Lifestyle

Powoli się uczę, że nie muszę reagować na wszystko, co mnie rani, co mi przeszkadza

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
14 sierpnia 2018
Fot. iStock/guvendemir
 

Życie jest sumą naszych doświadczeń, lekcji, które odrobiliśmy i wszystkich wyjść na wagary, kiedy nie chcieliśmy zauważać popełnianych błędów, by nie brać za nie na siebie odpowiedzialności.

Lubię mój wiek, lubię tę kształtującą się coraz wyraźniej samoświadomość. Lubię zauważać, jak się zmieniłam, ile rzeczy zauważyłam i ile jeszcze rzeczy powinnam zrozumieć.

Ale na wszystko przyjdzie czas. Już się nie spieszę.

Powoli się uczę, że nie muszę ranić tych, którzy mnie skrzywdzili. Uczę się, że być może ostateczną oznaką dojrzałości jest odejście, odpuszczenie, a nie udowadnianie swoich racji.

Powoli się uczę, że energia, którą zużywałam na reagowanie na każdą złą rzecz, która mi się przytrafiła, powstrzymuje mnie od widzenia tego co dobre w moim życiu.

Wiem i rozumiem, że nie będę wszystkimi filiżankami herbaty, z której każdy upija po łyku. Nikogo nie zmuszę, by traktował mnie tak, jak chciałabym być traktowana. I to jest w porządku. Nauczyłam się, że każda podjęta próba „wygrania” to tylko strata czasu, a w efekcie poczucie pustki.

Powoli się uczę, że niereagowanie nie oznacza, że pogodziłam się i zaakceptowałam to, co się stało. Wybieram coś innego – wznieść się ponad to. Wybieram lekcję, dzięki której osiągam spokój ducha, którego tak naprawdę w swoim życiu potrzebuję. Nie chaosu, nie rozdarcia. Nie potrzebuję dramatu. Nie potrzebuję ludzi, którzy sprawiali, że czułam się niewystarczająco dobra. Nie potrzebuję walk, kłótni, fałszywych oskarżeń. Powoli się uczę, że czasami nie mówiąc nic, mówi się wszystko.

Uczę się też, że reagowanie na rzeczy, które mnie denerwują,wyprowadzają z równowagi, daje komuś innemu władzę nad moimi emocjami. Wiem, że nie mogę w żaden sposób kontrolować tego, co robią inni, ale nauczyłam się, że mogę kontrolować to, w jaki sposób ja reaguję, jak sobie radzę, jak siebie postrzegam i ile chcę wziąć od innych.

Powoli się uczę, że w większości przypadków sytuacje, w których się znajduję niewiele mówią o mnie, za to bardzo dużo o drugiej osobie. Że być może wszystkie te rozczarowania są po to, aby nauczyć nas, jak kochać samych siebie, bo ta miłość staje się naszą zbroją i tarczą, tego potrzebujemy stając naprzeciwko ludzi, którzy chcą nas skrzywdzić. Jesteśmy w stanie tylko sami siebie uratować, gdy jesteśmy pewni, gdy znamy swoją wartość. Tak możemy przeciwstawić się manipulacji innych.

Powoli się uczę, że nawet jeśli czasami zareaguję, to niczego nie zmieni, nie sprawi, że inni nagle mnie pokochają i będą szanować. Czasem lepiej jest pozwolić, aby stało się to, co ma się faktycznie stać, pozwolić ludziom odejść, nie walczyć, nie prosić o wyjaśnienia, nie gonić odpowiedzi i nie oczekiwać, że inni zrozumieją, skąd i kim jesteś.

Powoli uczę się, że życie jest lepsze, gdy nie koncentrujesz się na tym, co dzieje się wokół ciebie, a zamiast tego skupiasz się na sobie, swoich uczuciach, na poznaniu siebie.

Pracuj nad sobą i swoim wewnętrznym spokojem, a zrozumiesz, że niereagowanie na każdy najmniejszy problem, który zaprząta ci myśli, jest pierwszym składnikiem szczęśliwego i zdrowego życia.


Lifestyle

10 cytatów, dzięki którym pomyślisz inaczej o podróżowaniu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
15 sierpnia 2018
Fot. iStock
Następny

Nie każdy potrafi podróżować. To niezwykle cenna umiejętność, bo podróżowanie, ba, już wewnętrzna gotowość do wyruszenia w podróż, to swego rodzaju sygnał gotowości do życia. Gotowości do porzucenia chorobliwej kontroli i zobaczenia czegoś, czego przewidzieć się nie da.

Bywa, że z tego powodu podróżować nie lubimy… a może po prostu boimy się zrobić pierwszy krok?

Przeczytajcie koniecznie kilka ważnych i nietuzinkowych cytatów, które sprawią, że na podróże spojrzyjcie zupełnie inaczej.


 

źródła: wakacyjnyklimat.plbusemprzezswiat.plreadyforboarding.pl

Lifestyle

Trzy (z pozoru) proste rzeczy, które czynią wasze małżeństwo wyjątkowym

Redakcja
Redakcja
14 sierpnia 2018
Fot. iStock / AleksandarNakic

Jakie jest twoje małżeństwo? Na tu i teraz? Bez analizowania i rozważania, co było, co się wydarzyło i co jeszcze może się stać? Czy potrafisz czytać w swoim małżeństwie, jak w otwartej książce? Podejmujecie wspólnie decyzje? Wspieracie się nawzajem bezwarunkowo?  

Jeśli tak, to twoje małżeństwo należy do jak najbardziej udanych, może czasami nie potrafisz tego zauważyć, docenić, ale tak naprawdę jest. Emocjonalna i psychiczna więź sprawia, że łączmy ze sobą nasze dwa światy i zawsze razem występujemy tym, którzy chcą nam zagrozić.

Idealne małżeństwo opiera się na głębokiej więzi, miłości i zaufaniu. A może być jeszcze lepsze gdy:

Jesteście dla siebie najważniejsi

Chociaż jest rodzina, są przyjaciele, to jednak od początku miłość sprawia, że dbacie o siebie nawzajem. Że ty jego, a on ciebie zawsze postawi na pierwszym miejscu, w każdej sytuacji. I nie ma takiej mocy, który by to zmieniła.

Zgadzacie się w wychowaniu waszych dzieci

Jesteście nieprzeniknioną siłą. Zgadzacie się ze sobą, wspólnie podejmujecie decyzje dotyczące dzieci i trzymacie się ich konsekwentnie (bez względu na to, jak bardzo wasze dzieci próbują przełamać ten mur). To sprawia, że one szanują was oboje, każde z was jest dla nich autorytetem. To wszystko sprawia, że wasze rodzicielstwo i małżeństwo jest prostsze, daleki od kłótni i pretensji.

Akceptujecie siebie takimi, jakimi jesteście

Być może każde z was miało etap, gdy próbowało zmienić drugie. Jednak w pewnym momencie przychodzi refleksja – że zmienić możemy tylko siebie, nasze nastawienie, nasz oczekiwania. To wszystko. Pozostaje nam zaakceptować siebie nawzajem takimi, jakimi jesteśmy i cieszyć się, że możemy wspólnie iść przez życie.


Zobacz także

25 lekcji życia

25 lekcji życia od stulatka. „To od ciebie zależy, co zrobisz ze swoim życiem. Masz prawo podjąć tę decyzję dla siebie”

„Mam na twoim punkcie obsesję” – kiedy te słowa stają się groźbą

Moi synowie nie mają wobec mnie żadnych zobowiązań