Psychologia

Kiedy żyjesz pod dyktando innych przychodzi w końcu moment, w którym nie poznajesz już siebie.

Redakcja
Redakcja
26 sierpnia 2020
Fot. iStock
 

Są w życiu każdego z nas punkty krytyczne, momenty, w którym decydujemy się na głębokie zmiany. Dla jednych to może być śmierć bliskiej osoby, rozstanie z partnerem, załamanie związane z przeciążeniem psychicznym. Dla innych to będzie chwila, w której przychodzi do nas przytłaczająca świadomość, że nie żyjemy tak, jak chcemy, a jedynie spełniamy oczekiwania i ambicje naszych bliskich. I o ile sama taka świadomość ma walor oczyszczający, to najtrudniejsze zaczyna się właśnie teraz. Bo trzeba przejść do działania.

Ewa od 17 lat jest mężatką. Jej relacje w związku można określić jako letnie. Ewa i jej mąż mają dwóch, prawie dorosłych synów i dwa, prawie oddzielne życia. Kiedyś było inaczej. Były wspólne wakacje z chłopcami, święta organizowane przez Ewę w domu, znajomi, którzy czasem wpadali na kolację. Bo Ewie się chciało, bo to ona była motorem tego życia, które się w domu i wokół domu toczyło. Bo jej zależało, żeby to był dom „prawdziwy”, czyli taki jak jej rodzinny: z ciastem upieczonym w każdą niedzielę i jedzonymi wspólnie posiłkami przy okrągłym stole. Podział obowiązków był prosty: Ewa zajmuje się domem, chłopcami i pracą. Jej mąż ewentualnie interweniuje w sytuacjach kryzysowych, wychowawczych. Poza tym, wychodzi rano do pracy, wraca z niej około 19-tej . A potem musi mieć święty spokój, żeby odpocząć.

Tak było w domu rodzinnym Ewy. Jej ojciec wracał do domu z fabryki, siadał w fotelu, czytał gazetę. Dzieci musiały chodzić na palcach, żeby mu nie przeszkadzać. Ale za to w niedzielę tata spędzał cały dzień z braćmi Ewy. Grali w piłkę, rozbijali obozowisko w pobliskim lesie. Ewa patrzyła na to z zazdrością. Ona mogła jedynie pójść z matką na spacer do parku.

Początkowo Ewie odpowiadał ten rytm. Że to ona organizuje to domowe życie, że zostaje z chłopcami gdy chorują. Że na jej głowie jest dosłownie wszystko. Że jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, jak w planie, mąż, a potem także i synowie będą ją za to obwiniać. Przyjęła to na siebie. Nie znała innego układu.

Ale z czasem, nie wiadomo skąd, w życie Ewy wkradła się samotność. Ta sama, która przez 40 lat nie przeszkadzała jej matce. I jeszcze gorycz, żal, poczucie niesprawiedliwości. Ewa starała się je zagłuszyć, zamknąć w swoich obowiązkach. Miała przecież swoją pracę, miała do kogo otworzyć usta w ciągi dnia, miała przyjaciółkę. Poza tym, sama zgodziła się na takie życie.Dlaczego więc czuła się nieszczęśliwa?

Dlaczego cierpi, kiedy mąż, tłumacząc się zmęczeniem dzień w dzień odsuwa się od niej na drugą stronę łóżka? Mówi „nie teraz”, kiedy Ewa chce opowiedzieć o teście z matematyki młodszego syna? Albo denerwuje się na nią, kiedy Ewa chce rozmawiać o tym, że jest jej smutno, zle. Że chciałaby więcej niż zdawkowy pocałunek na dobranoc? Z pewnością przesadza, chce zbyt wiele. Czy to jest normalne, że on nie interesuje się jej życiem? Że tak naprawdę nie wie nic o tej osobie, którą stała się przez lata? Pewnie nawet do głowy by mu nie przyszło, że raz w tygodniu Ewa chodzi na kurs rysunku. Powiedziałby, że to bezsensowne wydawanie pieniędzy, że może sobie porysować w domu. Ale na szczęście to jej pieniądze, stać ją na to. Zajęcia wpasowały się idealnie w jej  „rodzinny” grafik. Kończy je tuż przed powrotem młodszego syna ze szkoły. Zdąży zrobić zakupy, odgrzać obiad.

