Lifestyle

Po 40-tce dzieją się niezwykłe rzeczy! Warto je dostrzec, zamiast mówić o kryzysie

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
19 kwietnia 2019
Fot. iStock
 

Stało się, skończyłam 40 lat. I co? I właściwie nic, choć znajoma powiedziała, że kryzys podobno przychodzi między 40 a 41 rokiem życia. Cóż, będę musiała się przekonać na własnej skórze. Tymczasem cieszę się z tego, kim jestem, jakie doświadczenie zebrałam, bo widzę, że w tym wieku mogą się zdarzyć niezwykłe rzeczy.

Nie bójmy się swojego wieku, dostrzegajmy jego zalety, a jest ich naprawdę wiele.

Zwiększasz swoją samoocenę

Kiedy kończysz czterdzieści lat, już wiesz, jakie są twoje wady i zalety, już zaakceptowałeś siebie i nauczyłaś doceniać, kochać, nawet wtedy, gdy popełniasz błędy, gdy płaczesz i się śmiejesz. Jesteś pewna siebie i wiesz, że inni to widzą, dzięki czemu masz poczucie harmonii ze światem.

Kiedyś gdzieś przeczytałam, że życie się kurczy i rozszerza, wprost proporcjonalnie do naszej odwagi

Oddalasz się od toksycznych ludzi

Umiesz rozpoznawać ludzi, którzy mogą cię skrzywdzić, którzy odbierają ci energię, przy których nie czujesz się dobrze. Masz wokół siebie tych, którzy wnoszą do twojego życia wiele pozytywów. O te relacje dbasz.

Wiesz, że zmiana jest możliwa

Przyglądasz się swojemu życiu, zastanawiasz się, czy jest takie, jakie sobie wymarzyłaś, zgodne z twoimi pragnieniami i marzeniami. Dzisiaj już wiesz, że każda zmiana jest możliwa, choć wiele cię kosztuje i choć się boisz, decydujesz się ją podjąć i walczyć o to, czego chcesz.

Nie zależy ci tak bardzo na tym, co myślą inni ludzie

To, co inni myślą i mówią, nie wpływa już na ciebie w żaden właściwie sposób, ponieważ nauczyłaś się doceniać siebie i swoje opinie. Kryteria innych ludzi nie będą kierować twoim życiem, ale twoje własne wartości i sposób rozumienia świata i owszem.

Uczysz się puszczać ludzi

Już wiesz, że nikt nie musi być z nami do końca. Niektórzy pojawiają się na chwilę, by nas czegoś nauczyć, coś pokazać. Kiedy ich misja dobiega końca, od chodzą, choć może to nas bardzo boleć. Ale nie zabiegasz, nie trzymasz przy sobie na siłę, puszczasz i pozwalasz im odejść.

Doceniasz to co tu i teraz

Zdecydowanie bardziej stajesz się uważna. Zwracasz uwagę na zapachy, obrazy, uczucia, które towarzyszą ci w różnych chwilach. Zachwycasz się, zatrzymujesz. Cenisz każdą chwilę, ponieważ teraz wiesz, że liczy się tu i teraz.

Wiesz, że prawie każdy problem ma rozwiązanie

Jeśli problem ma rozwiązanie, poszukaj go i zaimplementuj. Jeśli nie ma rozwiązania, przestań się nim zamartwiać, bo wiesz, że nic nie możesz zrobić. Słowo „niemożliwe” zmieniło swoje znaczenie, bo dzisiaj już wiesz, że bardzo niewiele rzeczy jest niemożliwych. Wystarczy kreatywność i chęć przełamania niemożliwego.

Śmiejesz się z siebie

Śmiejesz się z tego, co mówisz i co myślisz, z absurdalnych rzeczy, które czasami robisz, z twoich dziwactw. Najlepiej wyglądasz ubrana w uśmiech. Uśmiech jest najlepszym sposobem na zaakceptowanie siebie i cieszenie się z tego, kim jesteś.

Lubisz seks

Po 40-tce znikają wszystkie uprzedzenia dotyczące seksu. Nauczyłaś się cieszyć swoją seksualnością, ponieważ teraz wiesz, że to coś więcej niż tylko łóżko: to spojrzenie, pocałunek, SMS, chwila, która trwa wieczność. Lubisz seks we wszystkich jego niuansach.

Odkrywasz, kim są twoi prawdziwi przyjaciele

Przez 40 lat życia miałaś pewnie wielu różnych przyjaciół. Niektórzy zniknęli z twojego życia, inni wciąż tam są. Niektóre przyjaźnie są nowsze, inne są z tobą od lat. Teraz wiesz, kto naprawdę jest twoim przyjacielem, kimś, to jest przy tobie na dobre i na złe. Prawdziwi przyjaciele zawsze są przy tobie i dają ci bezwarunkowe wsparcie.

