Związek

„Anka to, Anka sramto…”. Jak to jest być nagrodą pocieszenia dla faceta

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 marca 2018
1 z 1

"Anka to, Anka sramto..." Jak to jest być nagrodą pocieszenia dla faceta

Fot. iStock/martin-dm

Wszystko cierpliwie znosiłam. Tłumaczyłam sobie, że wzięłam faceta po przejściach i muszę się liczyć z jego przeszłością. W naszym życiu zawsze będzie jego córka i była żona. On zawsze będzie miał wspomnienia z ich wspólnego życia. Jedyne, co mogłam zrobić, to być jeszcze lepsza. Przebić ją. I próbowałam to robić.

Stawałam na rzęsach, żeby być cudowną kobietą („Anka nie lubiła chodzić w szpilkach, ale to nic, bo w trampach była taka dziewczęca”), gospodynią (gotowałam to cholerne mięso dla niego, skoro ona była wegetarianką i tego nie robiła) czy ciocią (zajmowałam się ich dzieckiem, jakby było moje). I co? Poziom mojej frustracji rósł z dnia na dzień.

Kiedyś w trakcie jednej z kłótni wyrzygałam mu wszystko. Zapytałam wprost, dlaczego się rozstali. Powiedziałam, że czuję, że kocha (bo przecież to nie czas przeszły) ją bardziej ode mnie. Dalej nic mi nie zdradził, bo „to bolesne wspomnienia i nie chce do nich wracać”. Ale zapewnił o swojej miłości i że jakie to szczęście go spotkało, że jestem w jego życiu.

Problem w tym, że ja każdego dnia czułam się jak intruz. Jak opcja. Jak ktoś „na przeczekanie” albo „na otarcie łez”. Nie wiem, jak to nazwać. A przecież tak bardzo go kochałam…

A więc czekałam, aż coś się zmieni. Nie wiem, co? Bardziej mnie pokocha? Albo ona umrze? Strzeli ją piorun i zniknie z naszego życia?

Któregoś dnia w jego rzeczach znalazłam pudło po butach. Były w nim różne ich wspólne zdjęcia, pamiątki, liściki. Miałam wyrzuty sumienia, że to zobaczyłam i przeczytałam, ale mimo to postanowiłam z nim o tym porozmawiać.

Powiedział, że trzyma to na pamiątkę dla ich córki.

Uwierzyłabyś w to? Ja nie uwierzyłam. To był policzek. Czułam się jak śmieć, jak przecinek w jego życiu. Jak ktoś, kto się narzuca. A z drugiej strony bardzo nie chciałam usłyszeć, że nadal ją kocha, że piep**ąc się ze mną, myśli o tamtej. Że każdego dnia prosi Boga, żeby do siebie wrócili. To byłby dla mnie prawdziwy cios.

Spakowałam swoje rzeczy i odeszłam. Nie zatrzymywał mnie. Cichaczem w biurze oddał mi moje skarpetki, bo zostały w pralce.

Nigdy nikt mnie tak nie upokorzył. Ale wyciągnęłam cenną lekcję z tego krótkiego związku – nigdy nie wiąż się z facetem, który nie chce rozmawiać o swojej przeszłości. Nie bez powodu nie jest szczery.

PoprzedniNastępny
Związek

Czy można żyć z partnerem z zaburzeniami osobowości?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
7 marca 2018
1 z 1

Partner z zaburzeniami osobowości

Fot. iStock/d3000

Czy to się może udać

Może, ale nie musi. Wszystko zależy od typu zaburzeń, determinacji chorego do pracy nad sobą, twoich emocji, sił. Wątpliwości będą pojawiać się za każdym razem, gdy nastąpi kryzys, kolejna próba szantażu, kolejna awantura. Będzie ciężko. Świadomość, że twój partner nie jest w stanie zapewnić ci potrzebnego, emocjonalnego wsparcia, ani zrozumieć twojej perspektywy jest bardzo przytłaczająca. Jeśli zdecydujesz się walczyć, zostać, musisz zapewnić sobie wsparcie z innej strony. A przede wszystkim, nie spodziewać się cudów. Życie z partnerem z zaburzeniami osobowości to życie z owymi zaburzeniami właśnie. To zrozumienie i akceptacja tego, czym one są. Czy jesteś na to gotowa? Czy jesteś w stanie się poświęcić? Czy macie dzieci, dla których zaburzenia osobowości twojego partnera stanowią dodatkowe obciążenie?