Stan „letniości” w małżeństwie Ewy trwa od kilku dobrych lat. Może to się działo stopniowo, a ona jedynie patrzyła jak oddalają się od siebie? Nie, nie była przecież bierna. Próbowała rozmawiać, tłumaczyć. Włączać męża w domowe życie. Najpierw na spokojnie, potem bardziej nerwowo. Był też etap, w którym na nowo próbowała przekonać siebie, że dobrze jest tak, jak jest. Mama mówiła jej „Daj spokój. Masz wspaniałe życie. Twój mąż zarabia, nie pije, nie bije. Nie przeszkadza. Czego ty byś chciała? W głowie ci się przewróciło?”.

Ale frustracja Ewy rosła, a razem z nią wszystkie ciepłe uczucia jakimi darzyła męża przeradzały się w coś niedobrego, niepokojącego. Ewa zaczęła unikać rozmów z rodzicami, zamknęła się w sobie. Przestała podejmować próby porozumienia z mężem. I z bólem zobaczyła, że jemu to odpowiada. Nie zdziwiła się, gdyby kogoś miał. Rozmawiali właściwie tylko o tym, co wydawało się konieczne do omówienia. O maturze starszego syna, korepetycjach.  O remoncie dachu. I że w tym roku też nie muszą nigdzie jechać na urlop. Lepiej odłożyć pieniądze.

Gwałtowne przebudzenie przyszło w dniu 41 urodzin Ewy. Deszczowy poranek i to wrażenie, że wszystko dzieje się jak w dobrze znanym filmie. Dzwoni budzik, za chwilę po drugiej stronie łóżka usłyszy skrzypienie. Mąż wstanie, przeciągnie się, pójdzie do łazienki, a potem będzie czekał w kuchni, aż Ewa poda mu kawę, choć dokładnie wie, jak samemu obsłużyć elegancki ekspres.

Tym razem będzie inaczej. Ewa nie wstanie jak zwykle, żeby przygotować śniadanie, obudzić prawie już dorosłych chłopców, wypuścić kota do ogrodu. Ewa naciągnie kołdrę na głowę i uda, że nie słyszy. Nie słyszy, jak on znacząco chrząka w kuchni, aż w końcu zniecierpliwiony wstanie i sam uruchomi maszynę. Nie zdziwi jej nawet, że mąż nie zajrzy do niej do sypialni sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Kiedy wróci wieczorem, ona będzie poza domem. Może w kinie, a może na spacerze na warszawskiej starówce. Jest sporo do przemyślenia, zaplanowania.

Działanie zacznie się teraz, dzisiaj. Ewa zmienia swoje życie. Dla siebie, nie dla innych.


Psychologia

„To tylko lampka wina przed snem”. 15 sygnałów, że masz problem z alkoholem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
26 sierpnia 2020
Fot. iStock / pogorelova
 

Zapadło mi gdzieś kiedyś w pamięć zdanie, że alkoholizm jest chorobą duszy. Jedną z najbardziej „samotnych”, jakie można sobie tylko wyobrazić. Pijąc nałogowo, jesteś sam, zawsze. Niezależnie od wsparcia jakie oferują ci najbliżsi, niezależnie od tego ilu znajomych masz w pobliżu. Jeśli sam nie podejmiesz próby rozwiązania tego problemu, nic cię nie uratuje. Pijąc, szukasz sobie usprawiedliwienia, powodu, przyczyny tego picia. Najczęściej na zewnątrz, rzadko w sobie. Czasem się upadlasz, bardzo często – oszukujesz się. A przede wszystkim oszukujesz tych, którym na tobie zależy.

Kobiecy alkoholizm jest inny. Głównie dlatego, że na kobietach w ogóle spoczywa w naszym społeczeństwie większa presja i ponadnormatywna odpowiedzialność. Pijąca matka spotka się z miażdżącą krytyką, pijący ojciec – co najwyżej ze smutnym pokiwaniem głową.

