Zdradził i przyznał się. Co z tym teraz zrobisz?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
1 lutego 2018
Fot. iStock/gaiamoments
 

Mówi się, że decyzja o ślubie jest najważniejszą w życiu. Fakt, wybór odpowiedniego człowieka, z którym zdecydujemy się spędzić resztę życia, to naprawdę poważna sprawa. Niektórym z nas, chcąc nie chcąc, przyjdzie się zmierzyć z jeszcze trudniejszą decyzją. Zostać czy odejść, gdy on dopuścił się zdrady? Czy może rozsądnie się nad tym zastanowić, czy lepiej kierować się emocjami? Jakie będą konsekwencje jednej i drugiej decyzji?

„Wszystko mogą zrozumieć i wybaczyć, ale na pewno nie zdradę. Nie potrafiłabym żyć z takim człowiekiem” – znasz to? Myślisz podobnie? Ja również. Tak samo zarzekała się W. Życie jednak postawiło ją przed taki wyborem. Zdecydowała się zostać z mężem i walczyć o związek. Bo dzieci, bo tyle lat razem, bo tak bardzo przepraszał. Wytrwali razem jeszcze tylko dwa lata, później T. sam ją zostawił. Ale wcale nie dla innej kobiety. Odszedł, bo jego żona nie potrafiła wybaczyć i popadła w paranoję (W. przyznaje, że nie radziła sobie).

Co poszło nie tak?

Zdaniem naukowców, osoby, które dowiedziały się o zdradzie i walczyć o związek, często zachowują się w podobny sposób. Przede wszystkim miały prawdziwą obsesję na punkcie zdrady. Wciąż szukały dowodów na to, że partner gra nie fair – śledziły każdy jego ruch, przeglądały telefon, maile. Oczywiście każde niepokojące zachowanie było sygnałem alarmowym do wszczęcia awantury. Ponadto targały nimi różne emocje: byli smutni i przygnębieni, mieli problemy ze snem, męczyły ich koszmary. Ale to nie wszystko. Osoby te odczuwały chęć zemsty, odebrania się na niewiernym partnerze. Ci, którzy próbowali odciąć się od problemu i zapomnieć o zdradzie, popadali w nałogi.

Czy podobnie było z W.? Potwierdza, że tak. I z perspektywy czasu uważa, że przez te dwa lata stoczyła się na samo dno. Strach, rozgoryczenie, brak zaufania i niskie poczucie własnej wartości spowodowało, że dziś czuje się wrakiem człowieka. Twierdzi, że psychicznie było to dla niej zbyt duże obciążenie. „Być może istnieją pary, które potrafią przepracować zdradę, zacząć wszystko od nowa, odciąć się grubą kreską… Ja nie umiałam” – opowiada.

Zdaniem psychoterapeutów, należy dobrze przemyśleć decyzję, którą się podejmie. Do tego niestety niezbędny jest czas. Nawet kilka miesięcy! Po to, by emocje nieco opadły. Przede wszystkim nie wolno podejmować żadnej decyzji pod wpływem impulsu. Może być tak, że z marszu polecisz do prawnika i wniesiesz o rozwód. Ale się również stać tak, że z powodu strachu przed samotnością (lub z innych pobudek) powiesz, że wybaczasz, byle tylko nie rozpadła się twoja rodzina. Daj sobie czas na spokojne przemyślenia, najlepiej z pomocą terapeuty, który pomoże ci rozwiać wszelkie wątpliwości. A będzie ich naprawdę sporo…

Co z dziećmi?

To naprawdę trudny temat. Z powodu dzieci większość z nas decyduje się zostać z partnerek, który dopuścił się zdrady. Boimy się, jak wpłynie na nie rozpad rodziny, czy wyrosną na dobrych ludzi. Zanim jednak zaczniesz się nad tym wszystkim zastanawiać, musisz zadbać o bezpieczeństwo swoich dzieci tu i teraz. Postaraj się, żeby nie trafiły na żadne dowody zdrady, nie oczerniaj partnera, nie opowiadaj o szczegółach i powodach waszych kłótni. Ważne jednak, żebyście otwarcie im powiedzieli, że aktualnie macie trochę problemów, ale to nie wina dzieci.

Gdzie szukać wsparcia?

Pierwsza rzecz, która przychodzi ci do głowy, to wyżalić się na Facebooku lub poskarżyć się znajomym i rodzinie? To duży błąd. Ludzie łakną taniej sensacji i chętnie cię wysłuchają. Może jednak później żałować swojego postępowania. Po wsparcie idź albo do profesjonalnego terapeuty, albo do zaufanej osoby.

Czy powinnam znać szczegóły?

Może się to wydawać irracjonalne, lepiej dokładnie wiedzieć, co zaszło i jak do tego doszło. Dlaczego? Ponieważ prawda może być mniej bolesna niż nasze wyobrażenia. Skrywane lęki, zasłyszane historie, fantazja… wszystko to może spowodować, że w twojej głowie powstaną iście przerażające wizje.

