Zbyt późno zdałem sobie sprawę, że dobrzy ludzie, mogą być złymi mężami. List do gównia*ych mężów

Sziti Mąż
Sziti Mąż
16 czerwca 2017
Fot. iStock / vadimguzhva
Fot. iStock / vadimguzhva
 

Byłem gównianym mężem. Dupkiem. I nie dlatego, że swoją żonę biłem, obrażałem, czy zdradzałem. Nic z tych rzeczy.

Byłem dupkiem, bo nie szanowałem tego, co myśli i czuje moja żona, a co ja uważałem (mylnie) za coś naprawdę mało ważnego. A przecież kiedy dwoje ludzi się ze sobą nie zgadza, to każdemu z nich wydaje się, że ma rację.

Czasami jednak tej racji nie ma… Czasami nie ma niczego „złego”. Ja lubiłem oglądać filmy, ona nie. Ona kochała naukę salsy – ja nie. Czy coś było gorsze? Czy któreś z nas robiło coś złego. Dzisiaj wiem, że nie, ale też dzisiaj wiem, że swoje zdania, upodobania powinniśmy nawzajem szanować i akceptować. Nie zawsze to, co myślimy, czujemy i w co wierzymy jest słuszne. Czasami każdy z nas się myli.

Byłem dupkiem, bo przy najbliższych nam osobach ponad 10 lat temu przysięgałem mojej żonie być z nią na dobre i złe, w zdrowiu i w chorobie. Tylko śmierć miała nas rozłączyć. Miałem ją szanować i wspierać, a tymczasem byłem przy niej tylko wtedy, gdy mi było wygodnie…

Bo przez wiele lat moje potrzeby były ważniejsze od jej pragnień. I wcale nie chodzi tu o jakieś wielkie rzeczy, tylko o te, z którymi ona zmagała się każdego dnia. O to, kto usiądzie z dziećmi do lekcji, kto zrobi zakupy, kto odbierze dzieci z zajęć, kto posprząta łazienkę.

A kiedy próbowała mi wytłumaczyć, że coś złego się dzieje w naszym małżeństwie, kiedy chciała uświadomić mi, co dla niej jest ważne, to myślałem, że bez sensu się drze, że nie wiadomo na co się skarży. Że ona wiecznie czegoś chce i czegoś oczekuje, a ja niczemu nie jestem winien.

Myślałem:

– skoro jestem dobrym człowiekiem, to jestem dobrym mężem

– skoro nie biję, nie piję, nie znęcam się psychicznie, to jestem dobrym mężem.

Zbyt późno zdałem sobie sprawę, że dobrzy ludzie mogą być złymi mężami. Podobnie, jak bycie dobrym nie czyni każdego świetnym piłkarzem, malarzem, czy artystą.

Ale my nie chcemy słyszeć o sobie złych rzeczy, zwłaszcza, gdy wierzymy, że każdego dnia poświęcamy się dla rodziny… Kiedy ona próbowała mi wytłumaczyć, co jest nie tak w naszym związku, nie słuchałem jej. Przecież się poświęcałem. Eh, tak łatwo się usprawiedliwiamy, racjonalizujemy, bronimy się i obrażamy…

Dwoje dobrych, młodych i zakochanych w sobie ludzi bierze ślub… Czy będą razem za 10 lat? Dzisiaj możemy jedynie rzucać monetą, bo nikt tego nie wie. Rozwód to choroba naszych czasów.

Opowiadam swoją historię, bo może ty – mężu, który jesteś dupkiem, się ockniesz, może otworzysz oczy i przestaniesz być gównianym mężem.

Obrażasz się, bo to ciebie nie dotyczy? Wiem, co myślisz…

„Nie jestem dupkiem, bo pracuję 50 godzin w tygodniu, żeby opłacić czynsz, samochód, wakacje, zajęcia dla dzieci! Kocham moją żonę i rodzinę”.

„Nie jestem złym mężem, bo chciałbym coś zrobić dla mojej żony!”.

„Nie jestem gównianym mężem! Naprawiam wiele rzeczy w domu i wokół niego. Koszę trawnik, wychodzę z psem, wynoszę śmieci, pomagam zmieniać pościel i chodzę na mecze i występy moich dzieci”.

„Nie jestem złym mężem! Zawsze upewniam się czy moja żona miała orgazm, kiedy się kochamy”.

„Nie jestem złym mężem, bo nie piję, pracuję, nie biję, nie wyzywam jej i nie oszukuję!”.