Czy wiesz, kiedy przekraczasz cienką granicę? Czy potrafisz rozpoznać, gdzie zaczyna się uzależnienie?… Poniżej znajdziesz 15 punktów krytycznych, które świadczą o tym, że powinnaś jak najszybciej ograniczyć alkohol lub wyeliminować go ze swojego życia.

15 sygnałów, że masz problem z alkoholem

1. Pijesz w sposób „nieprzewidywalny”

Co to znaczy? To znaczy, że umawiasz się z przyjaciółkami na kieliszek wina i na tym jednym kieliszku się nie kończy. Jest przyjemnie, jesteś zrelaksowana, łatwo dajesz namówić się na następny kieliszek i jeszcze jeden. Taki „łańcuszek” powoli staje się rutyną. Nie jesteś w stanie ograniczyć się do mniejszej dawki alkoholu.

2. Bez alkoholu nie zaśniesz

„To tylko jeden kieliszek przed snem” – mówisz sobie, co wieczór. Znajdujesz artykuły, w których lekarze mówią o zbawiennym działaniu owego jednego kieliszka wina dziennie. Tylko, że ty nie potrafisz już go nie wypić.

3. Denerwuje cię, gdy inni mówią ci, że możesz mieć problem

Podświadomie wiesz, że mają rację, ale nie chcesz tego głośno przyznać. Na komentarze reagujesz agresją.

4. Planujesz picie

Starasz się przewidzieć, kiedy następnym razem będziesz mogła się napić. Układasz pod to swoje picie spotkania z przyjaciółmi. Przesuwasz inne spotkania, żeby móc się napić.

5. Picie zaczyna mieć wpływ na twoje życie zawodowe i osobiste

Być może „nawaliłaś” w pracy, a może zawiodłaś partnera lub dzieci, ponieważ musiałaś się napić? Straciłaś kontrolę?

6. Pijesz, mimo że bliscy prosili cię, żebyś tego nie robiła

Partner, przyjaciele, rodzina – oni zauważyli problem. Przeprowadzili z tobą rozmowę, prosili o to, żebyś ograniczyła alkohol. Ich prośby do ciebie nie przemawiają. Uważasz, że to ty masz rację, że wciąż decydujesz.

7. Zdarzyło ci się znaleźć w niebezpiecznej sytuacji z powodu picia

Może to było jakieś nieciekawe miejsce, może nieciekawe towarzystwo, może niedwuznaczne okoliczności. Budzisz się następnego dnia i nie możesz uwierzyć, że do tego w ogóle doszło.

8. Masz bardzo wysoką tolerancję na alkohol

Szczerze mówiąc, nie ma się czym chwalić. Wysoka tolerancja powoduje, że często nie jesteś w stanie ocenić, kiedy pijesz za dużo.

9. Ukrywasz picie

Czyli masz poczucie wstydu. Wiesz, że nie kontrolujesz nałogu (czy istnieje w ogóle nałóg „kontrolowany”?) i nie chcesz, by inni się o tym dowiedzieli.

10. Rozpoznajesz u siebie syndrom odstawienia, gdy nie pijesz

Jesteś roztrzęsiona, zdenerwowana, wiesz, że brakuje ci alkoholu. Bolą cię mięśnie, jesteś pobudzona, może masz nawet drgawki. Myślisz tylko o tym, że objawy ustaną, gdy się napijesz.

11. Miewasz utraty pamięci

Zdarza ci się wypić tyle, że następnego dnia nie pamiętasz co się właściwie wydarzyło poprzedniego wieczora.

12. Jeden kieliszek to dla ciebie za mało

Jeden drink już nie pomaga Ci się zrelaksować. Potrzebujesz więcej, aby odczuć jakieś efekty. Wydajesz coraz więcej pieniędzy  na alkohol. Żartujesz, że to twoje hobby. Ale picie to już nie tylko zabawa. To sposób na życie i niezbędnik, by przetrwać dzień.

