Psychologia

Dlaczego pociąga cię facet, który obniża twoją samoocenę?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
29 lipca 2022
fot. Verne Ho/Unsplash
 

W uczuciach i emocjach nie jest tak, jak z rzeczami materialnymi. By kupić sobie drogą torebkę, musisz na nią zarobić. A w miłości nic nie staje się cenniejsze tylko dlatego, że w znoju pracujesz, by zadowolić swojego partnera. Może być ewentualnie tak, że zarobisz od niego na kilka głasków. Ale czy to ci się opłaca?

Zdrowa miłość zaczyna się tak naprawdę od kochania siebie. Po prostu wtedy czujemy, że zasługujemy na dobre uczucia od innych. I one nie pojawiają się kosztem drugiej osoby. Miłość natomiast staje się niezdrowa, kiedy rośnie na poniżaniu lub uzależnianiu drugiego człowieka. Jeśli ktoś wątpi, że zasługuje na kochanie, może szukać osoby, z którą uwikła się w sieć zależności i tym sposobem stanie się jej pacjentem lub żebrakiem.

Marzysz o prawdziwym uczuciu i byciu traktowanym dobrze. Jednocześnie w obecnym związku twoje poczucie wartości spada. Jeśli nawet ktoś inny zwraca na ciebie uwagę i oferuje ci miłość, nie potrafisz odejść. To, co łatwo dostępne, wydaje ci się niewiele warte. Dlatego, choć czujesz się coraz gorzej, nadal wierzysz, że jak COŚ zrobisz, to wasza historia będzie miała happy end. Nie chcę powiedzieć, że tak nie może się stać. Ale prawdopodobieństwo jest niskie. Przeczytaj dlaczego?

Co się dzieje, gdy pociąga cię facet, którzy obniża twoją samoocenę?

Ja go zmienię, czyli myślenie życzeniowe

Anka poznała niezwykle fascynującego, inteligentnego faceta. Szybko jednak zorientowała się, że Tomek nadużywa alkoholu. Nie mieli też dobrego seksu, bo on miał kłopoty z potencją. Mimo to Anka widziała w nim dobre cechy, np. to, że potrafi zarabiać kasę i ma bardzo dobry kontakt z córką. Uznała więc, że uda się jej popracować nad tą relacją. Namawiała nowego faceta na terapię, ale on nie chciał tam chodzić. Starała się na wszystkie sposoby, by zaczęło im się układać w sypialni, prosiła, by poszedł do lekarza, zachęcała do „błękitnych pigułek”. Nic z tego. Błagała, nagabywała, dbała. Aż zobaczyła, kim się stała: nieszczęśliwą kobietą ze znacznie obniżoną samooceną, która musiała żebrać o seks i odrobinę czułości.

Ludzi może pociągać ktoś, kto sprawia, że rezygnują ze swoich potrzeb np. w sypialni, ponieważ znajdują w tej osobie inne pożądane cechy np. zaradność czy wyjątkową urodę. Wtedy  żyją nadzieją, że z czasem zostaną pokochani tak, jak tego pragną. Ten rodzaj nadziei okazuje się zwykle tylko pobożnym życzeniem. Choć prośby wobec partnera wydają się racjonalne, on nie ma zamiaru robić niczego, co wymagałoby wysiłku. Rani swoją zawziętością i odmową czułości. Czasem kłamie, obiecuje, że pójdzie na terapię, ale tego nie robi. Niestety nasza zdolność do przemiany kogoś, kto jej nie chce, jest niemożliwa, bez względu na to, co sugeruje początkowo nasza wyobraźnia.

Chcę być dla niego idealna, czyli amnezja tożsamości

Mąż ciągle mówił Marcie, że jest nieatrakcyjna, że wstydzi się jej przed kumplami. Dlatego ona starałam się za wszelką cenę zasłużyć na jego uznanie. Poszła na studia, ubierała się w stylu, który kompletnie jej nie odpowiadał, ale dzięki temu upodobniała się do żon kolegów Artura. W końcu przestała odczuwać, co jest jej własną potrzebą, a co próbą zadowalania kochanka. Przyjaciółkom mówiła, że nie potrzebuje zbyt wiele dla siebie. Faktycznie tak czuła. Wydawało się jej, że będzie szczęśliwa dopiero wtedy, gdy mąż stanie się zadowolony. Czekała, jak pies na jego pochwały. Rzadko je dostawała, co sprawiało, że starała się jeszcze bardziej i była… sfrustrowana.

