Lifestyle

W końcu daję sobie sama prawo, które było mi odebrane na 20 lat, do bycia czasami nierozsądną, lekkomyślną, podejmującą błędne decyzje

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 sierpnia 2021
fot. Iryna Novosyolova/iStock
 

Nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę. Myśląc o tym kilkakrotnie wydawało mi się, że nie zdołam tego „przerobić”. Dwadzieścia wspólnych lat i nastoletnia córka – to powody dla których opisanie tego fragmentu swojego życia jest najtrudniejsze. Obecnie jestem półtora roku po rozwodzie, dwa i pół roku po rozstaniu z osobą, której zachowanie jak toksyna powoli zatruwało mój organizm.

Najbardziej smutne, że nie pamiętam ani jednej dobrej wspólnej chwili. Za dużo było płaczu i przykrości.

Nigdy nie czułam się tą jedyną i wyjątkową.

Nigdy nie był wsparciem ani tarczą na moje emocje. Różniliśmy się wrażliwością i inteligencją emocjonalną.

Nie dbał o moje dobre samopoczucie. Potrafił przy obcych, znajomych, współpracownikach, rodzinie, pokazać mnie w złym świetle, robić sobie żarty z mojej osoby – nawet mimo próśb nie przestawał – bo to przecież było takie zabawne!

Żyłam z osobą, dla której samopoczucie obcych i bycie miłym dla obcych było ważniejsze niż dbałość o najbliższych. Niestety nie była to osoba, która zrobiłaby wszystko, aby tylko nie urazić najbliższych. Wręcz przeciwnie, przez wszystkie wspólne lata odnosiłam wrażenie, że robił wszystko, abym poczuła się fatalnie.

Za rozpad małżeństwa obwinił mnie całkowicie. Dlatego, że to ja zamknęłam się w sobie. Że to ja stworzyłam sobie inny, ładniejszy świat, który trwał równolegle. Dlatego, że to ja poświęciłam wszystkie oszczędności na ładne ubrania, dodatki, meble, itp.
Dużo pracy za mną, sporo jeszcze do przepracowania przede mną.

Czasem myślę o nim jak o „rzepie”, który wczepił się w sweter, a po usunięciu większości pozostały jeszcze resztki. Ja tak właśnie jeszcze usuwam… żal, złość, nienawiść. Nie chcę, aby kolejne toksyny zatruwały mnie od środka.

Nie jestem idealna, nie byłam i nigdy nie będę. Ale w końcu daję sobie sama prawo, które było mi odebrane na 20 lat, do bycia czasami nierozsądną, lekkomyślną, podejmującą błędne decyzje i ponoszącą ich konsekwencje. Daję sobie prawo do gorszych dni, do odpoczynku, do lenistwa, do złego humoru. Daję sobie prawo po prostu do bycia sobą w 100%. Zaczynam życie od początku. Sama, z córką. Zaczynam znowu marzyć, planować, śmiać się, oddychać pełną piersią.

Jedno jest pewne, córka dorośnie, a ja wyczyszczę zupełnie głowę i telefon z kontaktów z tą osobą. 20 wspólnych lat przyniosło wiele szkód, były to bardzo destrukcyjne lata. Wiem, że wszystko co najlepsze dopiero przede mną.

 

 


Lifestyle

„Zrozumiałam, że chcę być sobą, bez tego ciągłego ważenia się i obsesji na punkcie rozmiaru. I w dupie mam, co ludzie nieżyczliwi o mnie myślą”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
9 sierpnia 2021
 

Dominika Gwit napisała: „Wiele z Was pyta mnie jak to jest , że się nie wstydzę wyjść np. w stroju kąpielowym i co ludzie powiedzą? Wiele z Was pyta mnie, jak to jest, że nie wstydzę się korzystać z wodnych atrakcji, jak np. kajaki czy inne rowerki. A ja powiem tak! W dupie to mam! Czerpię z życia pełnymi garściami! Komuś się może wydawać, że dodatkowe kilogramy są efektem obżarstwa. 90 procent z nas, kobiet plus size, doskonale wie, że to nie prawda. Choroby metaboliczne to zmora dzisiejszych czasów. (…) Ale oceniać jest łatwo.”. Po tym wpisie wybuchła prawdziwa burza w internecie.

