Życie z kłamcą, to taka zabawa w „kotka i myszkę”. Ty wiesz, czujesz to całą sobą, a on ciągle jeszcze stara się zachować pozory

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
14 lutego 2017
Fot. iStock / alien185
Fot. iStock / alien185

Pewność. Była, była i nagle pęka jak bańka mydlana. Ucieka, byle dalej od ciebie i już nie wróci, nawet jeśli wybaczysz. Inaczej z miłością, ta jest ciągle i uparcie nie chce odejść. Chociaż błagalnie prosisz, nie potrafisz przestać kochać właśnie wtedy, gdy tak bardzo tego potrzebujesz. Dziwne uczucie. Przedtem byłaś panią swojego losu, mogłaś wszystko. Teraz nagle nie kontrolujesz już swoich uczuć. Nie potrafisz powiedzieć sercu „stop”. Czy tak już zawsze będzie, odkąd wiesz, że on kogoś ma?

Zaczyna się tak zwyczajnie, że aż trudno ci uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Może nawet nie zauważysz, przeoczysz w tym codziennym porządku spraw. Są dzieci, praca, wasi rodzice, jego praca. Zawsze tak było, dlaczego coś miałoby się zmienić? Jesteście ze sobą już kilkanaście lat. Znasz go, najlepiej. Wiesz, kiedy szykuje dla ciebie niespodziankę, bo nigdy nie potrafi tego przed tobą dobrze zataić. Wiesz, kiedy ma problem, którym nie chce cię martwić. Wiesz, że jesteście, że trwacie jak skała, nawet wtedy, kiedy jest ciężko. Kochasz go, to, że on ciebie kocha jest dla ciebie równie oczywiste. Macie dzieci. To się nie może rozpaść.

Kochanie, wrócę później. Słyszałaś to, wiele razy. Banał. Czy tego dnia zabrzmiało jakoś wyjątkowo? Nie. Kłamstwo nie brzmi „inaczej”, jeśli nie wiesz, że nim jest. Szykujesz kilka kanapek wstawiasz do lodówki. Kiedy wróci, będzie głodny. Trudno, dziś sama kładziesz dzieci. Wraca, kiedy już śpisz. Taki zmęczony, tyle pracuje. Martwisz się, że w firmie wykorzystują jego obowiązkowość. Rano ucieknie szybciej, całując cię przelotnie w czoło. Jeszcze nie wiesz, że zwyczajnie głupio mu spojrzeć ci w oczy, ale ani twoja miłość, ani wspólne lata go nie powstrzymają.

On już w tym jest. Może to koleżanka z pracy, a może dawna znajoma, którą spotkał jedząc lunch, na mieście. Adrenalina, a może miłość. Sam jeszcze nie wie. Po prostu jest inaczej, inaczej niż z tobą, przez te ostatnie kilkanaście lat. Krzywdzi cię? Daj spokój, przecież o niczym nie wiesz. Nie cierpisz, bo nie masz świadomości. Żyjesz jeszcze w swoim świecie, zajęta budowaniem waszego wszechświata. Nie zauważasz, jak on, wymyka się z niego tylnymi drzwiami.

Muszę popracować, pójdziecie sami? Aj, ukłuło. Sobotnie spacery, to był wasz czas. Wasz i dzieci. Ale tłumaczysz sobie, że jemu też musi być ciężko. Przecież lubił te momenty z dziećmi, z tobą. Ubierasz dzieci, znikasz na dwie godziny. Myślisz, że kiedy wrócisz, będzie jak dawniej. Ale nie jest. Zostajesz sama, choć masz go na wyciągnięcie ręki.

Oddala się. Myślami jest gdzie indziej, widzisz to. Czujesz już gdzieś podświadomie, że twoje uczucia przestają mieć dla niego znaczenie. Tylko twoje serce, nie chce się z tym zgodzić. Odsuwasz od siebie tę myśl, że chodzi o inną kobietę. Co za bzdura. Jak? Gdzie? Kiedy? Przecież cały jego czas pochłania nowy projekt, biuro, służbowe wyjazdy.

Zaczynasz się starać, bardziej. Wyjedźmy gdzieś, tylko we dwoje. Chodźmy do znajomych, na cały wieczór. Obejrzyjmy film, zrobię coś dobrego do jedzenia, napijemy się wina. Oddajmy dzieci do mojej mamy, na weekend.

Napotykasz na mur, nie przebijesz się już przez niego. Chociaż słyszysz „Kotku, to nie jest dobry czas. Jestem zmęczony. Jeszcze tylko kilka tygodni i będę „wolniejszy”, to wiesz dobrze, że on po prostu nie chce być z tobą „sam na sam”. Wybucha, tak jak nigdy wcześniej. Czujesz, że sama twoja obecność go drażni, denerwuje.

