Lifestyle

Uważajcie na swoje dzieci. „Niebieski wieloryb” to gra, która kończy się samobójstwem nastolatków. W Polsce troje dzieci się okaleczyło

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 marca 2017
Fot. iStock/bodnarchuk
 

Najpierw pomyślałam: przesada, szukanie na siłę sensacji.

Później: niee, no chyba u nas nikt nie da się wciągnąć w taką grę.

Ale kiedy przeczytałam o trójce nastolatków ze Szczecina, którzy prawdopodobnie okaleczyli się „grając” w „Niebieskiego wieloryba”… to trudno było uznać temat za trochę wsadzoną w poszukiwanie sensacji bajkę.

Mam synów, którzy w nastoletni wiek powoli wkraczają, mam wrażenie, że jeszcze chwila, że jeszcze nie teraz, że za moment. Że przecież są jeszcze moimi dziećmi i żadna krzywda stać im się nie może. Tak pewnie też myślą rodzice nastolatków.

„Niebieski wieloryb” to od kilku dni jedna z najczęściej wyszukiwanych fraz w internecie – zarówno przez dorosłych, ale też przez młodzież. Pewnie z ciekawości, z chęci sprawdzenia, czy to aby na pewno prawda. I chyba właśnie ta ciekawość jest najbardziej zgubna.

Rodzice, uważajcie na swoje dzieci, zwracajcie uwagę na ich zachowanie. Nie można niczego lekceważyć. Na czym polega gra? Otóż dzieci znajdują w sieci „opiekuna”. Ten przekonuje je, że życie jest bez sensu i wyznacza im zadania do wykonania – im bardziej ekstremalne, tym lepiej. Każe na przykład wejść w nocy na dach – jak najwyżej, okaleczyć się żyletką, przez cały dzień z nikim nie rozmawiać. Jeśli uczestnik gry nie chce wykonać zadań, „opiekun” go zastrasza, jeszcze przed rozpoczęciem gry wyciąga od dziecka dane – numer telefonu, skąd pochodzi – to ułatwia mu manipulację, kiedy komunikuje: „jeśli nie wykonasz zadania, znajdziemy cię”.

O „Niebieskim Wielorybie” dowiedzieliśmy się niedawno na podstawie niepokojących informacji z Rosji. Ta gra zdobywająca coraz większą popularność wśród dzieci w wieku 10-15 lat zebrała swoje żniwo w postaci około 200 ofiar. To gra, na której końcu jest śmierć. Po 50 dniach wyzwań, wykonywania coraz dziwniejszych i zagrażających życiu zadań, „opiekun” każe skoczyć dziecku z dachu… Dzieci wciągnięte w grę, wykonują także i to zadanie…

Osoby zajmujące się tematem podkreślają, że gra to wymysł nieznanej grupy ludzi, to efekt „żebrania” o lajki w social media, przenoszenia swojego życia w wirtualny świat i pokazywania coraz bardziej szokujących rzeczy, by zdobyć popularność.

Wystarczy wpisać z #Blue Whale Challenge zaprosić do znajomych jednego z „opiekunów”, by zacząć grę.

Prokuratora Krajowa wydała komunikat, w którym czytamy między innymi:

Troje nastoletnich dzieci z powiatu pyrzyckiego (województwo zachodniopomorskie) dokonało samookaleczenia na ramionach i przedramionach poprzez wycięcie ostrym narzędziem symbolu f50. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie prowadzi już śledztwo dotyczące namawiania tych trojga ustalonych dotychczas małoletnich do targnięcia się na własne życie. Doszło do tego za pośrednictwem internetu, podczas interaktywnej gry o nazwie „niebieski wieloryb”, która polega na wykonywaniu szeregu niebezpiecznych i groźnych poleceń. Czytaj więcej

Funkcjonariusze proszą rodziców i nauczycieli o czujność. Porozmawiajcie ze swoimi dziećmi, spytajcie, czy słyszały o „Niebieskim wielorybie”, zajrzyjcie na ich profil na Facebooku (jeśli posiadają konto), często jednym z zadań jest publiczna deklaracja „jestem wielorybem” – już to powinno nas zaniepokoić.

Uważajcie na swoje dzieci!


Lifestyle

Kochasz? Weź sprawy w swoje ręce. Młoda Amerykanka szuka Wojtka z Warszawy – możesz pomóc?

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
20 marca 2017
Fot. Screen YouTube / Dee Deee.002L
 

Co za romantyczna historia! Spotkali się na koncercie amerykańskiej grupy, ale nie zdążyli wymienić numerów telefonów, ani adresu – email. Cztery miesiące później, ona decyduje się go odnaleźć  i umieszcza w Internecie filmik…

„Votek”, czyli prawdopodobnie Wojtek z Warszawy, jest „absolutnie w jej typie”: wysoki brunet o pięknych oczach, w jasnych butach i „fajnej” kurtce :).  Świetnie im się rozmawiało, ale stracili się z oczu w tłumie… DeeDee podała adres email, na który można się do niej odezwać. Może znacie Wojtka, albo macie pomysł kto to może być??

Udostępniajcie dalej filmik z apelem dziewczyny, bo o ile oczywiście nie jest to element jakiejś kampanii, czy reklamy, historia tego zauroczenia jest przeurocza :).

Życzymy wam dziś dużo miłości!


Lifestyle

7 reguł wartych zastosowania, które pomogą radzić sobie w relacji z trudnymi ludźmi

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
20 marca 2017
Fot. iStock/pixelfit

W życiu nie unikniemy kilku rzeczy: śmierci, podatków i… trudnych ludzi. Zawsze ich spotkamy na swojej drodze, czy to w relacjach czysto towarzyskich, czy w pracy, a zdarza się, że i w przyjaźniach oraz związkach.

