Psychologia Związek

Apatia, dystans, brak szacunku – to jeszcze miłość czy już tylko „bycie zajętym”?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
19 marca 2018
1 z 1

Apatia, dystans, brak szacunku - to jeszcze miłość czy już tylko "bycie zajętym"?

Fot. iStock/iTref

Bliskość fizyczna

Każdy z nas ma w życiu chwile, kiedy seks schodzi na dalszy plan. Może to wynikać z chwilowych kłopotów ze zdrowiem, nerwowej sytuacją w pracy czy problemów rodzinnych. Kochające (i zakochane!) pary starają się jednak pielęgnować swoje życie intymne. Nawet jeśli nie uprawiają seksu, są ze sobą blisko – dużo rozmawiają, są uważni, chcą zaspokajać potrzeby drugiej strony. Jeśli oddaliliście się od siebie na tyle, że już właściwie ciężko jest przełamać pewną barierę, wasz związek naprawdę przechodzi poważny kryzys.

Skupienie

Kiedy jesteśmy w sobie zakochani, często myślimy o drugiej osobie. Chcemy sprawić jej radość, poprawić humor. Przynosimy drobne upominki, pytamy o samopoczucie. Chcemy po prostu uszczęśliwić partnera. Gdy nadchodzi moment, że jest nam to właściwie obojętne, co on czuje i czego pragnie, powinniśmy traktować to jako sygnał ostrzegawczy.

Docenienie

Jak najłatwiej sprawdzić, czy jesteśmy zadowoleni ze związku? Wystarczy się zastanowić, jak bardzo doceniamy naszego partnera. Czy uważamy, że jest „najlepszym facetem na jakiego mogłam trafić”, czy może „zwykłym, przeciętnym, takim jak każdy inny”? To wiele mówi o stanie naszego związku i uczuciach, jakie nami targają.

Szacunek

Jest niezbędny, żeby związek był szczęśliwy. Partnerzy powinni się wspierać i doceniać. Jeżeli traktujemy siebie nawzajem z szacunkiem, łatwiej nam dyskutować, negocjować i planować. Słowem – łatwiej nam ze sobą żyć w zgodzie i harmonii. Gdy przestajemy szanować, trudno mówić o szczęśliwym związku.

Oczywiście można dalej tworzyć parę, udawać, że wszystko jest w porządku, mimo wystąpienia któregoś lub wszystkich tych czynników. Gośce się to do tej pory udawało. Nadchodzi jednak w pewnym momencie myśl, że z tej całej miłości pozostał jedynie status – „zajęta”. To cię zadowala?

Na podstawie: Psychology Today

PoprzedniNastępny
Psychologia Związek

„Krystyna mężczyzn sobie brała i porzucała, gdy przestawali ją fascynować albo po prostu być potrzebni”

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 marca 2018
Miała dwóch mężów i stu kochanków - tak mogłaby się zaczynać historia Krystyny Skarbek - kobiety szpiega, która zapisała się na kartach historii działając w czasie wojny na rzeczy wywiadu brytyjskiego i francuskiego.
Fot. iStock/ysbrandcosijn
 

Miała dwóch mężów i stu kochanków – tak mogłaby się zaczynać historia Krystyny Skarbek – kobiety szpiega, która zapisała się na kartach historii działając w czasie wojny na rzeczy wywiadu brytyjskiego i francuskiego. Była James’em Bond’em w spódnicy, zresztą to właśnie Krystyna stała się pierwowzorem dla Vesper Lynd – dziewczyny Bonda w „Royal Casino”. Niezwykłą postać i pasjonującą historię życia tej kobiety możemy poznać dzięki książce „Miłośnica” Marii Nurowskiej.

Ewa Raczyńska: Dlaczego akurat historia Krystyny Skarbek stała się myślą przewodnią „Miłośnicy”, nie myślała Pani nigdy o innej bohaterce?