Wiele moich grubszych koleżanek obawia się latem pokazać w kostiumie kąpielowym. Co byś im mogła powiedzieć?

– Co przyjdzie nam z tego, że zakryjemy się na plaży, albo będziemy w upale siedzieć w ubraniu? I tak przecież widać, że jesteśmy grube! Jesteśmy grube, bo jesteśmy ludźmi, a ludzie są różni. Ale każdy ma prawo korzystać z życia. Jak pójdziesz na plażę to, co? Podejdzie ktoś do ciebie? Ubliży ci? Czasem tak, ale nie zdarza się to jednak zbyt często. Ten ktoś musiałby być ostatnim chamem, żeby podejść i powiedzieć ci: „O, gruba świnio, ubierz się!”

Jak jesteśmy na plaży, to przecież widzimy innych grubych ludzi, bo świat nie składa się z samych idealnie zgrabnych młodych kobiet. Mało tego, przecież takie pływanie to jest aktywność fizyczna, pomoże ci w odzyskaniu zdrowia. Bądźmy aktywne, bo dzięki temu będziemy zdrowsze! Kobiety, zakładajmy stroje kąpielowy i korzystajmy z życia!

Na co dzień chodzisz w kolorowych, pięknych sukienkach! Jak się do nich przekonałaś?

Przez lata uczyłam się tego. Wiele kobiet ma dużo kompleksów i dlatego nigdy nie założą obcisłej sukienki, która podkreśli ich figurę, bo się będą źle czuły. Wolą założyć coś, co zakryje całe ciało. Ja na przykład dziś włożyłam zieloną sukienkę, która ma przepiękny, kwiatowy print i uwielbiam ją, bo ona odsłania… ramiona. Lubię zawsze coś pokazać: nogi, ramiona, dekolt. Dziś już nie wstydzę się niczego właściwie! Jestem, jaka jestem i już! Mam lustro i widzę siebie. Wkładam piękną sukienkę i idę.

Jak dochodziłaś do tego, by nie dręczyć się kompleksami?

Małymi kroczkami! Dziś mówię dziewczynom: jeżeli nie czujesz się komfortowo, żeby włożyć obcisłą sukienkę, to spróbuj odsłonić najpierw ramię albo nogę. Mowa ciała też ma duże znaczenie! Ja nie powiem nikomu, że uwolnienie się od kompleksów jest łatwym procesem. Trzeba przejść długą drogę, żeby zrozumieć, że to nie wygląd nas definiuje! Ja myślę dziś o sobie tak: czy będę nosić rozmiar M, czy XXL to zawsze przecież będę ja, wewnętrznie taka sama.

Każda z nas ma kompleksy. Czasem patrzę na piękne szczupłe kobiety i widzę, że są zakompleksione, garbią się i chowają całe swoje ciało pod ubraniami. Co człowiek, to inna historia.

Coś się zmieniło, gdy przestałaś się tak bardzo przejmować swoim rozmiarem?

Stałam się prawdziwie wolnym i szczęśliwym człowiekiem. Zdałam sobie sprawę z tego, że przecież rozmiar nic nie znaczy. Mam przyjaciółki, które nie są w stanie kupić sukienki z metką „L”, nawet jeśli znajdą w sklepie przepiękną kieckę. Nie kupią jej, bo w swojej głowie mają zakodowane, że przecież noszą „M”. Te dziewczyny nie biorą pod uwagę tego, że co sklep, to inna rozmiarówka i że wszystkie te numerki, cyferki i literki są tak naprawdę o kant tyłka rozbić. Nikt nie ma pojęcia, jaką metkę masz pod sukienką, a najważniejsze jest to, że świetnie w niej wyglądasz.

Trudno jest to wytłumaczyć, bo każdy człowiek ma inną historię, inne kompleksy i przeszłość, która nabudowała różne bariery. Dlatego każda z nas wie, że nie ma cudownego lekarstwa na kompleksy.

Gdzie się ubierasz?