To jak sobie radzimy z trudnymi ludźmi zależy od nas samych, od naszej osobowości, ale musicie przyznać, że często zostajemy bezradni, wciągnięci w grę, w której zupełnie nie chcieliśmy brać udziału. Na szczęście są na świecie ludzie mądrzejsi od nas, którzy podpowiadają, jak sobie w relacji z trudną osobą radzić. Jeśli wykorzystamy ich wiedzę i nam łatwiej będzie się żyć.

Reguła 24 godzin

Bardzo skuteczna – jeśli osoba, którą spotykasz na swojej drodze mieści się w opisie „trudna”, to pamiętaj, że gdy jej zachowanie czy słowa wyprowadzą się z równowagi, kiedy poczujesz złość, to… nie reaguj przez 24 godzin. Dlaczego? Ponieważ lepiej się uspokoić i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy, bo problem już nie będzie wcale taki ważny dla drugiej strony.

Reguła słonia

Wyobraź sobie, że ten, z którym musisz mierzyć się każdego niemal dnia jest jak słoń – wielki i gruboskórny. Kiedy zaczyna na ciebie napierać masz szansę z nim walczyć? Raczej nie. Dlatego lepiej po prostu zejść mu z drogi, zrobić krok w bok, bo on rozpędzony będzie leciał do przodu siłą własnego rozpędu. Nie kłóć się, po prostu się usuń i to wcale nie będzie znaczyć, że się poddajesz.

Reguła domu wariatów

Wyobraź sobie, że przechodzisz koło budynku, na którym widnieje napis „Dom Wariatów”. Z okna budynku krzyczy do ciebie facet: „Hej, to ty jesteś wariatem, nie ja”. Co robisz? Uśmiechasz się pobłażliwie do siebie? Czujesz litość do tego człowieka? W końcu to on jest zamknięty w budynku z kratami w oknach. A gdyby tak właśnie reagować na ludzi, którzy cię obrażają, gdy ktoś na ciebie naciska, próbuje wywrzeć presję? Gdyby spojrzeć na nich z perspektywy tego przechodnia koło domu wariatów? Warto wypróbować. W końcu ty wiesz, kim jesteś i na co cię stać.

Reguła szpitala

Tym razem wyobraź sobie kogoś, kto leży w szpitalu ciężko chory, przyklejony do łóżka, podłączony do aparatury. Patrzysz na niego przez szybę i wydaje ci się, że chce mu się pić. Nie ma obok łóżka chorego szklanki z wodą, taka szklanka stoi koło ciebie. Co zrobisz? Będziesz się zastanawiać, o co mu chodzi, czy po prostu zapytasz? No właśnie. Czasami w relacjach z trudnymi ludźmi warto zapytać wprost: „o co tak naprawdę ci chodzi”, po co się stresować domyślaniem.

Reguła ślepca

Co czuje niewidoma osoba, która staje w zatłoczonym miejscu pośrodku ulicy i nie wie, gdzie ma iść? Widzisz takiego człowieka i co robisz? Najczęściej (mam taką nadzieję) spieszymy z pomocą. Łapiemy pod rękę, prowadzimy, rozmawiamy, pytamy dokąd idzie, czy w czymś jeszcze pomóc.

Bardzo często ten „trudny”jest takim niewidomym, który nosi na sobie pancerz, pod spodem będąc słabym, pełnym lęków i wątpliwości człowiekiem. Kiedy to zrozumiemy, zobaczymy mamy szansę stać się bardziej wrażliwi, niż wrodzy w takiej relacji, a to pierwszy krok na „oswojenie” trudności.

Reguła prezydenta

Kto jest najważniejszy? Prezydent. Jak traktujemy ludzi na wysokich stanowiskach? Najczęściej z dodatkową uwagą, jesteśmy uprzejmi, ostrożni w tym co mówimy i co robimy, bo wiemy, że w przeciwnym razie wpadniemy w kłopoty. Dlatego nie śmiejmy się, nie żartujemy z tej osoby, traktujemy ją poważnie (choć pewnie różnie o niej myślimy). To świetna reguła do zastosowania, gdy tą trudną osobą spotkaną na naszej drodze jest na przykład nasz szef, a może teściowa? Po co szukać konfliktu, lepiej zastosować tę regułę i żyć sobie spokojnie.

Reguła pszczoły

Bywają takie osoby wokół nas, które pomimo naszego spokoju będą chciały nas sprowokować do gwałtownej reakcji – to woda na młyn dla osób z trudną osobowością. Są jak pszczoły, latają wokół, bzyczą wokół ciebie czekając aż wyprowadzą cię z równowagi, aż zareagujesz, żeby móc cię użądlić. Co zrobić? Ważna jest prewencja – zachowanie spokoju, zwizualizowanie sobie właśnie takiej pszczoły i nie uleganie presji.

Jeśli na swojej drodze spotykasz trudną osobę, pamiętaj:

a) zawsze taką spotkasz, czy chcesz czy nie

b) nie oceniaj, każdy ma swoje własne problemy

c) znajdź dobre intencje w zachowaniu takiej osoby

d) traktuj innych tak, jak ty chciałabyś być traktowana

e) korzystaj z powyższych reguł

f) pamiętaj, że wiele osób nie jest świadomych swojego zachowania.

To jak? Uzbrojeni w nowe reguły możemy ruszać w kolejny dzień. Dajcie znać czy działają.


źródło: anewmode.com

 


Zobacz także

Kochasz słodycze? Czy wiesz, co to mówi o twojej osobowości?

Sprawdzone prezenty na ostatnią chwilę

Nie komplikuj sobie życia

Nie komplikuj sobie życia!