A ja ci powiem jedno – jesteś dupkiem, mężem-dupkiem, jeśli pozwoliłeś, by twoja żona źle się czuła w waszym związku, by od ciebie odeszła.

Moja żona odeszła w pewne popołudnie. To był piątek, tuż przed weekendem. Wróciłem do domu z pracy, dzieci nie było, na co początkowo nie zwróciłem uwagi. A ona stała w kuchni i na mnie czekała. Położyła obrączkę na stole i powiedziała, że odchodzi, że wróci po swoje rzeczy…

Bez awantury, bez łez i krzyków. Była taka spokojna. Poczułem mrowienie na karku, bo wiedziałem gdzieś podskórnie, że to koniec, że ona jest pewna swojej decyzji.

Stałem jak wryty. Ale nie wpadłem w panikę, my mężczyźni mamy większą potrzebę kontroli, niż nam się wydaje. Zwłaszcza naszych własnych emocji.

Myślałem, że to jej wina, że ona wiecznie czegoś chciała, że nie zdołałem sprostać jej wizji mnie samego. A przecież tak się starałem… Suka, jak mogła tak postąpić?

Też tak myślisz? To teraz uderz się w ten twój łeb i weź odpowiedzialność, choćby częściową za to, w jakim miejscu się znajdujesz.

Dzisiaj wiem, że nie byłem idealnym mężem. Nie jestem nawet pewien, czy byłem dobrym mężem. Kochałem swoją żonę, chciałem, by była szczęśliwa, chciałem o nią dbać, chciałem być z nią na zawsze. Ty pewnie też.

A jednak przez wiele lat mojego małżeństwa byłem samolubnym dupkiem. Pamiętam, jak kilka lat temu leciał jakiś „ważny” mecz Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Ważny dla mnie, dla tego turnieju. Żona chciała, żebyśmy gdzieś wyszli. Ale jak mogła chcieć, skoro w telewizji był tak ważny mecz? Wiedziałem, że chciała załatwić opiekę do naszych dzieci, żebyśmy mogli wspólnie, sami spędzić wieczór. Było to dla mnie nie do wyobrażenia.

„Naprawdę wolisz obejrzeć mecz, niż wyjść ze mną na kolację?” – spytała.

„Kochanie, ale Mistrzostwa Europy nie zdarzają się co miesiąc” – odpowiedziałem. Nie mogła uwierzyć, że wybieram mecz, a nie randkę z nią… A takich okazji nie mieliśmy zbyt wiele.

Dzisiaj nawet nie wiem, kto z kim wtedy grał i jaki był wynik spotkania… Dzisiaj wiem, że każdy kolejny mecz oglądam sam, bo mojej żony i dzieci już nie ma.

Tak wiem, jesteś mężem-dupkiem, który myśli sobie: „Przecież to tylko głupi mecz, nie mogła poczekać, aż mistrzostwa się skończą?”. Wyszła z przyjaciółką. A ja umówiłem się na mecz z kolegami, w końcu mieliśmy opiekę do dzieci…

Wybrałem mecz, którego już nawet nie pamiętam, zamiast spędzić wieczór z żoną. Wybrałem kolegów, nie ją. To tak, jakbyś ty wrócił do domu mówiąc: „Kochanie, choć gdzieś wyskoczymy, rozmawiałem z moją mamą, przyjdzie się dziećmi zająć”. A ona siedziałaby na kanapie mówiąc, że leci ostatni odcinek „Na Wspólnej” i że ona nigdzie nie idzie, bo musi go obejrzeć. Jakbyś się czuł?

A kiedy wychodzicie, kiedy spotykacie się ze znajomymi, przytulasz ją chociaż na chwilę, czy szukasz jej wzroku, by przez ułamek sekundy spojrzeć jej prosto w oczy dając tym samym sygnał: „Kocham cię, jestem tutaj”.

Czy może zostawiasz wszystkie sprawy na jej głowie, bo tak ci wygodnie – prezent dla teścia, urodziny teściowej, odwiedziny przyjaciół, prezent na święta dla dzieci. Nie wtrącasz się, bo przecież ona to wszystko ogarnia. A ty z przyjemnością umywasz od tego ręce.

Ale jesteś, jesteś dobry, jak tylko ona cię o coś poprosi to tak, ty oczywiście wszystko zrobisz.

