Psychologia

Jaką rolę odgrywa przeszłość w twoim życiu?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 kwietnia 2018
1 z 1

Przeszłość i ty

Paraliż analizowania

Ciągłe stawianie pytania „dlaczego?” może nasz pochłonąć bez reszty. Nasze życie determinuje wówczas poszukiwanie przyczyny czegoś, co wydarzyło się w przeszłości. A przecież wiele zdarzeń jest wypadkową niezależnych od nas okoliczności, bycia w niewłaściwym miejscu w nieodpowiednim czasie, z niewłaściwymi ludźmi. Jeśli nie możesz znaleźć zadowalającego wyjaśnienia przeszłych wydarzeń, zaakceptuj nie-wiedzę, pozwól przeszłości być przeszłością i zwróć się ku przyszłości.

Żal

Spekulowanie na temat tego, co powinieneś lub mógłbyś zrobić w przeszłości, jest formą samo-sabotażu. Narzuca ci koncentrację na przeszłości zamiast teraźniejszości i przyszłości.  Musisz zaakceptować, że popełniasz błędy, jak wszyscy inni, wybacz sobie i jeśli to możliwe, wynagrodź  sobie lata bólu.

Wspomnienia

Bolesne wspomnienia są trudne do wymazania. Wracają w koszmarach, w retrospekcjach, zostawiają fizyczne ślady w postaci choćby nerwobóli i męczących migren. Jeśli nie możesz sam ich „przepracować”, zwróć się o pomoc do specjalisty.  Spróbuj medytacji, jogi, technik relaksacyjnych, ale nie tłum bólu. Jedynym sposobem, by się go pozbyć jest zrozumienie go i odczuwanie.

Akceptacja przeszłości

Akceptacja tego, co się wydarzyło nie polega na uznaniu tego za niebyłe bądź nieistotne. To raczej przyjęcie do wiadomości faktów (w sposób rzeczowy) i rezygnacja z emocji. Kiedy akceptujesz przeszłość w tak neutralny sposób, odrywasz się od tego całego dramatyzowania i związanego z nim ładunku emocjonalnego. Twoja pozycja przypomina bardziej pozycję świadka zdrazeń. Najprawdopodobniej nigdy nie zapomnisz o danym doświadczeniu, ale emocjonalnie „zawarłeś z nim pokój” i nie jesteś już dłużej w jego mocy.

 

 


Na podstawie: psychcentral.com

 

PoprzedniNastępny
Psychologia

5 zachowań, które świadczą o potrzebie aprobaty

Redakcja
Redakcja
19 kwietnia 2018
Fot. iStock / stock-eye
 

Uznanie w oczach bliskich sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, czujemy się na swoim miejscu. Z akceptacją bywa różnie, bo nie zawsze możemy zadowolić wszystkich. Co więcej, nie powinniśmy zadowalać innych na siłę, bo akceptacja powinna wynikać z samego faktu istnienia, a nie natężenia starań.

Cudze opinie nie muszą być takie same, jak nasze i bycie odmiennym nie oznacza bycia gorszym. Są sytuacje, w których jednak brakuje nam tej aprobaty i nawet, gdy tłumaczymy sobie, że to nie jest dla nas tak istotne, możemy przejawiać pewne zachowania, które świadczą, że aprobata jest nam potrzebna.

5 zachowań, które zdradzają potrzebę aprobaty

1. Niezdecydowanie

Mówi się, że tylko krowa nie zmienia poglądów, ale w przypadku gdy, co chwila zmieniamy zdanie, modyfikujemy swoje plany, wprowadzamy mętlik w życie. Być może jest to spowodowane potrzebą wsparcia bliskiej osoby, gdy nie wiemy w jakim kierunku popchnąć swoje działania. Zmienność może być również próbą dostosowania się do wymagań innych, i zdobyciem ich akceptacji.

2. Ciągłe usprawiedliwienie

Próba usprawiedliwiania własnych zachowań może wynikać z tego, że za wszelką cenę staramy się przekonać kogoś, na kim nam zależy do swoich wyborów. Potrzeba zrozumienia i akceptacji przez inne osoby może być bardzo silna, jednak różnimy się i trzeba to zaakceptować.

