Lifestyle

Związek bez seksu, bez trzymania się za ręce, bez spotkań! Tak, byłam w takim trzy lata. Słyszałam tylko jego głos

Listy do redakcji
Listy do redakcji
14 września 2021
fot. FreshSplash/iStock
 

Myślisz, że to niemożliwe być w związku z kimś, kogo widziało zaledwie godzinę i z kim rozmawiało się łamanym angielskim przez dziesięć minut? Jesteś w błędzie! Byłam w związku z takim mężczyzną przez trzy lata. Ale nie to jest najdziwniejsze! Najdziwniejsze jest to, że po tym pierwszym spotkaniu już nigdy się nie wiedzieliśmy. A jednak przeżywaliśmy wszystko. Miłość, namiętność, bliskość, frustrację, rozmowy o dzieciach i wspólnej przyszłości. Nawet okropne kłótnie, po których nie odzywaliśmy się o siebie dwa miesiące. Kilka poważnych rozstań i gorących powrotów. Jak to wszystko możliwe? Posłuchaj…

To było dokładnie trzy la temu. Postanowiłam iść na samotną pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Bardzo się bałam, ale przygotowałam się do tego, jak do wyprawy alpinistycznej. Kilkakrotnie pakowałam i rozpakowywałam plecak. Ważyłam go, minimalizowałam ekwipunek. Miałam ze sobą jedzenie, moskitiery i aerozole owadobójcze… Ale to przecież nie o tym.

Pewnego dnia podczas pielgrzymki niedaleko Porto przystojny pielgrzym zapytał mnie, skąd może nabrać wody. Nie bardzo potrafiłam mu wytłumaczyć, dokąd ma iść, bo słabo mówiłam wtedy po angielsku, więc zaprowadziłam go do źródełka. Chwilę rozmawialiśmy, głównie na migi, dowiedziałam się, że ma na imię Diego i pochodzi z Kuby. Ja dużo nadrabiałam uśmiechem. Wymieniliśmy się adresami na kontach społecznościowych i… każdy poszedł swoją drogą. I w tym momencie właśnie wszystko się zaczęło.

On do mnie napisał. Podziękował. Powiedział, że takie kobiety serdeczne i dobre po prostu się nie zdarzają i że jestem dla niego aniołem nie z tego świata. Nie wiem, jak to się stało, ale po powrocie do domów zaczęliśmy do siebie dzwonić na różnych komunikatorach internetowych. To on zaczął i co ciekawe, choć słabo mówiłam po angielsku, Diego tak nawijał… że nie czułam dyskomfortu. Właściwie mówił przez pół godziny i czasem miałam wrażenie, że wszystko mu jedno, czy ja to rozumiem. To mnie wkurzało! Zapisałam się więc na intensywny kurs do native speakera i stopniowo nasze rozmowy stały się ciekawe, czasem nawet namiętne.

Diego jest Kubańczykiem, ale pracuje jako szef brygady remontowej na Florydzie. Najpierw podobała mi się jego pogoda ducha i fakt, że za każdym razem, jak ze mną rozmawiał, dosłownie promieniał ze szczęścia. Wydawał się też niezwykle zaangażowany, bo dzwonił czasem nawet dwa razy dziennie.

Po jakimś czasie Diego zaczął mówić, że marzy, by mnie odwiedzić w Polsce. Ale zawsze wtedy podkreślał, że chciałby mnie widzieć codziennie, jak wracam z pracy i że pragnie zatrzymać się u mnie. „Dlaczego nie w hotelu?”, pytałam wystraszona. A on tylko: „Bo jestem tak bardzo stęskniony!” Powiedziałam mu więc, że to w ogóle nie wchodzi w grę. Wtedy zaczął mnie zapraszać do siebie. Przyznam szczerze, że zamieszkanie u faceta, którego widziałam na oczy 30 minut też wydawało mi się szalone, więc powiedziałam mu, żebyśmy spotkali się połowie drogi. Może wspólne wakacje w Hiszpanii?”, proponowałam. Teraz on nie chciał się zgodzić. Wypytywałam – dlaczego. A on znowu swoje: zaprasza mnie do siebie albo wpadnie do mnie. Coś mi tu nie pasowało: Może ten gość nie ma kasy! Zwęszył, że jestem zamożna i że u mnie się jakoś zahaczy. W dodatku Diego zaczął snuć wizje przez telefon, że chętnie się do mnie przeprowadzi i że marzy o dzieciach. Ja też bardzo pragnęłam dziecka, więc ta wizja jakoś grzała moje serce, ale nie umiałam się do spotkania na żywo ośmielić.