A ja ściągnę z ciebie trochę tego samozadowolenia i powiem ci jedno: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Wiele można chcieć, można być gotowym poświęcić się rodzinie, mówić, że zawsze pomożesz swojej żonie i nawet w to wierzyć, ale często na słowach i obietnicach się kończy… Nic za tym nie idzie….

Dlatego bywamy gównianymi mężami. Pomyśl o tym.


inspiracja: mustbethistalltoride.com


Znajdź drogę do bycia bohaterem dla swojej żony. Nie bądź gównia*ym mężem. Bądź najlepszym

Sziti Mąż
Sziti Mąż
27 czerwca 2017
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
Fot. iStock / Todor Tsvetkov
 

Hej, ty, który uważasz się za najlepszego męża na świecie. Wiesz, co powinno być dla ciebie najważniejsze w związku? Najważniejsze to być bohaterem, heroicznie wręcz dbać o szczęście swojej rodziny, a przede wszystkim swojej żony.

To jak? Przyjmujesz to wyzwanie?

Wiadomo, że każdy związek jest inny. W jednym kobieta jest tą uległą, w innym dominującą. Są faceci alfa, ale też tacy, którzy lubią być prowadzeni przez swoje żony. Problem nie wynika z różnic, bo one są naturalne. On tkwi gdzie indziej. W związku każdemu się wydaje, że obie strony powinny dawać z siebie po 50%, co złoży się na całość. Muszę cię rozczarować – 50% nie wystarczy.

Jeśli chcecie, by wasze małżeństwo było szczęśliwe i udane to błagam, panowie (panie zresztą też), zapamiętajcie jedną rzecz – trzeba dać z siebie wszystko, a nie tylko połowę!

Silne i dojrzałe związki budowane są przez dwoje ludzi, którzy wkładają w swoje małżeństwo 100% – każde z nich, a nie wspólnie. I to musi działać w obie strony.

Już widzę te panie kiwające głowami… Zgadzam się, często widzę, że kobiety dają więcej, niż ich mąż czy partner, ale to nie musi być normą.

Popatrz mężu, który uważasz się za wzór, na swoje małżeństwo. Twoja żona zostaje w domu z dziećmi? Jeśli choćby czasami zajmujesz się swoimi dziećmi, to wiesz, z czym ona każdego dnia musi się mierzyć. Nie jest to łatwe zadanie ogarnąć dzieci, gotowanie, zakupy i sprzątanie. Spróbowałeś chociaż raz spędzić dzień, jak twoja żona, robiąc te wszystkie rzeczy?

Zdziwiony, że pytam? No tak, tobie w takim układzie jest wygodnie. W końcu ty chodzisz do pracy, zarabiasz kasę na utrzymanie rodziny, więc jak mógłbym się ciebie czepiać. Rozumiem, w końcu sam dorastałem w domu, w którym ojciec i dziadek właśnie tak funkcjonowali w związku. Mężczyzna zarabiał, kobieta była od zajmowania się dziećmi i robienia kanapek.

Ważne, żebyś zrozumiał, że taki układ to bzdura. Nie ma w nim nic dobrego!

A co jeśli twoja żona rozwija się zawodowo? Ciężko pracuje i jeszcze zajmuje się domem – nie widzisz tego? Szanuj to, co robi, jak się stara, zatroszcz się o nią i pomóż jej!

Wiesz, co jest najważniejsze w związku? Prawdziwie kochać i szanować swoją żonę! Gdybym zrozumiał to wcześniej, moja żona pewnie by ode mnie nie odeszła. Dlatego uwierz w to, co piszę!

Nie traktuj swojej żony na równi z tobą. Niech ona znaczy dla ciebie coś więcej! I niech czuje, że tak właśnie jest, że dla ciebie jest kimś wyjątkowym!

Bo miłość to nie uczucie. Uczucia są niestabilne, zmieniają się, przychodzą i odchodzą z nieprzewidywalną częstotliwością. Jak coś tak nietrwałego może stanowić fundament trwałego związku?

Miłość to wybór. Miłość to decyzja. Miłość to działania. Każdego dnia, kiedy się budzisz, wybierasz, czy chcesz kochać i swoją miłość okazywać, czy wolisz skupić się na własnych potrzebach i wyjść z kumplami na piwo? Im szybciej to zrozumiemy, tym być może do mniejszej liczny rozwodów będzie dochodzić.

No chyba, że twoja żona jest prawdziwą zołzą, to przepraszam. Wszyscy podejmujemy czasami błędne decyzje.