Będzie wierny, gdy schudnę?

Nie ma żadnego znaczenia czy schudniesz, czy zaczniesz inaczej się ubierać, zaczniesz codziennie wskakiwać mu do łóżka. On musi cię kochać i szanować, żeby był wierny.

Czego mogę od niego oczekiwać?

Masz prawo zażądać zmian w funkcjonowaniu waszego związku, czyli np. poprosić o udostępnienie haseł, wyciągu z banku. Jeżeli będzie mu zależało na waszym związku, zrozumie, dlaczego jest to dla ciebie takie ważne.

Czy kiedyś mu jeszcze zaufam?

Tylko pod jednym warunkiem – że sobie na to zasłuży. Mimo wszystko musisz wiedzieć, że już nigdy nie wrócicie do tego, co było kiedyś. To już nie będzie takie samo zaufanie, ani taki sam związek. Nie oznacza to wcale, że będzie gorszy, niepełny, chory. Będzie inny. Jesteś gotowa się z tym zmierzyć?

Nikt nie odpowie za ciebie na pytanie – zostać czy odejść. Poznasz odpowiedź, gdy emocje opadną, a ty wsłuchasz się w siebie.

Źródło: Psychology Today


W naszym małżeństwie jest nas troje: ja, on i jego DDA. Czego nauczyłam się o mężczyźnie, którego matka piła

Listy do redakcji
Listy do redakcji
1 lutego 2018
Fot. istock/MarinaZg
 

Gdybym miała określić nasz związek, powiedziałabym, że żyjemy w trójkącie. I nie stanęła między nami kobieta, a przynajmniej nie bezpośrednio. W naszym małżeństwie jest nas troje: ja, mój mąż i jego DDA, o którym właściwie wiedziałam od zawsze. Ale nie sądziłam wtedy, że będzie mi tak ciężko, że przyjdą momenty, w których zacznę zastanawiać się nad odejściem. Dziś, pierwszy raz, odkąd jesteśmy razem nie jestem już pewna, czy uda nam się przetrwać.

Pobraliśmy się dwa lata temu, znamy się od pięciu lat. Krótko po tym, jak zaczęliśmy się spotykać, mąż powiedział mi, że jest DDA – dorosłym dzieckiem alkoholika. Piła jego matka, a ojciec zajmował się ukrywaniem tego faktu przed resztą rodziny. W ich domu doszło do kilku dramatycznych scen, których świadkami były dzieci – mój mąż i jego młodsza siostra. Moja teściowa piła, odkąd jej córka skończyła trzy lata – najpierw „elegancko”, wieczorami, do poduszki, kieliszek wina. Najpierw jeden, potem coraz więcej. W uzależnienie przeszła gładko, w mocniejszy alkohol jeszcze szybciej. Umarła kilka lat temu, zapijając się na śmierć.

Z dzieciństwa mąż pamięta właściwie tylko strach o nią – o to, że gdzieś wyszła, że jej nie zastanie, kiedy on po szkole wróci do domu (rzuciła pracę, gdy urodziła drugie dziecko) i czasem wstyd, gdy spotykał ją zataczającą się na ulicy. Ale najbardziej niepewność w jakim stanie ją znajdzie. No i oczywiście te jej „fazy” – okresy pozornej trzeźwości i rzucania nałogu, nerwowego oczekiwania na to, kiedy znowu „się zacznie”.

Zapamiętał także dobrze, że alkoholizm jego matki należało za wszelką cenę ukrywać. Sam niejednokrotnie sprzątał butelki, zmywał kieliszki, a przez telefon kłamał babci, że mama jest „zmęczona”.

Kiedy się poznaliśmy, zobaczyłam w nim bardzo wrażliwego, ale przede wszystkim opiekuńczego, czułego mężczyznę. Od zawsze dbał o to, żeby mi niczego nie brakowało, żebym czuła się przy nim dobrze, żebym się dobrze czuła. Był wymarzonym partnerem, kiedy chorowałam. Opiekował się mną z uczuciem i delikatnością. I choć już wtedy dość często zamykał się w sobie – przyjęłam to jako jedno z jego nieszkodliwych dziwactw – był dla mnie wymarzonym facetem.

Po dwóch latach spotykania się postanowiliśmy ze sobą zamieszkać, po trzech wzięliśmy ślub. Wtedy (nie uważam, by było to związane z podjęciem decyzji o zawarciu małżeństwa) zaczął prowokować kłótnie, świadomie. Za każdym razem mam wrażenie, że ich potrzebuje, by się z czegoś oczyścić. Dziś, bardziej świadoma tego, co się dzieje w jego głowie widzę, jak podczas każdej kłótni czeka na moją reakcję, jak potrzebuje tej samej, mocnej dawki stresu, którą przeżywał w dzieciństwie.

Co takiego jeszcze dzieje się w naszym związku? Jest tu cały kalejdoskop emocji -intensywnych, wyniszczających, męczących. Emocji do granic wytrzymałości.

