„Wiesz, jak naprawdę wygląda życie po zdradzie? Nie? To ja ci opowiem”. List kobiety zdradzonej

Listy do redakcji
Listy do redakcji
6 listopada 2017
Fot. iStock / martin-dm
Fot. iStock / martin-dm
 

Jak długo udajesz, że tego nie widzisz? Tego, że on telefon trzyma tylko przy sobie, nie zostawia go nigdzie. Że później wraca z pracy, nie za często, ale jednak. Że rzadziej dzwoni podczas służbowych wyjazdów, kiedyś zawsze meldował, czy dojechał,  jak hotel. Teraz nie zawraca ci już tym głowy.

I choć czujesz lekki niepokój, to jednak wszystko, co w tobie krzyczy, że być może cię zdradza, odsuwasz na jak najdalszy plan. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Twoja sprawa, ty decydujesz, czy chcesz wiedzieć, bo jak już wiedzieć będziesz, to musisz coś z tym zrobić, nie możesz tego tak po prostu zostawić. „Tak zdradziłem cię” – po tym już nic nigdy nie jest takie same. Uwierz. Dzisiaj możesz jeszcze to zostawić, poczekać. Wiesz, że statystycznie mężczyzna zdradzający niemal zawsze i tak zostaje przy żonie? Więc może warto rozważyć, czy chcesz rozpętać piekło, chcesz, żeby on się tłumaczył, chcesz wiedzieć gdzie i z kim i jak? Kiedy przekroczysz tę cienką linię, nie będzie już odwrotu.

Wiem, co mówię, bo wiem, jak wygląda życie po zdradzie. Nie umiałam odpuścić, machnąć ręką, przeczekać, udawać, że wszystko jest w porządku, tylko my przechodzimy jakiś mały kryzys, a może on po prostu ma słabszy czas – za dużo pracy, za dużo stresu, stąd brak uwagi, roztargnienie i jakaś taka oschłość w stosunku do mnie. A może to ja byłam przewrażliwiona?

Ale nie… Przeszukałam jego telefon, zadzwoniłam pod numer, z którym najczęściej rozmawiał. Usłyszałam kobiecy głos – ucieszyła się myśląc, że to on dzwoni… Rozłączyłam się, nic nie pamiętam. Ocknęłam się na kolanach w salonie trzymając się za głowę. Chciałam nie być, zniknąć, obudzić się z tego koszmaru, kiedy dotarło do mnie, że te wszystkie wymówki były tylko po to, by ją zobaczyć, by się z nią spotkać.

Nie, on był zaskoczony. „O co ci chodzi?” pytał, kiedy ja szalałam, nie wiem czy bardziej z wściekłości czy z rozpaczy… On powtarzał, że nic takiego się nie stało, że to nic dla niego nie znaczyło i o co cała ta afera.

Nie złapałam ich w łóżku, nie widziałam ich wspólnych zdjęć, tylko intuicja mi podpowiadała, że to nie jest tylko koleżanka z pracy. Koleżanki nie zapisuje się jako J. w telefonie i nie dzwoni się do niej po północy, kiedy twoja żona śpi!

No dobrze, wiesz, i co dalej? Chcesz by padł przed tobą na kolana, by przepraszał, by zapewniał, że kocha? Naprawdę? To by wystarczyło, by ukoić rozrywający cię od środka ból?

Kiedy przekraczasz tę granicę, musisz wiedzieć, czego chcesz. Masz jakiś scenariusz? Plan? Wyobrażasz to sobie? Spakujesz się i wyjdziesz? Jego spakujesz? Przecież nie wiesz, jak on zareaguje, nie wiesz, co powie, jak się zachowa. Może ciebie obarczyć winą za to, co się wydarzyło, może mówić, że wyolbrzymiasz, że nic się nie stało. Może płakać mówiąc, że go to przerosło.

