Zdrowie

Wino na diecie? Tak, jeśli zdecydujesz się na to najmniej kaloryczne

Redakcja
Redakcja
15 lutego 2018
Fot. iStock/pogorelova
 

Dużo rzeczy napisano na temat prozdrowotnych właściwości czerwonego  wina. Wiadomo że wspiera układ krążenia, zawiera antynowotworowy resweratrol, wspiera trawienie, pomaga w relaksie. A najczęściej pijemy je po prostu, bo nam smakuje. Niestety wino, jak każdy alkohol, jest kaloryczne, więc z tego względu unikano go podczas prób zrzucania nadmiernych kilogramów.

A co jeśli nie chcemy rezygnować i z tak już mocno okrojonych przyjemności? Wybrać taki trunek, który zawiera najmniej kalorii.

Jakie wino na diecie?

Kaloryczność wina zależy od kompozycji składników, która je tworzy. Można założyć, że im wino jest lepsze, tym mniej będzie miało w składzie substancji słodzących, bo wystarczy naturalny cukier pochodzący z najlepszych winogron. Standardowa butelka wina ma pojemność 0,75 litra i można przyjąć, że dostarcza w zależności od rodzaju mniej lub więcej, niż 600 kalorii. Zasada mówi, że białe wino ma nieco mniej kalorii, niż czerwone:

Lampka słodkiego, białego wina może mieć od 111 do 213 kcal,

Lampka wina białego wytrawnego od 107 kcal do 173 kcal,

Lampka wina słodkiego deserowego od 189 kcal do 275 kcal,

Lampka wina czerwonego wytrawnego od 135 kcal do 195 kcal.

Należy pamiętać, że szczególnie nadmiar procentów szkodzi zaburzając metabolizm i utrudniając budowę masy mięśniowej podczas aktywności fizycznej. Tu sprawdza się reguła mówiąca, że co za dużo, to nie zdrowo. Ponadto wino wzmaga apetyt, co bywa szczególnie zdradliwe, gdy pod ręką mamy przekąski. Wino, nawet to najmniej kaloryczne potraktujcie jedynie jako miły przerywnik od zasad diety od czasu do czasu. Dla dobra swojej figury oraz zdrowia.

źródło: www.elle.plwww.drlifestyle.pl


Zdrowie

Kiedy on kocha ciebie i… swoją samotność. Czy to się może udać?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 lutego 2018
Fot. iStock/PeopleImages

Na początku było wspaniale. Minęły dwa, trzy miesiące i zaczynasz rozumieć, że w pewnej, ważnej dla ciebie kwestii bardzo się różnicie. Ty kochasz jego i kochasz być z nim, on kocha ciebie, ale kocha też swoją samotność. Potrzebuje jej, by być sobą. I by być dobrym partnerem. Brzmi jak paradoks? Ci, którzy tworzą szczęśliwe związki z samotnikami wiedzą o co chodzi. I wiedzą też, że w tej relacji trzeba iść na kompromis. Jeśli oczywiście, warto.

Zrozumieć samotnika

Jesteś inna niż on i wydaje ci się, że nie potrafisz pojąć jego zachowania. Myślisz, że jeśli  wymyka się na samotny wyjazd, spędza samotny wieczór, to coś jest nie tak, zrobiłaś coś źle, albo niebawem nastąpi kryzys i koniec związku. Będziesz więc drążyć, próbować dociekać „prawdziwej przyczyny”, podejrzewać, że jego uczucie minęło i nieświadomie wytwarzać presję. Niesłusznie.

Samotnik potrzebuje czasu dla siebie tak samo jak potrzebuje być z tobą. Jeśli decyduje się na związek, jest całkowicie twój, możesz być tego pewna. Nie zrobił dlatego, że czuł się samotny. Po prostu podjął taką decyzję, pokochał ciebie i uwielbia wasze wspólne chwile. Ale przychodzi moment, w który musi spędzić trochę czasu sam ze sobą, pomyśleć, oczyścić swoją głowę, a nawet wyjechać gdzieś samemu. Podróżowanie w samotności jest dla niego kluczowe w odkrywaniu tego, kim jest i czego potrzebuje. Przetwarza wtedy swoje doświadczenia inaczej niż wtedy, gdy jest z tobą. Nawet jeśli wyjedziecie gdzieś razem, on zawsze wymknie się na trochę i wróci do ciebie spokojny, szczęśliwy.

Nie chodzi o ciebie

Kluczem do powodzenia tej relacji jest wzajemne zrozumienie swoich potrzeb i chęć spotkania się gdzieś „po środku”. Zachowanie twojego partnera absolutnie nie jest wymierzone w ciebie, nie chodzi tu o nic osobistego. On nie chce być sam bo ma cię dość lub cię już nie kocha. On potrzebuje pobyć ze sobą, a ta potrzeba nie ma nic wspólnego z uczuciami. Są to całkowicie odrębne podmioty.

Samotnicy mają wiele do zaoferowania w relacji z ukochaną osobą. Są zazwyczaj nadzwyczaj spokojnymi ludźmi, a to cecha rzadka i potrzebna, gdy sztorm życiowych zawirowań próbuje porwać cię w swój wir. Samotnicy są też zwykle wiernymi i lojalnymi towarzyszami życia, godnymi zaufania i miłości.

Gdzie leżą granice

Oczywiście, nie uda się związek oparty na zupełnych skrajnościach. Jeśli wasza relacja wygląda w ten sposób, że praktycznie nie możesz liczyć na swojego partnera w trudnych, życiowych sytuacjach, czy w radzeniu sobie z codziennymi problemami, które powinniście rozwiązywać razem (wychowywanie dzieci, dbanie o dom problemy rodzinne), to już nie kwestia natury samotnika, ale wygodnictwa i egoizmu. Nie możesz tolerować sytuacji, w której czujesz, że cała odpowiedzialność za wasz związek i jego utrzymanie spoczywa na tobie, a twój partner jedynie patrzy, kiedy tu się wyrwać na kilka wolnych od obowiązków dni. To zupełnie nie o to w tym chodzi. Samotnik nie jest egoistą.

Związek z „samotnikiem” nie jest związkiem dla wszystkich. Czy się uda, to kwestia bardzo indywidualna. Jeśli potrafisz w pełni zaakceptować naturę twojego partnera, a przede wszystkim zrozumieć, że jego potrzeba samotności nie jest w żaden sposób wymierzona w ciebie, dostrzeżesz wiele plusów tej relacji. Na pewno nie grozi jej rutyna. Jeśli jesteś osobą, która najbardziej ceni sobie ciągłą obecność bliskiej osoby, będziesz w tym związku nieszczęśliwa lub unieszczęśliwisz swojego partnera.


Zobacz także

„Jeden mocny drink i jej ciało się rozluźniało, znikało napięcie w karku, nogi stawały się bezwładne”. Tego rozluźnienia potrzebowała…

10 sygnałów wskazujących na to, że kiepskie samopoczucie, to nie jedynie objaw zmęczenia

16 porad, za które nie musisz płacić trenerowi i dietetykowi