Lifestyle Związek

Uważasz, że dajesz z siebie wszystko w związku? Kiedy ostatni raz zadałeś jedno z tych pytań?

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
3 kwietnia 2018
1 z 1

5 pytań, bez których trudno mówić o miłości...

Fot. iStock / Thomas_EyeDesign

Czy podoba ci się to, co robię?

Mi się podoba – to oczywiste. Wymyśliłem, zrobiłem i oczekuję efektów – ale takich, jakie są w mojej wizji. Hmm, a ty?

Bardzo dużo w naszym życiu robimy „dla kogoś” i „po coś” – tak lubimy myśleć najbardziej. JA – mądry, empatyczny, wiecznie poświęcający się, troskliwy. I brniemy w te nasze telenowele, mając za jedyny punkt odniesienia tylko własne stanowisko.

Potem oczywiście jest rozczarowanie i żal, że on/ona nie doceniają tego, co zrobiliśmy. Wiecie, jak wiele związkowych katastrof zaczyna się od „ja myślałem/am” i wysokiej góry niepotrzebnie zrobionych (często wbrew sobie) rzeczy?

Czy podoba ci się to? Nie? Teraz już wiadomo, dlaczego mimo usilnych starań reakcja jest wciąż zupełnie inna niż oczekiwałam…

Czy masz marzenia, które chcesz spełnić?

Tak, to równie dobre pytanie. I nie zawsze wymaga górnolotnej odpowiedzi, bo czasem i te marzenia, po które biegniemy są bardzo przyziemne.

– Marzę o tym, żeby wreszcie odpocząć
– Marzę o tym, żeby wyjść na spacer, bo jest piękna pogoda
– Marzę o tym, żeby coś zmienić w naszym życiu

Dlaczego TERAZ w zwykły czwartek, sobotę czy poniedziałek nie miałabym o tym rozmawiać, przecież nie umawiamy się na rozmowy o przyszłości według harmonogramu. To miłe i nawet pomocne, gdy ktoś się nami zainteresuje i wysłucha naszych potrzeb.

Jak mogę ci w tym pomóc?

No właśnie, jak?

Mówisz, że marzysz o tym, żeby odpocząć, a ja słucham i nic… kiwam troskliwie głową, klepię po ramieniu. Powzdychajmy sobie razem, na pewno poczujesz się lepiej… Mhmm.

A może tak zapytaj, jak możesz pomóc ukochanemu czy ukochanej, żeby mogła wreszcie odpocząć? Czego od ciebie oczekuje?

Dlaczego bez tych pytań trudno mówić o miłości? Bo jak można mówić o tak głębokim uczuciu, jeśli nie stać nas na zwykłą, ludzką empatię.

PoprzedniNastępny
Lifestyle Związek

Perfekcyjni, spięci i wiecznie nieszczęśliwi. Dorośli ludzie, których rodzice nie potrafili odpuścić

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
3 kwietnia 2018
1 z 1

Perfekcyjni, spięci i wiecznie nieszczęśliwi. Dorośli ludzie, których rodzice nie potrafili odpuścić

Fot. iStock/franckreporter

Kłopoty w małżeństwie zaczęły się dosyć szybko. Pedantyczność Agnieszki spędzała Igorowi sen z powiek. Do tego ta ciągła, gorąca linia z teściową. Nie mogli sami o niczym zadecydować. On był tym złym, bo stawał między matką a córką. A tego, jak wiadomo, robić nie wolno. Pierwsze załamanie nerwowe Agnieszka przeżyła po poronieniu. Była pierwszą kobietą w rodzinie, której to się przytrafiło. Raz, że sama nie mogła zrozumieć, jak to się stało, a dwa, że kompletnie nie miała wsparcia z zewnątrz. Generalnie wiedziała jedno – nie podołała.

Poszła po pomoc do psychologa, a ten jak wsadził kij w mrowisko, to nie wiadomo było, gdzie te wszystkie mrówki się rozbiegły. Dopiero w gabinecie, po raz pierwszy w życiu ktoś zapytał ją o dzieciństwo i relację z rodzicami.