Myślę, jednak, że częściej wiążemy się z kobietami, które tak jak my starają się pokonać w naszym wspólnym życiu trudności. One też mają nadzieję i marzenia. Jeśli będziesz mądrym, a nie gównianym mężem zrobisz, wszystko co w twojej mocy, by pomóc te marzenia zrealizować.

Zdradzę ci coś. Ona się nieustannie boi. Jest przerażona. Boi się, gdy nie okazujesz jej miłości. Boi się, że jej nie kochasz. Boi się, gdy myśli o waszych wspólnych finansach. Boi się, że zabraknie jej pewnego dnia sił, żeby zarządzać domem, żeby was scalać, tak, abyście zawsze czuli się rodziną.

A kiedy twoja żona się boi, zaczyna się bronić.

Czepia się wówczas tego, że nie wytarłeś butów wchodząc do domu. Wścieka się na myśl o cieknącym kranie, którego ty jeszcze nie wymieniłeś. Robi awanturę o to, że spędzasz zbyt dużo czasu przez telewizorem albo w garażu, zamiast pobawić się z dziećmi. Wtedy nawet seks staje się rzadkością albo nie ma go wcale. A mówione automatycznie „kocham cię” jest bezmyślną czynnością zaprogramowaną na chwilę przed wyjściem do pracy.

Każdy z nas wpada w takie pułapki, każdy zaczyna się mniej angażować. Ważne jednak, aby się otrząsnąć. Aby wrócić do tego, co jest dla ciebie istotne.

Czasami, aby to zrozumieć, trzeba stracić to, co najważniejsze. Nie doprowadzaj do takiej sytuacji, bo z niej nie ma odwrotu. Przez jedną chwilę wyobraź sobie, jakby wyglądał twój świat, gdyby zabrakło w nim twojej żony i dzieci. Jeśli to sobie wyobrazisz, nigdy nie dopuścisz do tego, by odeszła…

Dlatego od czasu do czasu rozczaruj swoich kumpli mówiąc, że nie wyjdziesz z nimi na mecz. Wyjdź wcześniej z pracy mając za nic uwagi twojego szefa, odmów pomocy sąsiadowi, bo chcesz wieczór spędzić z żoną. Odpowiedz sobie na pytanie – co jest dla ciebie najważniejsze? I zakoduj sobie w tym twoim prostym łbie, że żony i rodziny nie masz na własność. Że ich może w twoim życiu zabraknąć, jeśli o nich nie zadbasz w należyty sposób.

Trudno, czasami będziesz musiał przełknąć obejrzenie komedii romantycznej, wyjście do teatru, ale pomyśl, ile zyskasz.

Zobacz, jeszcze nie jest za późno. Jeszcze możesz zawalczyć o swój związek, o jej miłość. Jeszcze wszystko możesz zmienić, abyście byli razem szczęśliwi.

Kochaj ją. Kochają ją, chłopie!

Kochaj ją drobnymi rzeczami, małymi gestami. Kochaj szanując ją i doceniając jej wkład w wasze wspólne życie. Bądź silnym i dobrym ojcem. Dzięki temu ty sam będziesz czuł się kochany i potrzebny. Nie siadaj czekając aż coś się wydarzy, bo nic się nie wydarzy samo! W każdym razie na pewno nic dobrego. Nie bądź sadystą, spraw, by coś się stało.

Jeśli masz synów, pokaż im jak wygląda bohaterstwo, jak powinno się traktować kobiety. Pokaż im drogę do szczęśliwego i trwałego związku,

Jeśli masz córkę, niech pozna to uczucie bycia dobrze traktowaną i szanowaną przez mężczyzn. To w jej dorosłym życiu niesamowicie zaprocentuje.

I pokaż swojej żonie – każdego dnia – że jest kochana i doceniana. Daj jej wszystko w zamian za to, co ona daje tobie. Bez pytania, bez kalkulowania.

Znajdź sposób, aby być bardziej cierpliwym, bardziej kochającym, gdy się kłócicie, ponieważ wybaczenie sobie nawzajem jest bardzo ważne.

Znajdź drogę do bycia bohaterem dla swojej żony. Bo jesteś mężczyzną, mężczyzną, który powinien zacząć działać, a nie siedzieć z założonymi rękami.

Nie bądź gównianym mężem. Bądź najlepszym.


inspiracja: mustbethistalltoride.com