą, że jest pandemia, czemu to robią? Przecież życie trzeba teraz zamrozić, do minimum, do domu, sklepu, pracy, a one gniazdo wiją! Robią to tak jakby sobie nie robiły nic z tego, co dokoła nas. Czasem mam taką ochotę, by tak jak przyroda cieszyć się wiosną, bo zaczyna być pięknie, ale zaraz potem mam przed oczyma Włochy…

Jedyne, co mój racjonalny umysł dostrzega jako możliwą korzyść z tej sytuacji, to może szansa, że zmienimy się jako ludzie, że docenimy bliskich, że nie będziemy się przejmować rzeczami małymi, błahymi, że zrozumiemy, co jest najważniejsze…

Nikt w tym czasie nie może być sam, więc bądźmy wspólnie i #wspierajmysię. Prosimy, przesyłajcie listy na [email protected]

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:

Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Blum Media Sp. z o.o., swoich danych osobowych, zgodnie z przepisami o ochronie danych osobowych i RODO.
Wyrażam zgodę na publikację listu przez portal Oh!me.

Życzymy wam wszystko dobrego i ogromu zdrowia – Redakcja Oh!Me

#WSPIERAJMY SIĘ



Zobacz także

#pokochajmysie

Czy miłość może trwać całe życie? #Pokochajmysie

Orgazm pochwowy. Jak udało mi się osiągnąć go po raz pierwszy

Test „trzech dni”, czyli nie odzywaj się do niego przez 72 godziny i zobacz, co się wydarzy