Bo to nie jest tak, że dzieci trzymane pod kloszem któregoś dnia wyfruwają z gniazda i po prostu żyją swoim życiem. Nie, one zmagają się z większymi i mniejszymi problemami. Mają mnóstwo deficytów, są nieprzystosowane do życia w społeczeństwie i pełne lęków.

Agnieszce wydawało się, że żyje normalnie. Że wszyscy tak żyją. Że ma wady, jak każdy. Nie sądziła, że należy do grona dorosłych osób, wychowywanych przez nadopiekuńczych rodziców, którzy uwielbiali kontrolę.

Osoby te zmagają się z wieloma problemami w życiu dorosłym:

  1. Łatwo uzależniają się od innych osób i nie wyobrażają sobie samodzielnego życia. Co za tym idzie – często pozwalają się ranić i nie zrywają toksycznych relacji.
  2. Starają się być perfekcyjni, żeby uniknąć kłopotów. Nie chcą rozczarować swoich bliskich, więc zawsze wysoko stawiają sobie poprzeczkę.
  3. Mają bardzo niską samoocenę i wciąż próbuje się komuś przypodobać, dzięki czemu czują się lepiej w swojej skórze.
  4. Bardzo łatwo dają się zastraszyć, ponieważ już w dzieciństwie przyzwyczaili się, że są zależni od innych osób.
  5. Nie potrafią się zrelaksować, ponieważ ciągle mają wrażenie, że są obserwowani i oceniani.
  6. Zmagają się z potwornymi wyrzutami sumienia, jeśli zdecydują się zrobić coś, co zawsze było postrzegane przez rodziców jako złe czy niedopuszczalne. Może to być taka błahostka jak tatuaż, czy samotny powrót do domu z imprezy.
  7. Celowo robią rzeczy, których niegdyś im zabraniano, tylko po to, by udowodnić sobie i światu, że mogą. Że są wolni. To niestety może skończyć się problemami z uzależnieniem od różnych używek.
  8. Często kłamią, ponieważ już w dzieciństwie nauczyli się, jak zatajać swoje drobne występki.
  9. Nie potrafią podejmować własnych decyzji i często szukają pomocy wśród innych. Niezależnie od wagi problemu, będą woleli, by to ktoś inny podjął za nich decyzję.

Dorośli, którzy mieli kontrolujących rodziców, często nie zdają sobie sprawy, jakie postawy prezentują. Orientują się dopiero wtedy, gdy ktoś im coś wytknie lub tak jak Agnieszka – trafią do psychoterapeuty z powodu jakiegoś innego, życiowego problemu. Przejmowanie kontroli nad swoim życiem nie jest łatwe, ale pozwala uwolnić się od demonów przeszłości. Warto podjąć ten wysiłek.

Na podstawie: Power of positivity

PoprzedniNastępny
Lifestyle Związek

Jeden krem do wszystkich typów cery? To możliwe! W składzie znajdziesz… ekstrakt z konopi

Redakcja
Redakcja
3 kwietnia 2018
Fot. i Stck/Eva-Katalin

Kiedy na jednym z babskich spotkań Karolina wyciągnęła z torebki niewielką fiolkę, wszystkie myślałyśmy, że znowu dostała od męża w prezencie nowy flakonik perfum. „Spróbujcie, rewelacja” – zachęciła. Podawałyśmy sobie buteleczkę z rąk do rąk, dokładnie ją oglądając. „Jezus Maria, coś ty przytargała?” – pytałyśmy zdziwione. Różne rzeczy już testowała i nam polecała, ale olejek konopny to jednak było za dużo jak na nasze nerwy. 

No cóż, może trochę wstyd się przyznać, ale zakodowane miałyśmy w głowach, że wszystko, co związane jest z marihuaną, jest nielegalne. Ze świecą szukać osoby, której nie obiła się o uszy medialna dyskusja na temat medycznej marihuany. Każdy coś tam słyszał, ale kogo temat bezpośrednio nie dotyczył, ten szczegółowo nie wnikał. Konkluzja była taka, że ktoś tam z powodu jakiejś tam choroby może ją stosować, ale tylko po otrzymaniu odpowiedniej recepty. Skąd więc u Karoliny olejek konopny?

Acha, ta ignorancja!