Czasami zakochanie tak silnie motywuje ludzi, że próbują zadowolić kochanka, zapominając o tym, jakie są ich prawdziwe potrzeby, zainteresowania i kim naprawdę są. To można nazwać „amnezją tożsamości”. Takie osoby żyją w fikcji i fantazji. Oczywiście, zawsze mogą iść na studia, by zabłysnąć lepszym wykształceniem, mogą starać się być bardziej zabawni lub zaradni życiowo. Cele same w sobie są złe! Ale czy te pragnienia wyrastają z prawdziwych potrzeb ich serca? Pytanie nie brzmi zatem: czy standard, który ktoś inny chce ci narzucić, jest dobry. Ale czy ty, nie będąc w związku z tym konkretnym facetem, nadal miałabyś ochotę to wszystko realizować?

Lęk przed prawdziwym szczęściem, czyli uzależnienie od poniżania

Przyjaciółki Izabeli kompletnie nie rozumieją, dlaczego ona wybrała sobie takiego męża. Wyśmiewa się z niej w towarzystwie, poniża ją, pokrzykuje. Kiedyś Izabelą zainteresował się naprawdę fajny facet, który był w nią wpatrzony jak w obrazek. Przyjaciółki cieszyły się i kibicowały temu flirtowi, mając nadzieję, że Iza uwolni się w końcu od swojego prześladowcy. Na próżno. Powiedziała im, że naprawdę próbowała zainteresować się nowym mężczyzną, ale finalnie uznała, że jest nudziarzem w porównaniu z jej mężem.

W przeciwieństwie do myślicieli życzeniowych, którzy mają nadzieję zmienić drugiego człowieka dzięki swojej miłości lub tych, którzy zapominają, kim naprawdę są, trzeci typ kochanków pociąga… bycie poniżanym. Choć brzmi to paradoksalnie, oni są przyzwyczajani do obelg, które dotyczą ich wizerunku albo zachowania. Takie osoby chętnie zawierają wspierające przyjaźnie, ale  nie potrafią tego samego robić w romantycznych relacjach. Jeśli druga osoba zaczęłaby je nagle traktować troskliwie, straciliby psychiczną równowagę. Dlaczego? Oni podświadomie obawiają się szczęścia, bo czują, że nie zasługą na nie. Dlatego z góry wybierają frustrację, czyli to, do czego są przyzwyczajeni. Po prostu przywykli do urabiania się w miłości po łokcie.


Psychologia

Żyjesz w toksycznym związku? Pozwól sobie pomóc. Rób małe kroki, pamiętaj, że idziesz po swoje szczęście

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
29 lipca 2022
 

Sylwia nadal spłaca kredyt zaciągnięty, by pokryć długi męża. Alicja została zgwałcona przez partnera, gdy była pod wpływem środków nasennych. Marta żyła z alkoholikiem. Julia rozwiodła się z manipulatorem, który niemalże doprowadził ją do samobójstwa… To tylko kilka historii kobiet z książki Joanny Warpas i Danuty Awolusi „Mam już dość. Jak pokonałam domowego hejtera”, Wydawnictwo Sine Qua Non.

Dziewczyny, jak narodził się pomysł, by napisać wspólną książkę o przeżyciach kobiet, które doświadczyły bardzo toksycznych związków?

Joanna Warpas: Zaczęło się od postu na moim profilu na Instagramie, który dotyczył przemocy w relacji. Wzbudził on bardzo dużo emocji wśród kobiet. Dostałam wiele wiadomości prywatnych z podziękowaniami za to, że mówię o przemocowych związkach, bo doświadczenia Polek są raczej takie, że ten problem… zamiata się pod dywan. Nawet jeżeli o tym mówią, zderzają się ze ścianą i niezrozumieniem, nawet ze strony innych kobiet. I to był ten moment, w którym d zrozumiałam, że to jest zadanie dla mnie: uświadomić, pokazać, obnażyć, dodać sił i zapalić światło w tunelu. Nie wiele myśląc, zadzwoniłam do Danusi z pytaniem, czy chce to zrobić ze mną. A ona bez wahania się zgodziła.

Danuta Awolusi: Tak! Pomysł mi się spodobał. I wiedziałam, że to będzie ważna książka.

Czy same doświadczyłyście trudnego rozwodu?