Maria Nurowska: Postać Krystyny Skarbek towarzyszyła mi od dzieciństwa, gdyż mój ojciec przyjaźnił się z jej ojcem i opowiadał mi o niej. Znałam ją tylko z fotografii, ale pod wpływem opowieści ojca, stawała się kimś realnym, kimś, kogo znam i rozumiem. Wtedy to była moja rówieśnica, którą podziwiałam i chciałam być taka jak ona. Po latach, gdy zbierałam materiały do książki, rozmawiałam z ludźmi, którzy ją znali, Krystyna „dorosła” i miałam duże problemy, żeby zrozumieć, dlaczego postępowała tak czy inaczej. Dlaczego krzywdziła siebie i innych. To wynikało trochę z jej życiorysu, była po matce Żydówką, po ojcu hrabianką. To taka mieszanka wybuchowa…

Dzisiaj, kiedy kobiety muszą walczyć o swoje prawa, postać Krystyny Skarbek, może nabrać innego charakteru? Pokazać niezłomność i odwagę w dążeniu do celu?

Na pewno mogłaby być przykładem niezłomności i odwagi w dążeniu do celu, ale nie miałoby to nic wspólnego z walką kobiet o swoje prawa. Krystyna była osobna i swoja własna. Prawdę mówiąc, nie miała w sobie czegoś takiego, jak wspólnota z własną płcią. Stroniła od towarzystwa kobiet , po prostu nudziły ją. Nie wiem, jak byłoby teraz, kiedy kobiety przestały być kobietkami stworzonymi do tego, aby zadowalać swoich mężów. Krystyna mężczyzn sobie brała i porzucała, gdy przestawali ją fascynować albo po prostu być potrzebni.

Czym dla Pani dzisiaj jest kobiecość, a czym feminizm? Czy może Pani postawić znak równości pomiędzy tymi dwoma słowami?

Wie pani, ja nie lubię wszelkiej przesady. Rozumiem i popieram walkę o prawa, które kobietom się należą, jak zrównanie zarobków, czy prawo do aborcji, ale obrażanie się, kiedy mężczyzna przepuszcza nas w drzwiach, jest po prostu śmieszne.

Albo ta burmistrzyni czy mecenaska… to zgrzyta. I to zaznaczanie Polki i Polacy. Wiadomo, że słowo „Polacy” obejmuje nas wszystkich. Czy we Francji ktoś mówi: Francuzki i Francuzi? Albo Niemki i Niemcy? Ale u nas musi być inaczej, nie ma Obywateli, są Obywatelki i Obywatele! Amen.

Co Pani sądzi o dzisiejszych kobietach? Z perspektywy czasu i Pani doświadczenia – zmieniłyśmy się? Zrozumiałyśmy, jak ważna dla każdej z nas powinna być niezależność?

Jestem rozczarowana, sądziłam, że w obecnej sytuacji, w jakiej znalazł się nasz kraj, to kobiety są na tyle silne, że przepędzą obecnie rządzących, którzy wprowadzili w Polsce średniowiecze. I co? Odstawiły parasolki do kąta…

Krystyna Skarbek to kobieta, który robi to, co chce. Mogłaby być inspiracją dla współczesnych kobiet?

Chyba by się nie rozumiały, ona nigdy by nie stanęła na ściance i nie konkurowała z innymi w kwestii elegancji. Gardziła tym, miała swój świat i tylko nieliczni mieli do niego wstęp, ale dlatego była taka fascynująca.

Ale też kochała, a przynajmniej miała słabość do mężczyzn. Czytając książkę myślałam o tym, że o mężczyznach, którzy mają wiele kochanek mówi się z podziwem, o kobietach wręcz przeciwnie.

To raczej mężczyźni mieli do niej słabość. Krystyna miała w sobie, jakąś niszczycielską siłę, która okazywała się dla jej partnerów atrakcyjna. Lgnęli do niej, a ona ich po jakimś czasie odrzucała, bez słowa wyjaśnienia. Dotyczyło także tych, których kochała, że wspomnę Andrzeja Kowerskiego. Tylko w jednej miłości była czuła i wierna, myślę tu o zwierzętach.

Pani jednak skupiła się na miłości, kochankach chcąc przełamać trochę ten stereotyp? Mówiło się o Skarbek, że miała dwóch mężów i stu kochanków…

Powiedzmy wielu. Nie to było jednak treścią jej życia. W czasie wojny oddała wielkie zasługi wywiadowi angielskiemu, za co otrzymała najwyższe odznaczenia wojskowe. To samo we Francji, dzięki swojej tam działalności uratowała życie wielu ludziom. I Francuzi do dziś to pamiętają. A ilu miała kochanków, to sprawa naprawdę drugorzędna.