Marihuana składa się z kilku tuzinów kannabinoidów – unikatowych dla konopi składników aktywnych, z czego nie wszystkie działają psychoaktywnie. Niewiele osób wie, że w Polsce od lat uprawia się konopie przemysłowe na dużą skalę, które zawierają THC, najbardziej kontrowersyjny składnik. Warunek jednak jest taki, by w takich konopiach znajdowało się go mniej niż 0,2%. To jeszcze nie wszystko, co każda kobieta powinna wiedzieć o konopiach. Zapamiętaj teraz dobrze skrót „CBD”. To jeden z najważniejszych kannabinoidów zawartych w konopiach. Ten niepsychoaktywny związek znajdował się właśnie w tym olejku, który miała ze sobą Karolina.

By nieco ukoić nerwy…

Olejek konopny przyjmuje się doustnie. Należy zakroplić go pod język, dokładnie w takiej ilości, jaka jest zalecana przez producenta. Efekty? No właśnie… Rewelacyjne! Znaczna poprawa samopoczucia, ukojone nerwy, dobry nastrój bez skutków ubocznych w postaci otumanienia czy problemów z koncentracją, jak w przypadku niektórych preparatów ziołowych. Ekstrakt z konopi na poprawę humoru? Czemu nie, skoro jest produkowany w bezpieczny sposób, spełnia wszystkie normy i jest legalnie dostępny? To suplement diety, a nie lek, więc przy braku indywidualnych przeciwskazań można śmiało go stosować.

A gdyby tak zaprzyjaźnić się z konopiami?

Okazuje się, że kannabinoid CBD znajduje też szerokie zastosowanie w kosmetyce. Jeśli twoja wiedza na temat pielęgnacji ciała zatrzymała się gdzieś na etapie kwasu hialuronowego czy witaminy C, ta wiadomość może być dla ciebie ogromnym zaskoczeniem. Na rynku dostępnych wiele kosmetyków na bazie konopi, które działają zdecydowanie lepiej niż różne, drogeryjne odpowiedniki. Na przykład krem do twarzy CBD z olejkiem z geranium i róży polecany jest do pielęgnacji skóry: normalnej, suchej, przetłuszczającej się, mieszanej, wrażliwej, dojrzałej. Brzmi trochę absurdalnie, bo jak coś jest do wszystkiego, to na ogół jest do niczego. Nie tym razem! I to właśnie dzięki cudownym właściwościom CBD. Dzięki tej substancji krem jednocześnie nawilża skórę, reguluje wydzielanie sebum i pracę gruczołów łojowych i uzupełnia brakujące lipidy oraz zapobiega tworzeniu się zmarszczek. Strzał w dziesiątkę, niezależnie od tego, w jakim jesteś wieku i z jakim problemem się zmagasz.

Dobroczynne właściwości konopi można wykorzystać także podczas pielęgnacji całego ciała. Jeśli zmagasz się z suchą i szorstką skórą, powinnaś zaopatrzyć się w balsam CBD Neutral. Ze względu na brak dodatku olejków eterycznych, balsam nadaje się również dla osób borykających się z wyjątkowo uciążliwymi problemami skórnymi, alergiami, stanami zapalnymi.

Kiedy już na dobre zaprzyjaźnisz się z ekstraktem z konopi, wisienką na torcie będzie żel konopny do higieny intymnej z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego i rozmarynu, który posiada właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne i antygrzybiczne. Czyli wszystko to, czego potrzebuje kobieta, by uniknąć nieprzyjemnych infekcji intymnej.

W zgodzie z naturą

Dodatkowym plusem jest fakt, że produkty Cannabios nie zawierają silikonów, PEG-ów, SLES i SLS, parabenów, sztucznych barwników i zapachów oraz składników pochodzenia zwierzęcego. To idealne rozwiązanie dla kobiet, które preferują styl „eko”, a jednocześnie stawiają na jakość i skuteczne działanie.


 

Artykuł powstał we współpracy z firmą Konopia MED


Zobacz także

Domowa odżywka do rzęs. Akcja „Bądź piękna każdego dnia”. Dzień #8 [28.04.]

Czujesz, że już nie dajesz rady i się wypaliłaś? Zobacz, co powinnaś zmienić w swoim życiu

9 typów kształtu ust. Czy wiesz, o czym mówią twoje?