A jeśli nie będzie przepraszał, jeśli usiądzie ciężko na kanapie i będzie patrzył w jeden punkt nie reagując na twoje krzyki, łzy, które z czasem zamienią się w ciszy szloch? Co, kiedy wstanie i wyjdzie, a ty nie będziesz wiedzieć, czy wróci? Dlaczego wyszedł? Czy aby na pewno miałaś rację? Może faktycznie to nic nie znaczyło, nawet jeśli gdzieś ktoś ich widział razem, to przecież o niczym nie musi świadczy?

Życie po zdradzie to strach. Boisz się, że kilkanaście lat waszego wspólnego życia nic dla niego nie znaczyły, że ty byłaś dla niego jedynie matką i żoną, że znudził się tobą, że nigdy cię nie kochał. To najtrudniejsze – czy on w ogóle cię kochał? Przecież jeśli się kocha, to nie można ranić, krzywdzić w tak okrutny sposób.

A potem boisz się, że on odejdzie, że zostaniesz sama. Poniżona, upokorzona, że zostawi cię dla innej. W czym ona od ciebie jest lepsza? Młodsza, ładniejsza? Z poczuciem humoru? Może biega, ćwiczy, a ty tyle razy sobie obiecywałaś, że zapiszesz się w końcu na fitness. Może gdybyś to zrobiła, nadal byś była dla niego atrakcyjna. Może to faktycznie twoja wina, za mało o siebie dbałaś, za mało się uśmiechałaś, zrzędziłaś i narzekałaś.

Boisz się, że sobie na to zasłużyłaś… Ta myśl długo nie daje ci spokoju… Rozliczasz siebie, kalkulujesz.

Pozwoliłam mu zostać, dałam nam szansę – obojgu. Nie, to nie jest tak, że wszystko zamiatasz pod dywan i udajesz, że nic się nie stało.

Strach nadal ci towarzyszy. Boisz się, że to się powtórzy, cierpnie ci skóra na karku, kiedy on zbyt często zagląda w telefon. Masz ochotę kontrolować go na każdym kroku, kazać mu pokazywać tobie wszystkie wiadomości, maile, bo tylko to daje ci poczucie względnego spokoju. Jesteś cały czas spięta, nawet podczas seksu nieustannie go obserwujesz, jakbyś mogła zobaczyć, czy jego myśli nie uciekają do innej.

Terapeuta powiedział: „Pani ma prawo go kontrolować, a pan musi to uszanować, tak długo, aż nie zostanie odbudowane zaufanie”. A co jeśli nigdy się nie odbuduje? Jeśli zawsze będę się bać, jeśli każde jego spóźnienie z pracy będzie moim napadem lęku? A może popełniłam błąd pozwalając mu zostać, może nigdy nie będę umiała mu wybaczyć, nie będę potrafiła wybaczyć sobie?

Ale wiesz, czym jeszcze jest życie po zdradzie? Jest nadzieją, która tli się jak iskierka, która w chwilach lęku koi twój ból i szepcze cichutko: „Ale on nadal tu jest, jest z tobą, stara się”. Może nie wszystko stracone, może dana nam szansa sprawi, że wyjdziemy z tego mocniejsi, dojrzalsi… Każdy z nas popełnia błędy, czy potrafimy je wybaczyć sobie, a innym?

Życie po zdradzie niczego nie oczekuje, ma czas, pozwala posłuchać trochę siebie samego, a trochę też siebie nawzajem. Potrafi wyznać okrutną prawdę, która boli aż do samych kości. Ale daje nadzieję. Daje nadzieję, że z tego pożaru, w którym spłonęło wszystko to, co było dotychczas, powstanie coś nowego. Bez określania na dzisiaj, co to będzie. Jeśli ty chcesz i on chce – budujcie siebie od nowa. Ja próbuję, bo nie opuściła mnie nadzieja, choć nie jest łatwo. Ale nie chciałabym kiedyś powiedzieć, że nie było warto.