13. Unikasz miejsc, gdzie nie serwują alkoholu

Twoja rodzina idzie do kina.  Odmawiasz, bo wiesz, że nie dasz rady się zrelaksować bez drinka. Kiedy picie uniemożliwia rodzinne spędzanie czasu jest to znak, że masz problem z alkoholem. Twoje picie kontroluje twoje życie. Nie pozwól na to, szukaj pomocy – jak najszybciej.

14. Fantazjujesz o alkoholu

Możesz czuć się podekscytowana na myśl o wypiciu drinka. Innym razem masz zły dzień i czujesz, że potrzebujesz alkoholu – fizycznie i psychicznie. Alkohol uzależnia.

15. Masz problemy finansowe i problemy prawne

Twoja zdolność do kontrolowania swojego życia słabnie i potrzebujesz pomocy. Nie czekaj, aż sprawy będą wyglądać tak zle, że nie będziesz już mogła ich naprawić.


Na podstawie: powerofpositivity.com


Psychologia

Narcystyczny cykl przemocy. Cztery kroki do związania kogoś sznurem z poczucia winy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
25 sierpnia 2020
Narcystyczny cykl przemocy. Cztery kroki do związania kogoś sznurem z poczucia winy
Fot. iStock – Narcystyczny cykl przemocy. Cztery kroki do związania kogoś sznurem z poczucia winy

Cykl przemocy według Lenore Walker (1979) to cztery fazy, które występują po sobie w przemocowych związkach. Wydawać by się mogło, że nie ma tu zbędnej filozofii i nic więcej już tutaj dojrzeć nie można. Klasyczny schemat, który łatwo zaobserwować nawet, gdy z psychologią nie mamy nic wspólnego: budowanie napięcia, odgrywanie ról, pojednanie (tzw. miesiąc miodowy) i spokój. To zamknięte koło, którym toczy się większość nadużyć w związkach. Jednak, gdy narcyz jest sprawcą przemocy, cykl wygląda inaczej. To narcystyczny cykl przemocy.

Narcyzm zmienia ten cykl, ponieważ jest egocentryczny i nie chce przyznać się do winy. A sprawy coraz bardziej się komplikują. Narcyz nie musi niszczyć w białych rękawiczkach, on przekona cały świat, że jest cały bielszy od śniegu (nawet, gdy stoi po pas w błocie).

Potrzeba narcyza bycia lepszym od innych, bycia jedynym, słusznym, ponad prawe i funkcjonowanie w świecie podwójnych standardów, ogranicza możliwość prawdziwego pojednania. Paradoks polega na tym, że w tym kole przemocy, to ofiara czuje się winna i próbuje narcyza przepraszać.

Granie ofiary przez agresora, to  taktyka, która jeszcze bardziej nakręca tę spiralę i ośmiela narcystyczne zachowania. W efekcie narcyz jest coraz mocniej przekonany o swojej nieomylności. Każde zagrożenie dla jego autorytetu powtarza cykl.

Oto cztery fazy narcystycznego cyklu znęcania się nad partnerem. Cztery kroki do związania ciasnym sznurem poczucia winy.

Narcystyczny cykl przemocy

Faza pierwsza: Poczucie zagrożenia

Następuje przykre wydarzenie i narcyz czuje się zagrożony. Może to być odmowa seksu, dezaprobata w pracy, publiczne zażenowanie, zazdrość o sukcesy innych lub poczucie opuszczenia, zaniedbania lub braku szacunku.

Ofiara jest świadoma potencjalnego zagrożenia, staje się nerwowa. Wie, że coś się wydarzy i zaczyna chodzić na paluszkach wokół narcyza.

Większość narcyzów wielokrotnie denerwuje się tymi samymi podstawowymi problemami, niezależnie od tego, czy problem jest prawdziwy, czy wyimaginowany. Mają też tendencję do ciągłej obsesji na punkcie zagrożenia.