DA: Jesteśmy rozwódkami, ale szczerze mówiąc – nie ma to znaczenia. Zalała nas taka fala historii kobiet, tak różnych i trudnych, że to by ło dokładnie to, o czym chciałyśmy opowiadać. To ma znaczenie, żeby każda kobieta wiedziała, że nie jest sama. Że nie tylko ona przeżywa ten cały koszmar. I że a końcu tego wszystkiego będzie lepiej. Inaczej. Nasze bohaterki nie żałują swoich decyzji. Dzisiaj wiodą życie bez swoich oprawców.

JW: Każda z bohaterek nie ukrywa, że łatwo nie było. Często mrocznie. Czuły bezsilność, bo bezradność pęta niczym sznur, ale fakt, że dzisiaj nie towarzyszy im już paraliżujący strach, jest bezcenny.

Która z historii opisanych kobiet była dla was najtrudniejsza do wysłuchania?

DA: Dla mnie historia Alicji, byłej żony socjopaty. Poraża mnie to, że gwałciciel, wyłudzacz, damski bokser nie ponosi ŻADNEJ odpowiedzialności karnej za to, co zrobił. To, jak bardzo system jest wadliwy i krzywdzący, jak rzadko sprawiedliwość ma miejsce, jest dla mnie szokujące. Z drugiej strony, Alicja dała sobie radę. Choć zawiódł ją sąd, zawiodła niebieska linia, ona jednak wygrała. Podziwiam ją i wiem, że kobiety mają w sobie siłę, żeby o siebie walczyć. I choć jej eks mąż nadal ciąga ją po sądach (minęło 10 lat!!) i nie płaci alimentów, ona jest szczęśliwa. Nie dała się.

JW: Mną wstrząsnęła historia Julii, która przez swojego oprawcę była więziona, osaczana i doprowadzana na skraj wyczerpania psychicznego. Do tego stopnia, że w pewnym momencie była gotowa odebrać sobie życie. Zresztą podobnych historii przeczytałyśmy wiele i mamy świadomość tego, że powinny one trafić w ręce prokuratorów. Niestety wiemy, że nigdy tak się nie zdarzy i oprawcy pozostaną bezkarni. To jest przerażające.

Dlaczego wasze bohaterki tak długo dawały się krzywdzić?

DA: Odpowiedź jest złożona. Przemoc osaczyła nasze bohaterki, odebrała im poczucie sprawczości. No i ten WSTYD, że jestem ofiarą, że ktoś najbliższy robi mi coś złego… Poza tym ofiary przemocy często czują się same, pozbawione opieki, a wadliwy i nieprzemyślany system tylko pogarsza sprawę. Wrażenie bycia w matni, ale też nadzieja, że jednak ON kiedyś się zmieni, są bardzo silne. No i dokąd kobieta ma uciekać?

JW: To pytanie powinno brzmieć inaczej. Dlaczego pozwalamy jako naród krzywdzić kobiety? Przecież one wcale nie dają się krzywdzić. Związały się nieświadomie (mniej lub bardziej) z potworem, który skutecznie przejął nad nimi kontrolę i odebrał poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Będąc w takim stanie, wyrwanie się z tej piekielnej matni jest niezmiernie trudne. Zaczyna działać schemat wyparcia, zaprzeczenia. Ale rozstanie jest przecież możliwe.

Co w końcu powoduje najczęściej, że chcemy się uwolnić z toksycznego związku?
DA: Nasze bohaterki poczuły, że MAJĄ DOŚĆ. Czasem pomaga im w tym ktoś z otoczenia, ale najczęściej same w końcu dostrzegają, że poza tym piekłem, jest inne życie. Myślę, że wsparcie bliskich jest tu nieocenione. Przyjaciółka, siostra, terapeuta, koleżanka z pracy — ktokolwiek. Niektóre z naszych bohaterek zostały odcięte za sprawa swojego hejtera od bliskich. To zawsze jest wyraźny sygnał, że trzeba szybko uciekać…

JW: Duże znaczenie ma również zrozumienie i zaakceptowanie sytuacji, w której się znajdujemy. Bo tylko wówczas możemy przejść z fazy pisania usprawiedliwień do fazy działania.

Zobacz także: „Nierób, darmozjad, na bzdury kasę tatusia wydaje. I że ledwo dotknąć, już krwawi”. To Martyna codziennie słyszy o swojej mamie

Która z opowieści dotycząca tego, co działo się na sali sądowej, poruszyła was najbardziej?