Seks? W łóżku też się starasz. Ale intuicja podpowiada ci, że choć jego ciało się na ciebie otwiera, serce jest już zamknięte. To nie jest już ten sam dotyk, uważny i czuły, przepełniony dobrą, starą miłością. To jest dotyk obojętny. Jesteś obowiązkiem, który należy wypełnić i odwrócić się do swoich myśli, do marzeń o NIEJ. To ty jesteś teraz „Tą Drugą”, bo jego serce należy już do kogoś innego. To z tobą zdradza, bo do niej należy.

Życie z kłamcą, to taka zabawa w „kotka i myszkę”. Ty wiesz, czujesz to całą sobą, a on ciągle jeszcze stara się zachować pozory. Zawsze to lepiej wygląda w pracy, w życiu: mąż, ojciec, głowa rodziny. On przecież tak lubi, jak się myśli o nim w ten sposób.

Przez chwilę jeszcze grasz w tym, słabym filmie swoją rolę. Przez moment jeszcze trwasz w tym stanie uśpienia, myśląc, że gdy otworzysz oczy, to wszystko zniknie, znów będzie tak, jak dawniej. A potem przychodzi dzień, w którym nie ma już odwrotu, bo jego kłamstwo wyskakuje ci na ekranie jego telefonu, albo komputera. Albo przychodzi do ciebie słowami wspólnego znajomego, który „chciał tylko, żebyś wiedziała”.

Jak nisko można upaść, walcząc o… właśnie, o co właściwie? O dobre życie, które mieliście kiedyś? O rodzinę, żeby się nie rozpadła, nawet jeśli nigdy już nic nie będzie tak, jak dawniej? O uczucia kogoś, kto podeptał twoje własne?… Jeszcze tego nie wiesz. Jesteś dopiero na początku drogi.


Zatracasz siebie? 14 niepokojących objawów, które mogą doprowadzić do depresji. Nie ignoruj ich

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
15 lutego 2017
Fot. iStock/AkilinaWinner
Fot. iStock/AkilinaWinner

Znasz to? Marzysz o odpoczynku, może o wyprowadzeniu się za miasto i oddaniu się swojej pasji. Czujesz to całą sobą. W momentach, kiedy dopuszczasz do siebie twoje prawdziwe pragnienia i potrzeby wiesz, masz pewność, co chciałabyś w swoim życiu robić, jak je zmienić, by być szczęśliwą. Ale bardzo szybko sama sprowadzasz siebie na ziemię i to nie z powodu własnych przekonań. Najczęściej robisz to, ponieważ skupiasz się na opinii innych, ważne jest, co najbliżsi od ciebie oczekują. Brzmi znajomo? Co dzieje się dalej? Nie mówisz o swoich uczuciach, stajesz się sfrustrowana, nerwowa, niecierpliwa. Obwiniasz innych za swoje niepowodzenia, za to, jak wygląda twoje życie. Spada na łeb i szyję twoja samoocena, bo wydaje ci się, że nie masz nic do powiedzenia, że inni nie akceptują cię takiej, jaką naprawdę jesteś.

Jak wielu z nas to jest scenariusz? Jak wielu żyje według tego tak naprawdę nietrudnego do rozgryzienia schematu? Zatracamy siebie, tracimy część swojej duszy, która przecież składa się na naszą osobowość. Nie zdajemy sobie sprawy, że to wyparcie prowadzi do obniżonego nastroju, braku pewności siebie, frustracji, a w efekcie toczy nas od środka tak bardzo, że doprowadzić może do depresji.

Nie ignorujmy objawów, bo jeśli pójdziemy za tym głosem zatracenia, to im więcej czasu upłynie, tym trudniej będzie nam stamtąd wrócić.

14 niepokojących objawów zatracania siebie

Uciekanie od wspomnień, a nawet blokowanie pewnych etapów swojego życia

– byleby o nich nie rozmyślać, nie wracać, bo trudno nam się zmierzyć z przeszłością, zostawiliśmy jakieś niezałatwione sprawy. To jak nieodrobiona lekcja, która jest jak wyrzut sumienia

Obniżenie nastroju

– a właściwie długotrwały stan złego samopoczucia, kiedy nic nas nie cieszy. Niby uśmiechamy się na zewnątrz, ale w środku nie czujemy się w ogóle szczęśliwi

Odrętwienie

– ale nie tyle ciała, co emocji, chęci do działania. Masz świadomość, że stoisz w miejscu, że brak ci bodźca do tego, żeby ruszyć, coś zrobić, więc nie robisz nic i niemal nic nie czujesz.