Próbujesz urzeczywistnić swoje marzenia

Wiesz, których marzeń jeszcze nie spełniłaś i zdajesz sobie sprawę, że to tylko kwestia woli, czy je zrealizujesz, czy nie. Więc kiedy kończysz 40 lat, zaczynasz tworzyć plan działania, by osiągnąć to, czego pragniesz.

Mówisz, co myślisz

Nauczyłaś się mówić to, co myślisz, nie gryźć języka, bo wiesz, że kiedy milczysz, czujesz się źle sama ze sobą. Prawda jest jednak taka, że o wielu rzeczach nauczyłaś się mówić spokojnie, z szacunkiem, ale stanowczo. Twoja opinia jest ważna, a inni powinni to wiedzieć.


Lifestyle

Tak, mazurki kocham i jeść i przygotowywać! Wasze przepisy wielkanocne

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 kwietnia 2019
Zdjęcie poglądowe / Fot. iStock
 

Ten przepis bierze udział w konkursie na najbardziej leniwą potrawę wielkanocną. 
Weź udział w zabawie , prześlij swój przepis i wygrywaj nagrody 🙂 Dowiedz się więcej.

Zacznę od tego, że mistrzyni kuchni ze mnie żadna, potrafię przypalić nawet wodę na herbatę. Dobrze, że moja druga połówka nie ma wysokich wymagań jeśli chodzi o kulinaria i chętnie wyręcza mnie w tym zakresie.

Zatem niemalże każde święta to u mnie zawsze kumulacja i synergia wysiłków mojej Mamy i Teściowej, które są cudownymi kucharkami-artystkami i w swych królestwach smaku (kuchniach), wyczarowują prawdziwe cuda.

Tak więc skądinąd jestem przykładem na to, iż przysłowie „niedaleko pada jabłko od jabłoni” nie zawsze znajduje swe uzasadnienie. Ale jest „coś”, co bardzo lubię i co sprawia mi przyjemność, czyli potrawy, które pozwalają niejako dać upust swym emocjom i temu, co nam w duszy gra.

Dlatego z wszystkich potraw, a dokładniej ciast wielkanocnych najbardziej lubię MAZURKI. Nie są czasochłonne, a pozwalają „wyżyć” się twórczo…. . Praktycznie nie ma takiej opcji, aby na mym wielkanocnym stole ich zabrakło.

Mazurki bowiem to kwintesencja tego, co kocham jeśli chodzi o słodkości, czyli połączenie cudownych słodkich smaków, kolorowej faktury i ….ogromne pole do popisu dla każdej pani domu, nawet tak mało zdolnej w kwestii pieczenia ciast, jak ja. Na mym stole jak sięgam pamięcią, gościły już mazurki karmelowe, karmelowe z orzechami, pralinowe, bakaliowe oraz czekoladowo-migdałowe. No i są jeszcze te, które stanowią naszą RODZINNĄ TRADYCJĘ, czyli absolutny mazurkowy MISZ-MASZ, stanowiący dowolną wariację na temat mazurka właśnie…. .

No i co ciekawe właśnie te są najsmaczniejsze!. Pamiętam bowiem ile frajdy sprawiało mi przygotowywanie mazurka wraz z moją Babcią. To było coś, na co czekałam jako dziecko cały rok. Wówczas dawałam przy pomocy Babci upust swej wyobraźni i tak ozdabiałam owe mazurki, jak mi podpowiadała dziecięca fantazja.

A że wspomniane mazurki tworzę i dekoruję wkładając w to nie tylko swe umiejętności, nie tylko aktywując pokłady swej wyobraźni, ale i całe serce, to (o dziwo) wszyscy je zachwalają. Do przygotowania kruchego spodu potrzebuję zaledwie kilku składników (masła, jaj, mąki, proszku do pieczenia, cukru pudru), a cała „reszta” to efekt użycia i połączenia ukochanych bakalii, sosu czekoladowego, konfitur etc etc.  Tak, mazurki kocham i jeść i przygotowywać!

Autor: Leosia100

Partnerem akcji jest

Nagrody:

5 x zestaw smakołyków, składający się z:

  • Ciasto drożdżowe DB
  • Babeczki z płatkami czekolady
  • Beza
  • Ciasto Leśny mech
  • Komplet cukrów smakowych (6 smaków)
  • Komplet pisaków
  • Posypki Decorada (3 rodzaje)
  • 2 polewy
  • Budyń wanilinowy i śmietankowy
  • Krem Karpatka
  • Mix do śmietany
  • Mix do mascarpino
  • Proszek do pieczenia
  • Aromat migdał & cytryna
  • 2 x galaretka

 

 

 


Lifestyle

3 sytuacje, w których powinnaś zakończyć związek, a przynajmniej poważnie zastanowić się nad jego przyszłością

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
19 kwietnia 2019
Fot. iStock / flyparade

Kiedy intuicja podpowiada nam, że pora zakończyć daną relację, że nic już dobrego dla nas z tego nie wyniknie, często ją ignorujemy. Duże znaczenie ma również lęk przed samotnością, lęk przed byciem osądzonym przez innych oraz  przywiązanie do takiego stanu rzeczy, w jakim trwamy od dłuższego czasu. Tymczasem, póki co, pewne jest, że mamy tu na ziemi tylko jedną szansę by dobrze i szczęśliwie przeżyć życie. Nie skazujmy się na nieudane związki. Czasem po prostu trzeba odejść. Kiedy?

