Psychologia Związek

„Bo babom zawsze coś nie pasuje”… Jak być naprawdę szczęśliwą w związku?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
1 marca 2018
1 z 1

"Bo babom zawsze coś nie pasuje"... Jak być naprawdę szczęśliwą w związku?

Fot. iStock/PeopleImages

Naucz się przepraszać

To słowo nawet nie chce ci przejść przez gardło? To bardzo źle. Zapewne wydaje ci się, że w ten sposób okażesz swoją słabość, przegrasz lub dasz partnerowi do zrozumienia, że bierzesz całą winę na siebie. A przecież swoje pewnie też masz za uszami, prawda? Różne rzeczy mówimy i robimy w kłótni. Musisz jednak zrozumieć jedno – w związku nie ma wygranych i przegranych. Są tylko szczęśliwe i nieszczęśliwe osoby. Nawet jeśli nie chcesz przepraszać, spróbuj pierwsza wyciągnąć rękę na zgodę.

Naucz się wybaczać

To znacznie trudniejsze niż przepraszanie… Musisz wiedzieć, że każdy z nas ma prawo błędów. Kluczowe jest to, czy chcesz wybaczyć, zapomnieć i iść dalej. Nie można jednak wybaczać w nieskończoność. Jeśli twój partner notorycznie popełnia te same błędy, raniąc cię, oznacza to, że nie szanuje cię i dalsza, wspólna przyszłość nie ma większego sensu. Pamiętaj jednak, że wybaczanie jest istotne w związku. Bez niego nie da się walczyć o związek w sytuacjach kryzysowych.

Szanuj jego… i siebie

Tworzycie parę, ale jesteście odrębnymi jednostkami. Musisz to zrozumieć, a o wiele rzadziej będziesz się wściekać. Nam-kobietom często wydaje się, że tworzymy z partnerem jedność. Że musimy spędzać razem czas i mieć podobne zainteresowania, a już na pewno wyłącznie wspólnych znajomych. Kiedy zaczniecie szanować siebie nawzajem, o wiele łatwiej będzie wam razem żyć. Szacunek wiąże się też z zaufaniem, a to z kolei daje ogromne poczucie bezpieczeństwa.

Zabiegaj o niego…

…a i on będzie zabiegał o ciebie. To nie rutyna zabija związki, a przedświadczenie, że już zdobyło się drugą osobę i nie trzeba o nią dbać. Proza dnia codziennego dopada wszystkich – dzieci, rachunki, praca, zmęczenie, sprzątanie. To normalka. Pytanie brzmi, jak w tym wszystkim znajdujecie czas, by pielęgnować wasze relacje. Nie oczekuj, że partner będzie cię na każdym kroku rozpieszczał, zapewniał o swojej miłości i doceniał, to że jesteś w jego życiu, jeśli ty nie robisz tego samego.

Rozpal ogień w sypialni

Mówi się, że seks nie jest ważny. Tak, jeśli wszystko na tym polu działa dobrze. Jeśli oddaliliście się od siebie, a seks uprawiacie sporadycznie, szybko odczujesz tego skutki. Wiem, to może być nużące – ciągle to samo ciało i w dodatku starzejące się… No i ten brzuch! Kiedy on go wyhodował? No i twoje ciało po ciąży też pozostawia wiele do życzenia… Chrzanić to. Przypomnij sobie, jaki wasz seks był na początku waszej znajomości. Pomóż mu, żeby i on sobie przypomniał i na nowo rozpalcie ogień między wami. Zobaczysz, że automatycznie poczujesz się lepiej.