Wiele dziewczyn plus size, pyta się mnie, co polecam. Dziś 90% mojej szafy to przede wszystkim w Cellbes (szwedzka marka). To są niedrogie, fajnej jakości ubrania i rozmiarówka jest od 34 do 62, więc naprawdę każda kobieta może coś tam znaleźć dla siebie. Zaglądam też na Zalando, lubię brytyjską markę ASOS, rzeczy stamtąd przychodzą w trzy dni. Ostatnio odkryłam też strony: Tono.pl, Karko.pl, Laversa.pl. Można tam ubrać się w dobrej cenie i modnie. Uważam, że każdy ma prawo, żeby wyglądać dobrze i kobieco, niezależnie od rozmiaru.

Dla mnie to wcale nie jest takie oczywiste, gdzie szukać tych ciuchów. Jak idę do sklepu, to rozmiarówka w popularnych sieciówkach zwykle kończy się na 42, góra 44.

Rzeczywiście, w sklepach stacjonarnych trudno dostać ubrania w większym rozmiarze. Ja nauczyłam się więc kupować przez internet i przestałam chodzić w ogóle do sklepów. Wiem, że są osoby, które muszą dotknąć i zobaczyć, jak naprawdę wygląda materiał, podszewka, krój i że dużo dziewczyn boi się kupować on-line. Moim zdaniem niepotrzebnie, bo przecież w każdym sklepie internetowym jest tabela rozmiarów. Jeżeli dobrze się pomierzysz, to trudno o pomyłkę. Poza tym dziś procedury zwrotu są proste. Jeśli marka nie ma osobnych działów „plus size”, wystarczy wstukać w wyszukiwarkę „curvy” i wtedy automatycznie wyskakują propozycje ubrań większych niż 42.

Wiele razy probowałaś schudnąć?

Miałam kilka prób restrykcyjnego odchudzania. Ale kiedyś przyszedł po prostu taki dzień, że przytyłam z powrotem 25 kilogramów i stanęłam wtedy przed lustrem i zdałam sobie sprawę z tego, że „jestem taka, jaka jestem”. Zrozumiałam, że chcę być sobą bez tego ciągłego ważenia się, mierzenia i obsesji na punkcie swojego rozmiaru. Pomyślałam: „Niezależnie od rozmiaru, to ja Dominika jestem swoją największą wartością i zacznę cieszyć się tym życiem”. Nie zaprzeczam, że trzeba dbać o siebie i o swoje zdrowie, robić regularne badania i wiedzieć, jak walczyć z chorobą i co nam faktycznie dolega.

Byłaś u dietetyka, u diabetologa?

Chodziłam po lekarzach latami i nikt mi nie umiał powiedzieć, co mi jest. Aż w końcu trafiłam na świetną lekarkę, która zbadała mnie holistycznie, zleciła szereg badań i okazało się, że mam agresywne choroby autoimmunologiczne, które mnie od środka niszczą i to co, się ze mną działo przez te wszystkie lata, jest wynikiem właśnie tych schorzeń.

Dlatego mam taki apel, że jak patrzymy na kogoś plus size, to pamiętajmy, że nie mamy pojęcia, kim on jest, co przeszedł i jak wygląda jego życie. Wiele osób nie wie, co to są choroby metaboliczne, autoimmunologiczne i autoagresywne. Bagatelizują i nie rozumieją mechanizmów, jakie zachodzą wtedy w organizmie.

Zauważyłaś, że u nas w kraju wszyscy są dietetykami? Niemal każda kobieta próbuje doradzać, co zrobić, by schudnąć.

My Polacy mamy tendencję do tego, by być specjalistami od wszystkiego.
Jeżeli ktoś ci mówi, jak masz żyć, to ty powiedz mu, że wiesz, co powinnaś, bo podejmujesz dla siebie najlepsze możliwe decyzje i radzisz się specjalistów, a nie ludzi, którzy nie mają o żywieniu i chorobach najmniejszego pojęcia. Ja żyję w zgodzie ze sobą, dbam o zdrowie i nikomu nic do tego. To jest moja prywatna sprawa i w dupie mam – i tak będę mówić, mimo że jest to wulgarne określenie. W dupie mam, co ludzie nieżyczliwi o mnie myślą.

Spotkało cię wiele hejterskich komentarzy?