DA: Wszystkie były mocne, ale znów Alicja miała wyjątkowo ciężko. Była opluwana, upokarzana, zasypywana stekiem kłamstw. Nie mam słów. Natomiast Diana musiała się zmierzyć z faktem, że jej mąż zatrudnił armię prawników, a ona miała tylko jednego obrońcę, po kosztach.

JW: Piekło sal sądowych to zmora każdej kobiety. Nikt nie myśli o tym, że ona mierzy się nie tylko ze stresem związanym z samym procesem, ale również z tym, że będzie zamknięta w jednym pomieszczeniu ze swoim oprawcą. A to jest uczucie, które potrafi paraliżować i towarzyszyć kobiecie również długie godziny po opuszczeniu gmachu sądu.

Co byście na koniec powiedziały kobiecie, która czuje, że chce się wydostać z takiego związku, ale jeszcze nie ma sił?

DA: Po pierwsze: wierzę ci, że to wszystko się dzieje. Widzę cię. Nie jesteś sama. Wiele kobiet doświadcza tego, co ty. Możesz zwrócić się o pomoc. Zacznij od kogoś, kto daje ci poczucie bezpieczeństwa, zaufaj komuś. Ta osoba cię nie osądzi. Tylko JEGO, oprawcę należy osądzać. I pamiętaj, że jest lepsze życie, że naprawdę możesz żyć inaczej i zasługujesz na szczęście.

JW: Jesteś ofiarą, nie powinnaś się wstydzić tego, co cię spotkało. Nie daj sobie wmawiać, że masz zbyt duże oczekiwania i że nie dasz sobie rady. Pozwól sobie pomóc. Rób małe kroki, ale nie stój w miejscu. Pamiętaj, że idziesz po swoje szczęście.

Jak długo dochodzi się po takich traumach do siebie?

DA: To bardzo indywidualna kwestia. Nasze bohaterki potrzebowały czasem wielu miesięcy albo lat. Niektóre do dzisiaj dochodzą do siebie. Ważne, aby to wszystko przepracować, by sięgnąć po wsparcie. Trzeba się poskładać, ale też zobaczyć, dlaczego oprawca w ogóle pojawił się w naszym życiu. Na koniec powiem ci coś optymistycznego – wszystkie nasze bohaterki stanęły na nogi. Nie każda jest gotowa na miłość, ale każda jest zadowolona z tego, że zawalczyła o siebie. Cieszę się, że nie spieszą się z niczym, tylko dają sobie czas, także na miłość.

JW: Życie z oprawcą zaburza odczuwanie miłości. A ta, którą tracimy najdotkliwiej, to miłość do siebie. Gdy pokochasz siebie na nowo, wybaczysz i zaczniesz o siebie dbać – dopiero wówczas jesteś w stanie dostrzec to, co przynosi ci nowe życie już bez domowego hejtera.

Zobacz także: „Nie mam własnych pieniędzy, nie mogę sama wyjeżdżać, duszę się”


Danuta Awolusi
Pisarka, autorka obyczajowych reportaży. Nauczycielka w szkole Pasji Pisania. Niezależna copywriterka i dziennikarka. Wraz z przyjaciółką Arletą prowadzi kanał na YouTube (Książki Zbójeckie).

Joanna Warpas
Samodzielna mama, absolwentka szkoły tanga i kursów rozwojowych z przeróżnych dziedzin, influencerka, specjalistka w dziedzinie optyki okularowej.


Psychologia

Sucha skóra na łokciach – poznaj przyczynę i zacznij działać!

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
29 lipca 2022
fot. Jacob Bentzinger/Unsplash

Sucha skóra na łokciach to jeden z częstszych problemów skórnych. Zmagają się z nim zarówno kobiety jak i mężczyźni. Choć problem może utrzymywać się przez cały rok, nasila się w okresie jesienno-zimowym. O czym świadczą suche łokcie i jak im zapobiegać?

Sucha skóra na łokciach – przyczyny

Sucha skóra na łokciach jest zewnętrznym symptomem zaburzeń i schorzeń w organizmie. Suche łokcie, a także i kolana, najczęściej pojawiają się w przypadku problemów zdrowotnych takich jak na przykład:

  • Niedoczynność tarczycy – tarczyca to niezwykle ważny gruczoł, od którego uzależniona jest gospodarka hormonalna. Zakłócona praca tarczycy prowadzi do wielu problemów, a jednym z nich są chropowate łokcie i kolana.
  • Łuszczyca – przewlekła i zapalna choroba charakteryzująca się specyficznymi zmianami skórnymi.
  • Atopowe zapalenie skóry (AZS) – to przewlekła choroba skórna, często uwarunkowana genetycznie. Sucha i swędząca skóra na łokciach jest jednym z objawów egzemy, który wymaga konsultacji u dermatologa.
  • Grzybica łokci – duże, czerwone i okrągłe zmiany skórne, którym dodatkowo towarzyszy świąd i krostki na łokciach, najprawdopodobniej świadczą o jednej z odmian grzybicy skóry gładkiej.