Charles Bukowski, znakomity amerykański pisarz, powiedział: „Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być”. To samo dotyczy związków…

Na podstawie: Love Panky

PoprzedniNastępny
Psychologia Związek

Ideał faceta? Oj, jest kilka cech, na którym nam, kobietom, zależy. I wcale nie są takie oczywiste

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
1 marca 2018
Fot. iStock/teksomolika
 

Aj, bo my baby tak mamy – narzekamy na tych naszych facetów. Wiecznie coś jest nie tak. A to źle się zajmuje dziećmi, a to za mało jest czuły, a to zapomina o urodzinach, a to mógłby się czasami domyślić, o co nam chodzi, a nie że my krok po kroku musimy ich prowadzić po meandrach kobiecej logiki i emocjonalności.

Przeczytałam ostatnio historyjkę, idealnie obrazującą nasze (umówmy się, że wcale niewygórowane) wymagania. Jedzie mąż z żoną, ona pyta: – Kochanie masz ochotę na kawę?. On na to, że nie. Więc ona obrażona patrzy się w okno, kiedy on w końcu przytomnieje i zauważa jej focha: – Kochanie, co ci się stało, że nie masz humoru – zagaduje. – Nic się nie stało, po prostu nie chciałeś ze mną wypić kawy! I zonk. On nie ma pojęcia o co chodzi. Przecież nie miał ochoty na tę cholerną kawę. Ale ty wiesz, że gdybyś to pytanie zadała przyjaciółće, ta pewnie bez mrugnięcia okiem by się zgodziła, bo wiedziałaby, że ty chcesz z nią usiąść i pogadać. Facet nie. Facet się nie domyśli. Niby to już wiemy, ale nadal trudno się nam z tym pogodzić. I mamy nieustanną nadzieję, że choć mówimy: „Nie, nic nie szkodzi, że nie kupujesz mi kwiatów”, to on jednak je kupi i nas zaskoczy.

Podobnie zresztą z wyjściem na imprezę: – Kochanie, w której sukience lepiej wyglądam – pytamy. – W jednej i drugiej dobrze – najczęściej słyszmy. No i dzięki za taką pomoc. On pewnie nawet specjalnie nie zwrócił uwagi, co mamy na sobie, a co dopiero skupił swoją uwagę, by ocenić jak wyglądamy. Foch. Już przez niego nie masz ochoty nigdzie wychodzić, a on i tak nie wie, o co chodzi. Eh ci faceci. No, ale jak bez nich żyć?

A gdyby tak istniał świat, w którym żyliby idealni mężowie? Spotkałam się ostatnio z przyjaciółkami. Zeszło oczywiście na facetów. Jaki ich zdaniem powinien być ideał faceta, z którym chciałyby się związać? Odpowiedzi wcale nie były oczywiste.

Wysportowany

Pierwsze co padło. Fizycznie nieustannie atrakcyjny i dbający o siebie. Nie tylko na początku, gdy poznajecie się, jak on ma 20 lat i jego ciało jest świetne. Chcemy, by ono nadal takie było, za kolejne 20 lat. Faceci nie rodzą dzieci, nie walczą z hormonami, nie tyją i nie chudną w ciągu jednego miesiąca po pięć kilo. A mimo to, im są starsi, im dłużej w związku, tym bardziej dziadzieją. Koło 40-tki, coś ich rusza – może mały kryzys, ale to i tak na chwilę najczęściej. Każda z nas wzdycha do tych, którzy są jak wino – z wiekiem wyglądają coraz lepiej i widać, że o siebie dbają. Tak, idealny facet, to taki, który nie zapomina, że warto być atrakcyjnym dla swojej żony.

Ogarnięty

– Jak mu mówię: „Kochanie ogarnij kuchnię” to żeby zauważył też kuchenkę do umycia i gary, które na niej stoją – mówi M. I wszystkie potakujemy głowami. Bo ogarnięty, to znaczy – jak zajmuje się dziećmi, to może też w tym czasie zrobić obiad, wstawić pranie i przetrzeć podłogę w przedpokoju. A oni zawsze tylko jedno – sfokusowani na konkretnym zadaniu i nic poza nim nie widzą, a później się dziwią, że my zamiast wychwalać i nosić na rękach wpadamy do domu i od progu mamy skrzywioną minę. Okej, dzieci szczęśliwe, ale to nie znaczy, że ja mam się teraz przykleić do podłogi i ogarniać syf całego dnia. Tak, idealny facet mógłby być bardziej ogarnięty i widzieć więcej.