Poza awanturami „o byle co” zaczęły się też okresy jego milczenia, odsuwania się ode mnie, by „pobyć samemu”. Początkowo podchodziłam do tego ze spokojem, teraz coraz bardziej widzę, jak nas to od siebie oddala.

Jest też ciągła niepewność – jego w stosunku do mnie i do moich uczuć. Wiem, że czegokolwiek nie zrobię, on nigdy nie zaufa mi tak do końca, na 100 procent. Zawsze będzie podejrzliwy, zwłaszcza o to, czy go nie zdradzam, czy nie odejdę z kimś innym. Nauczył się przecież już w dzieciństwie, że miłość jest tą ciągłą niepewnością. Dla niego zrezygnowałam z kilku znajomości z mężczyznami, żeby był spokojny. To jednak tylko pozorny spokój.

Są w końcu wybuchy jego gniewu – gwałtowne, niekontrolowane, takie, których zaczynam się bać. On chyba też, bo coraz częściej wybiega z domu. Znika na godzinę, półtorej. Ja wtedy oddycham.

Ale mimo tego, że między nami nie jest dobrze, widzę, jak on stara się ten fakt ukrywać przed wszystkimi. Nigdy nie zapomnę awantury jaką mi zrobił, kiedy dowiedział się, że z naszych kłopotów zwierzyłam się przyjaciółce. Krzyczał, że to tylko nasza sprawa, że o takich rzeczach się nie rozmawia, że jestem nielojalna. Nie rozumiałam tego. Czasem czuję się tak, jakbym była z kimś o dwóch osobowościach. Kimś kto potrafi być ciepły, wspaniały, kochany, a jednocześnie przerażająco zimny i obcy.

Jest mi coraz ciężej. Przeczytałam kilkanaście książek, żeby lepiej go rozumieć, żeby mu pomóc, żeby wiedzieć jak z nim rozmawiać o tym, co dla niego ważne, bolesne.

Terapia? Była taka próba. Chodził trzy miesiące i nawet zaczął się trochę „otwierać”. Przychodził i mówił: „Wiesz, nie wiedziałem, że to ma na nas aż taki ogromny wpływ. Przepraszam cię, że nie zdecydowałem się wcześniej.” Ale po tych kilku tygodniach zwątpił, odpuścił i nie wrócił tam więcej.

Często rezygnuje – zaczyna coś i nie kończy. Dopiero trzeci kierunek studiów ukończył, dopiero za czwartym razem skończył kurs na prawo jazdy na motor. Miał wiele pasji, ale każdą po jakimś czasie porzucał. I choć przez chwilę zastanawiałam się, czy tak samo nie będzie też ze mną, był taki od zawsze, nie przeszkadzało mi to.

Ale ja tak funkcjonować nie umiem. Jego DDA wpływa na absolutnie każdy aspekt naszego związku.


Super spalacze tłuszczu. 10 naturalnych pomocników w odchudzaniu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
1 lutego 2018
Fot. iStock
Następny

No dobra, minął miesiąc, pora na efekty… – która z nas nie postanowiła sobie, że w nowym roku, to już  na pewno i na sto milionów procent, zrzuci ten jeden, dwa (pięć, dziesięć itd.) nadprogramowe kilogramy. Miały być fajerwerki, ale nie wyszło. Waga wylądowało w piekielnych czeluściach, a nam cały noworoczny zapał minął, jak nożem uciął. Nie, nie będzie żadnej diety-cud, zaklęcia na zgrabną pupę, nic  z tych rzeczy. Pora na noworoczny zimny prysznic – szukamy tylko trzech rzeczy: zdrowia, konsekwencji i super dziesiątki.

Żeby zimowe boczki odeszły w zapomnienie wracamy do podstaw: zdrowa, zbilansowana dieta i 10 pomocników, czyli kilka drobiazgów, po które warto sięgnąć, by nieco tłuszczykowi dokopać!

Super spalacze tłuszczu. 10 pomocników w odchudzaniu

  1. IMBIR
  2. CYNAMON
  3. KURKUMA
  4. WITAMINA C
  5. OCET JABŁKOWY
  6. ZIELONA HERBATA
  7. CZERWONA HERBATA
  8. CZARNA KAWA
  9. CZOSNEK
  10. PIEPRZ CAYENNE (CHILLI)

Sprawdźcie jak działa super dziesiątka:


Na podstawie: fabrykasily.plwformie24.poradnikzdrowie.plpolki.pl

Zobacz także

Syn jest jej największą miłością. Obsesyjnie stara się go odzyskać i wierzy, że będzie ważniejsza niż życie u boku ukochanej

„Lubię, że byłeś w każdym miejscu mojego ciała, że znasz mnie grubą i chudą, z małymi piersiami i wielkimi”. Pochwała miłości małżeńskiej

Wybaczyłam mu, ale nigdy nie zapomnę tego, co mi zrobił. Piętno ofiary przemocy zawsze będę nosić w sobie

Wybaczyłam mu, ale nigdy nie zapomnę tego, co mi zrobił. Piętno ofiary przemocy zawsze będę nosić w sobie