Gdyby Krystyna Skarbek żyła w dzisiejszych czasach, kim by była, co by robiła, w jaki obszar naszego życia byłaby zaangażowana?

Na pewno wydałaby wojnę PiS-owi, bo bardzo kochała Polskę i nie zniosłaby ich okupacji. Dla mnie też są okupantami, bo tylko okupant w ciągu dwóch lat potrafiłby tak spustoszyć umysły ludzi i odizolować własny kraj od już nawet nie od Europy, a reszty świata.

A dzisiaj – czy przychodzi Pani na myśl obecnie żyjąca kobieta, która mogłaby stać się bohaterką Pani książki? 

Właśnie piszę książkę o innej wspanialej Polsce, ale jest za wcześnie, by o tym mówić.

 

Miała dwóch mężów i stu kochanków - tak mogłaby się zaczynać historia Krystyny Skarbek - kobiety szpiega, która zapisała się na kartach historii działając w czasie wojny na rzeczy wywiadu brytyjskiego i francuskiego.


Psychologia Związek

Córki trudnych matek są uwięzione w roli grzecznych dziewczynek

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 marca 2018
1 z 1

Grzeczne córki narcystycznych matek

Fot. iStock / kieferpix

Potrzeba utrzymywania złudzenia doskonałości sprawia, że nikt nie może zobaczyć, kim ona naprawdę jest. Dobra córka nie okazuje słabości, choć bywa bardzo słaba. Nieprawdopodobnym dla niej wyzwaniem jest pokazanie ukochanej osobie „prawdziwej” siebie. Dlatego najczęściej, w dorosłym życiu wybiera partnerów, którzy sami potrzebują narcystycznego lustrzanego odbicia. Dobra córka może być otoczona przez ludzi, ale czuje się głęboko samotna i nie wie, dlaczego.

Zmartwiona tym, że nie jest wystarczająco dobra, stale stara się być najlepsza w pracy lub w szkole. Jednak wcale nie daje jej to poczucia satysfakcji, zamiast tego, czuje się jak oszust, który tylko czeka, aż ktoś odkryje, że nie ma w niej nic naddwzyczajnego.

Dobra córka może ćwiczyć i głodzić się, aby uciszyć wewnętrzny głos krytyczny, który bezustannie nazywa ją „grubą”, „leniwą”.   Starając się dobrze wyglądać  i mieć wszystko pod kontrolą może sięgnąć po alkohol, gdy nikt nie patrzy. W skrajnych przypadkach próbuje samookaleczenia, aby uwolnić nagromadzoną w sobie presję.

Jej tak zwane „sukcesy” są zarówno nagrodą, jak i więzieniem. Każdy sukces stawia oczekiwania, za które czuje, że będzie musiała zapłacić.

Fałszywy uśmiech, maska ​​na twarzy, bezwzględne dążenie do perfekcji zniszczyły tę dziewczynę, która w dzieciństwie chroniła narcystyczną matkę, zamiast być prawdziwą wersją siebie.

Co może zrobić dobra córka, aby pomóc samej sobie?

Musi zrozumieć, że jej własne, prawdziwe „ja” wciąż tam jest, czekając na odzyskanie i przywrócenie do życia. Jej cierpienie u stłumiona złość, w końcu w końcu dojdą do głosu i pomogą jej się uwolnić ją od kajdan życia wewnątrz fałszywego ja.


Na podstawie: psychcentral.com

PoprzedniNastępny

Zobacz także

Upragniony, wyczekany piątek. 5 wskazówek jak przetrwać w pracy ostatnie godziny przed weekendem

Upragniony, wyczekany piątek. 5 wskazówek jak przetrwać w pracy ostatnie godziny przed weekendem

43 podstawowe rzeczy, o które kobieta, którą kochasz, nie powinna cię prosić – powinna je od ciebie dostać, mężczyzno

Wścieknij się, choć raz, zrób aferę. O piekle, w którym żyją grzeczne dziewczynki