Czuły

– Czy wy też tak macie, że jak się do niego przytulacie, to od razu i ZAWSZE wkłada wam łapę w cycki albo w majtki? – pyta B. I znowu zgoda. Okazuje się, że faceci, których znamy działają dokładnie według takiego samego schematu. Siedzicie wieczorem, leci jakiś film, chcecie się przytulić – tak po prostu być blisko, a tu ciach. Ręka pod waszą bluzką albo w spodniach. Czułość panowie, to nie tylko nasze cycki i tyłek, ale też po prostu pogłaskanie po głowie, zamknięcie nas w waszych ramionach, żebyśmy mogły poczuć się ciepło i bezpiecznie. A jak będziemy chciały, żebyście dotykali naszych piersi – spokojnie, powiemy wam o tym, na pewno.

Z pasją

– Nic tak nie rozczarowuje jak facet bez pasji – mówi K., po rozwodzie, nie wytrzymała, że on zadowalał się siedzeniem na kanapie i patrzeniem w telewizor. – To było straszne. Myślałam, że nasze życie będzie ciekawe, że będziemy siebie nawzajem nakręcać. Tymczasem ja chodziłam na kurs tańca, uczyłam się angielskiego przez internet, a on siedział w domu i co najgorsze w ogóle mu to nie przeszkadzało. W końcu pracował – to była jego ulubiona i jedyna wymówka.

Dlaczego związki się rozpadają? Bo pojawia się w nich nuda. Nuda codzienności. To zupełnie coś innego niż znana i bezpieczna rutyna – dzieci, praca dom, ale gdy on robi coś więcej poza tą rutyną – to świetnie. Niech chodzi na siłownię, biega, zrobi patent żeglarza – cokolwiek. Ale niech nadal zaciekawia, niech jest dla nas interesujący. Myślę, że każda kobieta w długoletnim związku chciałaby, by jej facet miał pasję. Facet z pasją jest zdecydowanie bardziej atrakcyjny niż ten bez.

Waleczny

Może nie jak ci panowie żyjący setki lat temu, którzy mniej lub bardziej skutecznie odpierali ataki wrogich plemion. – Facet powinien umieć walczyć o swoje – skwitowała pytanie o ideał faceta A., tym samym wywołując wśród nas dyskusję nad kolejną butelką wina. To, czego niemal wszystkie (bo nie chcę generalizować) oczekujemy od naszego faceta, to poczucie bezpieczeństwa. Jak świat długi i szeroki kobiety właśnie po to wchodzą w związki. Jasne, że jesteśmy Zosie Samosie, że same o siebie potrafimy zadbać, ale kiedy pozwalamy, by ktoś zagościł w naszym życiu na stałe, to oprócz miłości najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo, które daje nam partner. A skąd możemy mieć pewność, że nam je da? Wystarczy spojrzeć, czy umie walczyć o swoje, czy wie czego chce, jest pewien swoich decyzji i nie wycofuje się przy byle porażce.

Feminista

A już waleczny feminista – ideał. Który rozumie, że prawa kobiet są ważne, że nasza potrzeba niezależności i wolności jest czymś zupełnie naturalnym. To taki gość, który nie pyta: „Kochanie, wstawiłaś pranie?”, tylko sam pakuje brudy do pralki, a później je wiesza na suszarce. Rozumie, że się różnimy, że jesteśmy inni, ale to dla niego nie znaczy, że kobiety są słabsze, a przez to jeden poziom rozwoju niżej. Nie. Jest dla nas partnerem, który cudownie, jak otworzy nam drzwi, poda płaszcz, ale robi to z miłości, z szacunku do nas, a nie dla podkreślenia siły i przewagi swojej płci.