Jak wygląda seks takiej pary? Banał! Byliśmy zbyt nieśmiali, by odważyć się na jakiekolwiek igraszki. Jak para dzieci. Jak podlotki, które omijają temat. W końcu pomyślałam, że to jest CHORE i zerwałam z nim! Przez telefon. Powiedziałam, że ten nasz „niby-związek” jest jakimś szaleństwem i że to koniec. Przestałam odbierać i wszystko przycichło.

Pamiętam, że spojrzałam wtedy w kalendarz i się przeraziłam. Minęło półtora roku od naszego trzydziestominutowego spotkania. Przez ten czas razem przeżyliśmy WIELE: niemal codziennie rozmawialiśmy, zbliżyliśmy się, przesyłaliśmy sobie zdjęcia, emotikonki, opisy naszych dni. Powiem tak – miło było jednak mieć kogoś takiego na drugim krańcu świata, kto mówił, że jestem cudowna. Dlatego po dwóch miesiącach złamałam się i wysyłałam mu zdjęcie… zachodzącego słońca. Ależ się ucieszył. Od razu zadzwonił. Wtedy postawiłam jednak warunek, że musimy przejść na drugi level, czyli rozmawiać z użyciem kamerki. Diego wystraszył się, powiedział, że przytył i że pewnie mi się nie spodoba. Znów z nim zerwałam. Tym razem na tydzień.

To on pierwszy zmienił zdanie. Dzwonił, dzwonił… Widziałam, że mogę odebrać i w końcu go zobaczyć na kamerce, ale miałam wtedy mokre włosy i zero makijażu, więc mój żołądek ścisnął się ze strachu. Stchórzyłam. Dziś z perspektywy czasu wiem, że to było jakieś chore przepychanie się i że ja z taką humorzastą laską, (jaką byłam wtedy!), sama bym nie wytrzymała. Przez kilka miesięcy było między nami fajnie, ale im lepiej ja mówiłam po angielsku, tym Diego bardziej mnie denerwował. Pamiętam, że na początku cieszyło mnie, że jest taki po amerykańsku wyluzowany, a teraz wkurzało mnie, że on zawsze czuje się wspaniale. Mówiłam więc: „Diego, co to za miłość, jak mi nie mówisz, co czujesz!?” I jeszcze: „Po co ty w ogóle mnie wybrałeś? Po co ci taka kobieta na drugim krańcu świata?” A on: „To symboliczne, to jakiś boski jest znak, że podałaś mi wtedy wodę. Dzięki tobie piłem ze źródła i to ty odmieniłaś moje życie!”. Cóż, na chwilę moje serce topniało. On twierdził, że byłam dla niego znakiem od Boga!

Myślicie, że ta historia ma jakiś happy end?! Oczywiście, że nie ma! Oboje tak bardzo baliśmy się miłości, że przez trzy lata nie doszło między nami do spotkania. Rozmawialiśmy za to godzinami, obdarowując się naprzemiennie ciepłymi uczuciami i karczemnymi awanturami. Dziś? Czasem jeszcze do siebie dzwonimy i piszemy, ale chyba już bardziej jako znajomi. On rzadko już mówi, że chciałby mnie odwiedzić. Czuję, że to kres tej historii. Boję się jednak, że nie jestem gotowa na prawdziwą miłość. Mam już czterdzieści lat. Co, jeśli potrafię być tylko w takim dziwnym wirtualnym związku? Co, jeśli już nic mnie nie czeka? Co, jeśli zmarnowałam szansę, bo stchórzyłam? A może przeciwnie, nie dałam zamieszkać u siebie jakiemuś świrowi, który chciał mnie wykorzystać? Proszę, nie piszcie, że jestem dziwna. Proszę nie oceniajcie mnie. Proszę o chwilę zrozumienia. Ja naprawdę cierpię.