Wolno i niepewnie czy szybko i dynamicznie? Sposób chodzenia zdradza twój charakter

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
7 listopada 2017
Fot. iStock/bee32
Fot. iStock/bee32
 

Sposób, w jaki chodzimy, bardzo wiele mówi o naszym zdrowiu i kondycji fizycznej. Szczególnie, gdy mamy wadę postawy lub kończyn dolnych. Bez problemu potrafimy w tłumie ludzi wskazać kogoś, kto może mieć problemy ze zdrowiem, obserwując tylko i wyłącznie jego chód. Tymczasem okazuje się, że sposób, w jaki się poruszamy, bardzo wiele mówi także o naszej osobowości.

Każdy z nas z pewnością zna kogoś, kogo trudno dogonić, a spacer w jego towarzystwie to prawdziwy trening. Bez problemu znajdziemy też kogoś, kto wlecze się i jakby od niechcenia przebiera nogami. Fizjoterapeuci wyróżniają aż 26 rodzajów chodu. Psychologowie również mają w tej kwestii coś do powiedzenia, ponieważ sposób chodzenia wiąże się także z charakterem człowieka.

Ekstrawertyk chodzi szybciej

Naukowcy z Uniwersytetu w Montpellier i Uniwersytetu Stanowego Florydy postanowili sprawdzić zależność między tempem chodzenia, a charakterem. Badacze oparli się na tzw. Wielkiej Piątce. Chodzi o pięć typów osobowości: ekstrawertycznej, neurotycznej, otwartej na nowe doświadczenia, ugodowej i sumiennej. Grupa eksperymentalna została poddana testom, mającym wykazać ich cechy osobowości. Ponadto sprawdzono tempo poruszania się każdej z osób.

Okazało się, że ekstrawertycy chodzą średnio o 6 cm na sekundę szybciej niż introwertycy. Osoby, które poruszają się wolniej wykazują cechy neurotyczne, niski poziom ekstrawersji, a także wykazują się mniejszą otwartością i sumiennością. Przeciwne cechy mają natomiast ci, którzy chodzą szybko.

Ekstrawertyk żyje dłużej?

W badaniu okazało się, że osoby, które poruszają się dynamicznie, cieszą się lepszym zdrowiem i zdolnościami poznawczymi. Najprawdopodobniej ma to związek z większą aktywnością fizyczną. Ekstrawertycy są otwarci na świat i częściej się ruszają, dlatego też ich zazwyczaj bywa szybki i dynamiczny. Dla porównania, osoby z przewagą cech neurotycznych i introwertycznych z reguły nie chcą zwracać na siebie uwagi, czują się niepewnie i są mniej ciekawi świata. Świadczą o tym badania z 2016 roku, które również opierały się na modelu tzw. Wielkiej Piątki.


 

Źródło: Hello Zdrowie


Drżenie powieki z reguły samo przechodzi. Kiedy należy się niepokoić?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
6 listopada 2017
Drżenie powieki z reguły samo przechodzi. Kiedy należy się niepokoić?
Fot. iStock/AzmanJaka
 

Drżenie powiek – najczęstsze przyczyny  Co oznacza drganie powiek Czy drżenie powieki świadczy o chorobie i kiedy należy wybrać się do lekarza?  Stres, zmęczenie, a drganie powieki  Niedobór magnezu – objawy  Suplementacja magnezu w codziennej diecie Drżenie powieki, a niepokojące objawy towarzyszące 

Drżenie powieki pojawia się nagle i równie nieoczekiwanie znika. Choć nie jest bolesne, daje ogromne uczucie dyskomfortu, ponieważ utrudnia czytanie i skupienie uwagi. Dodatkowo, jeśli drganie jest wyjątkowo mocne, bywa zauważane przez osoby trzecie, co może wywołać uczucie skrępowania.

Drżenie powieki na ogół jest spowodowane stresem i przemęczeniem, a przede wszystkim niedoborem magnezu, a także wapnia i potasu. Przy zachowaniu odpowiedniego stylu życia, łatwo rozprawić się z drganiem powiek. Czasem jednak objaw ten wymaga pilnej konsultacji z lekarzem – szczególnie gdy towarzyszy mu kołatanie serca, problemy z widzeniem czy opadanie powiek.