Niektórzy wypisują o mnie od lat takie rzeczy, że nic już mnie nie zdziwi. Ale ja nie mam już zgody na to, żeby ludzie traktowali się nawzajem tak brutalnie. U mnie pod zdjęciami, które wrzucam na Instagram dziewczyny, zwierzają się, opisują swoje trudne historie z otyłością i nadwagą w komentarzach. A potem ktoś je obraża i miesza z błotem? Natychmiast kasuję te wpisy, bo nie ma na to mojej zgody!

Dlaczego niektórzy ludzie hejtują?

Łatwo jest napisać z perspektywy kanapy albo biurka jakąś inwektywę. Tylko czy hejterzy biorą pod uwagę to, że po drugiej stronie zawsze jest wrażliwy człowiek? Przestańcie robić przykrość! To jest karygodne! Skąd wiesz, może ta osoba ćwiczy z Chodakowską czy Lewandowską, odżywia się zdrowo i chudnie sobie powoli? Może jest chora? Może tylko w ten sposób potrafi sobie radzić z emocjami? Daj jej święty spokój!

Jakie dziewczyny do ciebie piszą?

Niedawno wstawiam na Instagram swoje zdjęcie w kajaku i napisałam, że cieszę się życiem. Wtedy dostałam dziesiątki wiadomości od dziewczyn plus size, że one mi tego zazdroszczą, bo one wstydzą się i nigdy nie wejdą do kajaka. Te kobiety piszą wiadomości przepełnione smutkiem, wstydem, frustracją i pragnieniem normalnego życia. A ja im mówię: „Kto wam zabrania żyć? Wy same. Wasze kompleksy. Zamykacie się na świat tylko dlatego, że obcy, nawet najbliżsi ludzie, wytykają palcami?”

Ale z drugiej strony ja rozumiem takie zachowanie. Tylko otyły otyłego zrozumie. My wiemy, że w pewnym momencie te dodatkowe kilogramy nie biorą się z obżarstwa. To już kwestia wspomnianych wyżej chorób metabolicznych. Naprawdę my wpadamy w błędne koło: trudno nam schudnąć, a bardzo łatwo przytyć.

fot. ttps://www.instagram.com/dominikagwit/


Lifestyle

Czy latem można używać kwasów? Fakty i mity zdaniem ekspertki

Redakcja
Redakcja
6 sierpnia 2021
fot. Aleksandr Rybalko/IStock

Internet zalewa fala sprzecznych informacji o używaniu kwasów latem. Są to składniki złuszczające, często o dodatkowym działaniu rozjaśniającym skórę. Wspomagają także pozbywanie się niedoskonałości i regulują przetłuszczanie się skóry. A jak jest z kwasami latem?

Odpowiedź nie zawsze jest jednoznaczna. Zależy, czy myślimy o kosmetykach, czy zabiegach kwasami oraz wiele zmienia w tym temacie nasze ogólne podejście do pielęgnacji…

Jak się przygotować do stosowania kwasów?

Przed rozpoczęciem używania kwasów tak w ogóle, a nie tylko latem, polecałabym zacząć stosować krem z filtrem SPF. Często kwasów używamy do rewitalizacji skóry, poprawienia jej kolorytu, zredukowania widoczności zmarszczek. 

Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że te problemy mają wspólną przyczynę, na którą nie działamy profilaktycznie – czyli ekspozycja skóry na promieniowanie UV. Ponad 80% zniszczeń skóry i objawów jej starzenia jest powodowana wystawianiem jej na promieniowanie bez ochrony. 

I nie mówimy tu tylko o ochronie w wakacje, a przez cały rok – bo promieniowanie UVA odpowiedzialne za te objawy dociera do nas także w pochmurne dni, jesienią i zimą. Dlatego rekomenduję początkowo wyrobić sobie nawyk stosowania fotoochrony. To pierwsze, najważniejsze działanie profilaktyczne na późniejsze skutki, które próbujemy niwelować kwasami.

Mamy odpowiedź?

Jeśli rygorystycznie używasz kremu z filtrem SPF i nakładasz go codziennie, to możesz stosować kosmetyki z kwasami przez cały rok. Niektóre kwasy mogą dodatkowo uwrażliwiać skórę na słońce, dlatego dla bezpieczeństwa zalecałabym również nie opalać twarzy. Jeśli przestrzegasz tego warunku, to ponownie – nie ma przeciwwskazań do stosowania kosmetyków kwasowych latem.