Katarzyna


Lifestyle

Migrena porażenna (hemiplegiczna) bywa mylona z udarem. Czym jest ta choroba i czy jest niebezpieczna dla zdrowia?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
14 września 2021
Migrena porażenna - przyczyny, objawy, leczenie
Fot. iStock
 

Migrena porażenna to rzadko spotykana forma migreny, która przebiega z dodatkowymi objawami mogącymi sugerować zaistnienie udaru mózgu. Czym jest migrena porażenna, jakie powoduje objawy i w jaki sposób można ją leczyć?

Czym jest migrena?

Migrena uważana jest za najczęściej występującą chorobą układu nerwowego. Według statystyk nawet 10% populacji świata cierpi na  migreny. Zazwyczaj napady migren pojawiają się po raz pierwszy w dzieciństwie lub w młodości, o wiele częściej cierpią z ich powodów kobiety, niż mężczyźni. Ta zależność może wynikać z faktu, że hormony płciowe (szczególnie estrogen) mogą wywoływać ataki bólu głowy.

Migrena porażenna - przyczyny, objawy, leczenie

Fot. iStock/Migrena hemiplegiczna

Napady migreny mają najczęściej charakter spontaniczny, ale czasem wyzwala je konkretny bodziec: zmiany pogody, podróż, różne pokarmy i napoje, miesiączka, niektóre leki (np. leki rozszerzające naczynia krwionośne). Napady migrenowego bólu głowy mogą trwać od 4 do 72 godzin. Nie ma reguły na ich pojawianie się. U jednej osoby zdarzy się kilka napadów w roku, u innej nawet kilka w miesiącu. Mogą mieć  lekki przebieg, czyli nie zakłócają funkcjonowania, średnio ciężki (następuje na czas ataku obniżenie zdolności do pracy) i ciężki (konieczność pozostania w łóżku).

Migrena porażenna  

Najczęściej pojawia się migrena bez aury oraz migrena z aurą (klasyczna lub oczna). Medycyna jednak rozróżnia także inne typy migren, które różnią się od siebie pojawiającymi się dolegliwościami. Do jednej z nich zaliczana jest migrena porażenna.

Migrena porażenna jest uważana za rzadką formę migreny. Migrena porażenna, znana także pod nazwami: migrena połowiczoporaźna, hemiplegiczna, czy połowicza, przebiega z towarzyszącym osłabieniem (niedowładem) mięśni połowy ciała, które mogą kojarzyć się z objawami udaru mózgu.

Choroba ta może pojawić się jako genetycznie uwarunkowana, czyli rodzinna migrena hemiplegiczna (FHM), lub bez obciążenia genetycznego, określana jako sporadyczna migrena hemiplegiczna (SHM). Za występowanie rodzinnej migreny hemiplegicznej odpowiadają mutacje w genach: CACNA1A, ATP1A2, SCN1A i PRRT2. Taką zależność można określić przy pomocy testów genetycznych.

Migrena porażenna trwa nie dłużej niż 72 godziny, choć objawy mogą towarzyszyć w pewnych przypadkach dłużej, nawet tygodniami. Objawy, które powoduje migrena porażenna, mogą pojawiać się również jedynie podczas niektórych ataków.

Migrena porażenna - przyczyny, objawy, leczenie

Fot. iStock/Migrena hemiplegiczna

Migrena porażenna — objawy

Przed epizodem migreny porażennej pojawia się aura, czyli pewne zmiany w słuchu, wzroku i mowie, m.in.: omamy słuchowe, mroczki przed oczami, zaburzenia mowy. Pacjenci najczęściej skarżą się na ból głowy i odczuwalne osłabienie mięśni. Pojawiają się wtedy trudności z wykonywaniem zwykłych czynności, utrzymaniem równowagi, można zaobserwować niezborność ruchów oraz niezdarność. Osłabienie obejmuje zazwyczaj kończyny lub twarz. Pełny paraliż należy jednak do rzadkości przy migrenie połowiczej. Należy przy tym odróżnić objawy migreny z aurą, podczas której pojawiają się drętwienia, od migreny porażennej, dla której charakterystyczne jest osłabienie mięśni i niedowłady.

Migrena porażenna może powodować również objawy, które obejmują:

  • silny ból odczuwalny z jednej strony głowy;
  • zawroty głowy;
  • zaburzenia mowy;
  • splątanie,
  • wrażliwość sensoryczną;
  • brak koordynacji.