Zobacz również: Pękające pięty i sucha skóra stóp. Jak można poradzić sobie z tym bolesnym problemem?

Za przesuszoną skórę na łokciach odpowiedzialna jest również nieodpowiednia pielęgnacja. Do najczęstszych błędów pielęgnacyjnych należą:

  • Niedostateczne nawilżenie skóry – skóra na łokciach i kolanach ma dużą skłonność do rogowacenia i wysuszenia. Jeśli zapomnimy o odpowiednim nawilżeniu ciała, skóra w okolicy łokci stanie się przesuszona i chropowata.
  • Nieodpowiednie kosmetyki – stosowanie nieodpowiednich kosmetyków do pielęgnacji np. tych zawierających alkohol czy posiadających działanie oczyszczające może doprowadzić do przesuszenia skóry na łokciach.
  • Nieodpowiednie zabezpieczenie przed czynnikami zewnętrznymi – skóra na łokciach jest bardziej podatna na działanie wiatru, temperatury czy na otarcia. Nieodpowiednie nawilżenie, brak zabezpieczenia przed czynnikami zewnętrznymi sprawia, że skóra staje się wysuszona i chropowata.

Sucha skóra na łokciach może być również wynikiem:

  • Niedostatecznego nawodnienia organizmu – picie zbyt małej ilości wody może doprowadzić do pogorszenia kondycji skóry, co objawia się suchymi i nieprzyjemnymi w dotyku łokciami.
  • Nieodpowiednia dieta – spożywanie źle zbilansowanych posiłków, ubogich w witaminy i kwasy tłuszczowe odbija się na pracy całego organizmu.

Zobacz również: Skóra wrażliwa – co sprzyja działaniom anti-ageing? 4 rady kosmetologa

Jak się pozbyć suchej skóry na łokciach?

Istnieje wiele sposobów by pozbyć się suchej i nieprzyjemnej w dotyku skóry na łokciach. W pierwszej kolejności warto zwrócić uwagę na codzienną pielęgnację. Być może wyeliminowanie kosmetyku o działaniu wysuszającym okaże się wystarczające. Do pielęgnacji warto używać produktów natłuszczających i nawilżających. Najlepiej wybierać kosmetyki, które w składzie zawierają np.: glicerynę, mocznik, lanolinę, witaminę A, naturalne oleje, masło shea, kwas hialuronowy, alantoinę, olej z pestek rokitnika. Przez cały rok, nie tylko w okresie letnim, należy pamiętać o piciu odpowiedniej ilości wody – minimum 2 litry każdego dnia. Do codziennej diety warto włączyć produkty bogate w witaminy i tłuszcze nienasycone. Spożywanie dużej ilości warzyw, owoców, ryb czy awokado korzystnie wpłynie na pracę organizmu. Dodatkowo można rozpocząć suplementację produktami zawierającymi kwasy omega-3 i omega-6. By pozbyć się suchej skóry na łokciach, w zaciszu domowym można wykonać zabieg z użyciem parafiny. To oleista substancja mineralna, która na powierzchni skóry tworzy warstwę niedopuszczającą do utraty nawilżenia i zatrzymującą wilgoć. Przy nadmiernie przesuszonej skórze należy unikać długich i gorących kąpieli, a także kąpieli w basenie, gdzie woda zawiera chlor. Gdy pomimo wprowadzonych zmian problem suchych łokci nie znika, warto skonsultować się z lekarzem.

 


Zobacz także

Sama nie oznacza, że samotna. Nie pytaj mnie dlaczego  jestem singielką, ja nie pytam dlaczego ty masz męża

Hej, singielko! Zamiast narzekać, zobacz, jakie zalety ma życie bez faceta 

5 typów „trudnych” osób. Jak sobie z nimi poradzić?

Siedem rzeczy, z powodu których obawiasz się przyszłości. Nie pozwól, by strach kontrolował twoje życie