Czy stężenia mają znaczenie? 

Owszem, podobnie jak i pH produktu kwasowego. Czym wyższe stężenie kwasów i niższe pH, tym silniej będzie działał produkt i tym silniejszy ma potencjał drażniący. Nie jestem zwolenniczką stosowania w domu kosmetyków o stężeniach kwasów wyższych niż 10%. Wszelkie intensywne peelingi kwasowe powinny odbywać się w gabinecie kosmetologicznym. Wówczas nie tylko będą bezpieczniejsze, ale i bardziej efektywne.

W warunkach domowych możesz używać: żelów do mycia z dodatkiem kwasów, toniku z kwasem, serum z kwasem, kremu z kwasem lub delikatnych peelingów czy maseczek z kwasami. 

Ważne! 

Pamiętaj tylko, by nie używać naraz w pielęgnacji zbyt wielu kwasowych kosmetyków. Może to nieść za sobą spore ryzyko podrażnień, nadmierne złuszczenie naskórka i problemy z zaczerwienieniem oraz łuszczeniem skóry.

A co z zabiegami z użyciem kwasów w salonie? 

Tutaj kwestia jest nieco bardziej skomplikowana. Nie wszystkie zabiegi zaleca się robić w okresie lata. Można natomiast wybrać się na peeling kwasem migdałowym, kwasami PHA czy kwasem azelainowym. 

Po takim peelingu chemicznym w salonie obowiązują zasady, jakich należy się trzymać przez najbliższe dni. Niewskazana jest ekspozycja słoneczna, a przy wyjściu na słońce należy zabezpieczyć skórę nie tylko kremem z filtrem, ale także okularami przeciwsłonecznymi i osłonić głowę kapeluszem. To minimalizuje ilość promieniowania docierającego do naszej skóry.

Trudno obrać konkretne stanowisko

W stosowaniu kwasów latem nie ma jednoznacznej odpowiedzi „tak” lub „nie”. Myślę, że sporą rolę gra tutaj rozsądek i doświadczenie w używaniu tego typu produktów. Jeśli obawiasz się zacząć, nigdy wcześniej nie stosował_ś kosmetyków z kwasami i to będzie Twój „pierwszy raz”, wówczas zalecałabym, dla spokoju, pozostawienie testów kwasowych produktów na jesień. 

Wtedy mamy mniej słońca, zwykle nie wyjeżdżamy już na wakacje i nie ma takiego zagrożenia, że z naszą skórą stanie się coś niewłaściwego, gdy będziemy daleko od domu i bez możliwości skorzystania z porady dermatologa czy kosmetologa.

Mogę Cię dokładnie nauczyć co i jak

O dobieraniu kosmetyków, także tych z zawartością kwasów, mówię szerzej w moim kursie Droga do Świadomej Pielęgnacji. Kwasy to rewelacyjne składniki, mogą pomóc zwalczyć przebarwienia, zaskórniki, wygładzić teksturę skóry i nieco ściągnąć pory, dzięki czemu wyglądają na mniejsze. Jeśli masz ochotę poznać ich dokładne działanie oraz produkty z ich zawartością, jakie polecam, to zajrzyj TUTAJ. Nie zapomnij odwiedzić także mojego konta na IG, gdzie regularnie dzielę się swoją wiedzą – KLIK.

***

Iza Skórka – Przez 2 lata swojej działalności w social mediach zebrała setki tysięcy osób, które zgłębiają z nią swoją pielęgnacyjną wiedzę. W tym czasie dostała mnóstwo wiadomości z prośbą o pomoc w różnych problemach skórnych. Skala tego tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że wciąż brakuje wiedzy w tym temacie. W efekcie stworzyła kurs Droga do Świadomej Pielęgnacji, którego premiera startuje już 18 sierpnia. 

 

 


Zobacz także

Trzy przepisy na domowe maseczki idealne na przesuszoną skórę dłoni

Moja żona odeszła, bo nic nie byłem wart w naszym małżeństwie. Zrozumiałem to po latach, kiedy było już za późno…

Cierpisz z powodu zawodu miłosnego lub przykrego doświadczenia? Lody najlepiej leczą rany emocjonalne