Choć migrena porażenna może mieć duże nasilenie i łączyć się z paraliżem, to nie generuje ryzyka trwałych uszkodzeń neurologicznych lub fizycznych. Objawy, które powoduje migrena porażenna, zależą od indywidualnego przypadku i mogą przebiegać nieco inaczej.

Migrena porażenna - przyczyny, objawy, leczenie

Fot. iStock/Migrena hemiplegiczna

Migrena porażenna — leczenie

Zazwyczaj atak migreny porażennej nie wymaga pilnej pomocy lekarskiej, ale ponieważ jej objawy mogą być podobne do objawów udaru mózgu, szczególnie przy pierwszym ataku migreny należy skontrolować ten stan u lekarza. Specjalista może przeprowadzić lub skierować na dodatkowe badania, które dadzą odpowiedź, co jest przyczyną problemów. Do takich badań zaliczamy m.in.:

  • obrazowanie rezonansem magnetycznym (MRI) lub tomografia komputerowa (CT);
  • ocena naczyń krwionośnych, tętnicy szyjnej i serca w celu wykluczenia np. zakrzepu.

Nie da się wyleczyć migreny, natomiast można przyczynić się do uniknięcia nieprzyjemnych ataków. O ile jest taka możliwość, należy unikać czynników wywołujących ataki (zbyt długi lub zbyt krótki sen, niektóre pokarmy i leki, sytuacje stresowe).

Aby zmniejszyć ryzyko nawrotów i nasilenie ataku migreny porażennej, pacjent może przyjmować trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne, beta-blokery, blokery kanału wapniowego. Ostre epizody można leczyć niesteroidowymi lekami przeciwzapalnymi (NLPZ) lub środkami przeciwbólowymi i lekami przeciw nudnościom w celu złagodzenia objawów. Ciężki przebieg migreny może wymagać dożylnego podania siarczanu magnezu, werapamilu lub kwasu walproinowego (VPA)


źródło: www.netinbag.com , neuropsychologia.org ,neurologia-praktyczna.pl 

Lifestyle

6 niematerialnych dóbr, w które warto zainwestować i dać je własnemu dziecku. Zanotuj tę „listę zakupów”

Redakcja
Redakcja
13 września 2021
fot. evgenyatamanenko/iStock

Chcemy dla naszych dzieci jak najlepiej. Poświęcamy się, wypruwamy sobie żyły, pracujemy ponad siły, żeby im się dobrze żyło, żeby niczego im nie zabrakło. Kupujemy nowe komputery, telefonu, elektryczne hulajnogi, zabawki i co tam jeszcze dusza zapragnie. Ale czy to o to chodzi? Czy to rzeczy warte poświęcania zdrowia, czasu i uwagi? Czy nie ma innej „listy zakupów”, którą powinniśmy zrealizować dla naszych dzieci.

#Oh!Szkoło: Pomóżmy dzieciom znów dobrze poczuć się w szkole. Akcja z nagrodami! ❤ 

  • pewność siebie połączoną z pokorą, która pozwoli naszym dzieciom iść po to, co jest dla nich ważne
  • poczucie własnej wartości – świadomość tego, w czym są mocni, jakie umiejętności powinni w sobie rozwijać (szkoła niestety najczęściej pokazuje tylko to, z czego trzeba się poprawić)
  • radość życia – bo tylko z pozytywnym nastawieniem będą szli do przodu i uśmiechali się do innych, a świat będzie dla nich bardziej przyjazny
  • nadzieja – że nie ma rzeczy niemożliwych, że jeśli czegoś naprawdę chcemy, jesteśmy w stanie to osiągnąć
  • empatia, by rozumieć, jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka, a on nas
  • miłość – zwykłą miłość do świata, życia, ludzi, przyrody. Z tej miłości rodzi się najpiękniejsza i najbardziej wartościowa
  • wdzięczność za to, co mamy
  • a z niej to, czego najbardziej dziś pożądamy – radość z życia
  • poczucie, że jesteśmy we właściwym, dobrym miejscu


Zobacz także

14 sekretów, które sprawią, że miesiąc miodowy będzie trwał przez całe wspólne życie

Tylko mnie nie zawiedź, kolejnego rozczarowania nie zniosę. Nie bierz odpowiedzialności za coś, co od ciebie nie zależy

Prawo do przyjemności! Wakacyjno-erotyczne kursy dla kobiet (w Warszawie). Jak rozpocząć zabawę z wibratorem?