Faza druga: wykorzystywanie innych

Narcyz angażuje się w jakieś negatywne i przemocowe zachowanie. Wykorzystywanie i przemoc może mieć charakter fizyczny, psychiczny, werbalny, seksualny, finansowy, duchowy lub emocjonalny. Przemoc jest dostosowana, spersonalizowana, na miarę. To najgorsza cecha narcyza. Jest wyrachowany, a jego działania nie są dziką agresją w afekcie. Do zastraszania maltretowanych partnerów stosuje bardzo wykwintne metody. Szpilki wbija zawsze tam, gdzie zaboli najmocniej.

Nadużycie może trwać kilka minut lub nawet kilka godzin. Czasami stosuje połączenie dwóch rodzajów przemocy. Na przykład zaczyna od werbalnego lekceważenia czy znieważenia ofiary, aby zniszczyć jej poczucie wartości. Następnie rozpoczyna się projekcja jego własnych kłamstw na temat tego co zrobił. Bardzo często stosuje gaslighting.

W końcu zmęczona atakiem ofiara walczy defensywnie albo nie walczy wcale. Zupełnie jak zmęczona szarpaniną ryba, która złapała się na haczyk.

Faza trzecia: przemiana w ofiarę (Narcystyczny cykl przemocy)

To wtedy następuje przełom. Narcyz wykorzystuje swoje przemocowe zachowanie, jako kolejny dowód na to, że to ON jest wykorzystany, zraniony… to po prostu ON JEST OFIARĄ.

Narcyz wierzy, że jego pokręcona wiktymizacja polega na przywołaniu przeszłych zachowań obronnych. Z pewnością choć raz usłyszeliście (chociażby w filmie) zdanie wygłaszane przez kata: „zobacz, do czego mnie zmusiłeś/aś”.

Ponieważ prawdziwa ofiara ma poczucie winy i wyrzuty sumienia, akceptuje tę wypaczoną percepcję i próbują uratować narcyza. Naprawić krzywdę i zmazać swoją nieistniejącą winę.

Może to obejmować poddanie się temu, czego chce narcyz, przyjęcie niepotrzebnej odpowiedzialności, uspokojenie narcyza, by zachował spokój i godzenie się na narcystyczne kłamstwa.

Faza czwarta: siła

Narcyz czuje się wzmocniony. Wchłonął potężną porcję atencji i przede wszystkim osiągnął swoje cele. Puszy się jak paw, a każde kolorowe piórko z jego ogona mówi: widzisz, miałeś rację, dobrze zrobiłeś.

Kiedy ofiara całkiem ustąpi, narcyz czuje się wzmocniony. To wszystko uzasadnienie, jakiego potrzebuje narcyz, aby zademonstrować swoją słuszność lub wyższość.

Wykorzystywana ofiara bezwiednie nakarmiła narcystyczne ego i tylko po to, by uczynić je silniejszym i odważniejszym niż wcześniej.

Ale każdy narcyz ma piętę achillesową, a siła, którą teraz czują, będzie trwać tylko do pojawienia się kolejnego zagrożenia dla ich ego. Wtedy historia zatoczy koło i wszystko zacznie się na nowo.

Kiedy narcystyczny cykl przemocy zostanie zrozumiany, osoba wykorzystana może w każdej chwili z niego uciec. Ale dojrzenie tego kręgu przemocy, często jest najtrudniejsze.

Zacznij od wymyślenia strategii w przypadku kolejnych kłótni i konfrontacji, spróbuj dostrzec, co cię ogranicza i nie pozwala uciec. Przygotuj swój plan ucieczki z tego schematu. Nie musisz tak, żyć. Możesz rozerwać krąg przemocy.


Na podstawie: pro.psychcentral.com

Zobacz także

8 powodów, dla których wrażliwe osoby są silniejsze, niż myślisz

„To ty jesteś samolubnym dupkiem, który zjawia się, kiedy mu wygodnie!”. Nie życzę ci niczego dobrego, bo niczego dobrego nie dostałam od ciebie

Miałeś w dzieciństwie swój ulubiony kocyk? Sprawdź, co to oznacza i dlaczego z kocyka się nie wyrasta