Uczucie ciągłego strachu i niepokoju

– które nieustannie tobie towarzyszy. Budzisz się ze ściśniętym żołądkiem, z gulą gardle, nie potrafisz znaleźć przyczyny strachu, nie umiesz nad nim zapanować, ani go w sobie zwalczyć.

Bezsenność

– przez długi czasu masz problemy ze snem, to twój organizm daje ci sygnał: „hej, dzieje się z nami coś złego”.

Poczucie osamotnienia

– niby masz ludzi wokół siebie, ale nagle zdajesz sobie sprawę, że z nikim tak naprawdę nie jesteś blisko, że nie masz z nikim silnych więzi, przez co doświadczasz głębokiego poczucia osamotnienia.

Bezsilność wobec problemów

– każdy problem, z czasem nawet najbardziej błahy, urasta do dużego, z którym kompletnie nie potrafisz sobie poradzić, stajesz się bezsilna wobec trudności, które napotykasz.

Zawiedzenie życiem

– robisz sobie jakieś rachunki sumienia, by rozliczyć się z samą sobą, by ustalić, co ci się udało i ten bilans jest zawsze na minusie. Nie potrafisz znaleźć jasnych stron, jesteś rozczarowana swoim życiem.

Poczucie bycia niegodnym do kochania

– to wynik obniżenia, a właściwie upadku własnej wartości. Dla siebie samej jesteś kimś tak mało znaczącym, że aż niegodnym tego, by ktoś cię kochał. Za co? Pytasz siebie o to czasem?

Poszukiwanie sensu życia

– zaczynasz rozkładać swoje życie na czynniki pierwsze, zastanawiać się nad swoją przyszłością, by ustalić, co dziś jest dla ciebie ważne, czego ty chcesz. Zamiast cię to motywować do działania, popadasz w jeszcze większą apatię.

Poczucie bezsensu

– masz wrażenie, że każdy twój dzień wygląda tak samo, niczym się od siebie nie różni, każdy pozbawiony jest sensu, a tylko napędzany kolejnymi zadaniami do wykonania.

Unikanie innych ludzi

– nie pozwalasz ludziom zbliżyć się do siebie, a wręcz ich unikasz, bo nie chcesz z nimi rozmawiać o sobie, nie chcesz słyszeć, co im się w życiu udało. Wolisz zamknąć się w czterech ścianach swojego domu, nawet w relacji z dziećmi jesteś gdzieś daleko.

Ucieczka

– uciekasz od zmierzenia się z samą sobą. Ucieczką może być alkohol, telewizja, internet, praca – coś co odciąga cię od rzeczywistych twoich problemów.

Zmęczenie

– najpierw tłumaczysz to przesileniem, później pogodą w ogóle, a tak naprawdę jesteś nieustannie zmęczona psychicznie i fizycznie. Wizyta u lekarza, badania nic nie wyjaśniają – to powinno cię zastanowić.

Zatrzymaj się, bądź przez chwilę uważna na siebie, nie na innych, bo tylko ty możesz odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakim miejscu jesteś i w porę poprosić o pomoc.


Pokaż mi, jak kochasz, a powiem ci kim jesteś

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
14 lutego 2017
Fot. iStock / CoffeeAndMilk
Następny

„Jakim typem uwodzicielki jesteś”, „Sprawdź, czy nie kochasz za bardzo” – krzyczą kolorowe nagłówki psychotestów w poczytnych magazynach dla kobiet. Ile w tym wszystkim jest fikcji i zabawy, a ile nasza sztuka kochania, mówi o nas samych?

Z psychozabawami bywa różnie – niektóre nie mają zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością, jednak okazuje się, że całkiem poważne nauki (takie jak psychologia czy socjologia), nie od dziś potrafią powiedzieć: „pokaż mi, jak kochasz, a powiem ci kim jesteś”. Według socjologa Johna Lee, istnieje 6 stylów kochania, które bardzo wiele mówią o nas samych.

Więc kim jesteśmy w miłości? Razem z Małgorzatą Ohme, psychologiem – sprawdzamy nasze psychologiczne style kochania.

Zobaczcie koniecznie, jak kochacie i weźcie udział w naszej akcji dla miłości  – „Pokaż, jak kochasz”.


 

Na podstawie: Charaktery, Psycholog pisze

Zobacz także

Fot. iStock / kieferpix

Życie z egoistą, nieustanne poświęcenie. Czy warto? Nie, nie warto

Fot. iStock/:teksomolika

Po 20-tu latach małżeństwa już nóg co drugi dzień nie golę, obiadu z dwóch dań nie gotuję. I wiecie co? Dobrze mi z tym!

Czego wstydzą się duże dziewczynki

Czego wstydzą się duże dziewczynki? Tylko niedojrzałych chłopców…