Czy on kiedykolwiek wyzdrowieje?

Inaczej niż w przypadku choroby fizycznej, uzdrowienie nie oznacza w tym przypadku całkowitej eliminacji objawów, braku potrzeby stosowania leków czy terapii oraz funkcjonowania porównywalnego z osobami bez zaburzeń. Czasem wyzdrowieniem jest zmniejszenie groźby samookaleczenia, zmniejszenie częstotliwości wybuchów emocji i zmniejszenie intensywności reaktywności. Każdy mały sukces zachęci twojego partnera do podejmowania kolejnych kroków w kierunku zdrowszego życia. Ale będzie to ciężka, żmudna praca. Musisz mieć tego świadomość.


Na podstawie: psycom.net

PoprzedniNastępny
Związek

Ułóż mi bajkę, a obiecuję, że rozwiążesz większość swoich wychowawczych problemów… Nie wierzysz?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
7 marca 2018
Fot. iStock / AleksandarNakic

„Opowiedz mi bajkę, ale nie taką z książki, tylko wymyśloną…” – na dźwięk tych słów, większość rodziców ma ciarki na plecach. Bo przecież:
– późno, za późno na bajki,
– opowiadać bajek za bardzo nie umiemy,
– a wymyślić? Oj, co to, to nie, natychmiast  w głowie mamy pustkę.

Opowiedz mi bajkę, to sygnał do natychmiastowej ucieczki. Byle dalej, a bajka? A bajka będzie „jutro”, czytaj: „kiedyś, nigdy, może zapomni…”. A szkoda. Bo bajka, może rozwiązać większość twoich wychowawczych problemów. Nie wierzysz? Przeczytaj.

Mamo, tato, nikt nie da ci tyle, co bajka!

Trywializujemy rolę bajek i zbyt często sprowadzamy ją do bezcelowej paplaniny dla najmłodszych. A przecież doskonale wiemy – przynajmniej w teorii –  jak bajki bywają ważne. Dowody? Pamiętasz z pewnością, chociaż jedną ulubioną bajkę z dzieciństwa, ulubiony obrazek, sytuację,  w której rodziło się to wspomnienie (np. gdy tata już  połowie swojej opowieści zaczynał donośnie chrapać). Wiesz też, że istnieją bajki terapeutyczne – tworzone po to, by bezpiecznie i delikatnie omawiać z dzieckiem konkretne, trudne czy bolesne dla niego tematy. Masz też, z pewnością na swoim rodzicielskim koncie, kilka własnych zastosowań, wymyślanych na poczekaniu bajek, które właśnie ratowały ci skórę, gdy twój maluch wpadał na bardzo „genialny” pomysł wspólnej aktywności. 😉

Nie bój się więc własnych bajek, każda z nich może być dla was wyjątkowa. A co realnie możecie zyskać tworząc swoje historie?

U nas ostatnim bajkowym hitem są puzzle do układania własnych bajek – narzędzie genialne, gdy jest się rodzicem dziecka w wieku 2-5 lat. Całość jest bardzo przyjazna, piękna i kolorowa, ale co najważniejsze, ilustracje na puzzlach zawierają elementy, które można połączyć tak, aby opowiedziały swoją historię. Dlaczego są wyjątkowe? Nie ma tu jednej, słusznej wersji, historie można miksować na wiele sposobów.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Jak więc opowiadamy swoje bajki? Mamy na to 3 najlepsze sposoby!