Kiedy musisz tworzyć przed swoim partnerem obraz siebie innej niż jesteś naprawdę

Życie upływa, my się zmieniamy. Nasza praca, nasz wygląd, nasza sytuacja ekonomiczna, nasze nawyki, nasze zainteresowania – wszystko zmienia się cały czas. Zmiana to jedyna stała w życiu.

Ponieważ życie dwóch osób zmienia się jednocześnie, nieuchronnie powstają między nimi luki. W związku, który przetrwa próbę czasu, luki te partnerzy potrafią wypełnić. To klasyczny przypadek, kiedy widzisz kogoś i możesz powiedzieć: „Nie widzieliśmy się od pięciu lat, ale kiedy się spotkaliśmy, to było tak, jakbyśmy rozstali się wczoraj”.

Prawdziwa miłość to pełne poznanie kogoś. To wtedy, gdy dwoje ludzi staje się jednym, ale zachowuje swoją indywidualną integralność. Jeśli musisz być kimś innym, grać, by uzyskać akceptację ukochanej osoby, twój związek nie przetrwa.

Kiedy związek wyczerpuje więcej twojej energii niż ci jej daje

Nie ma prawie nic bardziej odżywczego, odświeżającego, a może nawet radosnego niż udana relacja z drugim człowiekiem. Całe życie jest energią, a kiedy ktoś otwiera się przed tobą, dzieli się z tobą swoją energią, a ty dzielisz się z nim swoją siłą. Obie strony są wzbogacone.

Ta energia jest w śmiechu, który dzielisz ze swoim przyjacielem, kiedy on niespodziewani dzwoni i coś ci opowiada. W ciepłym uczuciu w żołądku, kiedy ukochana osoba się do ciebie uśmiecha. W przyspieszonym oddechu, kiedy ktoś ważny dla ciebie mówi, że czuje się w ten sam sposób kiedy myśli o tobie. To cała nasza siła życiowa.

Jednak niektóre relacje działają odwrotnie: wyniszczają nas, podcinają skrzydła. Jak to wygląda? To stresująca gra, którą podejmujesz planując, co powiesz i w jaki sposób, aby uniknąć konfliktu z tą osobą. To niepokój, który odczuwasz, kiedy dowiesz się, że on/ona będzie na tej imprezie. To ciągłe kłótnie z związku. Jak to się odczuwa? Po spotkaniu z daną osobą czujesz się zmęczony, odczuwasz ulgę, że jesteś daleko, lub jesteś zdenerwowany.

Kiedy jesteś jedyną osobą w związku, która podejmuje wysiłek

Prawda stara jak świat. Jeśli mu/jej zależy to: oddzwoni, pojawi się, odnajdzie cię. BĘDZIE. Słyszałaś to wiele razy, wiele razy kiwałaś głową, że się zgadzasz. Dużo trudniej jednak ci przyznać wprost, że i twój partner nie jest w wasz związek zaangażowany. Że to ty jesteś siłą napędową relacji. Że jeśli odpuścisz, wszystko się rozpadnie. A on nie zrobi z tym nic. Boli, kiedy o tym myślisz, więc wolisz nie myśleć. Więc wolisz zacisnąć zęby i dalej planować wam życie. Nie bierzesz pod uwagę tylko jednego. Kiedy on znajdzie kogoś, kiedy zdecyduje się zaangażować gdzie indziej, ty zostaniesz z poczuciem zmarnowanego czasu. Ze świadomością, że dałaś się wykorzystać, bo godziłaś się na mniej, niż na to zasługujesz.

Nie jest łatwo odejść, zakończyć związek. Jednak pamiętajmy – na końcu życia zawsze jesteśmy w pewnym stopniu sami. I sami mierzymy się z prawdą o tym, co z tym życiem zrobiliśmy, jak kochaliśmy i jak byliśmy kochani.


Na podstawie: tinybuddha.com


Zobacz także

Regulamin konkursu „Zatrzymaj w sobie radość dziecka na zawsze!”

6 przykazań hygge na spędzenie Świąt w dobrej, przyjaznej atmosferze

Nasze nawyki