Wyszło nam na to, że idealny facet to: waleczny feminista z pasją, który jest czuły, wysportowany i ogarnięty, bo na przykład nie zapomina odebrać dzieci ze szkoły (dodała B.). Ideał na miarę dzisiejszych czasów. Eee, i może mieć wady. Może rozrzucać skarpetki, zostawiać kubek po kawie tam, gdzie skończył ją pić. Nie szkodzi. My też panowie jesteśmy świadome swoich wad i słabości. Każdy je ma. Gdybyśmy byli perfekcyjni, to jakie życie byłoby nudne. Ale gdyby faceci czerpali z tych cech idealnych garściami… Hmm, miło by było.


Psychologia Związek

„Surowa woda”. Nowy kulinarny trend, którego lepiej unikać

Redakcja
Redakcja
1 marca 2018
Fot. iStock/ljubaphoto

Woda jest podstawą życia, bez niej nie mielibyśmy szans na przetrwanie. Dzięki niej procesy w organizmie przebiegają sprawnie, a toksyny są skuteczniej usuwane. Już niewielkie odwodnienie negatywnie wpływa na nasze samopoczucie, ale zazwyczaj nie pamiętamy, by pić jej wystarczające ilości nie dopuszczając do powstania uczucia pragnienia.

Dużo mówi się o zaletach picia gorącej wody lub w temperaturze pokojowej z plasterkiem cytryny. Można sięgać także po domowe wody smakowe z kawałkami owoców, które poza nawodnieniem, dostarczają także witaminy.

Trend picia wody cały czas jest podkreślany i powstają coraz to nowe pomysły, jak tę wodę pić, by była najzdrowsza. Obecnie zainteresowaniem cieszy się trend zachęcający do picia „surowej wody”, który wcale nie jest taki zdrowy.

„Raw water” czyli „surowa woda”

Triumfy święcił już „raw food” czyli witarianizm, który zachęcał do spożywania surowych lub poddanych krótkiej obróbce termicznej warzyw i owoców. Nie każdemu on jednak służył i narażał na niedobory pewnych składników odżywczych. Z kolei trend „raw water”, czyli zachęta do picia „surowej wody” może być bardzo szkodliwe.

„Raw water” polega na odrzuceniu zwykłej wody butelkowanej i tej z kranu, na rzecz wody nieoczyszczonej. Woda pochodzi z naturalnych źródeł i nie jest poddawana procesom oczyszczania przy użyciu chloru, ozonu czy  promieni UV. Zwolennicy „raw water” podkreślają, że woda z kranów jest zatruta, gdyż pochodzi z toalet, a obecne w niej substancje takie jak fluor i np. środki antykoncepcyjne szkodzą każdemu.

Ryzykowny wybór

Znawcy tematu ostrzegają przed piciem takiej wody. Niefiltrowana, nieoczyszczona woda, nawet z najczystszych strumieni, może zawierać zwierzęce odchody. Przez to „surowa woda” może zawierać bakterie chorobotwórcze, w tym E. coli, wirus zapalenia wątroby typu A i pasożyty, np. lamblię. Mimo to chętnych nie brakuje. Kupują oni za spore pieniądze zabutelkowaną, nieoczyszczoną wodę w sklepach ze zdrową żywnością — niecałe 10 litrów kosztuje 37 dolarów, czyli ok. 130 zł.

Macie na nią ochotę?


 

źródło: www.businessinsider.comwww.elle.pl

 


Zobacz także

50 SPOSOBÓW NA SZCZĘŚLIWE ŻYCIE. SPOSÓB #12 – Zaakceptuj, że nie masz wpływu na wszystko, co się wydarza

Dla nich na wszystko przyjdzie czas, jednak nie wiedzą kiedy. My, głupie czekamy…

Dlaczego mężczyzna boi się stałego związku. Nie zawsze chodzi o brak dojrzałości