3. Odczuwanie złości

Często odczuwamy swoją irracjonalną złość, denerwujemy się, gdy ktoś ma odmienne zdanie, nie zgadza się z nami. To kolejny sygnał potrzeby akceptacji, choć może spowodować odmienne konsekwencje.

4. Brak własnego zdania

Bywa, że nie walczymy w pewnych sytuacjach o własną opinię. Błędnie wydaje się nam, że zgadzanie się z opiniami innych osób spowoduje zbliżenie, aprobatę.

5. Koncentracja na świecie wirtualnym

Nagminnie sprawdzanie ilości „lajków”pod postami i zdjęciami na portalach społecznościowych może być wyraźnym sygnałem pewnych niedostatków. Jeśli często udzielamy się pod postami innych osób, staramy się być widoczni, co może świadczyć o desperackiej próbie zwrócenia uwagi na swoją osobę.

źródło: pieknoumyslu.com


Psychologia

Myślałam, że odchodzi się tylko do młodszych i ładniejszych. Jej wiek zabolał mnie podwójnie

Listy do redakcji
Listy do redakcji
19 kwietnia 2018
1 z 1

Myślałam, że odchodzi się tylko do młodszych i ładniejszych. Jej wiek zabolał mnie podwójnie

Fot. iStock/martin-dm

Dziś mogę powiedzieć, że przetrwałam. Jakiś czas temu nasze drogi zawodowe się przecięły i odświeżyliśmy kontakt. Było bardzo serdecznie i postanowiliśmy wspólnie wypić kawę.

Ula była dwukrotną rozwódką. Miała dwóch dorosłych synów z poprzednich małżeństw. Jeden mieszkał w Niemczech, drugi w Australii. Kiedy została sama postawiła na siebie. Otworzyła biznes o którym zawsze marzyła – projektuje ogrody. Poznali się na warsztatach vipassany i wspólnie już od trzech lat praktykują jogę. Wynajęli dom szeregowy, Filip zmienił pracę na stacjonarną. Koncentrują się tylko na wyprawach do Indii.

Prawdę mówiąc – nie poznałam go. To nie był facet, który uczył mnie „łazić” po kolumbijskich wzniesieniach. Facet, który uśmiechał się, żeby dodać mi sił przy wejściu pod górę. Ani ten, który nawet w pochmurny deszczowy dzień na polu namiotowym potrafił wyczarować aromatyczną kawę. Opowiadał mi o adoptowanych kotach, sekretnym życiu iglaków i seksie tantrycznym. I gdybym wiedziała, że tak potoczą się nasze losy, może szybciej bym się pozbierała.

Chcę Wam tylko powiedzieć, że doskonale wiem, jak rozstanie może być trudne. Jak wizja bycia z kimś do końca życia pęka jak bańka mydlana. I jak bardzo boli to, że nie odszedł dla młodszej, bardziej jędrnej i głupszej. Wiem też jak to jest mieć stany depresyjne i brak perspektyw. Ale życie pokazało mi, że to była cenna lekcja. Odkryłam, że ludzie jednak, wbrew staremu porzekadłu, się zmieniają. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie a każda zmiana jest dla nas dobra. Trzeba tylko odpowiednio ją odczytać.

Niedawno poznałam Marka. Byliśmy na kilku randkach. Znów poczułam się szczęśliwa. Chciałabym, żeby tak zostało. I wierzę w to, że tak będzie. Historia Filipa i Uli jest dla mnie z perspektywy czasu pełnym nadziei obrazkiem, że mamy całe życie dla siebie i możemy z nim zrobić co tylko nam się podoba. Dlatego właśnie pakuję walizki i lecę do RPA. I wiem, że jeśli będzie nam dane, to Marek poczeka. Ale to ja jestem dla samej siebie najważniejsza.

Maja

PoprzedniNastępny

Zobacz także

Techniki manipulacji. Pozwalać się kochać czy dać się znienawidzić?

jak uczynić niemożliwe możliwym

Jak osiągnąć równowagę emocjonalną w życiu i nie załamywać się w trudnych sytuacjach

Które słoneczko podoba ci się najbardziej? Wybierz symbol i dowiedz się czegoś o sobie