Drżenie powieki a styl życia

Niewystarczająca ilość snu, nadmierne spożycie kawy, alkoholu i napojów energetycznych, a także uboga dieta mogą powodować nieprzyjemne drganie dolnej lub górnej powieki. Pulsowanie może pojawiać się po nieprzespanej nocy czy intensywnym wysiłku fizycznym. Najczęściej wynika z niedoboru magnezu, co poza drżeniem powieki charakteryzuje się także spadkiem koncentracji, drętwieniem i mrowieniem kończyn, uczuciem wyziębienia stóp i dłoni, stanami lękowymi czy migrenami.

Poza suplementami diety, dostępnymi w aptece, warto wzbogacić codzienne menu w pestki dyni,kasze, orzechy czy pieczywo pełnoziarniste. Istotny jest jednak nie tylko magnez. Nieprzyjemne drżenie powiek bywa również spowodowane niedoborem wapnia, potasu i witaminy B1.

Drżenie powiek a niektóre choroby oczu

Pulsowanie powieki może towarzyszyć zespołowi suchego oka. W tym przypadku zaniepokoić powinno zaczerwienienie oka, pieczenie, dyskomfort w momencie patrzenia na jasne światło. W aptece można kupić wiele preparatów, służących nawilżaniu oka (tzw. sztuczne łzy). Zdarza się, że drżenie występuje także przy zapaleniu powiek, erozji rogówki czy jaskrze wrodzonej. Tu konieczna jest wizyta u okulisty.

Połowiczy kurcz twarzy

Początkowo choroba charakteryzuje się drganiem powieki. Później, stopniowo pojawia się kurcz mięśnie po tej samej stronie twarzy. Mimika jest wtedy bardzo charakterystyczna – powieka mruga bardzo intensywnie, brew i kącik ust są uniesione, a czoło zmarszczone. Taki stan wymaga konsultacji z neurologiem.

Drżenie powieki – niepokojące objawy dodatkowe

Jeżeli epizody drgania pojawiają się sporadycznie, mijają stosunkowo szybko i nie towarzyszą im inne objawy, najprawdopodobniej wystarczy wprowadzić odpowiednią suplementację diety oraz higieniczny styl życia. Jeżeli jednak drganie trwa długo (ponad tydzień) lub towarzyszą mu takie objawy jak: opadanie powieki, bóle oczu i zaburzenia widzenia, kołatanie serca, bolesne skurcze mięśni, wydzielina lub silne łzawienie oczu, należy jak najszybciej umówić się do lekarza pierwszego kontaktu w celu szczegółowej diagnostyki.

Drżenie powieki – leczenie

Walka z uporczywym pulsowaniem powieki jest uzależniona od przyczyny jego występowania. Ponieważ najczęściej powstaje w wyniku niedoborów, z reguły wystarczy zmiana stylu życia i suplementacja. Czasem jest lekarz może zdecydować się na zastrzyk z toksyną botulinową, która oddziałuje hamująco na miejsca połączenia nerwów z mięśniami. O wdrożeniu leczenia farmakologicznego lub operacyjnej decyduje specjalista danej dziedziny (okulista, neurolog) na podstawie szeregu badań.


 

Źródło: Wylecz.to/Poradnik Zdrowie/Dystonia Polska


Zobacz także

Fot. iStock /  Petar Chernaev

Wiesz, co sprawia, że ludzie postrzegają innych, jako osoby sympatyczne? Sprawdź, z ilu tych cech korzystasz podświadomie

Fot. iStock / visualspace

Przetrwaj odrzucenie. Dobre rzeczy przychodzą do tych, którzy cierpliwie czekają

Fot. Materiały prasowe

Walentynki z aromatem. Trzy przepisy na kawę we dwoje