1 sposób – jak szaleni

Od tego zaczęliśmy przygodę. Niech dziecko bawi się swobodnie w układanie, wymyślania nawet tych najbardziej nieprawdopodobnych zdarzeń. Niech bajka będzie najlepszą zabawą – gwarantuje, że jeśli będziecie się bawić razem z dzieckiem, nie zamarzy mu się oglądanie telewizji czy granie na tablecie. Przetestowałam, a z przykrością muszę przyznać, że moje młodsze dziecko ma ciągoty na ekrano-maniaka.

Moment, kiedy taki amator szklanego ekranu poprosi was o wyłączenie grającego w tle telewizora, „bo mu przeszkadza” – jest bezcenny! Dziecko zawsze wybierze was, jeśli tylko dacie mu do tego okazję!

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

2 sposób – żeby uczyć

Użyj bajki, aby nauczyć dziecko związku: przyczyna – skutek. Układaj potrzebne wam opowieści z morałem, poruszaj aktualne i ważne dla dziecka tematy. Rozmawiaj. To jest w bajkach najpiękniejsze – każda opowieść jest pretekstem do rozmowy. Terapeutyczne działanie bajek, potrafi zbliżyć nas do siebie, jak nic innego. Połączyć świat dziecka z trudnym do zrozumienia światem prawdziwym, dorosłym. Dodatkowo bajki są idealnym buforem bezpieczeństwa – bo bajka jest troszkę, jak wymyślony przyjaciel, może przejąć na siebie wszystko to, o czym trudno nam mówić wprost.

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

3 sposób – żeby rozwijać

Moja ulubiona funkcja! Bo to prawdziwy trening twórczości, który mieści się w niewielkim pudełeczku. U nas takie puzzle sprawdziły się doskonale. Podrzucam wam kilka podpowiedzi, jak rozwijać twórczość, kreatywność i zasób słownictwa! Zarówno dziecka, jak i rodzica – nie wykręcaj się, ludzie płacą naprawdę grube pieniądze za warsztaty z twórczości, a twoje dziecko okaże się doskonałym (jeśli nie najlepszym na świecie) coachem!

  • wymyśl historię, niech druga osoba spróbuje ją ułożyć
  • ułóż swoją bajkę z puzzli, niech druga osoba opowie ją
  • wymyśl zupełnie inną opowieść do tego samego obrazka
  • układajcie wspólnie, na zmianę, czyli wykonajcie ćwiczenie tzw. nieskończonej opowieści
  • wskaż elementy, które muszą lub nie mogą zostać wykorzystane
  • ułóż bajkę i poproś drugą osobę o ułożenie innego zakończenia 
  • odwróć elementy, by nie widzieć, co przedstawiają, losujcie puzzle i spróbujcie wymyślić do nich historię
Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Zgubił się czy…

… znalazł?

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

Bajka – krótka instrukcja obsługi

Jak układać swoją bajkę? Och, to doprawdy proste. Wystarczy nie przestrzegać żadnych zasad! A dokładnie:

Po pierwsze: dobrze się bawić

Po drugie: bawić się razem

Po trzecie: wymyślać nawet najbardziej nieprawdopodobne historie

Po czwarte: opowiadać o całkiem zwyczajnych rzeczach

Po piąte: nie liczyć czasu

A po szóste i milionowe: nigdy, ale to przenigdy nie bać się tego robić!

Fot. Archiwum prywatne

Fot. Archiwum prywatne

 

To co, ułożycie sobie bajkę? Polecam! Te fajne puzzle kupicie na www.zielonasowa.pl

Zobacz także

5 rzeczy, których silne kobiety nigdy nie będą tolerować w związku

Dzisiaj, gdybym mógł, wykupiłbym dla mojej żony całą kwiaciarnię. Ale jest za późno, myślałem, że miłość nie potrzebuje takich gestów

By stworzyć szczęśliwy związek nie potrzeba wiele. Wystarczy 10 prostych rytuałów

Czego nauczyła mnie zdrada? Pięciu podstawowych rzeczy